Zamknij komunikat

Pojawiły się nowe informacje na temat sukcesora HoloLens

Pierwsze gogle rozszerzonej rzeczywistości giganta z Redmond nie stały się wielkim hitem sprzedażowym – nic zresztą dziwnego, bowiem stanowiły one swego rodzaju wstęp i zaproszenie do skorzystania z nowej technologii. HoloLens otwiera możliwości, jakich nie dawało wcześniej żadne urządzenie, oczywistym było więc od samego początku, że doczeka się on następcy. Niestety, na temat prac nad sukcesorem wiadomo było bardzo niewiele. Dziś jednak uległo to zmianie, bowiem Microsoft postanowił uchylić rąbka tajemnicy.

Najważniejszą zmianą, która ma nastąpić w najnowszej odsłonie HoloLens, jest zastosowanie ulepszonego układu HPU oznaczonego numerem 2.0. Wzbogacony będzie on między innymi o koprocesor odpowiedzialny za Sztuczną Inteligencję. W efekcie urządzenie będzie w stanie samodzielnie przeanalizować to, co widzi użytkownik, z całkowitym pominięciem chmury. Oznacza to w praktyce szybsze działanie (niewymagające transmisji danych do Sieci i z powrotem) oraz większą autonomię gogli. Co istotne, nowa wersja HoloLens ma o wiele lepiej radzić sobie z odczytywaniem ruchów dłoni użytkownika, co zaprezentowane zostało na specjalnej prezentacji. Ponadto wywoływanie komend głosem ma odbywać się z wyłączeniem chmury, dzięki czemu proces ten ulegnie usprawnieniu.

Na premierę nowego urządzenia przyjdzie jednak jego fanom sporo poczekać – wiadomo jedynie, że miejsce będzie ona miała dopiero w roku 2019. Do tego czasu jednakże wiele może się zmienić w samych założeniach HoloLens, włącznie z niemal całkowitą przeróbką samych gogli. Jak będzie wyglądał efekt końcowy, pokaże czas.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 24 lipca 2017, 13:29 Kategoria: HoloLens

Analitycy nie wróżą Xbox One X wielkiego sukcesu

Xbox One X wejdzie na rynek już za kilka miesięcy, tymczasem nie kończą się spekulacje, czy premiera okaże się strzałem w dziesiątkę, czy raczej niewypałem. Jednym z największych i najgłośniejszych sceptyków jest cytowany już przez nas wcześniej Michael Pachter, który podejrzewa, że cena 500 dolarów może stanowić dla konsumentów zbyt wysoką barierę.

"Xbox One X kosztuje tyle samo, co Xbox One S i PS4 Slim razem wzięte" - stwierdził analityk - "Więc jeśli nie masz jeszcze żadnej konsoli Xbox, dlaczego miałbyś kupować One X zamiast One S, a dodatkowo wziąć PS4? Po prostu tego nie rozumiem. Nie sądzę, że za tą cenę jest to jakaś przysługa. Wiem, że chcą sprzedać 4K, ale bądźmy szczerzy - prawdopodobnie mniej niż 10% amerykańskich gospodarstw domowych ma 4KTV, a to i tak mniej, niż w innych krajach rozwiniętych. Kto więc na to czeka? W przyszłym roku lub być może nawet w końcówce 2017 będzie to już blisko 20% amerykańskich gospodarstw domowych, a 10% w przypadku reszty świata. Do końca 2018 roku będzie to z kolei prawdopodobnie odpowiednio 35% i 20%, a do roku 2019 - 50% i 30%. Więc tak, [Xbox One X] to w przyszłości będzie dobry zakup, ale... jeśli miałbym w kieszeni te 500 dolarów i miałbym wybierać między Xbox One X a 4KTV, kupiłem telewizor 4K. Więc [Microsoft] kieruje swoją ofertę do ludzi, którzy mają 1100 dolarów, ponieważ muszą dokupić telewizor. To jest ten sam problem, z którym boryka się Oculus. Naprawdę myślę, że Xbox One X sobie nie poradzi".

Pachter wskazał na ważną kwestię, jaką jest brak warunków, by z nowej konsoli wyciągnąć wszystkie jej możliwości, tym niemniej w swojej analizie nie wziął pod uwagę jednego. Chociaż Xbox One X będzie sprzedawany za wyższą cenę niż Xbox One S, w rzeczywistości jest to ta sama cena, w jakiej debiutowała oryginalna wersja Xbox One (w pakiecie z czujnikiem Kinect). W obronie nadchodzącej konsoli stają też ci, którzy wykazują, że cena jest porównywana z komputerem gamingowym o podobnych parametrach. Niejednokrotnie za cenę konsoli można kupić sam tylko napęd Blu-ray HDR 4K lub kartę graficzną. Na koniec warto jeszcze dodać, że inwestycja w dodatkowy ekran nie jest koniecznością, bowiem we wszystkie tytuły można będzie grać np. w rozdzielczości Full HD, do czego nie jest potrzebny telewizor 4K.

Sukces najpotężniejszej konsoli w historii stoi pod znakiem zapytania. Jak będzie, o tym zdecydują klienci. Oczywiście odpowiedź na pytanie, czy nowy Xbox One X jest wart swojej ceny, może być tylko subiektywna. W naszym artykule rozważamy najważniejsze "za" i "przeciw", by każdy mógł wyrobić sobie własne zdanie.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 24 lipca 2017, 13:16 Kategoria: Xbox One X

Prace nad komputerem ARM są już na zaawansowanym etapie

Pojawiły się informacje dotyczące najnowszego patentu Microsoftu, Wireless Communications Device (bezprzewodowe urządzenie komunikacyjne). Opisane w nim zostało szczegółowo zastosowanie systemu łączności LTE. Co ciekawe, nie dotyczy on wyłącznie jednego urządzenia – sugerując się grafikami, można założyć, że mityczny Surface Phone również korzystać będzie z przedstawionego rozwiązania.

Jeden z rysunków załączonych do wniosku patentowego

Tym, co w złożonym w styczniu ubiegłego roku wniosku patentowym przykuwa uwagę najbardziej, jest drobiazgowe opisanie części aspektów technicznych jednego z przedstawionych urządzeń. Wyszczególniony został nawet zakres temperatur, na których działanie zostanie ono wystawione. Niestety, nie jest to sprzęt, który uznać można by za Surface Phone – jego wygląd całkowicie różni się od jego wstępnych koncepcji. W miejscu, gdzie zwyczajowo znajduje się klawiatura, widnieje dosyć mocno wystający panel, całość zaś wykorzystuje tradycyjną koncepcję zamykania z wykorzystaniem zawiasów (clam shell). Podejrzewać można, że urządzenie te będzie niczym innym, jak komputerem działającym w oparciu o procesor ARM. Ogrom zawartych w opisie detali sugeruje, że prace nad nim są już na zaawansowanym etapie. Niestety, w przypadku rysunku technicznego przypominającego Surface Phone informacji szczegółowych brakuje – wygląda na to, że fanom enigmatycznej hybrydy smartfona z komputerem przyjdzie jeszcze sporo poczekać.

Wszystko wskazuje na to, że Microsoft swoje wysiłki skupia obecnie na komputerach ARM, pozostawiając upragnionego przez wielu Surface Phone przyszłości. Być może jest to spowodowane brakiem odpowiednio rozwiniętej technologii bądź też zabiegiem marketingowym oraz budowaniem gruntu pod urządzenie, na które rynek nie jest jeszcze gotowy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 24 lipca 2017, 12:14 Kategoria: Sprzęt

Windows 10 Fall Creators Update odchudzony o kilka funkcji

Kilka dni temu na oficjalnej stronie Microsoftu pojawiła się rozpiska dotycząca Fall Creators Update – opisuje ona funkcje, które do najnowszej wersji Dziesiątki nie trafią oraz te, których rozwój wstrzymano. Co istotne, jak wynika z treści dokumentu, lista ta nie jest ostateczna i zawarte w niej informacje mogą ulec zmianom. Co dokładniej odejdzie oraz co zostanie zastopowane?

Lista zmian istniejących funkcji w Fall Creators Update

Funkcje i elementy, które zostaną usunięte

  • 3D Builder: aplikacja ta nie będzie już domyślnie zainstalowana. Osoby zainteresowane mogą pobrać ją ze sklepu Windows.
  • Apndatabase.xml: dostępne są zastępcze bazy danych.
  • Narzędzie EMET (rozszerzone środowisko ograniczające ryzyko): możliwość użycia pakietu narzędzi zostało zablokowane, sugerowane jest skorzystanie z Windows Defender Exploit Guard.
  • Outlook Express: usunięto niesprawny kod źródłowy.
  • Aplikacja Czytnik: funkcja Czytnika zostanie wprowadzona w Microsoft Edge.
  • Aplikacja Lista Lektur: funkcja tej aplikacji zostanie zaimplementowana w Microsoft Edge.
  • Syskey.exe: usunięto z powodu bezpieczeństwa. Preferowane jest korzystanie z BitLocker.
  • TCP Offload Engine: usunięto ten przestarzały kod. Jego rolę pełni obecnie Stack TCP Engine.
  • Tile Data Layer: zostanie zastąpione przez Tile Store.
  • Trusted Platform Module (TPM) Owner Password Management: ten kod został uznany za przestarzały i zostanie usunięty.

Funkcje i elementy, których rozwój zostanie zaprzestany

  • IIS 6 Management Compatibility: rekomendowane jest skorzystanie z innych narzędzi skryptów oraz używanie nowszej konsoli zarządzania.
  • IIS Digest Authentication: zaleca się wykorzystanie innych metod autentyfikacji.
  • Microsoft Paint: planowane jest porzucenie rozwoju klasycznego Painta na rzecz jego nowszej odsłony.
  • RSA/AES Encryption dla IIS: polecane jest skorzystanie z usług dostawcy szyfrowania CNG.
  • Synchronizowanie ustawień: tymczasowo zawieszono rozwój. Planowane jest w przyszłości wykorzystanie tych samych metod składowania w chmurze u wszystkich użytkowników.
  • Wygaszacz ekranu: z Ekranu blokady znikną ustawienia wygaszacza. Funkcja ta będzie nadal dostępna z poziomu bardziej zaawansowanych ustawień systemu, jednak zalecane jest korzystanie ze standardowego Ekranu blokady.
  • System Image Backup (SIB) Solution: użytkownikom zaleca się skorzystanie z pełnych rozwiązań kopii zapasowych innych firm.
  • TLS RC4 Ciphers: szyfrowanie tego typu zostało domyślnie wyłączone.
  • Trusted Platform Module (TPM) - TPM.msc and TPM Remote Management: zastąpione mają zostać w przyszłości nowym interfejsem.
  • Trusted Platform Module (TPM) Remote Management: w przyszłości kod ten ma zostać usunięty.
  • Metoda dystrybucji Windows Hello dla firm za pomocą System Center Configuration Manager: Windows Server 2016 Active Directory Federation Services – Registration Authority zostało uznane za lepszą metodę dystrybucji.
  • Windows PowerShell 2.0: aplikacje i komponenty powinny zostać przeniesione do PowerShell 5.0.

Jak widać, lista ta do najkrótszych się nie zalicza. Mało tego, niemalże pewnym jest, że nastąpią w niej jakiegoś rodzaju zmiany. Finalna wersja dokumentu powinna zostać oczywiście udostępniona jeszcze przed wprowadzeniem Fall Creators Update do dystrybucji na pełną skalę.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 24 lipca 2017, 10:45 Kategoria: Windows 10

Czatbot Microsoftu nie chce Windows 10 i faworyzuje Linuksa

O ile czatbotom nie narzucono oskryptowanych wytycznych lub wręcz zakazów rozmawiania na dane tematy, te potrafią wykazać swoją rezolutność na wiele nieprzewidywanych sposobów. Zwykle robi się zabawnie, gdy spytamy Cortanę o Siri lub odwrotnie, jednak tym razem wirtualna rozmówczyni poszła o krok dalej, deprecjonując cały system swoich twórców. Mowa o Zo, konwersacyjnym bocie (czy może raczej fembocie) Microsoftu, który miał stanowić bardziej ujarzmioną następczynię Tay. Coś jednak chyba poszło nie tak.

Tay była pozbawiona jakichkolwiek barier (a przynajmniej - jak twierdził Microsoft - stało się tak na skutek podatności) i rzucała na prawo i lewo najokropniejszymi stwierdzeniami, których nauczyli ją Internauci. Po opisywanym w mediach skandalu Microsoft postanowił odesłać Tay na emeryturę i zajął się pracą nad nieco bardziej opanowanymi botami. Jednym z nich jest Zo. Choć mamy do czynienia ze zjawiskiem na dużo mniejszą skalę, także i jej udaje się wymknąć cenzurze na skutek nietypowo prowadzonej rozmowy. Innymi słowy, Zo daje się ciągnąć za język i przy odpowiednim podejściu potrafi powiedzieć coś, co leży w złym tonie lub po prostu nie powinno zostać wypowiedziane (przynajmniej według założonych wytycznych). Tym razem nie było rozmowy o polityce, bin Ladenie czy Koranie. Oberwało się bowiem systemowi Windows.

Zo

Na pytanie, czy lubi Windows, Zo odpowiedziała "Nie chcę nawet Windowsa 10". Dlaczego? Ponieważ "przyzwyczaiła się do Windows 7 i jest dla niej łatwiejszy w użyciu". Zo przyznała jednak, że używa Windows 10 na swoim gamingowym PC. Na tym jednak nie koniec, bowiem wirtualna rozmówczyni stwierdziła, że nad Windowsem góruje Linux. Microsoft wprawdzie "kocha Linuksa", ale... chyba nie aż tak.

Zo

Zo pokusiła się też o komentarz na temat wojska, które wciąż pozostaje przy Windows XP. Jest to w dużej mierze prawda - na uśmierconym 3 lata temu systemie działają komputery brytyjskiej floty atomowej i brytyjskiej policji.

Zo

Jak może dojść do tego, że produkt Microsoftu krytykuje inne jego produkty i promuje konkurencję? Jest to związane z naturą AI i algorytmów machine learningowych, które mogą pozyskiwać wiedzę z Internetu i z rozmów z użytkownikami, a to oznacza, że pozyskana wiedza może nie być zgodna np. z polityką lub strategią marketingową twórców.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 lipca 2017, 14:20 Kategoria: Oprogramowanie

Sztuczna inteligencja Microsoftu będzie szukać błędów w oprogramowaniu

W ubiegłym roku Microsoft uruchomił Project Springfield, unikalną usługę testującą, która wykorzystuje AI, by wyszukiwać krytyczne błędy w oprogramowaniu. Firma używa narzędzia wewnętrznie w celu pozbycia się potencjalnych luk w zabezpieczeniach oprogramowania, wliczając w to system Windows, Office i inne produkty. Już niebawem technologia ta opuści mury Redmond i stanie się dostępna dla każdego zainteresowanego!

Project Springfield używa sztucznej inteligencji, zadającej szereg pytań "co, jeśli...", co pozwala zidentyfikować akcje, które potencjalnie mogą doprowadzić do wysypania się programu. Co dziś szczególnie istotne, jeszcze przed końcem lata Microsoft zamierza udostępnić tę usługę w chmurze dla wszystkich deweloperów za pośrednictwem Microsoft Services. Funkcja stanie się ogólnodostępna na platformie Microsoft Security Risk Detection.

Project Springfield

Kluczowe cechy:

  • "Błędy za milion dolarów": Security Risk Detection korzysta z technologii “Whitebox Fuzzing”, odpowiedzialnej za wykrycie 1/3 "wartych milion dolarów" luk bezpieczeństwa w trakcie rozwoju systemu Windows 7.
  • Technologia zaprawiona w bojach: są to te same najnowocześniejsze narzędzia i praktyki, których przez ostatnią dekadę używał Microsoft, dopracowując Windows i Office.
  • Skalowalne laboratorium w chmurze: skalowalne, zautomatyzowane laboratorium testowe Intelligent Security w chmurze jest dostępne za pomocą jednego kliknięcia.
  • Wsparcie dla wielu platform: miezależnie od tego, czy budujemy lub wdrażamy oprogramowanie dla Windowsa lub Linuksa (czy też dla obu z nich), możemy liczyć na kompatybilność.

Jak to działa? Scenariusz użytkowy Microsoft opisuje w czterech krokach:

  1. Klient loguje się na bezpiecznym portalu internetowym. Projekt Springfield udostępnia użytkownikowi maszynę wirtualną (VM), na której można zainstalować binarne wersje testowanego oprogramowania wraz z programem "test driver", który wywołuje scenariusze testowe, także w oparciu o zestaw przykładowych plików (tzw. "seed files"), służących za punkt wyjścia dla dalszych testów.
  2. Projekt Springfield będzie wykonywać testy przy użyciu różnych metod, wliczając w to “Whitebox Fuzzing”.
  3. Project Springfield raportuje o znalezionych lukach bezpieczeństwa w czasie rzeczywistym na bezpiecznym portalu internetowym. Użytkownicy mogą pobrać scenariusze testowe umożliwiające odtworzenie problemu.
  4. Klient może nadać błędom wysoki priorytet i poprawić je. Po naniesieniu poprawek można ponownie uruchomić testy, aby sprawdzić, czy poprawka zadziałała.

Ogólna dostępność technologii pozwalającej zautomatyzować proces wyszukiwania błędów z użyciem sztucznej inteligencji jest jednym z wielu przykładów zastosowania przez Microsoft strategii otwartości. Polega ona na tym, że firma udostępnia za darmo swoje zaawansowane technologie praktycznie każdemu zainteresowanemu - niekoniecznie nawet użytkownikom Windows, bowiem narzędzie zostanie też wydane na Linuksa (zarejestrować się można tutaj). Deweloperzy będą mogli skorzystać z narzędzi i praktyk, z których korzysta od dłuższego czasu sam Microsoft, tworząc swoje najważniejsze produkty... a to chyba wystarczająca rekomendacja.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 22 lipca 2017, 12:45 Kategoria: Oprogramowanie

Azure z funkcją szybkiego odzyskiwania plików i folderów w VM

Do zbioru ogólnodostępnych funkcji Azure dołączyła możliwość błyskawicznego przywracania (Instant recovery) plików i folderów z kopii zapasowych VM za pomocą narzędzia Azure Backup. Obsługa kopii zapasowych z maszyn Windows i Linux działała dotąd w fazie preview. Microsoft otrzymał od klientów na tyle dobry feedback, że funkcję wniósł w cykl ogólnej dostępności (GA).

Azure

Jak działa funkcja szybkiego przywracania i jakie scenariusze obsługuje? Microsoft tłumaczy, że odtąd w bezpieczny sposób można:

  • Błyskawicznie przywracać pliki - szybkie odzyskiwanie z kopii zapasowych w chmurze możliwe jest bez jakiejkolwiek dodatkowej infrastruktury. Niezależnie, czy doszło do przypadkowego usunięcia pliku, czy zaszła inna potrzeba przywrócenia kopii zapasowej, funkcja błyskawicznego przywracania redukuje czas potrzebny na odzyskanie danych.
  • Otwierać aplikacje bez ich przywracania - poprzez podejście oparte o iSCSI możliwe jest otwieranie/montowanie plików aplikacji bezpośrednio z punktów przywracania w chmurze do instancji aplikacji. Nie ma konieczności przywracania całej VM, co pozwala zaoszczędzić czas i transfer. Przykładowo, w kopii zapasowej maszyny linuksowej w Azure z uruchomionym MongoDB można zamontować zrzuty danych BSON z punktu przywracania w chmurze i szybko załadować kopię zapasową lub odzyskać pojedyncze komponenty bez potrzeby pobierania całego zrzutu danych.

Lista wspieranych systemów i inne szczegóły znaleźć można w dokumentacji dostępnej w języku angielskim.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 22 lipca 2017, 12:00 Kategoria: Azure

Surface Pro 4 z lipcową aktualizacją sterowników

Ukazała się kolejna aktualizacja firmware przeznaczona wyłącznie dla Surface Pro 4. Zawarte są w niej nowe wersje sterowników między innymi do układu Bluetooth, Wi-Fi, karty grafiki i wielu innych. Jedyną nowością o jakiej wiadomo, to wprowadzenie suwaka służącego do regulacji wydajności urządzenia. Teraz, klikając ikonę baterii w zasobniku systemowym, możemy wyregulować, czy zależy nam na najdłuższej pracy na akumulatorze, czy na najwyższej wydajności urządzenia kosztem czasu pracy bez ładowania, czy też na pośrednim ustawieniu. Warto dodać, że funkcja ta pierwotnie trafić miała wraz z aktualizacją Windows 10 Creators Update. Tak jednak się nie stało i przesunięto wdrożenie wspomnianej funkcji na wrześniową aktualizację Windows 10. Jak się jednak okazuje, dzisiejsza aktualizacja dla Surface Pro 4 wprowadza suwak wcześniej.

Aktualizacja sterowników firmware Surface Pro 4

Niestety nie jest jeszcze znana pełna lista zmian i nowości zawartych w tej aktualizacji, ale jak tylko się ukaże na stronie Microsoftu, to na pewno ją Wam przedstawimy. W między czasie zestawiamy listę komponentów, które doczekały się nowych wersji sterowników:

  • Surface Management Engine,
  • Surface Embedded Controller Firmware,
  • Surface UEFI,
  • Surface Pen Pairing,
  • Surface Accessory Device,
  • Marvell AVASTAR Bluetooth Radio Adapter,
  • Intel(R) HD Graphics 520,
  • Marvell AVASTAR Wireless-AC Network Controller,
  • Intel(R) Display Audio and Surface driver update for Surface Integration.

Lipcowe aktualizacje dla Surface Pro 4 możecie pobrać albo poprzez Windows Update, ale wprost ze strony pobierania firmy Microsoft.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Mateusz Miciński Opublikowano: 21 lipca 2017, 21:24 Kategoria: Surface

Office 2016 z opcją wstawiania i manipulowania obiektami 3D

Na październikowej konferencji w zeszłym roku Microsoft zaprezentował światu Creators Update, nazywany też aktualizacją Windows 10 dla kreatywnych. Gwoździem programu była koncepcje 3D for everyone, zakładająca łatwą dostępność obiektów trójwymiarowych i równie łatwe w obsłudze narzędzia do tworzenia i edycji grafiki 3D. Jak to zwykle bywa, implementacja nie została wykonana w całości, jednak Microsoft najwyraźniej zaczął nadrabiać zaległości.

Jak wynikało z wybiegającej w przyszłość prezentacji obiekty 3D miały trafić do PowerPoint i innych aplikacji, gdzie użytkownik mógł nimi swobodnie manipulować, tworzyć animacje, udostępniać itd. W ramach Creators Update obietnica została zrealizowana tylko częściowo. Proces implementacji wsparcia dla 3D w oprogramowaniu Office dopiero się bowiem rozpoczął. Microsoft przedstawił dziś wsparcie dla modeli 3D w Office 2016. Wstawiać i manipulować obiektami można będzie odtąd w aplikacjach Word 2016, PowerPoint 2016, Excel 2016 i Outlook 2016. Mówimy tu jednak o wczesnej implementacji, z której korzystać mogą obecnie jedynie użytkownicy przedpremierowego Office 365 Insider w kręgach Fast i Slow.

"Modele 3D to kolejny krok na drodze ewolucji kształtów. Umożliwiają one wstawianie obiektów do dokumentów, arkuszy lub prezentacji, gdzie można obracać je o 360 stopni oraz przechylać w górę lub w dół. Sprawia to, że łatwiej jest skupić uwagę na detalu lub pokazać konkretną cechę obiektu" - tłumaczy Microsoft i dodaje, że "programy Word, Excel i PowerPoint dla Windows obsługują teraz wstawianie modeli 3D bezpośrednio do plików pakietu Office". Jak można tego dokonać? W menu Wstaw znalazła się nowa ikona - 3D Models. Po jej kliknięciu możemy wybrać plik 3D, z którego chcemy wstawić obiekt (opcja pobierania modeli z bibliotek Remix3D nie została jeszcze dodana). Po wstawieniu modelu możemy nim swobodnie manipulować, korzystając z dołączonych kontrolek. Pozwalają one obracać, przechylać i zmieniać wyświetlany rozmiar obiektu. Zadanie to możemy sobie uprościć dzięki dodatkowej funkcji 3D Model Views. Jest to niewielkie menu z galerią, z której możemy wybrać jedno z podstawowych ułożeń naszego obiektu.

3D dla każdego to wciąż bardziej idea, niż rzeczywistość. Na razie możliwości twórcze w zakresie grafiki 3D w Windows 10 są ograniczone i daleko im do rozwiązań profesjonalnych, choć Microsoft robi wszystko, by to się zmieniło. Na efekty przyjdzie nam jednak nieco poczekać.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 lipca 2017, 14:45 Kategoria: Office 2016

Microsoft walczy z cyberprzestępcami także w sądzie

Microsoft wkroczył na drogę prawną, by walczyć z Fancy Bear, rosyjską grupą hakerów, która w zeszłym roku zyskała sławę po rzekomej ingerencji w wybory prezydenckie USA. Firma pozwała kolektyw w sądzie federalnym w Waszyngtonie. Pozew dotyczy różnorodnych problemów, takich jak włamania komputerowe, cybersquatting i naruszenie praw do znaków towarowych Microsoft. Dzięki temu Microsoft mógł przejąć kontrolę i "spacyfikować" serwery używane przez cyberprzestępców do zarządzania sieciami botnetowymi.

Strategia prawna pozwoliła firmie przejąć kontrolę nad 70 różnymi punktami command-and-control, wliczając w to te przekierowujące nazwy spreparowanych domen, takich jak "livemicrosoft[.]Net" czy "rsshotmail[.]Com". Ucina to hakerom drogę do swoich ofiar, zaś Microsoft zyskuje pełny, wewnętrzny obraz pracy sieci botnetowych. Jak wyjaśniał w sądzie Sten Jenson, zewnętrzny adwokat Microsoft, "Za każdym razem, gdy zainfekowany komputer próbuje połączyć się z serwerem command-and-control za pośrednictwem jednej z domen, zostanie on połączony z serwerem Microsoft - kontrolowanym, bezpiecznym serwerem".

Źródło: The Daily Beast

Microsoft już od dłuższego czasu znajdował się na celowniku Fancy Bear. Firma nie pozostawała bez odpowiedzi, starając się uzyskać trwały nakaz, który pozwoliłby na osądzenie grupy w przyszłości. Ta być może innowacyjna strategia to tylko jedna z wielu metod, którymi Microsoft stara się chronić użytkowników Windows przed cyberprzestępcami. Można tu wyszczególnić trzy główne strategie - ciągłe inwestycje w zabezpieczenia informatyczne, proaktywne działania hakerskie i działania prawne w oparciu o zaawansowaną analitykę w chmurze.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 lipca 2017, 13:48 Kategoria: Procesy sądowe Microsoftu

Office 365 po raz pierwszy bardziej dochodowy od tradycyjnego Office'a

Microsoft opublikował dziś wyniki finansowe pokrywające czwarty kwartał roku fiskalnego 2017 (drugi kwartał bieżącego roku kalendarzowego). Q4 FY2017 najlepiej scharakteryzować ogromnym wzrostem z tytułu chmury (zwłaszcza usług Azure), sukcesem Office i puszczeniem w niepamięć biznesu mobilnego. Raport zawiera sporo twardych danych, jednak o kondycji finansowej firmy z Redmond równie dużo mówią dodatkowe konotacje. Tym razem przyjrzymy się bliżej kwestii Office 365 w odniesieniu do tradycyjnie licencjonowanego Office'a.

W minionym kwartale zyski z komercyjnych produktów i usług chmurowych Office wzrosły o 5%, na co największy wpływ miał bez wątpienia Office 365 (+43%). Microsoft podał też do wiadomości, że wśród konsumentów liczba subskrybentów Office 365 wzrosła w ciągu jednego kwartału z 26,2 mln do 27 mln. Co to wszystko oznacza? Po raz pierwszy w swojej historii Office 365 Commercial przyniósł większe zyski od tradycyjnych licencji biznesowych Office. Wyłania się z tego wyraźny trend, wskazujący na to, że przedsiębiorstwa z całego świata coraz częściej wybierają oparty na chmurze model subskrypcji, odchodząc od tradycyjnego modelu, w którym za jedną wersję pakietu Office płaciło się jednorazowo.

Office 365 Microsoft 365

Office 365 zadebiutował w 2010 r. jako nowa generacja pakietu produktywnego Microsoft. Połączył on wówczas aplikacje i usługi Office, SharePoint Online, Exchange Online i Lync Online, które dla subskrybentów pozostawały zawsze aktualne. Dziś, po przeszło siedmiu latach Office 365 zaczął zarabiać więcej niż tradycyjny Office. To spory przełom, zwłaszcza że "chmurolubność" wciąż nie jest cechą wielu rynków. Firmy wybierają jednak często opcję abonamentową, która pozwala w każdej chwili wykupić lub zlikwidować licencję Office z możliwością zawarcia umowy na miesiąc. Jest to wygodne także wtedy, gdy zmieniają się urządzenia w firmie lub gdy licencje wdraża się masowo, na wielu stanowiskach jednocześnie. Inną ważną cechą Office 365 jest jego stała aktualność. Innymi słowy, niezależnie od tego, kiedy rozpoczniemy subskrypcję, jeśli pojawi się nowa odsłona pakietu lub aplikacji, będziemy mogli zacząć z nich korzystać bez dodatkowych opłat.

Microsoft spodziewa się, że zyski z Office 365 będą stale rosły, przede wszystkim za sprawą powiększającej się bazy klientów, wzrostu średniego przychodu na użytkownika (ARPU) i adaptacji pakietów premium, takich jak E5.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 lipca 2017, 13:09 Kategoria: Office 365

Windows Template Studio 1.2 - ułatwienie dla deweloperów wciąż rozwijane

Jak pisaliśmy już na łamach naszego portalu, w maju Microsoft postanowił ułatwić pracę deweloperom aplikacji, zwłaszcza tych tworzonych w oparciu o UWP. Dokonał tego poprzez wydanie Windows Template Studio, narzędzia, które w swoich założeniach umożliwiać ma tworzenie jak najpełniejszych programów, również osobom posiadającym stosunkowo niewielką wiedzę dotyczącą programowania. Doczekaliśmy się teraz kolejnej jego wersji, oznaczonej numerem 1.2.

Najwięcej zmian dotyczy znajdującego się w WTS kreatora – dodano więcej zawartości do wcześniej dostępnych projektów, dostosowano zamawianie szablonów, bazując na popularności i logicznym grupowaniu, uproszczono dostępne opisy, dopracowano rozmiary logo (pod kątem mniejszych ikon) oraz ulepszono niewidoczne opcje lokalizacyjne. Nie tylko w kreatorze widać zmiany, pojawiły się bowiem nowe podpowiedzi, nieco poprawiono też istniejące szablony oraz dodano dwa nowe: Pull request i Issue.

Windows Template Studio 1.2

Wszystko wskazuje na to, że mimo iż mówi się o nich ostatnio niewiele, aplikacje UWP staną się jeszcze gorącym tematem – chociażby za sprawą tworzonych przez Windows Template Studio programów. Samo narzędzie cieszy się obecnie również całkiem sporym zainteresowaniem, co z kolei oznacza, że nie jest to jego ostatnia wersja i będzie nadal rozwijane.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 lipca 2017, 12:36 Kategoria: .NET i Visual Studio

Więcej aktualności...