Czy Windows 10 to druga Vista? Wyjaśniamy

Czy Windows 10 to druga Vista? Wyjaśniamy

 Wojciech Błachno
Wojciech Błachno
18:00
10.12.2018
2923 wyświetlenia

Ostatnie problemy Windows 10 sprawiają, że ma on teraz naprawdę kiepską opinię wśród użytkowników. Dlaczego? Z jednej strony warto brać tutaj naprawdę spory margines błędu, na który składa się olbrzymia wręcz liczba urządzeń, na których Windows 10 pracuje. Jak wiadomo - i jest to znane socjologiczne zjawisko - negatywnych opinii zawsze będzie znacznie więcej od tych pozytywnych. Gdy wszystko gra i buczy, rzadziej zastanawiamy się nad tym, czy aby nie warto podzielić się naszym szczęściem z innymi. Natomiast gdy coś nie działa, tak jak powinno, naszą frustrację chcemy wyrzucić z siebie i podzielić się nią z jak największą liczbą ludzi.

Windows 10 rzeczywiście ma problemy i to jest fakt. Jednak nie jest to pierwszy raz i każdy, kto towarzyszy gigantowi z Redmond od dłuższego czasu, jest tego świadom. Przed October 2018 Update, a nawet na długo przed Windows 10 i jego licznymi problemami Microsoft stworzył system, który ma tak złą sławę, że jego nazwa stała się synonimem złego systemu. Jest to Windows Vista. Co łączy, a co różni te dwa produkty giganta? Czy Windows 10 stanie się w opinii użytkowników drugą Vistą?

A miało być tak pięknie...

Vista miała być przecież przełomem, miała być czymś wyjątkowym na miarę XXI wieku. No i była. I w zasadzie na tym polegał cały problem. Po prostu Vista wyprzedziła swoje czasy, co było pośrednim powodem ogromnej krytyki, jaką na siebie sprowadziła. Paradoksalnie Windows 7, który był jej bezpośrednim następcą, uznawany jest po dziś dzień za najlepszy system operacyjny w historii Microsoftu. Paradoksalnie, bo w gruncie rzeczy wiele tych systemów od siebie się nie różni. To, co Windows Vista zapoczątkował, Windows 7 z sukcesem kontynuował. Z czego więc wynika tak mocna krytyka Visty i tak okropna opinia, jaką ma ta wersja systemu Windows? Spróbujmy przeanalizować bezpośrednie powody porażki Visty i jednocześnie to, czym się wyróżniała, bowiem te dwie rzeczy, wbrew pozorom, są ściśle ze sobą związane.

Windowsa Vista CentrumXP

Po pierwsze i najważniejsze, Vista prezentowała się wręcz oszałamiająco pod względem wizualnym, zwłaszcza na tle swojego bezpośredniego poprzednika, czyli Windows XP. To właśnie z Windowsa XP największa liczba użytkowników przechodziła na Vistę, która wprowadzała zupełnie nowy wygląd, nowe ikony, efekty przezroczystości. Areo wprost olśniewało i sprawiało, że system wyglądał naprawdę futurystycznie. Całości dopełniały widżety, będące czymś zupełnie innowacyjnym. Zebrane po prawej stornie, w specjalnym pasku, pozwalały na znaczne rozszerzenie funkcjonalności naszego pulpitu. Do tego dochodzi tryb Flip3D, czyli futurystyczny tryb widoku wielozadaniowości.

Flip3D

Część z Was może już skumać, o co chodzi – Windows XP, zaprojektowany na przełomie XX i XXI wieku, był dosyć łaskawy dla podzespołów. Był też widocznie przestarzały pod względem wizualnym. Microsoft postanowił stworzyć system na miarę XXI wieku – Przejrzysty, Pewny i Podłączony (Clear, Confident, Connected) – jak głosiło jedno z haseł reklamowych nowego OS. Taki w istocie był. Inne natomiast obiecywało wielkie WOW po pierwszym zetknięciu z nowym systemem.

Ale (oczywiście musiało być jakieś ale) wszystko to nie za darmo – Vista miała swoje wymagania, które do najniższych niestety nie należały. Stąd też wynikały problemy z wydajnością, będące jednym z najczęściej stawianych Viście zarzutów. Komputery pracujące do tej pory z Windows XP nagle zostały dosłownie rzucone na bieżnię z maksymalnie ustawioną prędkością. To nie mogło się skończyć inaczej niż spektakularną wywrotką. Zresztą reklama, którą możecie obejrzeć powyżej, mogła nieco wprowadzać w błąd. Pojawia się w niej kilka razy komputer wyciągnięty żywcem z początku lat 90., na którym Vista nie miała prawa działać. Jednak z kontekstu reklamy można było wywnioskować, że Vista jest przystosowana dla każdego.

Skończyło się oczywiście masą oskarżeń o celowe działanie, mające zmusić użytkowników do kupna nowych komputerów. Microsoft postanowił coś z tym faktem zrobić i we współpracy z producentami sprzętu wprowadził specjalne oznaczenie "Certifed for Windows Vista", które miało wskazywać, że dany komputer idealnie nadaje się do nowego systemu Windows. Problem polegał na tym, że ów certyfikat dotyczył jedynie wersji Home Basic. A trzeba zaznaczyć, że wersji Visty było aż 6. Sprawa skończyła się pozwem zbiorowym o nieuczciwe praktyki.

Sterownikowe piekło i UAC stojący na jego straży

Nie można też pominąć procesu produkcji nowego systemu, który nie przebiegał bez pewnych komplikacji, w wyniku których Vista została wydana z małym poślizgiem. System, którego gotowość ogłoszono w listopadzie 2006 roku, na rynku pojawił się 30 stycznia 2007 roku. Jej korzenie sięgają jednak dużo wcześniej, bo roku 2003, kiedy to Microsoft rozwijał projekt następcy Windows XP o nazwie Longhorn. Ten projekt został jednak w większości wyrzucony do kosza i znacznie przeprojektowany. Poślizg ten nie wystarczył niestety producentom sprzętu. W bardzo dużej liczbie przypadków nie dali oni rady opracować zgodnych z Vistą sterowników - nie tylko dla starszych sprzętów, ale również dla tych aktualnie będących w ofercie!

Windows Longhorn

Efektem tego była totalna masakra – nastąpiła plaga niedziałających poprawnie z Vistą (lub wcale niedziałających) kart sieciowych, drukarek czy kart graficznych. Wszystko dlatego, że sterowniki drastycznie się różniły od tych z poprzednich wersji systemu. To wymuszało na producentach sprzętu przeprojektowanie, a nawet przepisanie na nowo wielu sterowników. W tym miejscu polegli nawet producenci kluczowych dla komputera podzespołów, tacy jak Intel, Nvidia czy ATI.

Był jeszcze jeden element, który wyjątkowo zdenerwował użytkowników. Był to tak zwany UAC, czyli Kontrola konta użytkownika. Celem tej funkcji było zapewnienie najwyższego możliwego bezpieczeństwa systemu Windows Vista. Nie byłoby w tym niczego złego, gdyby nie forma, w jakiej to zaimplementowano. System UAC aktywował się zdecydowanie za często, co wymuszało od nas potwierdzenia, że na pewno chcemy wykonać dane działanie.

UAC

Problem z Vistą występował również na płaszczyźnie przyzwyczajeń użytkowników. Wielu z nich, przyzwyczajonych do dotychczasowej kolorystyki i wyglądu systemu, nie mogło przywyknąć do świeżutkiego, rozpasanego wizualnie interfejsu Areo. Problem ten, w o wiele większej skali, powtórzył się w przypadku Windows 8, gdzie Microsoft dokonał jeszcze bardziej drastycznych zmian, które spotkały się praktycznie z samą krytyką.

Co więcej, okryta złą sławą i niechętnie przyjęta przez użytkowników Vista nadal konkurowała ze swoim starszym bratem. XP wciąż był rozwijany za pośrednictwem Service Packów. Vista również je otrzymała, co było niezbędne, by pozbawić ją błędów i załatać wszystkie istniejące w niej dziury. A już za parę miesięcy, w październiku 2009 roku, mieliśmy otrzymać kochaną i docenianą Siódemkę, która przez wiele lat hardo opierała się nawet mocno promowanej Dziesiątce. Znienawidzona już na starcie Vista przetarła szlak swojemu następcy i miała już nigdy nie otrzymać prawdziwej szansy na rehabilitację.

Dziesiątka drugą Vistą? Oto jest pytanie

Trzeba na samym początku zaznaczyć, że Windows 10 to na elementarnym poziomie zupełnie inny typ systemu niż w przypadku swoich poprzedników, w tym również i Visty. Microsoft postanowił dystrybuować go jak usługę - software as a service. Dlatego też od kilku lat otrzymujemy regularne aktualizacje, stale rozszerzające funkcjonalność Windowsa 10. Zasadniczo poszczególne z tych dużych update'ów można traktować trochę jako nowy system, w zależności od stopnia wprowadzonych zmian. Ale sprawa była sporo uproszczona. Windows 10 dla większości użytkowników był również darmowy, bo Microsoft pozwolił przez długi okres czasu aktualizować nasz system całkiem bez dodatkowych opłat. Co ciekawe, aktualizacja nie była dostępna dla Visty i starszych od niej systemów. Aby otrzymać darmową Dziesiątkę, musieliśmy posiadać minimum Windows 7.

Windows as a Service

Ilość mniejszych i większych zmian, jakie są wprowadzane do systemu co pół roku, jest tak duża, że rośnie też prawdopodobieństwo występowania błędów. Windows 7, stawiany tu wielokrotnie za wzór, stoi pod tym względem na drugim biegunie. Od dnia premiery nie otrzymał on żadnej dużej, nowej funkcji, na przykład na miarę Windows Timeline. Mamy wiec sytuację, w której stabilny i sprawdzony system, który, choć wspierany, nie jest już rozwijany, konkuruje z systemem stale ulepszanym i wzbogacanym o nowe funkcje. Rośnie też ilość urządzeń, na których system Windows musi pracować. A to stwarza problemy z dostosowaniem systemu do wielu różnych konfiguracji. Tutaj Microsoft stworzył narzędzie, którego jednym z zadań jest minimalizacja tego problemu. Jest to program testów Windows Insider. Jednak ostatnie problemy Windowsa 10 pokazały, że efekt jest daleki od oczekiwanego.

Wiemy zatem, co różni Windows 10 od Visty. A co te systemy łączy? Na pewno łączy ilość wspomnianych błędów, jakie je dręczą i dręczyły. Vista była tworzona z pewną bardzo zacną ideą, niestety nieco w oderwaniu od rzeczywistości. Microsoft chciał zaimponować nowoczesnym systemem, który stał się przez to poligonem doświadczalnym. To również jest cecha, która oba systemy łączy - innowacyjność. Niestety rynek nie był gotowy na to, co zaproponowała Vista. W sumie system ten można traktować trochę jako wersję beta Siódemki.

Windows 7 i Windows Vista

Vista to była beta Siódemki

Na wielu płaszczyznach korzystanie z Visty można porównać do testowania Windows 10 w programie Insider. Niby wszystko działa do momentu, aż coś się posypie. Wtedy nadchodzi dzień oficjalnej premiery nowej wersji i wszystko już powinno śmigać (jak doskonale wiemy - teoretycznie). Użytkownicy Visty dostali Siódemkę (niestety nie za darmo), a użytkownicy Windows 10 kolejną, stabilną już aktualizację. Jest to naprawdę spore uproszczenie, ukazujące jednak analogie między tymi dwiema sytuacjami.

Proces produkcyjny kolejnych systemów Windows przebiegał do czasu Dziesiątki bardzo podobnie. Wypuszczano nowy system i kontynuowano dalej prace nad jego następcą. Teraz Microsoft stale rozwija obecną iterację okienek, jednocześnie skracając sobie czas na prace nad nowościami zaledwie do pół roku. Oczywiście ilości funkcji wprowadzanych w kolejnych aktualizacjach nie można porównywać do całkowicie nowego systemu skonstruowanego od zera. Ale tak czy inaczej, jest to stosunkowo mało czasu, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę skalę niektórych zmian.

Przykładem tego niech będą Windows Sets. Gdyby Microsoft wprowadził je, tak jak pierwotnie założono, czyli w October 2018 Update, to byłby to typowy strzał w stopę i to z ogromnej strzelby. Pół roku to zdecydowanie za mało na implementację tak dużej funkcji, a przecież prace nad tą funkcją trwają już dużo dłużej. Prawdopodobnie funkcja ta nie trafi do Windows 10 w najbliższym czasie.

Windows Sets

Microsoft musi przemyśleć obecny system aktualizacji Windows 10 i być może warto rzadziej wprowadzać nowe funkcje, a skupić się na tym, by system po prostu stabilnie działał. Jednak warto tutaj ponownie przypomnieć pewną zależność - być może zła opinia na temat Windows 10 jest tylko iluzją, stworzoną przez mniejszość, która problemów doświadczyła. Rzecz jasna, mówiąc o mniejszości, mam na myśli setki tysięcy użytkowników. Taka liczba sprawia już, że ich głos jest głośno i wyraźnie słyszalny, a temat chętnie podchwytują media.

Z Vistą było bardzo podobnie - to system, który przez swoją innowacyjność był skazany na wiele problemów wieku dziecięcego, dodatkowo pogrążony przez szereg złych decyzji swojego twórcy. Vista nie miała również czasu, aby rozwinąć skrzydła, bo względnie szybko zastąpiła ją Siódemka i musiała jednocześnie cały czas konkurować z XP, który u większości użytkowników działał o wiele lepiej. Wygląda na to, że Vista została wydana po prostu w złym momencie. Padła przez to ofiarą tylko częściowo zasłużonej złej prasy, choć w rzeczywistości miała ogromny potencjał.

To w końcu Dziesiątka jest dobra czy nie?

Krąży taka teoria, która wskazuje na pewną prawidłowość wśród kolejnych wersji Windows 10. Mianowicie, co druga edycja jest dobra - jest to prawdziwa sinusoida. Windows 95 był rewolucyjny, ale brakowało mu wiele rzeczy, które wprowadził Windows 98, stając się jednym z najlepszych systemów Microsoftu. Po 98 przyszła pora na totalne porażki, czyli Windows Me oraz 2000. Następnie pojawił się nowy król w postaci Windows XP, który został zastąpiony przez tragiczną bohaterkę tego tekstu. Potem już mamy rewelacyjną Siódemkę, krytykowane, choć rewolucyjne Windows 8, no i wreszcie Windows 10. Według tej sinusoidy Windows 10 jest na tak zwanej górce - czyli powinien być systemem stawianym za wzór.

Windows historia

No i tutaj ponownie trzeba zwrócić uwagę na nowy typ dystrybucji systemu Windows 10. System ten stale ewoluuje i się zmienia, także Windows 10 z dnia premiery to zupełnie inny system niż obecnie. Czy słuszne jest porównywanie Visty do Windows 10? Jako całokształt - zdecydowanie nie. Poszczególne aktualizacje, jak ten felerny October 2018 Update, już jak najbardziej można porównywać pod względem problemów, jakie sprawia użytkownikom.

Oba systemy mają swoich wiernych miłośników i spotkałem się z wieloma opiniami, jakoby Vista absolutnie nie zasłużyła na swoją złą sławę. Sam z Visty nie korzystałem i właśnie między innymi przez tę opinię postanowiłem od razu przeskoczyć z XP do Siódemki. Decyzji nie żałuję i uważam, że Windows 10 dużo bliżej właśnie do Windows 7 niż do Visty. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, tak więc osoby, które miewają same problemy z Windows 10 czy miewały je wcześniej z Vistą, będą mieć o tych systemach raczej niepochlebną opinię.


Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się z innymi!

Źródło:

Polecamy również w kategorii Felietony