Misja Artemis II, podczas której czwórka astronautów przeleci wokół Księżyca, dostarczyła niespodziewanych emocji już na wczesnym etapie pierwszej takiej podróży od ponad 50 lat. Okazuje się, że nawet w głębokim kosmosie, tysiące kilometrów od Ziemi, największym wyzwaniem dla załogi może stać się nie próżnia czy promieniowanie, lecz... niedziałający e-mail. To dosłownie awaria "nie z tej Ziemi".
Zaledwie siedem godzin po starcie rakiety, która wynosi astronautów w pobliże Księżyca, dowódca misji Reid Wiseman zgłosił centrum kontroli lotów w Houston irytujący problem techniczny. Na jego urządzeniu PCD (Personal Computing Device), czyli wyspecjalizowanym tablecie służącym do zarządzania zadaniami i komunikacji, przestał działać Microsoft Outlook. Co ciekawe, problem okazał się podwójny - Wiseman zauważył, że posiada dwie wersje aplikacji i żadna z nich nie chciała współpracować.
W oficjalnym komunikacie astronauta poprosił zespół naziemny o pomoc:
Widzę, że mam dwa Microsoft Outlooki i żaden z nich nie działa. Jeśli chcecie się zalogować zdalnie, sprawdzić Optimusa i te dwa Outlooki, byłoby świetnie.
Houston potwierdziło przyjęcie zgłoszenia i podjęło próbę zdalnej naprawy urządzenia, podczas gdy astronauci kontynuowali swoją podróż w stronę niewidocznej strony Księżyca. Sytuacja ta rzuca światło na szerszy problem, z którym borykają się użytkownicy Microsoftu na Ziemi. Microsoft intensywnie promuje "nowego Outlooka", który w końcu ma zastąpić jego klasyczną wersję. U wielu klientów prowadzi to do chaosu i problemów z synchronizacją (m.in. niedawne błędy z usługą Gmail).
W przypadku misji Artemis II błąd ten ma jednak znacznie większą wagę. Urządzenia PCD są kluczowe dla interakcji z danymi misji i utrzymywania kontaktu podczas lotu, który zabrał ludzi dalej w przestrzeń kosmiczną niż kiedykolwiek wcześniej.
Część ekspertów spekuluje, co mogło spowodować awarię w tak ekstremalnych warunkach. Czy zawiniły zewnętrzne wtyczki, czy może ktoś wysłał dowódcy plik wideo o zbyt dużej rozdzielczości, który zapchał limit danych w chmurze OneDrive? Zarówno NASA, jak i Microsoft zostały poproszone o komentarz, jednak na ten moment agencja kosmiczna skupia się na bezpiecznym przebiegu misji, która ma zakończyć się wodowaniem około 10 kwietnia.
Choć problemy z e-mailem na wysokości kilku tys. kilometrów nad powierzchnią Księżyca są frustrujące, historia podbojów kosmosu zna o wiele poważniejsze błędy. Przywołać tu warto incydent z 1962 roku, kiedy to sonda Mariner 1 musiała zostać zniszczona zaledwie 293 sekundy po starcie. Przyczyną był brak jednego znaku - łącznika (dywizu) - w odręcznie pisanym kodzie systemu naprowadzania. Ta mała pomyłka kosztowała wówczas 18,5 miliona dolarów, co dziś odpowiada kwocie ponad 200 milionów dolarów.
W porównaniu z "najdroższym myślnikiem w historii" awaria Outlooka na pokładzie kapsuły Orion wydaje się błahostką, jednak dobitnie pokazuje, że we współczesnej eksploracji kosmosu wsparcie techniczne IT jest równie ważne, co inżynierowie rakietowi. Pozostaje mieć nadzieję, że restart systemu lub zdalna pomoc z Houston pozwolą dowódcy Wisemanowi odebrać pocztę przed powrotem na Ziemię.
Źródło grafiki: NASA/JSC/Goddard (domena publiczna)

