Zamknij komunikat

Nowy sposób logowania w Office 365 - oszczędność czy strata czasu?

Wielu użytkowników prosiło Microsoft o zmniejszenie liczby monitów uwierzytelniania podczas korzystania z usług, do których logujemy się jednorazowo poprzez Azure AD. Jednym ze sposobów jest zaznaczenie pola "Nie wylogowuj mnie", jednakże z danych telemetrycznych wynika, że przez większość opcja ta jest pomijana. Z drugiej strony istotna jest też częstotliwość, z jaką proszeni jesteśmy o ponowne uwierzytelnienie. Nikt nie chce co chwilę logować się do tej samej aplikacji. Z tego powodu logika zapamiętywania użytkownika w Office 365 uległa znacznym zmianom.

W domyślnym ekranie logowania w Office 365 większość użytkowników zupełnie pomija opcję "Nie wylogowuj mnie" i od razu klika przycisk "Zaloguj". By uniknąć tego pominięcia w pośpiechu, okienko dialogowe z zapytaniem, czy chcemy pozostać zalogowani, pojawi się już dopiero po udanym uwierzytelnieniu. Okazuje się, że na tym nie koniec zmian. Funkcja "Nie wylogowuj mnie" staje się ponadto bezpieczniejsza. Jak twierdzi Microsoft, opcja nie wyświetli się, gdy system machine learningowy wykryje ryzykowne logowanie lub próbę logowania z udostępnionego urządzenia. Innymi słowy, jeśli wystąpią podejrzenia, że na konto loguje się ktoś inny (ale znający nasze hasło), to i tak nie pozostanie zalogowany zbyt długo. Jest to tylko jedna z wielu (i jedna z najprostszych) warstw chroniących nasze konto przed naruszeniem.

Azure AD

Zmiana sposobu zapytania użytkownika, czy chce pozostać zalogowanym, obecna jest tylko w nowym doświadczeniu logowania w Office 365. Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi Microsoft. Użytkownicy korzystający ze starego sposobu logowania (panel boczny po prawej stronie) nadal będą widzieli opcję "Nie wylogowuj mnie" tuż pod polem hasła. W praktyce funkcja nie działa jeszcze w polskiej wersji językowej. Nie możemy jej więc Wam pokazać, ale za to pokażemy Wam nowy ekran logowania. Naszym zdaniem prezentuje się dużo ładniej i przywodzi na myśl estetykę bliższą Windows 10 i Bing, a nie np. klientom poczty.

Mimo wprowadzenia zmian administratorzy mogą je zablokować, pozostawiając użytkowników przy dotychczasowym sposobie pytania o pozostanie zalogowanym. Zmiany te nie wpływają na ustawiony wcześniej czas wygasania tokenów. Czy warto będzie skorzystać z nowej opcji, gdy stanie się dostępna w języku polskim? Z ogólnej telemetrii wynika, że tak, ponieważ pozwoli to przeciętnemu użytkownikowi zaoszczędzić czas potrzebny na dodatkowe logowania. Z drugiej strony, jeżeli świadomie zaznaczamy lub nie zaznaczamy opcji "Nie wylogowuj mnie" przed kliknięciem "Zaloguj", dodatkowe okienko dialogowe może okazać się zbędne.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 21:51 Kategoria: Office 365

Wsteczna zgodność Xbox One dla 4 kolejnych gier z serii Halo

Tego lata Microsoft wraz ze studiem 343 Industries zapowiedzieli, że wprowadzą cztery kolejne gry z serii Halo na listę tytułów zgodnych z Xbox Backward Compability. Mowa oczywiście o Halo: Combat Evolved Anniversary, Halo 3, Halo 3: ODST Campaign Edition oraz Halo 4. Wszystkie z nich można od dzisiaj uruchomić na konsoli Xbox One! Wiadomość ta pojawiła się wraz z zapowiedzią rozszerzenia Halo 5: Guardians pod kątem Xbox One X.

Halo Xbox 360 Xbox One Backward Compability

Program wstecznej zgodności oznacza możliwość odpalania gier wydanych na Xbox 360 na nowszych konsolach, począwszy od Xbox One, kończąc na niewydanej jeszcze Xbox One X. Program został niedawno poszerzony o wsparcie dla pierwszej konsoli Xbox, co w praktyce pozwoli uruchamiać na Xbox One tytuły wydane nawet w 2001 roku! Do konwersji tak odległych w czasie odsłon serii jednak jeszcze nie doszło. Wydany oryginalnie w 2001 roku Halo: Combat Evolved i jego sequel z roku 2004 na Xbox Backward Compability jeszcze się nie załapali, choć ten pierwszy stał się dostępny w zremake'owanej wersji rocznicowej. Do tej pory na liście zgodnych tytułów z serii widniały Halo: Reach, Halo: Spartan Assault i Halo Wars. Dziś ich kolekcja powiększyła się o cztery nowe pozycje:

Całą serię można nabyć z rabatem w Halo: kolekcja Master Chief (wersja cyfrowa). Oczywiście gracze, którzy mają licencje (legalne klucze) na wspomniane tytuły, mogą je pobrać na Xbox One bez dodatkowych opłat. Wyjątek stanowi Halo: Combat Evolved Anniversary, który działa tylko w wersji na nośniku optycznym.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 21:06 Kategoria: Gry

U.S. Air Force przenosi 776 tysięcy użytkowników do Office 365

Dwa lata temu U.S. Air Force w partnerstwie z Defense Logistics Agency (DLA) zapowiedziały migrację sporej liczby stanowisk do Office 365 w specjalnej wersji dedykowanej dla Departamentu Obrony. Według planu oznaczało to dla Office 365 ponad 100 tysięcy nowych użytkowników. Amerykańskie siły powietrzne rozwijają teraz kontrakt z Microsoft, a liczba nowych stanowisk przyprawia o zawrót głowy.

U.S. Air Force podpisał z Microsoft nowy pięcioletni kontrakt opiewający na sumę 1 miliarda dolarów. W efekcie do Office 365 przeniesionych zostanie 776 tysięcy użytkowników. Jest to jak dotąd największy w historii kontrakt federalny, jeśli chodzi o zunifikowaną komunikację i współpracę w chmurze. Przejście na Office 365 ma poprawić efektywność i sprawność U.S. Air Force, a także zredukować koszty utrzymania. Za organizację przedsięwzięcia odpowiadać będzie Dell EMC Consulting Services - jeden z liderów w migracjach na skalę przedsiębiorstwa. Firma posiada bogate doświadczenie w usługach i metodologiach Microsoft.

Office 365

"Air Force, podobnie jak Defense Logistics Agency (DLA), zdaje sobie sprawę, że Microsoft oferuje bezpieczną technologię w chmurze, która pomaga dostarczyć usługi produktywne i przeznaczone do współpracy, które spełniają potrzeby pracowników Służb. W ramach tego wdrożenia, które rozpocznie się w nowym rządowym roku fiskalnym, Air Force zyska dostęp do bezpiecznego e-maila, kalendarza, Office Web Applications, Skype dla Firm i innych ważnych narzędzi do współpracy, pomagających agencji łatwiej komunikować się z aktywnym, cywilnym i rezerwowym personelem, i przejść na skonsolidowaną platformę mobilną i komunikacyjną. Co istotne, Air Force spodziewa się, że migracja ta pomoże zoptymalizować krytyczne zasoby, by lepiej pełniły swoją misję w zaufanym środowisku chmurowym" - brzmiało uzasadnienie pierwszej fali migracji amerykańskich sił powietrznych do Office 365.

"Kontrakt CHES rozszerza możliwości współpracy wewnątrz orgranizacji w Air Force. Nie tylko dostarczamy bezpiecznego rozwiązania produktywnego, ale też uwalniamy zasoby, dzięki czemu nasi żołnieże mogą skupić się na krytycznych zadaniach misji" - dodaje Leigh Madden, General Manager działu Defense w Microsoft.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 19:59 Kategoria: Office 365

Środowisko desktopowe Windows dla wszystkich urządzeń dzięki HTML5

Remote Desktop Services (RDS) doczekał się zapowiedzianej aktualizacji, która wprowadza możliwość dostępu do środowiska desktopowego z poziomu praktycznie każdego urządzenia z obsługują HTML5. RDS oferował dotąd klienta Remote Desktop dla Windows, Windows 10 S, iOS i Androida. Teraz za sprawą wsparcia dla przeglądarkowego doświadczenia HTML5 użytkownicy otrzymają dostęp do aplikacji Windows bez względu na urządzenie - wymagana jest jedynie przeglądarka internetowa obsługująca ten standard.

RDS - jak twierdzi Microsoft - umożliwia zdalny dostęp do pulpitowego środowiska (hosta) Windows lub aplikacji desktopowych z dowolnego urządzenia. Nowe możliwości usługi pulpitów zdalnych mają na celu zapewnienie bezpieczniejszego i bardziej elastycznego uruchamiania aplikacji Windows na dowolnym urządzeniu, a także wprowadzenia gotowości do współpracy z usługami w chmurze, która pojawi się w nadchodzących rozszerzeniach platformy RDS. Wprowadzenie do aktualizacji i plany na przyszłość objaśnił w nowym wideo Scott Manchester, główny menedżer Remote Desktop Services.

W rzeczywistości ostatnia aktualizacja RDS wprowadza zmiany w trzech kluczowych obszarach:

  • Bezpieczeństwo - środowisko hostowane przez RDS może korzystać z uwierzytelniania za pomocą Azure Active Directory, co oznacza wsparcie dla zasad dostępu warunkowego, uwierzytelniania wieloczynnikowego, zintegrowanego uwierzytelniania z innymi aplikacjami SaaS czy sygnałów pochodzących z Intelligent Security Graph. Istotne jest też odizolowanie ról infrastruktury (brama, sieć, broker połączeń usług pulpitu zdalnego itd.) od hostów desktopowych i służących do rozwijania aplikacji. Innymi słowy kolejna warstwa oddzielająca zwiększyć ma poziom bezpieczeństwa wirtualizowanych środowisk.
  • Gotowość na chmurę - aktualizacje dotyczące istniejących ról w infrastrukturze, takich jak sieć, brama, broker połączeń i licencjonowanie. Elastyczność i skalowalność zapewnić ma im chmura Azure. Aktualizacja jest też pierwszą szansą poznania nowej roli - diagnostyki - która pomaga monitorować nasze implementacje.
  • Aplikacje Windows na DOWOLNYM urządzeniu - RDS ma już spore doświadczenie w pracy na różnych platformach desktopowych i mobilnych za pośrednictwem aplikacji. Wsparcie, które zostało teraz dodane, nie ogranicza się już jednak do konkretnych platform czy modeli urządzeń, lecz dostarczane jest poprzez przeglądarkę z obsługą HTML5. Rzecz jasna RDS oferuje większą elastyczność w zakresie dostępu do aplikacji i komputerów we współpracy z Windows (a nawet Windows 10 S), niemniej jednak na tym jego możliwości się nie kończą.

Pozbawienie usług pulpitu zdalnego ograniczeń sprzętowych czy platformowych zdaje się być wyznacznikiem rodzącego się właściwie trendu. Skomplikowane programy czy wręcz środowiska uruchomieniowe wymagały zawsze odpowiednich zasobów lokalnych, wliczając w to często specjalistyczne komponenty sprzętowe. Dzięki chmurze ograniczenia te tracą rację bytu i do uruchomienia dowolnej niemal platformy czy aplikacji może wystarczyć po prostu przeglądarka.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 18:37 Kategoria: Windows Server 2016

Projektanci samochodów Forda sięgają po HoloLens

Zaprojektowanie i wprowadzanie nowego samochodu na rynek to proces czasochłonny i wymagający współpracy wielu partnerów i zespołów. Jest to spore wyzwanie w dzisiejszym przemyśle, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnący stopień skomplikowania współczesnych pojazdów. By podołać tym wymaganiom, wielu gigantów motoryzacji sięga po innowacyjne rozwiązania. Jednym z nich jest Ford, który w pełni już zaadaptował HoloLens.

Według oficjalnego oświadczenia Ford w całości zaadaptuje zestawy rzeczywistości rozszerzonej HoloLens w swoich procesach projektowania. Roczny program pilotażowy HoloLens w Design Center okazał się sukcesem, dlatego teraz rola zestawu HMD przejdzie z drugiego na pierwszy plan. Dzięki temu designerzy przemysłowi i inżynierowie będą mogli wizualizować swoje koncepcje jako hologramy, nim zbudują pierwsze modele w świecie fizycznym. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak kosztownym procesem jest budowanie kolejnych "namacalnych" wersji prototypów i doszukiwanie się w nich szkopułów do poprawy. Projektanci zyskają też większą swobodę eksperymentów, a to w dłuższej perspektywie może prowadzić do bardziej ekscytujących projektów pojazdów.

Kolejnym krokiem naprzód związanym z integracją HoloLens jest oszczędność czasu. Projekty opracowywane w rzeczywistości rozszerzonej mogą być natychmiast udostępniane zespołom deweloperów na całym świecie, przy czym każdy odbiorca zobaczy tylko to, co zostało dla niego przeznaczone. Nie ma oczywiście konieczności ujawniania całego projektu. Dzięki temu ryzyko wycieku projektów i konceptów staje się minimalne, a firma może lepiej chronić swoje tajemnice handlowe. "Microsoft HoloLens pozwala całemu zespołowi ludzi współpracować, dzielić się i wspólnie oglądać pomysły. To ekscytujące, ponieważ pomaga naszym designerom i inżynierom efektywnie się komunikować i pracować nad ideami, szybciej zerkając w przyszłość, łącząc modele wirtualne i fizyczne. Daje to ogromną wolność i wydajność w sposobie tworzenia i wprowadzania zmian w prototypach" - mówi Elizabeth Baron, specjalistka techniczna zaawansowanych wizualizacji w Ford.

HoloLens już nie po raz pierwszy został zaprzęgnięty do stajni znanego koncernu motoryzacyjnego lub przemysłowego - z jego pomocy korzysta już m.in. Volkswagen. Urządzenie wspomaga też specjalistów z takich branż, jak architektura, budownictwo, medycyna czy... astronautyka.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 16:59 Kategoria: HoloLens

Jak odwrócić kota ogonem, czyli Bill Gates i Ctrl+Alt+Delete

Rozmaite cyfrowe brukowce podchwyciły ostatnio pewne hasło, którego kurczowo się trzymają. Przeczytać możemy mnóstwo nagłówków pokroju Bill Gates żałuje wprowadzenia kombinacji klawiszy Ctrl+Alt+Delete. Nie jest to jednak takie oczywiste, jak może się z początku wydawać, zaś w pogoni za sensacją łatwo przeoczyć detale i szczegóły całej sytuacji…

Bill Gates

Cała sprawa dotyczy znanej i stosowanej do tej pory kombinacji trzech nadmienionych klawiszy. W chwili obecnej stosowana jest ona głównie do wywołania menadżera zadań, niegdyś było jednak inaczej – dla przykładu, w przypadku systemu Windows NT logowanie się do systemu wymagało jednoczesnego wciśnięcia wspomnianych przycisków. Naturalnie, pojawiły się osoby dla których takie ułożenie palców nie było wygodne – prawdopodobnie te, które pisały w sposób inny niż ogólnie przyjęty. W efekcie cztery lata temu (o czym tabloidy już nie wspominają), podczas imprezy charytatywnej Gates zapytany został o to, dlaczego właśnie taka kombinacja? W odpowiedzi stwierdził, że winna była specyfika klawiatury IBM, a on sam wybrałby pojedynczy przycisk. Prawdopodobnie było to jednak nieco złośliwe zbycie tematu, bowiem założyciel Microsoftu doskonale zdawał sobie sprawę z tym, jakie problemy takie rozwiązanie powodowało w przypadku jednego ze starszych urządzeń konkurencji, Apple II. W jego przypadku spora część użytkowników wprowadzała nawet specjalne modyfikacje, byleby tylko nie nacisnąć przypadkowo klawisza resetu. Podczas jednego z ostatnich wystąpień, tym razem podczas Power of Technology, Gates zapytany został o całą sprawę ponownie. Jego odpowiedź była praktycznie taka sama jak niegdyś, dodatkowo widać było wesołość jaką to w nim wzbudziło.

Całość podchwyciły niezorientowane zbytnio w sprawie media, szukające taniej sensacji i obeszły się z tematem po swojemu. Najgorsze w tym jest to, że kolejne serwisy podchwytują clickbaitowy haczyk, po czym powielają niesprawdzone informacje, podając je jako pewnik. Cała sytuacja jest wręcz karykaturą popularnego ostatnio sloganu – Fake News. Dowodzi zresztą tego fakt, że żaden zagraniczny portal parający się informacjami technologicznymi nie napisał dotąd o całej sprawie ani słowa…

SkomentujSkomentuj (3) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 września 2017, 14:46 Kategoria: Inne

Zapomnijcie o iPhone X, pojawił się koncept ciekawszego urządzenia!

Wraz z przedłużającym się czasem oczekiwania na mitycznego Surface Phone, rośnie ilość osób umilających sobie ten okres poprzez tworzenie koncepcji jego wyglądu i działania, którymi to zresztą chętnie dzielą się z innymi. Czasem jednak pojawiają się projekty tak egotyczne, że nie sposób się przy nich nie uśmiechnąć. Tak jest właśnie w przypadku WinPhone 95, czyli koncepcji wybiegającej w stronę zupełnie przeciwną, niż osławiony Surface Phone. Przeglądając poniższe grafiki łatwo dojść do wniosku, że Microsoft projektując takie urządzenie mógł zawojować świat urządzeń mobilnych (pod warunkiem oczywiście posiadania niezbędnych technologii).

Zasadniczo przedstawionemu urządzeniu najbliżej jest do praktycznie już dzisiaj nie używanych PDA (palmtop). Tym co je od nich różni, jest oczywiście wykorzystanie w nim systemu operacyjnego Windows 95, oraz jak sugeruje nazwa, możliwość wykonywania zeń połączeń telefonicznych. Do obsługi miałyby zostać wykorzystane przyciski fizyczne oraz niewielki trackball. Co ciekawe, w tylnej części urządzenia umieszczona została specjalna klapka, pod którą kryją się trzy porty: LPT (drukarki), VGA (monitory) oraz RJ-11 (Internet). Dodatkowo znajdują się tam dwa przyciski funkcyjne. Bardzo charakterystyczną cechą konceptu jest wykorzystanie obłego ekranu, przywodzącego na myśl stare monitory i telewizory CRT. Zadbano nawet o aparat fotograficzny, robiący zdjęcia w jakości 1,2 megapiksela. Na urządzeniu znaleźć można nawet dwa odrębne wyjścia jack, odpowiednio dla słuchawek i mikrofonu. WinPhone 95 umożliwić miałby nawet słuchanie muzyki w jakości CD oraz przeglądanie sieci!

Kto wie, być może znajdzie się ktoś na tyle odważny, by wcielić tę koncepcję w życie – prawdopodobnie znaleźliby ludzie zainteresowani kupnem takiego urządzenia. Tak czy inaczej, cały projekt wykonany został niezwykle fachowo, dowodząc niebywałego kunsztu autora. Kto wie, jak potoczyłyby się losy świata gdyby w roku 1995 Microsoft stworzył opisany sprzęt…

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 września 2017, 13:22 Kategoria: Sprzęt

Kolejna porażka systemu reputacji Xbox Live

Wygląda na to, że system reputacji Xbox Live nadal nie działa do końca tak, jak powinien. Jakiś czas temu pisaliśmy na łamach naszego portalu o tym, jak do jego zmian przyczynić ma się jeden z popularnych ostatnio tytułów, Overwatch. Gra ta szeroko znana jest z dużej ilości graczy, którzy zachowują się po prostu karygodnie, psując przyjemność z rozgrywki pozostałym uczestnikom. Na konsoli Xbox One problem ten był dotychczas przynajmniej częściowo rozwiązany, jednak teraz powrócił, jednak w nieco innej formie.

Jedna z postaci występujących w Overwatch

Poprzednio sytuacja była prosta - osoba zachowująca się źle podczas gry mogła zostać oznaczona przez innych graczy jako toksyczny osobnik za pomocą odpowiednich raportów. Gdy uzbierała się ich odpowiednia ilość, użytkownik taki zyskiwał metkę Avoid me, w skutek czego gra parowała go do rozgrywki wyłącznie z jemu podobnymi, co miało się przełożyć na większy komfort zwykłych graczy. Niestety Blizzard, czyli firma odpowiedzialna za Overwatch w ostatniej aktualizacji swojego tytułu zmieniła nieco zasady – od teraz gracze Avoid me łączyć się będą z dowolnym lobby, zaś jedynym elementem ich ograniczającym będzie brak możliwości wykorzystania mikrofonu. Na pierwszy rzut oka wydawać się może to rozsądnym posunięciem, jednak jak zwykle praktyka różni się od teorii. Użytkownik pozbawiony komunikacji głosowej jest krótko mówiąc niepełnowartościowy – nie może podać on swoim kompanom na przykład informacji na temat lokalizacji przeciwników. W efekcie cierpi drużyna do której zostanie on dołączony. Nie można tu również zapomnieć o tym, że czat głosowy nie jest jedynym, co mogą zrobić toksyczni gracze, gdy coś im się nie spodoba – często specjalnie dążą oni bowiem do przegrania meczu. Nie jest to oczywiście wszystko, jednak tak wyglądają implikacje ze strony samej gry. Bardziej zastanawiające jest stanowisko Microsoftu w tej sprawie – w końcu sytuacja ta obrazuje, jak niewiele deweloperzy zwracają uwagę na system reputacji Xbox Live, zaś sam gigant z Redmond dąży do oczyszczenia swojej platformy ze wszelkich negatywnych zachować. Istnieje nawet szansa, że w efekcie dojdzie do spięć na linii Microsoft – Blizzard, co z kolei może przerodzić się w zaostrzenie reguł publikacji nowych tytułów na konsole Xbox One.

Oczywiście istnieje również możliwość, że Blizzarda cała operację przeprowadził w niejawnym porozumieniu z zespołem Xbox, w celu opanowania chaosu do czasu, gdy zaprezentowany zostanie nowy system reputacji. Jeśli jednak obecny stan rzeczy będzie się przedłużał, rzutować to będzie znacząco na opinii użytkowników na temat całej platformy Xbox.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 września 2017, 12:02 Kategoria: Xbox One

Przedsprzedaż Surface Pro LTE już niebawem, znana jest już cena

Podczas swojej premiery najnowszy Surface Pro wzbudził ogrom emocji. Nowe urządzenie prezentowało się wspaniale, jednakże przedstawiony wariant miał pewną dosyć sporą wadę – nie posiadał wbudowanego modułu LTE. Jego brak okazuje się dokuczliwy zwłaszcza w segmencie biznesowym, który jakkolwiek by na to nie patrzeć, stanowi sporą część grupy odbiorczej najnowszego Surface. Oczywiście zapowiedziano również model posiadający wspomniany modem, jednak przyjdzie nam na niego poczekać aż do końcówki roku. Najwyraźniej nie będzie w tej materii żadnych opóźnień, bowiem angielscy sprzedawcy już wystawiają najnowszy wariant urządzenia na swoich stronach internetowych, oczywiście w formie przedsprzedaży.

Tak wyglądała strona urządzenia w sklepie MISCO

Jednym ze sklepów, który wystawił na swojej stronie Surface Pro LTE, był brytyjski MISCO. Co ciekawe, krótko po odwiedzeniu przez nas jego strony, omawiane urządzenie zostało z niej usunięte. Gdyby nie pewien drobny szczegół, można by uznać całą sytuację za pomyłkę jednego z pracowników. Mianowicie, wyświetlana była informacja o terminie dostawy w grudniu, co pokrywałoby się z zapowiedziami Microsoftu. Niestety, strona nie posiadała grafiki samego urządzenia, natomiast same parametry techniczne zostały ewidentnie po prostu skopiowane z modelu bez modułu LTE. Niemniej, zauważyć można sporą różnicę cenową pomiędzy analogicznymi modelami tabletu – za wersję wyposażoną w moduł szybkiej łączności zapłacić trzeba nieco ponad 151 funtów (około 730 złotych) więcej. Całkiem możliwe, że sprzedawca nie zastosował się po prostu do instrukcji Microsoftu dotyczących poufności, zaś po czasie przyszła refleksja i próba wyeliminowania przecieku informacji – jak widać, zbyt późno.

Oficjalna data dotycząca rozpoczęcia przedsprzedaży Surface Pro w wersji LTE nie jest jeszcze znana, jednak opisana sytuacja dowodzi tego, że nie przyjdzie nam na to czekać długo. Całkiem możliwe, że stosowne ogłoszenie pojawi się podczas nadchodzącej konferencji Ignite, mającej się rozpocząć 25 września tego roku w Orlando.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 września 2017, 11:06 Kategoria: Surface

Kolejny build, sygnowany numerem 16294 trafia w ręce testerów z kręgu Fast Ring

Już niespełna miesiąc dzieli nas od momentu, gdy wprowadzona do Windows 10 zostanie kolejna z wielkich aktualizacji, Fall Creators Update. Okres poprzedzający tego typu wdrożenia zwykle pełen jest drobniejszych aktualizacji, zwłaszcza w kręgu Fast Ring – spowodowane jest to finalnymi testami, mającymi ujawnić wszelkie nieoczekiwane błędy przed rozpoczęciem dystrybucji. Niestety, oznacza to również, że w przypadku najnowszych uaktualnień nie ma co liczyć na jakiekolwiek nowości. Kilkanaście godzin temu w kręgu Fast Ring pojawił się kolejny, drugi już w tym tygodniu build dla PC, sygnowany numerem 16294. Poniżej sprawdzić możecie, co uległo w nim zmianom.

Lista kompilacji Windows 10

Lista zmian:

  • Usunięto błąd, w efekcie którego część urządzeń Surface Pro 3 nie była w stanie prawidłowo załadować systemu, zawieszając się podczas jednej z animacji początkowych. Po zainstalowaniu najnowszego buildu wszystko powinno działać już normalnie, zaś Microsoft na swoim forum zamieścił instrukcje na wypadek braku możliwości pobrania aktualizacji wynikającego z omawianego błędu.
  • Naprawiono błąd występujący w holenderskich buildach, powodujący możliwość zawieszenia się (zapętlonego) eksploratora, po zgłoszeniu przez aplikację żądania pobrania notyfikacji z OneDrive.
  • Rozwiązano problem przez który expand.exe nie mógł rozpakować CABów zawierających japońskie znaki w nazwie plików.
  • Usunięto rzadki błąd sprawiający, że po odblokowaniu komputera zawartość okien mogła stać się przeźroczysta (jednak z nadal widoczną ramką).
  • Rozwiązano problem sprawiający, że niektórzy z Insiderów mogli otrzymać komunikat błędu 0x800B010C podczas próby uaktualnienia systemu.
SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 września 2017, 08:55 Kategoria: Windows 10

Minecraft pozwala już na wspólną grę w Windows 10, Xbox One, VR, Android i iOS

Podczas tegorocznego briefingu Microsoftu na targach E3 padły ważne zapowiedzi związane z Minecraftem. Jedna z najważniejszych dotyczyła aktualizacji Better Together, która wprowadza cross-play, czyli możliwość wspólnej gry użytkowników z różnych platform. Aktualizacja weszła w fazę beta w sierpniu, a dziś stała się ogólnodostępna.

Twórcy Minecrafta ogłosili ogólną dostępność Better Together Update, co oznacza, że właściciele urządzeń z Windows 10, Androidem i iOS, kosol Xbox One i zestawów VR będą wreszcie mieli możliwość wspólnej gry. Na liście wspieranych platform nie znajdziemy jednak Nintendo Switch i oczywiście PlayStation 4. Wsparcie dla pierwszej z nich jest nadal dopracowywane, z kolei Sony z pewnych kuriozalnych przyczyn nie chciało u siebie międzyplatformowego Minecrafta. Na temat PlayStation 4 zespół twórców Minecrafta wymownie milczy, jednak mamy informację o planach względem konsoli Nintendo: "Nadal pracujemy nad przygotowaniem tej nowej wersji Minecrafta dla graczy z Nintendo Switch. Chcemy mieć pewność, że wszystko będzie gotowe, by wprowadzić tę platformę na pokład, a do zrobienia jest jeszcze sporo pracy. Nikt wcześniej w historii gier czegoś takiego nie zrobił. Spodziewamy się, że darmowa aktualizacja Better Together Update będzie gotowa na Switch tej zimy".

Better Together to według twórców prawdopodobnie najbardziej znacząca aktualizacja w historii tytułu. Gracze zyskują dostęp do stworzonej przez innych graczy zawartości z Marketplace i mogą tę zawartość przenosić z urządzenia na urządzenie. To samo tyczy się kontynuowania rozgrywki na innym urządzeniu i oczywiście możliwości dołączania do wielkich serwerów z graczami z różnych platform. Aktualizacja wnosi też kilkadziesiąt dodatkowych poprawek i usprawnień. Z oficjalnych informacji wynika, że prace nad Better Together trwały aż od 2012 roku (wówczas na kanwie tzw. 'Bedrock Engine'). Pokazuje to skalę przedsięwzięcia, które twórcy chyba nie bezpodstawnie nazywają najbardziej znaczącym przełomem w Minecraft.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 01:12 Kategoria: Gry

Inteligentne rozpoznawanie zawartości obrazów w Bing

W tym roku wyszukiwarka Microsoftu wzbogaciła się o funkcję Bing Visual Search. Jest to zaawansowany mechanizm wyszukiwania obrazem. Od innych silników wyszukiwarek (np. Google) różni się on tym, że pozwala wyszukać z zaznaczonego wycinka obrazu, dzięki czemu możliwe jest znalezienie na przykład identycznego karnisza lub kranu, jak na zdjęciu znajomych, a następnie znalezienie go w sklepie internetowym. Innymi słowy Bing Visual Search pozwala skupić się na indywidualnym detalu zamiast na całości obrazu. Na tym jednak nie koniec.

Bing Visual Search idzie teraz o krok dalej: dzięki nowej funkcji wykrywania obiektów nie trzeba już ręcznie zaznaczać ramek - Bing zrobi to za nas automatycznie. Wyobraźmy sobie taki scenariusz - szukamy inspiracji w modzie i znaleźliśmy grafikę z interesującym zestawem. Bing automatycznie wykrywa kilka obiektów i oznacza je, dlatego nie musimy już sami ich zaznaczać. Po najechaniu na nasz obiekt zainteresowania i kliknięciu Bing automatycznie otoczy go ramką i rozpocznie wyszukiwanie na podstawie tego tylko obiektu. Pod spodem zobaczymy wyniki wyszukiwania obrazem na zasadzie podobieństwa do tego obiektu. Zobaczcie, jak to działa:

Za rozpoznawanie obiektów w Bing Visual Search odpowiada mechanizm Bing Object Detection. Na YouTube pojawił się krótki film przedstawiający kolejną demonstrację działania tych funkcjonalności. Co ciekawe, jest to scenariusz z życia wzięty - oglądamy zdjęcia kuchni i chcemy poszukać w Internecie baterii lub krzesła, które nam się podobają. Jeśli zdjęcie jest na tyle nieczytelne, że Bing Object Detection nie wyodrębnia jego szczegółów, nadal możemy zaznaczyć je sami. Silnik powinien poradzić sobie nawet z niewielkimi obiektami. Prostokąt zaznaczania można dowolnie skalować i zmieniać jego położenie, a wyniki wyszukiwania poniżej będą dostosowywać się dynamicznie. Naszym zdaniem jest to spore ułatwienie.

Co dalej? "Ciągle pracujemy nad poprawą precyzji i skuteczności modelu, eksperymentując z jeszcze bardziej wyrafinowanymi sieciami" - pisze zespół Bing. Trwają też prace nad rozszerzeniem zasięgu Bing Object Detection na inne domeny i ulepszeniem funkcji Celebrity Recognition. W tym momencie narzędzie jest dostępne tylko na platformie PC, jednak wkrótce w inteligentny sposób będzie można wyszukiwać obrazem również na smartfonach.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 września 2017, 00:40 Kategoria: Bing

Więcej aktualności...