Zamknij komunikat

Kupuj Office 2013 i Office 365 całą dobę

Jak chmura Microsoftu przyczynia się do walki z cyberprzestępczością?

Cyberprzestępczość jest stale ewoluującym i rosnącym wyzwaniem dla firm. Microsoft szacuje, że taka działalność przynosi ponad 450 miliardów dolarów strat rocznie, a każdej sekundy jej ofiarą pada 12 osób w sieci. Firma od lat prowadzi walkę z internetowymi przestępcami na różnych polach. Powstały z inicjatywy Microsoftu dział Digital Crimes Unit (DCU) jest jedną z komórek, zajmujących się tym tematem. W pracy zespołu ważną rolę pełni chmura.

Microsoft Digital Crimes Unit skupia ekspertów z zakresu prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa internetowego, a metody jego działania wykorzystują najnowsze narzędzia i zdobycze technologiczne. Działalność zespołu można więc uznać za innowacyjne podejście do kwestii cyberprzestępczości. Jego misja jest prosta: to zapewnienie bezpiecznego Internetu każdej osobie i organizacji na świecie. DCU wykorzystuje pomysłowość ludzi i najnowsze technologie analityczne, by przeciwdziałać cyberprzestępczości. W skład zespołu wchodzą też adwokaci, śledczy i analitycy sądowi. Największym zagrożeniem dla współczesnych firm nie jest konkurencja, ale - jak twierdzi Microsoft - ochrona zaufania klientów.

Czym jest cyberprzestępczość? Każdego dnia serwery prywatne i rządowe są hakowane, korespondencja przechwytywana, a własność intelektualna wykradana. Może to dotyczyć każdego z nas. Microsoft stworzył dział Digital Crimes Unit, który prowadzi śledztwa i walczy z cyberprzestępczością. Namierzenie przestępców jest łatwiejsze dzięki chmurze Microsoft Cloud i danym przedstawionym w różnych formach wizualizacji. Olbrzymia moc obliczeniowa chmury pozwala na dokonywanie zaawansowanych analiz w czasie rzeczywistym. Bez jej pomocy takie analizy mogłyby trwać nawet kilka tygodni. Jak mówi Tom Burt z działu DCU, opracowane dane trafiają z powrotem do chmury, dzięki czemu ludzie i organizacje są bezpieczniejsze.

DCU

"Gdy mowa o chmurze, zaufanie i bezpieczeństwo są najważniejsze" - mówi Satya Nadella. Więcej informacji o bezpieczeństwie chmury i działalności Microsoft Digital Crimes Unit znajdziemy na stronach Microsoft Cloud oraz Microsoft Enterprise.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 12 lutego 2016, 18:32 Kategoria: Bezpieczeństwo

Znamy datę premiery Quantum Break na Xbox One i... Windows 10

Pierwsze wzmianki o Quantum Break pojawiły się już 3 lata temu, ale do połowy 2014 r. trudno było o jakiekolwiek konkrety. Microsoft ogłosił wówczas, że gra ukaże się w 2015 r. Premiera tytułu określanego jako ekskluzywny dla Xbox One została jednak przełożona na rok 2016. Dziś poznaliśmy oficjalną datę premiery, a ponadto twórcy opublikowali kilka interesujących faktów.

"Quantum Break to pierwsza gra fińskiego studia Remedy Entertainment od początku tworzona z myślą o technicznych możliwościach Xbox One. Inspiracją dla deweloperów stały się współczesne teorie fizyki związane z podróżami w czasie, a wśród konsultantów merytorycznych znaleźli się m.in. naukowcy związani z ośrodkiem CERN" - głosi opis gry. Quantum Break ukaże się na Xbox One 5 kwietnia tego roku. Microsoft ogłosił też, że tego samego dnia będzie miała miejsce premiera na Windows 10. Jakby tego było mało, wersja dla Windows 10 "będzie dostępna bez dodatkowych opłat dla tych, którzy dokonali cyfrowego pre-orderu gry na Xbox One". Jak tłumaczy zespół Xbox: "Xbox chce dać graczom możliwość grania w gry, kiedy chcą, z ludźmi których chcą oraz na urządzeniach, których chcą, dlatego Microsoft Studios i Remedy Entertainment uruchomią Quantum Break dla Windows 10 równocześnie z wersją na Xbox One, 5 kwietnia 2016 r. Każdy, kto dokona pre-orderu cyfrowej wersji na Xbox One poprzez Xbox Store, zakupi cyfrowy klucz dla Xbox One od uczestniczących [w promocji] sprzedawców detalicznych lub zamówi w pre-orderze zestaw Xbox One Special Edition Quantum Break, otrzyma wykupiony klucz do pobrania wersji na Windows 10 ze Sklepu Windows". Dziś ukazał się nowy trailer gry, zatytułowany "The Cemetery":

Promocji, związanych z Quantum Break, będzie więcej. Do każdego zakupionego egzemplarza gry zostanie dołączona pełna wersja Alan Wake (wraz z dodatkami The Signal i The Writer), wydanego przez Remedy Entertainment na Xbox 360. Do każdej zakupionej w pre-orderze kopii (w Xbox Store lub u sprzedawców detalicznych) zostanie też udostępniona do pobrania gra Alan Wake's American Nightmare dla Xbox 360. Wszystkie tytuły będzie można uruchomić na Xbox One dzięki funkcji wstecznej kompatybilności. Specjalny zestaw Xbox One Special Edition Quantum Break będzie zawierał konsolę w wersji Cirrus White z dyskiem 500 GB i kontrolerem, grą do pobrania oraz darmowymi dodatkami. Zestaw będzie dostępny od 29 marca, a jego cena ma wynosić 349 dolarów (ok. 1360 zł).

Xbox One Special Edition Quantum Break

"Quantum Break jest unikalnym doświadczeniem; z jednej strony to bezkompromisowa gra wideo, z drugiej pełen wrażeń pokaz akcji na żywo" - wyjaśnia Microsoft. Głównym postaciom głosów użyczyli czołowi aktorzy z takich produkcji, jak Gra o Tron, X-Men czy Władca Pierścieni. Jak czytamy dalej, "Quantum Break jest pełen barwnej narracji, bogatych charakterystyk i dramatycznych zwrotów akcji, z których znane jest Remedy Entertainment. Twoje wybory w grze będą miały wpływ na tę szybko postępującą fuzję gry i spektaklu, dające graczowi kompletnie unikatowe doświadczenie rozrywki".

Quantum Break

Minimalne wymagania sprzętowe gry dla Windows 10 są dość wysokie, tym niemniej nie odbiegają zanadto od flagowych produkcji z ostatnich miesięcy. Wszystkie niezbędne informacje o grze znajdziemy na stronie www.quantumbreak.com/windows10.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 11 lutego 2016, 20:24 Kategoria: Gry

Jak wyglądał Windows 20 lat temu? Doświadcz tego w przeglądarce!

Ostatnio najwięcej uwagi poświęcamy Windows 10 i innym nowoczesnym produktom. Mimo to chętnie i z nieukrywaną nostalgią powracamy do systemów, które definiowały kategorię PC w czasach jej najszybszego wzrostu. Archaiczne systemy sprzed dwóch dekad zwykle przywodzą na myśl nasze pierwsze kroki z komputerami osobistymi. By odświeżyć wspomnienia, możemy uruchomić Windows 3.1 czy Windows 95 w maszynie wirtualnej, ale wymaga to pewnych nakładów pracy. Istnieje jednak ciekawsza alternatywa, jaką jest... przeglądarka internetowa.

Ewolucji systemów operacyjnych towarzyszyła ewolucja przeglądarek. I tak z prostych programów do wyświetlania tekstu i grafiki zamieniły się one w potężne kombajny, które mogą nawet pełnić rolę środowiska uruchomieniowego dla systemów operacyjnych. Dzięki budzącemu podziw emulatorowi DOSBOX (opartemu na JavaScript) możemy w naszej przeglądarce uruchomić Windows 95 i jego starszego brata, Windows 3.1. W sieci znajduje się też około 1500 równie archaicznych aplikacji, które uruchomimy w oknie przeglądarki, bez konieczności instalowania ich na lokalnym dysku twardym. Wśród nich znajduje się choćby pocieszna prezentacja dla Windows 3.1, która stanowi zapowiedź nadchodzącego wówczas Windows 95 z jego menu Start i innymi zachwycającymi nowościami. To prawdziwa podróż w czasie!

Windows 3.1

Ciekawym przykładem takiej podróży jest też przeglądarkowy Windows 95. Autorem konwersji jest 19-letni programista Andrea Fauld. Wykorzystał on kompilator Emscripten (którego używają też silniki Unreal i Unity do uruchamiania gier w przeglądarce), by przetłumaczyć kod C++, w którym napisano Windows 95, i przekonwertować go na JavaScript, który odpowiada tu za renderowanie interfejsu. Dodatkowo wykorzystano Dosbox i Em-Dosbox. Windows 95 prezentuje się całkiem przyzwoicie, tym niemniej niektóre jego elementy - jak choćby antyczny już Internet Explorer 3.0 - nie są dostępne, a ich uruchomienie może wręcz wysypać system. Zobaczcie, jak to wygląda w rzeczywistości:

Windows 95

Należy pamiętać, że oba projekty są jedynie eksperymentami, a nie pełnoprawnymi systemami operacyjnymi. Jeśli chcemy cofnąć się do złotych czasów PC i w pełni zanurzyć się w tym doświadczeniu, możemy skorzystać z maszyny wirtualnej lub udać się na złomowisko w poszukiwaniu maszyny z epoki ;) Tym, którzy nie mają akurat na to czasu, proponujemy szybkie i bezpieczne alternatywy w postaci emulatorów przeglądarkowych: The Windows 3.x Showcase oraz Windows 95 in your browser.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 11 lutego 2016, 16:30 Kategoria: Pozostałe systemy Windows

Kompilacje z programu Insider Preview z nową opcją wczesnego dostępu

Przy okazji wydania nowej aktualizacji Windows 10 Mobile Insider Preview (build 10586.107) Microsoft zapowiedział zmiany w dystrybucji buildów dla całego programu Windows Insider. Nowa opcja pozyskiwania kompilacji zapewni nieco odmienny model dostępu do najnowszych funkcjonalności. Będzie ona przeznaczona dla tych, którzy nie chcą narażać komputera czy telefonu na niestabilną pracę, oferując kompromis między Slow ring a "stabilną", ogólnodostępną wersją Windows 10.

Od początku istnienia programu Windows Insider znane są nam dwa sposoby pozyskiwania ogólnodostępnych kompilacji: Fast ring i Slow ring. Microsoft wprowadza teraz trzecią kategorię, dotyczącą zarówno mobilnych, jak i desktopowych buildów. Jak tłumaczy Gabe Aul na stronie Windows Experience Blog, istnieją teraz trzy "ringi", czyli sposoby pozyskiwania buildów:

  • Fast – Najlepszy dla Insiderów, którzy lubią jako pierwsi mieć dostęp do buildów oraz aktualizacji funkcjonalnych, mając na uwadze pewne ryzyko dla urządzeń w związku z kłopotami z rozpoznaniem i dostarczając sugestii i pomysłów na uczynienie oprogramowania i urządzeń Windows czymś świetnym.
  • Slow – Najlepszy dla Insiderów, którzy lubią jako pierwsi mieć dostęp do buildów oraz aktualizacji funkcjonalnych, z nieco mniejszym ryzykiem dla urządzeń i chęcią dostarczania sugestii i pomysłów.
  • Release Preview – Najlepszy dla Insiderów, którym podoba się wczesny dostęp do aktualizacji z Current Branch, aplikacji Microsoft i sterowników, z minimalnym zagrożeniem dla urządzenia i chęcią dostarczania sugestii i pomysłów.

Jaka jest różnica między Slow ring a Release Preview? Kluczem do jej zrozumienia jest różnica między Windows Development Branch a Current Branch. Pierwsza z nich skupia się na następnych fazach rozwoju Windows, wychodzi w przyszłość, poza obecnie najnowsze wydanie Windows 10. Dziś są to na przykład buildy, przygotowujące na nadejście aktualizacji Redstone. Druga gałąź dotyczy raczej krótkoterminowych poprawek dla najnowszego wydania publicznego Windows 10. W tym momencie jest to listopadowa aktualizacja (November Update, znana także jako Version 1511) z buildami o numeracji zaczynającej się od 10586.

Insiderzy w opcjach Slow i Fast nadal będą otrzymywać aktualizacje w modelu Development Branch, podczas gdy do Release Preview będą trafiały aktualizacje Current Branch na krótko przed ich ostatecznym wdrożeniem do "stabilnego" Windows 10. W praktyce oznacza to, że nowy sposób pozyskiwania kompilacji zbliża program Windows Insider do standardowego, komercyjnego wydania Windows 10. Jest to również najbezpieczniejszy z dostępnych "ringów". Cóż, teraz przydałby się jeszcze czwarty model z bardzo wczesnym dostępem, przeznaczony dla najbardziej zatwardziałych testerów beta...

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 11 lutego 2016, 15:21 Kategoria: Windows 10

Aplikacje Microsoftu na Androida preinstalowane u 74 producentów OEM

Microsoft ogłosił dziś, że Acer dołącza do listy producentów OEM, którzy zgodzili się preinstalować jego aplikacje na telefony i tablety z Androidem. Umowa jest częścią strategii, która ma na celu zwiększenie dostępności oprogramowania Microsoft na konkurencyjnych platformach. Zapowiedź pochodzi od Nicka Psyhogeosa, szefa Microsoft Technology Licensing, działu "założonego w 2014 r., by przejmować, zarządzać i licencjonować portfolio patentów Microsoftu". Współpracujących na tych zasadach producentów OEM jest znacznie więcej, o czym przekonacie się w dalszej części artykułu.

Zeszłej wiosny Microsoft podpisał umowy z 31 globalnymi i lokalnymi producentami OEM, a także liczącymi się "oryginalnymi" producentami, którzy zgodzili się dołączać pakiet Microsoft Office, OneDrive i Skype do swoich tabletów z Androidem. Obecnie jest ich dużo więcej. "Dziś mam przyjemność ogłosić, że mamy 74 partnerów sprzętowych z 25 krajów, którzy czynią aplikacje produktywne i usługi Microsoftu dostępnymi na swoich tabletach i telefonach z Androidem. Owi partnerzy oferują lub będą niedługo oferować urządzenia z Androidem z preinstalowanymi aplikacjami Word, Excel, PowerPoint, Outlook, OneNote, OneDrive i Skype" - pisze Nick Parker z Microsoft. Wybrane usługi i aplikacje Microsoftu są już preinstalowane na sporej liczbie urządzeń, spośród których warto wymienić choćby LG G Pad 2, Samsung Galaxy S6 czy Sony Xperia Z4.

Android

Udostępnianie swoich aplikacji na jak największej liczbie urządzeń to dość agresywnie realizowany cel Microsoftu. W zeszłym roku doszło do interesującego partnerstwa z Samsungiem. Microsoft zapowiedział, że koreański gigant nie musi płacić 3,21 dolarów tantiem za każde sprzedane urządzenie z Androidem, a wkrótce potem do Samsunga Galaxy S6 dołączył pakiet aplikacji Microsoftu. Jesienią ubiegłego roku doszło też do zakończenia sporów patentowych między Microsoft a Google, głównym deweloperem Androida.

"To kamień węgielny naszej szerokiej strategii usług - udostępnienie usług Microsoftu każdej osobie i na każdym urządzeniu. Dzięki preinstalowaniu oprogramowania Microsoftu na tabletach i telefonach z Androidem nasi partnerzy mogą zwiększyć wartość tych urządzeń, dostarczając bogatych doświadczeń produktywnych, których oczekują klienci. Ponadto partnerzy mogą skorzystać z możliwości realizowania nowych strumieni dochodów" - dodaje Parker.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 11 lutego 2016, 13:26 Kategoria: Oprogramowanie

Domyślnie włączony Yammer zastąpi w biznesie Facebooka?

Yammer to sieć społecznościowa, używana do prywatnych kontaktów wewnątrz firm. Usługa została uruchomiona w 2008 r., a cztery lata później wykupił ją Microsoft za niebagatelną sumę 1,2 mld dolarów. Wówczas liczba jej użytkowników wynosiła 3 mln, a dwa lata później wzrosła do 8 mln. Yammer otrzymał wiele aktualizacji, które w kontekście komunikacji zespołowej miały zapewnić serwisowi większe możliwości niż poczta e-mail czy Facebook.

Wielu obserwatorów poczynań firmy z Redmond zastanawiało się, czy Yammer nadal leży w kręgu jej zainteresowań. Okazuje się, że jak najbardziej. Począwszy od 2 lutego tego roku, Microsoft rozpoczął włączanie usługi Yammer jako domyślnej dla komercyjnych subskrybentów Office 365.

Po udanym starcie konkurencyjnego Slack (z którym Microsoft zintegrował niedawno Skype dla Firm) i uruchomieniu serwisu Facebook at Work, Microsoft został niejako zmuszony, by włożyć w Yammera jeszcze więcej energii. Usługa z roku na rok staje się w coraz wyższym stopniu kompleksowym serwisem społecznościowym dla biznesu. Postawiono zwłaszcza na model dzielenia się pracą zespołową, a wiele kluczowych dla Yammera technologii zintegrowano z Office 365. W ubiegłym roku Microsoft zdecydował o dalszym rozwoju samodzielnego klienta Yammer, przy czym w harmonogramie odnotowano też integracę z Azure Active Directory i przeniesienie usługi do własnych centrów danych Microsoftu.

Yammer

Microsoft nadal zamierza połączyć Yammera z usługą Office 365 Groups. Gdy już tego dokona (planowana data to czerwiec 2016 r.), zamierza realizować międzyplatformowe czy wręcz międzypakietowe scenariusze, jak choćby połączenie konwersacji Yammer ze Skype, planowanie spotkań w kalendarzu Outlook, dostęp do plików w OneDrive i tworzenie zadań w usłudze Planner. Wszystko to z poziomu grup w Yammerze. Firma zapowiedziała też możliwość współpracy użytkowników Office Online nad danymi wewnątrz serwisu Yammer. Jak dotąd nie wiadomo, kiedy użytkownicy zewnętrzni będą mogli być zapraszani do grupowych zadań.

Jak ogłosił Microsoft, każdy użytkownik Office 365 z aktywną licencją Yammer zyska dostęp do serwisu klikając ikonę Uruchamianie aplikacji usługi Office 365 (app launcher) oraz możliwość rozpoczęcia rozmowy w serwisie z poziomu SharePoint, Office 365 Video Portal, a wkrótce też z Delve i Skype Broadcast. Użytkownicy, którzy nie chcą, by Yammer był domyślnie włączony, mogą tę funkcję wyłączyć.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 10 lutego 2016, 23:03 Kategoria: Rozwiązania dla biznesu

Microsoft przejął technologię konkurencyjnego odtwarzacza Groove

W sierpniu zeszłego roku usługa Xbox Music została przemianowana na Groove. Zmianie nazwy towarzyszyło wprowadzenie szeregu nowych funkcji, z których dziś możemy korzystać m. in. w Windows 10. Warto jednak pamiętać, że jeszcze przed wspomnianym rebrandingiem istniała aplikacja Groove: Smart Music Player, którą można było pobrać ze Sklepu Windows. Jej twórcą był kanadyjski startup Zikera. Cała technologia Groove znajduje się już w portfolio Microsoftu.

"Microsoft przejął wszystko z Groove" - mówi Tri Nguyen, CEO Zikera. Nie są znane szczegóły transakcji, w tym również jej kwota. Nguyen postanowił raczej skomentować historię swojej aplikacji: "Nasza przygoda zaczęła się w czasach iPoda. To było coś pięknego, a my mierzyliśmy się z wyborem tego, co ma zagrać z kolekcji naszej ulubionej muzyki. Pojawiła się wówczas wizja odtwarzacza muzyki tak inteligentnego, że uczy się gustu i przyzwyczajeń, by móc odtwarzać właściwą muzykę we właściwym czasie. Wtedy narodził się Groove, a wy zapewniliście mu sukces. Jesteśmy niezwykle dumni, że mogliśmy zachwycić was bogatym doświadczeniem mobilnym i niezliczonymi godzinami muzycznej błogości poprzez dziesiątki milionów spersonalizowanych playlist, które wygenerowaliśmy".

Groove

Od momentu zamknięcia transakcji aplikacja Groove: Smart Music Player nie jest dłużej dostępna w Sklepie Windows. Użytkownicy, którzy zdążyli pobrać aplikację przed 9 lutego, będą mogli nadal z niej korzystać, choć nie otrzymają już dalszych aktualizacji. Wcześniejszy adres produktu http://www.groovemusicapp.com przekierowuje nas teraz na stronę Microsoft Groove. Aplikacja zniknęła też ze sklepu Apple App Store, z którego została pobrana ponad 1,5 mln razy. "Jako że nikt nie ma takiego samego gustu muzycznego, Groove uczy się nawyków słuchania, by wprowadzać ulubionych artystów do kolejki i przygotowywać spersonalizowane pod kątem słuchacza listy odtwarzania" - głosiło stanowisko firmy z 2013 r. Pozyskana technologia, zwłaszcza ta wykorzystująca maszynowe uczenie (machine learning) z pewnością wzbogaci odtwarzacz Microsoftu.

Warto zaznaczyć, że Microsoft nie kupił firmy, a jedynie wszystkie jej technologie Groove: Smart Music Player. Oznacza to, że pracownicy Zikera nie przejdą do Microsoft i nie będą pracować nad aplikacją Groove.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 10 lutego 2016, 19:31 Kategoria: Oprogramowanie

Rosjanie usuną Windowsa z rządowych komputerów?

Rosyjski rząd chciałby pozbyć się systemu Windows, zwiększyć podatki dla zagranicznych dostawców oprogramowania, rozwinąć swój własny system operacyjny, wspomóc rozwój lokalnych firm i czujnie obserwować Internet, który koniec końców jest "projektem CIA". Rosjanie nie kryją swoich ambicji uniezależnienia się od zagranicznych technologii. Czy pójdą za wzorem Chin i stworzą własnego klona Windows XP? Na to wygląda.

Stosunek rosyjskiej administracji względem obcych (a zwłaszcza) amerykańskich technologii jest co najmniej "szczególny". Już w zeszłym roku pojawiły się wątpliwości, czy Windows 10 jest zgodny z rosyjskim prawem. Chodziło o kwestię zbierania lokalnych danych, informacji z kalendarza, haseł, historii przeglądarki, nagrań głosowych i elementów wiadomości elektronicznych. Microsoft przyznał wprawdzie, że oferuje użytkownikom wybór sposobu, w jaki ich dane mają być przetwarzane, i w każdej chwili można te ustawienia zmienić. Sprawa dotyczy jednak nie tyle prywatności, co dużo szerszej polityki. W wywiadzie dla Bloomberg mówi o tym German Klimenko, niedawno powołany doradca Putina w kwestiach Internetu i technologii cyfrowych. Klimenko zamierza usunąć Windowsa z komputerów rządowych i zastąpić go rozwijaną lokalnie dystrybucją Linuksa. Według niego jest to nieuchronna zmiana, a 22 tysiące państwowych komputerów jest już gotowych na przyjęcie nowego systemu.

Bloomberg
Sprzedaż online w Rosji wzrasta z roku na rok.

Nie jest to sytuacja bezprecedensowa. Półtora roku temu rosyjski rząd wyrażał podobne plany, gdy Microsoft zastosował się do amerykańskich i europejskich sankcji względem Rosji, gdy ta zaanektowała Krym. Wówczas usunięcie Windowsa z rządowych komputerów nie było możliwe. Teraz podobno jest inaczej. To nie jedyny punkt nowej polityki Putina. Prawdopodobnie niebawem wejdzie w życie nowe prawo, które nałoży 18% podatek VAT od każdej sprzedanej usługi lub aplikacji online. Jak mówi Klimenko: "Gdy kupisz aplikację w Google Play lub App Store gdziekolwiek w Europie, VAT jest naliczany w miejscu zakupu, ale nie tutaj, w naszej republice bananowej". Wyższe podatki dotkną przede wszystkim takie firmy, jak Google, Apple i Microsoft. Jest to część szerszej polityki, bowiem rosyjski rząd zakłada, że firmy te współpracują z rządem USA, a to mogłoby zaszkodzić rosyjskim interesom.

W kraju, którego prezydent nazywa Internet "projektem CIA" przezorność jest priorytetem. Przykładowo, Google, które może "namierzyć wszystko" otrzymuje ze strony agencji amerykańskich 32 tysiące zapytań rocznie, ale - jak twierdzi Klimenko - ani jednego z Rosji: "Musimy mieć to na uwadze jako potencjalne zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego". Google, Apple i Microsoft odmawiają komentarza w tej sprawie.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 10 lutego 2016, 16:50 Kategoria: Firma Microsoft

Lumia 950 wkrótce także w edycji luksusowej

Włoski jubiler Damiani i Microsoft połączyli siły, by stworzyć limitowaną edycję Lumii 950. Sam telefon nie zmieni funkcjonalności - chodzi jedynie o wygląd. A ten przyciąga oko. Obudowa urządzenia zmieni się nie do poznania, a cały zestaw będzie sprzedawany w ekskluzywnym opakowaniu.

Projekt smartfona jest inspirowany kolekcją D. Side włoskiego jubilera. Tylna obudowa została pokryta białą skórą, a wokół aparatu osadzono dwa różowo-złote pierścienie. Na nich znajduje się 10 diamentów o szlifie brylantowym. Istnieje też druga wersja, w której wykorzystano czarną skórę i pierścienie z białego złota. Na dowód ekskluzywności telefonu na każdym egzemplarzu znajdue się różowa lub biała tabliczka z numerem limitowanej edycji od 1-99. Liczby nie kłamią - limitowana edycja Lumii 950 ukaże się w zaledwie 99 egzemplarzach.

Lumia 950

"Współpraca z Damiani jest festiwalem doskonałości, kreatywności i designu, biżuterii Damiani i technologii Microsoftu" - mówi Carlo Purassanta, dyrektor generalny Microsoft Italy. Specjalna edycja smartfonu zadebiutuje w rzymskich i mediolańskich butikach Damiani, a następnie pojawi się w innych sklepach. Prawdopodobnie nie przewiduje się sprzedaży poza regionem Włoch. Jaka będzie cena takiego luksusu? Wynosi ona 1950 euro (ok. 8670 zł). Za tę niebagatelną kwotę klient otrzyma smartfona, który może stać się klejnotem i przyciągać uwagę.

Jeśli nie mamy akurat ponad 8 tysięcy złotych na telefon z błyskotkami, możemy rozejrzeć się za innymi (i przede wszystkim tańszymi) opcjami personalizacji. Przykładowo, fińska firma Mozo ma w swoim portfolio zarówno skórzane, jak też imitujące skórę obudowy dla Lumii 950/950 XL. W ofercie znaleźliśmy też inne materiały syntetyczne, które mogą zastąpić polikarbonową obudowę oryginalnej Lumii. Z podobnych rozwiązań w świecie Windows Phone korzystał też inny włoski producent, NGM (New Generation Mobile), który w 2014 r. zaskoczył wszystkich modelem nawiązującym do słynnego Harleya-Davidsona. Smartfon wyposażono w chemicznie utwardzane, odporne na zarysowania szkło chroniące wyświetlacz, skórzane okrycie oraz eleganckie pudełko.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 10 lutego 2016, 15:27 Kategoria: Lumia

Windows 10: nowy build, nowa strona z historią aktualizacji

Dziś ukazała się trzecia aktualizacja Windows 10, która zastąpiła build 10586.63 z połowy stycznia i 10586.71 sprzed dwóch tygodni. Jest to wersja stabilna, czyli przeznaczona dla PC nie uczestniczących w programie Windows Insider. Build 10586.104 to w zasadzie aktualizacja zbiorcza w obrębie gałęzi Threshold (TH2), która przygotowuje użytkowników na aktualizację Redstone, obecnie po części testowaną w programie Insider.

Microsoft cofnął swoją decyzję o nieudostępnianiu szczegółowych list zmian dla mniej znaczących aktualizacji zbiorczych (cumulative updates). Na nowo powstałej stronie Windows 10 update history znajdziemy więc wszystkie liczące się informacje o bieżących i wcześniejszych kompilacjach, w tym także o ich zawartości. "Jesteśmy oddani naszym klientom i staramy się wcielać w życie ich feedback, zarówno w sposobie dostarczania Windows 10 jako usługi, jak też w informacjach, które na temat Windows 10 dostarczamy. W odpowiedzi na ten feedback będziemy dostarczać większą ilość szczegółów na temat aktualizacji Windows 10 poprzez Windows Update. Zobaczycie podsumowanie ważnych osiągnięć produktu, zawartych w poszczególnych aktualizacjach, z linkami do szczegółów. Strona będzie regularnie odświeżana, gdy ukażą się nowe wydania" - pisze Microsoft.

 Windows 10 update history

Dzisiejsza aktualizacja, oznaczona jako KB3135173, zawiera poprawki dla problemów w następujących obszarach:

  • uwierzytelnianie, instalowanie aktualizacji, instalowanie systemu operacyjnego;
  • przeglądarka Microsoft Edge, przenosząca do pliku cache adresy URL w trybie InPrivate;
  • brak możliwości jednoczesnego instalowania wielu aplikacji ze Sklepu Windows lub aktualizacji z Windows Update;
  • opóźniona dostępność utworów dodanych do aplikacji Groove Music w Windows 10 Mobile;
  • bezpieczeństwo jądra systemowego Windows (kernel);
  • zdalne wykonanie kodu w systemie, w którym uruchomione jest malware;
  • instalacja i wykonanie kodu ze złośliwych stron, uruchomionych w Microsoft Edge i Internet Explorer 11;
  • Windows UX, Windows 10 Mobile, Internet Explorer 11, Microsoft Edge, pasek zadań;
  • bezpieczeństwo .NET Framework, Windows Journal, Active Directory Federation Services, NPS Radius Server, sterowników w trybie kernel i WebDAV.

Naszą uwagę przykuł szczególnie wpis o trybie przeglądania InPrivate w Microsoft Edge. Pod koniec stycznia pojawiły się zarzuty, mówiące o niedostatecznym zabezpieczeniu tego trybu (więcej szczegółów w naszym wpisie: Microsoft Edge: tryb InPrivate do poprawy). Najwyraźniej Microsoft wziął sobie te skargi do serca i lepiej zabezpieczył tryb prywatny. Dzięki czemu informacje o przeglądanych witrynach nie będą teoretycznie dostępne dla każdej osoby (np. hakera), która posiądzie fizyczny dostęp do dysku twardego użytkownika.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 9 lutego 2016, 20:57 Kategoria: Windows 10

Limit 1 TB w OneDrive dla Office 365 będzie wprowadzany z opóźnieniem

W październiku 2014 r. Microsoft ogłosił, że każdy subskrybent Office 365 otrzyma nielimitowaną przestrzeń dyskową w OneDrive. Aktualizacja dotyczyła zarówno klientów indywidualnych, jak i biznesowych (OneDrive dla Firm). Pozbycie się limitu wynoszącego 1 TB na stanowisko było świetnym działaniem marketingowym, ale wywołało niepożądane skutki. Niektórzy subskrybenci wykorzystała chmurę do przechowywania plików o ogromnych rozmiarach, a kolekcje osiągały zawrotne rozmiary rzędu 75 TB.

W związku z tym Microsoft postanowił powrócić do limitu 1 TB dla klientów, którzy przez pewien czas mieli nieograniczoną przestrzeń w OneDrive. Klienci otrzymali 9 miesięcy na wykonanie kopii zapasowej plików, które (w nadwyżce) otrzymały status tylko do odczytu. Microsoft przeprosił za niewywiązanie się z wcześniejszej oferty i wycofał część zapowiedzianych zmian, takich jak choćby redukcja bonusowych 15 GB w chmurze do 5 GB. Użytkownicy, którzy wcześniej skorzystali z promocji (dodatkowe miejsce zostało przydzielone korzystającym z synchronizacji zdjęć z rolki aparatu) będą mogli utrzymać owe 15 GB. Firma zapowiedziała też, że "wszyscy subskrybenci, którzy otrzymali dodatkową przestrzeń jako część nielimitowanej oferty" będą mogli zatrzymać je przez co najmniej 12 miesięcy.

Office

Mimo tych zapewnień okazało się, że pewna liczba kont została ograniczona do 1 TB już w tym tygodniu. Użytkownicy ci zgłosili, że wszystkie pliki powyżej limitu zostały oznaczone jako tylko do odczytu. Najwyraźniej nie było to celowe działanie Microsoftu, który ogłosił, że "Niektórzy klienci OneDrive zostali przedwcześnie przeniesieni do planu 1 TB. Dane przechowywane w OneDrive pozostają w tym procesie bezpieczne. Pracujemy nad przywróceniem tych użytkowników do oryginalnego planu tak szybko, jak to możliwe. Wszyscy użytkownicy Office 365 z miejscem przekraczającym 1 TB będą mogli utrzymać ten limit przez co najmniej rok, jak wcześniej zapowiedziano. Proszę, miejcie oko na blog OneDrive, [gdzie będą podawane] przyszłe aktualizacje planów".

Skurczenie się poszczególnych planów nie będzie tak radykalne, jak zapowiedziano w grudniu, tym niemniej niekonsekwencja ze strony Microsoft jest tu oczywista. Firma tłumaczy to jednak niespodziewanym zachowaniem użytkowników, którzy używali OneDrive do składowania gigantycznych plików.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 9 lutego 2016, 19:56 Kategoria: OneDrive

Gra z iPhone'a przekonwertowana na Windows 10 w 5 minut

Wraz z udostępnieniem systemu Windows 10 Microsoft wydał również odpowiednie narzędzia i pakiety SDK, pozwalające użytkownikom tworzyć i publikować w Sklepie Windows nowe aplikacje uniwersalne. Pojawiło się też kilka pakietów z serii Windows Bridge, które umożliwiają konwersję już istniejących aplikacji klasycznych (Win32), webowych, iOS i Android, by były zgodne z Universal Windows Platform. Dotąd mówiło się o niepełnej kompatybilności czy wręcz opóźnieniu tych projektów. Jak jest w rzeczywistości?

Okazuje się, że aplikacje i gry (przynajmniej te niektóre) można z powodzeniem przekonwertować na Windows 10. Przykład takiej konwersji zaprezentował David Burela, który swój eksperyment opisał na blogu: "Bawiłem się Windows 10 bridges, które pozwalają portować aplikacje z innych platform (iOS, WP, Silverlight, hostowane aplikacje web etc.) na platformę Windows 10 UWP. Dziś chcę wam pokazać, jak łatwo wziąć grę na iOS i portować ją wprost do Windows 10 UWP. Portuję klasyczną grę Canabalt, która była oryginalnie flashową grą onlinę, a następnie została zaimportowana jako gra na iPhone'a". Kod źródłowy Canabalt został opublikowany w repozytorium GitHub, dzięki czemu możliwa jest jego dalsza edycja.

Jak widać na filmie, cała operacja przy użyciu Visual Studio 2015 i pakietu Project Islandwood (Windows Bridge for iOS) zajmuje niecałe 5 minut. Microsoft już wcześniej zachęcał deweloperów iOS hasłem "Buduj aplikacje Windows, które już napisałeś". Samo portowanie aplikacji wydaje się niesamowicie łatwe, tym niemniej funkcja posiada pewne ograniczenia. Są one związane z określonymi frameworkami iOS, dla których wsparcie bywa ograniczone. Prostsze aplikacje - jak gra Canabalt - mogą być portowane automatycznie. Aplikacje wykorzystujące nietypowe silniki graficzne czy niektóre natywne funkcje iOS mogą działać w Windows 10 w ograniczonym zakresie a nawet się nie uruchamiać.

Windows Bridge for iOS jest otwartoźródłowym projektem Microsoftu, który wykorzystuje środowisko Objective-C w Visual Studio i wspiera API iOS. Można go pobrać bezpłatnie z serwisu GitHub. Wszystkie niezbędne informacje znajdują się na stronie Windwos Dev Center.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 9 lutego 2016, 17:55 Kategoria: .NET i Visual Studio

Więcej aktualności...

Najnowsze artykuły

Najnowsze uaktualnienia

Najnowsze wątki na forum