Microsoft czeka proces o dyskryminację. Firma odpiera zarzuty

Microsoft czeka proces o dyskryminację. Firma odpiera zarzuty

 Krzysztof Sulikowski
Krzysztof Sulikowski
18:34
18.10.2016
1864 wyświetlenia

Amerykański sąd zaakceptował pozew zbiorowy przeciw Microsoft w sprawie dyskryminacji ze względu na płeć i najwyraźniej firmę czeka proces. Stało się to po tym, gdy firma złożyła wniosek o odrzucenie roszczeń. Pozew dotyczy wcześniejszego systemu oceny wydajności, który miał doprowadzić do mniejszych podwyżek i awansów wśród kobiet, pełniących techniczne funkcje.

Amerykański sedzia okręgowy James Robart ogłosił, że sprawa może iść dalej. Microsoft zaprzecza zarzutom dyskryminacji. W oświadczeniu firmy możemy przeczytać o "różnorodności siły roboczej" w Microsoft jako miejscu, "gdzie wszyscy pracownicy mają równe szanse awansu". Pozew został początkowo wniesiony przez byłą pracownicę Microsoft, Katie Moussouris, jednak nie tylko w imieniu swoim, ale i "wszystkich obecnych i byłych kobiet na stanowiskach technicznych profesjonalistek". Do pozwu dołączyły dwie kolejne osoby - Holly Muenchow i Dana Peirmarini. Zarzucają one firmie "zaangażowanie w systematyczną i wszechobecną dyskryminację żeńskich pracowników na stanowiskach technicznych i inżynieryjnych z uwzględnieniem oceny wydajności, wypłat, awansowania i innych warunków zatrudnienia". Chodzi tu dokładnie o funkcjonujący dawniej system oceny wydajności, w którym zatrudnieni byli oceniani w skali 1-5.

Microsoft

Microsoft dążył do odwołania kluczowych zarzutów, jednak sędzia James Robart uznał, że trzy kobiety są wystarczająco konkretne, a ich zarzuty są na tyle wiarygodne, by można było wytoczyć proces. Sąd przystał jednak na propozycję Microsoftu, by sprawę rozpatrywać w ramach czasowych do trzech lat wstecz od chwilu wniesienia pozwu w 2015 r. Jak wynika z przedłożonych w tej sprawie dokumentów, istnieją rzekome dowody na dyskryminację ze względu na płeć wewnątrz firmy. Microsoft oświadczył, że nie zgadza się z tymi odkryciami.

Microsoft dodaje, że kobiety stanowią 26,8% jego siły roboczej. Dla porównania: w Amazon pracuje 37%, w Facebook 32%, a w Google - 30% kobiet. Firma wielokrotnie podkreślała - m. in. w ofertach pracy - równe prawa pracownicze i brak dyskryminacji ze względu na płeć, religię, pochodzenie itd. Czy rzeczywiście doszło do naruszenia praw pracowniczych kobiet? To rozstrzygnie już sąd.


Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się z innymi!

Źródło: http://www.bbc.com/news/technology-37689622

Polecamy również w kategorii Procesy sądowe Microsoftu