Zamknij komunikat

Nowy Office 2013
Do góry Skomentuj

Najdroższy potencjometr w moim życiu, czyli Surface Dial

Najdroższy potencjometr w moim życiu, czyli Surface Dial

Autor: Mateusz Miciński Opublikowano: 9 maja 2017 Odsłon: 1 497

Nie spodziewałem się, że ludzkość lubi powroty do rozwiązań analogowych. Takim rozwiązaniem rzecz oczywista jest pokrętło i palec, tandem, z którym nieodłącznie obcujemy od co najmniej 100 lat. Tak naprawdę muszę Was chwilę ponudzić historią i zacząć od 1841 roku. Johann Christian Poggendorff - niemiecki fizyk, który specjalizował się w elektryczności i magnetyzmie w 1841 roku wynalazł potencjometr. Malo tego, 15 lat wcześniej opracował już metodę pomiaru niewielkich kątów obrotu. Metoda ta znalazła zastosowanie w urządzeniach elektrycznych. Te dwa wynalazki XIX wieku przetrwały do dziś i co najciekawsze, w niewiele bardziej zmienionej formie.

Bo przecież potencjometr, to nic innego jak dzielnik napięcia, prościej mówiąc - regulowany rezystor (opornik). Do tej regulacji używa się (najczęściej) pokrętła. Przekręcając je, zmieniamy położenie ślizgacza, ten z kolei powoduje, że prąd wejściowy przepływać będzie przez inny rozmiar opornika, co skutkować będzie inną wartością napięcia wyjściowego. Kto nie uważał (albo nie posiadał) na elektrotechnice, ten stratny. Wróćmy jednak do meritum. Do dziś z potencjometrami mamy do czynienia codziennie, a zapewne wielu z Was nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Regulujecie głośność w radio, w telewizorze, w samochodzie? Przekręcacie pokrętło regulacji temperatury w pralce, a jeśli prowadzicie samochód, przecież aby go wprawić w ruch, musicie korzystać z potencjometru przy użyciu prawej nogi. Te wszystkie czynności wykonujecie przy użycia potencjometru. Serio, nie wkręcam Was.

Oczywiście, potencjometry na przestrzeni lat ewoluowały i o ile do dziś przetrwały potencjometry analogowe, to w wielu zastosowaniach znajdują swoje miejsce potencjometry cyfrowe. Zostały one wynalezione w 1986 roku. Działają one podobnie do analogowych, z tą różnicą, że regulacją nastawy oporności steruje układ cyfrowy. Mówiąc dokładniej, weźmy na przykład pilot do telewizora, na którym zwiększamy poziom głośności. W telewizor wbudowany jest cyfrowy potencjometr, składający się ze 100 rezystorów i cyfrowego układu sterującego. Naciskamy przycisk Vol +, układ cyfrowy otrzymuje sygnał, że ma zmniejszyć opór i "wypuścić" sygnał (prąd) o jeden rezystor wcześniej. Każde kolejne naciśnięcie będzie skutkować przepuszczaniem prądu przez mniejszą liczbę oporników. O ile w analogowych potencjometrach mamy do czynienia z płynną regulacją, o tyle w cyfrowych ze skokową. Ale oczywiście im więcej zostanie zastosowanych oporników, tym płynność będzie większa.

Z potencjometrami do czynienia miałem naprawdę dużo w szkole średniej, kiedy to uczyłem się do zawodu technika elektronika. Mało tego, ze swoim najlepszym szkolnym kumplem spędziliśmy dziesiątki godzin na budowie własnych układów do sterowania, regulowania i robienia wielu różnych, mniej bądź bardziej przydatnych czynności. Jednym z takim układów własnego autorstwa był regulowany włącznik oświetlenia w pokoju. Wymontowałem klawiszowy włącznik ze ściany, pozbawiłem go bebechów, wstawiłem potencjometr osiowy, triak i jeszcze kilka pomniejszych elementów elektronicznych. Podłączyłem pod przewody 230V i modliłem się, aby nic się nie spaliło. Tak oto moje analogowe pokrętło przetrwało dobre kilka lat.

Potencjometr osiowy

Nie zdawałem sobie sprawy, że za przeszło dekadę zakupię najdroższy potencjometr w moim życiu. Za blisko 700 zł nabyłem Surface Dial!

Wiele potencjometrów w życiu nabyłem i jestem pewien, że łączna suma, którą na nie przeznaczyłem, ledwo równa się połowie wartości produktu od Microsoftu. Tym produktem jest nowy typ urządzenia wejścia. Przez ostatnie lata ludzie używali pióra i drugiej ręki, by dotykać ekran, chwytać mysz, pisać... Jest tak wiele rodzajów interakcji, które mają miejsce w codziennej pracy. Surface Dial powstał, by odmienić tok pracy i dać użytkownikom nową możliwość oraz pozwolić na jeszcze szybszą pracę. Poznajcie Surface Dial - urządzenie o technologii haptycznej. Podobnie jak potencjometry, tak i cechy haptyczne otaczają nas w życiu. Technologia haptyczna charakteryzuje się mechanicznym komunikowaniem się z użytkownikom, wysyłając sygnały, które zostaną odebrane głównie przez zmysł dotyku. Technologia haptyczna, tak popularna w lotnictwie, ostatnio także w medycynie, czy nawet w transporcie drogowym (kojarzycie te białe pasy oddzielające pobocze od pasa ruchu, pokryte chropowatą fakturą? Po najechaniu nań kierownica wpada w drgania), znalazła także swoje przeznaczenie w nowych technologiach. Jej najbardziej znanym przedstawicielem są kontrolery gier, głównie pady, wyposażone w wibracje. Innym przykładem są smartfony. Kiedy dotykamy ekranu dotykowego, malutki silniczek wbudowany w telefon delikatnie wibruje. Teraz łupem technologii haptycznej padł Surface Dial.

Surface Dial to niepozorne pokrętło, kryjące w sobie precyzyjny miernik ruchu obrotowego oraz technologię haptyczną.

To niepozorne urządzenie, o kształcie walca o średnicy zaledwie 59 mm, wysokości 30 mm i wadze 145 gram kryje w sobie wiele. Zacznę jednak od podstaw. W środku obudowany znajdziemy moduł łączności Bluetooth 4.0 w wersji niskiego poboru energii (co zapewnia rok normalnego użytkowania na jednym komplecie baterii), przycisk parowania z komputerem, silniczek wibracji, przycisk oraz cyfrowo-optyczny potencjometr, który zarazem jest najbardziej zaawansowanym komponentem. Całość zasilana jest dwoma paluszkami AAA i zamknięta w metalicznej obudowie o silikonowej podstawie. Głównym przeznaczeniem (z punktu widzenia użytkownika) Surface Dial jest kręcenie nim. Całe pokrętło po prostu możemy wprawić w ruch obrotowy siłą palców, oczywiście z zachowaniem stałego położenia na powierzchni. To jak szybko i o ile przekręcimy pokrętło, wpłynie na to, co ujrzymy na ekranie komputera. Innymi słowy, zdecyduje o sposobie naszej interakcji. Dopełnieniem tego jest klikalna górna powierzchnia pokrętła oraz doznania czuciowe (wibracje).

Wewnętrzna budowa Surface Dial

Pokrętło rozpoznaje 3600 punktów na 360 stopni obrotu, czyli aż 10 punktów na jeden stopień. To naprawdę dużo!

Tak dużą precyzję realizuje układ cyfrowo-optycznego potencjometru, a dokładniej miernika kąta obrotu. Czerwone światło diody LED pozostające w stałym położeniu odbija się od wewnętrznej strony ruchomej części pokrętła. Odbiornik światła w czasie rzeczywistym rejestruje i oblicza kąt obrotu, a ten z kolei od razu poprzez moduł Bluetooth trafia do naszego komputera. Komputer z systemem co najmniej Windows 10 Anniversary Update już będzie wiedział, co z tymi danymi zrobić. Dodatkowo, Dial co 36 punktów (czyli co 10 stopni) będzie wibrować, dając tym samym użytkownikowi wyczucie kąta obrotu, jaki wykonał. Przekłada się to na lepszą integrację, wyczucie i opanowanie pracy z Kołem od Microsoftu. Poza kręceniem, Dial pozwala klikać. Pod jego powierzchnią zamontowano jeden klawisz, którego użycie polega na naciśnięciu górnej powierzchni (w dowolnym miejscu). Muszę przyznać, że czułość tego przycisku jest świetna, bowiem niezależnie w którym miejscu nacisnę górną powierzchnię, to przycisk skutecznie zareaguje. Z kolei dłuższe przytrzymanie przycisku (około 1 sekundy), skutkuje zawibrowaniem urządzenia, sygnalizując tym samym o zmianie interakcji.

Dość technicznych niuansów. Przejdę teraz to konkretów. Od pierwszego uruchomienia, do codziennego użytkowania.

W pudełku z urządzeniem nie znajdziemy zbyt wiele: urządzenie wraz z dwoma akumulatorami AAA oraz lakoniczną instrukcję. Niestety zabrakło odbiornika Bluetooth, który na pewno przydałby się posiadaczom komputerów niewyposażonych w łączność Bluetooth. Całą zabawę rozpoczynamy od sparowania urządzenia z komputerem. Odwracamy Dial, zdejmujemy magnetyczno-silikonową osłonkę, wkładamy baterie i naciskamy przycisk parowania. Przytrzymujemy go do momentu, aż obok zapali się niebieska dioda LED. Teraz czas na parowanie w komputerze. Przechodzimy do ustawień Bluetooth i dodajemy nowe urządzenie. Po kilku sekundach Dial jest gotowy do użycia z naszym komputerem. Od teraz do dyspozycji mamy dwie interakcje z Kołem: obracanie oraz klikanie. Na początku samo obracanie jest nieaktywne i dopiero po kliknięciu Kołem, uzyskujemy możliwość interakcji za pomocą obrotu. To, co będzie wynikiem tej interakcji, uzależnione już jest od samego miejsca systemu bądź programu, w jakim się znajdujemy. Przykładowo, będąc na pulpicie Windows 10, jedyną czynnością, jaką wspierać będzie Dial, jest regulacja głośności. Naciskamy koło i od razu na ekranie wyświetli się ikona regulacji głośności. Teraz obracając Dial, możemy ją regulować. Z kolei klikanie Kołem skutkować będzie całkowitym wyciszaniem dźwięku. Co ciekawe, kolejna potrzeba regulacji głośności nie wymaga już klikania, od razu możemy "kręcić". Tak oto mamy potencjometr do regulacji głośności w komputerze za blisko 700 zł (sic!)

Niestety, ale Dial nie jest użyteczny w każdym miejscu systemu Windows 10. Poza aplikacjami Office, Mapami, Zdjęciami i jeszcze kilkoma innymi programami, wszędzie indziej jest tylko regulatorem głośności.

Weźmy na start aplikację Zdjęcia. Przecież to aplikacja Microsoftu. Obstawiam, że będę mógł sporo w niej zrobić za pomocą Dial. Niestety jestem w błędzie. Poza przewijaniem listy zdjęć oraz powiększaniem zdjęcia wyświetlonego - nic więcej nie osiągnę. Mapy - tutaj sprawa wygląda nieco lepiej. Mogę przybliżać i oddalać mapę (działa to płynnie, jednakże wg mnie skok zoomowania jest zbyt duży); obracać mapę względem kierunków świata (świetna płynność) oraz nachylać ją względem płaszczyzny poziomej (także świetna płynność). Jeszcze więcej funkcji otrzymujemy, gdy wywołamy panel rysowania. Wtedy poza wspomnianymi interakcjami, możemy ponadto regulować grubość linii, jej kolor, jak i zmieniać narzędzie. Podobnie jest w Windows Ink, w którym poza wspomnianymi czynnościami przydatnymi podczas rysowania, możemy ponadto obracać linijką i zmieniać rozmiar kątomierza. Dial świetnie działa w Windows Ink, nie podlega to wątpliwości. To jedyne miejsce w Windows 10, gdzie możemy sterować całym narzędziem za pomocą Koła. Podstawową interakcję otrzymujemy także w programach Muzyka Groove oraz Filmy i TV. Poza przełączaniem utworów, możemy regulować postęp odtwarzania. Funkcja ta wydaje się przydatna, ale niestety nie działa zbyt płynnie, a o skoku nie wspominając.

Znacznie więcej możemy poczynić w aplikacjach pakietu Office, szczególnie w OneNote, w którym to możemy odtwarzać historię zmian. Świetnie prezentuje się to na przykładzie odręcznego rozwiązywania równania matematycznego. Dzięki OneNote, ekranu dotykowego i Dial możemy krok po kroku kilkukrotnie przeanalizować i przedstawić zainteresowanym sposób rozwiązywania zadań matematycznych. Nasuwa mi się tutaj jednak pytanie: czemu aż tyle musimy wydać na to pieniędzy?

Ponieważ Surface Dial został stworzony dla profesjonalistów, którzy są skłonni wydać 700 zł, aby przyśpieszyć swoją pracę.

Odpowiedź jest banalna. Kto kupi Dial, aby sterować odtwarzaczem muzyki, albo przewijać zawartość przeglądarki internetowej? Dial ma sprawdzać się wszędzie tam, gdzie potrzeba wygodnych rozwiązań, upraszczających żmudne zadania. Weźmy za przykład stół montażowy, niech nim będzie Adobe Premiere. Montażysta spędza w tym programie setki godzin, aby z wielu klipów, efektów i sampli muzycznych poskładać świetny film. Niejednokrotnie musi przewijać zawartość, do przodu, do tyłu, znajdywać klatki kluczowe i w nich dokonywać kolejnych modyfikacji. Przewijanie osi czasu na stole montażowym jest niewygodne, szczególnie gdy tego dokonujemy za pomocą myszki. A gdyby tak myszkę używać tylko do modyfikacji elementów filmu, a za pomocą Dial przewijać zawartość osi czasu? To musi być wygodne. Oczywiście osobiście musiałem to sprawdzić.

Efekt jest zadowalający, jednakże Adobe Premiere nie do końca wie kiedy i gdzie chcę użyć Dial, przez co obracanie nim nie zawsze przewija zawartości osi czasu, a po prostu ją przesuwa. Abym mógł przejść do przewijania montażu, muszę znów przytrzymać przycisk Koła, wybrać przewijanie i dopiero "kręcić". To już nie jest wygodne, bowiem w tym samym czasie zrobię to za pomocą myszki.

Obsługa Adobe Premiere za pomocą Surface Dial

Wniosek z tego jest taki, że nie wszędzie Dial działa, a tam gdzie działa, nie zawsze działa zadowalająca.

Skoro Dial postawiony na blacie biurka nie do końca spełnia swoje założenia, to może trzeba go położyć na ekranie? Przecież o to chodziło twórcom. Sięgnęli oni do swojego pierwszego urządzenia z serii Surface - dużego stolika kawowego, którego ekran był zdolny rozpoznać typ przedmiotu położonego na blacie. Gdy kładliśmy szklankę, Surface pytał się, czy jesteśmy spragnieni, a gdy postawiliśmy aparat fotograficzny (wyposażony w łączność bezprzewodową), Surface obok niego wyświetlał miniatury zdjęć zgromadzonych w jego pamięci. Teraz możemy położyć Dial na ekranie, niestety jak na razie jednego urządzenia - Surface Studio. Są tego dwa powody. Po pierwsze Dial na ekranie pionowym się nie utrzyma, po drugie urządzenie (a dokładniej mechanizmy ekranu dotykowego) muszą umieć go rozpoznać. I tak położenie na pochylonym ekranie Studio pokrętła, spowoduje wyświetlenie wokół niego przybornika (tego samego, które wywołujemy przytrzymaniem przycisku). Teraz kręcąc pokrętłem przełączamy się pomiędzy narzędziami, a kliknięciem aktywujemy aktualnie wybrane. Co więcej, w programach graficznych (wybranych), możemy w ten sposób płynnie zmieniać barwę pędzla, którym równocześnie ciągniemy za pomocą pióra Surface Pen. Efekt jest powalający, nie ma co ukrywać. Wiąże się to jednak z wydatkiem przeszło 10000 zł, aby móc dokonywać takich interakcji z komputerem.

Płynna zmiana koloru za pomocą Surface Dial

Wydaje się, że w ten sposób Dial działa bezbłędnie. Nic bardziej mylnego. Dial powoli ześlizguje się z ekranu.

Surface Dial na ekranie Surface Studio

Im mniej nachylony ekran, tym Dial będzie szybciej zjeżdżał i prędzej czy później grawitacja zrobi swoje, ściągając Koło na biurko, bądź co gorsza na podłogę. Cztery magnesy wbudowane w nań nie są wystarczająco mocne, aby stabilnie utrzymać 145 gramów na powierzchni ekranu. Musimy więc cały czas trzymać Dial, a czas, na jaki oderwiemy rękę od Koła winien być jak najkrótszy, tym bardziej, jeśli ekran nie jest całkowicie pochylony.

Płynna zmiana koloru za pomocą Surface Dial

Na koniec wrócę jeszcze do funkcjonalności. Ta jest z góry ustalona przez twórców aplikacji. A jeśli twórca zapomni o implementacji wsparcia dla Koła, to ostatnie będzie tylko pełnić funkcję przycisku do dokumentów na biurku. Jest jedno ale. Microsoft wiedział, że początkowo Dial nie będzie działał wszędzie, więc w Ustawieniach systemu Windows 10 zostawił otwartą furtkę dla użytkowników. Za jej pomocą możemy po pierwsze ustalić domyślne narzędzia (regulacja głośności, przewijanie zawartości, powiększanie, cofanie zmian i narzędzie niestandardowe). Po drugie możemy dodać interakcję dla aplikacji, które nie obsługują Koła. Wszystko jednak ogranicza się do skrótów klawiszowych, dostępnych w owym programie. Każdy skrót odpowiada jednej interakcji Kołem (obrotu w lewo, w prawo lub kliknięcia). Taki potrójny zestaw skrótów grupowany jest w jedno narzędzie. A co najlepsze, takich narzędzi dla jednego programu możemy dodać dużą ilość. Nie wiem czy dowolną, utworzyłem kilkanaście i nadal można było dodawać kolejne.

Tym samym to my sami stajemy się twórcami funkcjonalności Surface Dial i tym pozytywnym akcentem zakończę historię najdroższego pokrętła w moim życiu...

Zobacz również

Komentarze

Nie napisano jeszcze ani jednego komentarza. Twój może być pierwszy.

Dodaj swój komentarz

Zasady publikacji komentarzyZasady publikacji komentarzy

Redakcja CentrumXP.pl nie odpowiada za treść komentarzy publikowanych na stronach Portalu
i zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi, które:

  • zawierają słowa wulgarne, obraźliwe, prowokujące i inne naruszające dobre obyczaje;
  • są jedynie próbami reklamowania stron internetowych (spamowanie poprzez umieszczanie linków);
  • przyczyniają się do złamania prawa bądź warunków licencyjnych oprogramowania (cracki, seriale, torrenty itp.);
  • zawierają dane osobowe, teleadresowe, adresy mailowe lub numery GG;
  • merytorycznie nie wnoszą nic do dyskusji lub nie mają związku z tematem komentowanego newsa, artykułu bądź pliku.