Zamknij komunikat

Samodzielna naprawa Surface Book 2 będzie graniczyć z cudem

Teardowny wykonywane przez iFixit na sprzęcie Surface kończą się zwykle wnioskiem, że jego naprawialność (możliwość samodzielnej wymiany podzespołów) jest prawie niemożliwa. Choć nie jest to cechą wszystkich urządzeń Microsoftu (np. ostatnia rozbiórka Xbox One X wykazała naprawialność 8/10), Surface Book 2 zdaje się niechlubną tradycję kontynuować. Zobaczmy więc, co kryje się pod pokrywą nowego laptopa i jak przebiegał demontaż.

Nim przejdziemy do Surface Booka 2, wypada przypomnieć, jaką ocenę naprawialności zyskał wydany również w tym roku koszmar serwisanta, czyli Surface Laptop. Wynosiła ona 0/10. Surface Book 2 zdobył tylko jeden punkt więcej. Dlaczego? Zacznijmy od modułu tabletu. Podważenie jego ekranu za pomocą typowych akcesoriów serwisowych idzie całkiem sprawnie, ale pierwsze problemy pojawiają się przy próbie odłączenia taśm, które chronione są mocno przytwierdzonymi wspornikami, które łatwo wygiąć lub uszkodzić. W kolejnym etapie rozbiórki trafiamy na kilkanaście śrubek. Ich wykręcenie nie powinno sprawiać trudności, niemniej jednak na tym etapie nie wiadomo jeszcze, co znajduje się po drugiej stronie. Podniesienie płyty głównej jest z kolei możliwe dopiero po usunięciu dwóch kamer - 5Mpx i na podczerwień. Po jej podniesieniu iFixit odkrył kolejne połączenia m.in. z gniazdem słuchawkowym. Sporym plusem dla Surface Book 2 jest to, że nie utracił wymienialnej pamięci dyskowej. Dysk SSD od Samsunga można wyciągnąć bez najmniejszych trudności. Niestety nie da się tego powiedzieć o baterii, która jest wręcz wklejona w obudowę. Korzysta ona ze złącza dotykowego, które łączy się z płytą główną i dostarcza zasilania do tabletu. Ostatnią rzeczą, której się przyglądamy w module tabletu, jest jego mechanizm łączenia.

Przechodzimy do części klawiatury, gdzie nie zmieniło się zbyt wiele w porównaniu do pierwszego Surface Book. Tu niestety pokrywa jest tak spojona z resztą urządzenia, że nawet po profesjonalnym podważeniu ciężko ją zdjąć bez wyginania. Do pokrywy przymocowana jest taśma łącząca z baterią, na co też należy uważać. Po odpięciu kilku złącz płytę główną da się wyciągnąć bez specjalnych problemów.

Czas na podsumowanie. Dlaczego naprawialność Surface Booka 2 otrzymała tylko 1 na 10 punktów? Jeden punkt to zasługa dysku SSD, który można dość łatwo wymienić. Reszta to już same minusy - sposób łączenia wyświetlacza utrudniający jego wymianę, procesor i RAM przylutowane do płyty głównej, mocny klej trzymający wiele elementów na miejscu oraz fakt, że wiele podzespołów znajduje się z tyłu płyt, do których są podłączone, dlatego do ich wymiany konieczne jest podniesienie całej płyty głównej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 listopada 2017, 18:37 Kategoria: Surface

Zajrzyjmy do brzucha besti, czyli rozbiórka Xbox One X

Wraz z biegiem lat ewoluują praktycznie wszystkie technologie otaczające nas w codziennym życiu. Dysponujemy coraz to wydajniejszym sprzętem, większymi telewizorami czy też oszczędniejszymi piekarnikami elektrycznymi. Niestety, jeden aspekt nowoczesnych urządzeń wydaje się uwsteczniać – mowa tu o ich długowieczności. Widać to zwłaszcza w przypadku komputerów bądź smartfonów, bowiem nie dość, że ich parametry przestają być wystarczające, to dodatkowo zwykle krótko po okresie gwarancji zwykły się one psuć. Generalnie istnieją dwie wiodące teorie wyjaśniające to zjawisko: według jednej z nich dochodzi do celowego postarzania produktów (umieszczenie kondensatorów w gorącej strefie itp.), druga zaś skupia się na nieprzywiązywaniu przez twórców wagi do jakości wykorzystanych komponentów i samej konstrukcji, w skutek czego bywa ona zawodna. Wszystko wskazuje jednak na to, że w przypadku Xbox One X nie będziemy mieli do czynienia z wcieleniem powyższych teorii w życie – popularny serwis iFixit dokonał rozbiórki konsoli, dzięki czemu zyskaliśmy dokładny wgląd w jej budowę oraz możliwości ewentualnej naprawy.

W teorii do środka Xbox One X mogliśmy zajrzeć już dawno temu – na niektórych materiałach promocyjnych przedstawiany był nawet w formie rozkładających się części. Niestety, wizualizacje tego typu nie dość, że nie były dokładne, to dodatkowo potrafiły wprowadzić w błąd – jako przykład można przytoczyć demonstracje czarnej płytki PCB, podczas gdy w realnym życiu straszy ona antyczną wręcz zielenią. Tak zwany Teardown (rozdzieranie na części) nakręcony przez zagraniczny portal jest idealną okazją by przyjrzeć się poszczególnym podzespołom konsoli Microsoftu – oznacza to również, że na jego podstawie wstępnie można oszacować to, czy sprzęt ten nadawać się będzie do naprawy, czy też pierwsza usterka zakończy jego żywot. Jak widać na materiale wideo, sama budowa oraz rozlokowanie podzespołów wewnątrz obudowy zostało przemyślane dokładnie. Mimo faktu, że niewielkie gabaryty konsoli wymusiły zwartą konstrukcję i zachodzenie się jej elementów jeden na drugi, w dalszym ciągu są one stosunkowo łatwo dostępne dzięki czemu ewentualne naprawy powinny przebiegać dosyć sprawnie. Nie widać również żadnych błędów konstrukcyjnych wpływających na zmniejszenie żywotności urządzenia, co jest wyjątkowo dobrym znakiem. Niestety, wymiana dysku twardego (na którego wielkość narzekało wielu użytkowników) może przysporzyć sporych trudności – nie dość że narusza się przy tej czynności plomby gwarancyjne, to dodatkowo konieczne jest odpowiednie przygotowanie zamiennika (dysku) pod względem oprogramowania.

Jakkolwiek by nie było, już na pierwszy rzut oka widać, że konstrukcja Xbox One X należy do tych solidniejszych. Nie znajdziemy tu błędów konstrukcyjnych czy innych niespodzianek utrudniających naprawę, przed którymi nie uchroniły się nawet urządzenia zaprojektowane przez Microsoft (wystarczy wspomnieć Surface Laptop i problemy z Alcantarą). Najwyraźniej gigant postawił w tym przypadku na jakość i wytrzymałość, chociaż to akurat w pełni ocenić będzie można dopiero na przestrzeni nadchodzących lat.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 20 listopada 2017, 15:12 Kategoria: Xbox One X

Komputer sterowany myślami dzięki patentowi Microsoftu

Przyszłość jest dziś. Co chwilę słyszymy o nowych, rewolucyjnych rozwiązaniach mających ułatwić nam codzienne życie. Jako że elektronika jest wszechobecna, stale szukamy nowych sposobów na interakcję z nowymi technologiami. Dotyk i gest to aktualnie standard obsługi urządzeń. Panele dotykowe znajdziemy zarówno w smartfonach, jak i bankomatach. Gestem obsłużymy natomiast przykładowo telewizor i komputer pokładowy w samochodzie. Fantastyka naukowa od dziesięcioleci snuje wizje sterowania urządzeniami za pomocą myśli. Przyszłość jest bliżej niż się nam wydaje.

Mind Control. Microsoft patentuje sterowanie myślami

Microsoft opatentował ostatnio rozwiązania, które już za kilkanaście lat mają szansę zagościć na dobre na rynku elektroniki. Interfejs mózg – komputer jest rozwijany od wielu lat, a naukowcom udało się już odczytywać obrazy, o których myślał podłączony do komputera człowiek. Wszystko dzięki skanowaniu aktywności neurologicznej. Planowane rozwiązanie ma wykorzystywać nie tylko monitowanie aktywności mózgu, lecz korzystać również z innych biologicznych sygnałów. Gigant z Redmont przewiduje wykorzystanie odczytywania aktywności mózgu do sterowania komputerem. Odpowiednio skalibrowane czujniki mają rejestrować odpowiednie sygnały w mózgu człowieka, a na ich podstawie wykonywać zaprogramowaną czynność. Sterowanie takie może być wykorzystywane przykładowo do zmiany trybu pracy komputera lub trybu działania aplikacji. Można będzie również sterować myszą lub regulować głośność.

Co najciekawsze, jedno z proponowanych przez Microsoft rozwiązań pozwalać będzie na wyszukiwanie obiektów znajdujących się w otoczeniu użytkownika i oznaczanie ich na wyświetlaczu gogli rozszerzonej rzeczywistości, takich jak Microsoft HoloLens. Sugerować to może wyposażenie jednej z kolejnych generacji HoloLens w pewien rodzaj czytnika sygnałów neurologicznych. Nie są znane jeszcze konkretne plany wdrożenia takich rozwiązań, jednak jedno jest pewne - już niedługo korzystanie z elektroniki będzie jeszcze prostsze, a komputery będą dosłownie wiedzieć, o czym myślimy. Z pełną treścią dokumentacji patentowej można zapoznać się na stronie Światowej Organizacji Własności Intelektualnej

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Wojciech Błachno Opublikowano: 20 listopada 2017, 15:03 Kategoria: Firma Microsoft

Microsoft stracił kod źródłowy jednego z komponentów Office'a?

Microsoft wydał przed kilkoma dniami aktualizację z łatką bezpieczeństwa, która różni się od pozostałych. Jest ona adresowana do luki oznaczonej jako CVE-2017-11882 w pliku EQNEDT32.EXE. Był on dołączany do pakietu Office do roku 2007 i odpowiadał za funkcję edytora równań. Sposób załatania niewykrytej przez 17 lat (!) luki skłonił badaczy do podejrzeń, że Microsoft mógł utracić kod źródłowy jednego z komponentów Office.

Trupa w szafie Microsoftu odkryła kalifornijska firma Embedi, jednak to specjaliści bezpieczeństwa z 0patch zauważyli nietypowy sposób jego naprawy. Okazało się, że poprawiony plik EQNEDT32.EXE był prawie identyczny ze starą wersją, co mogłoby sugerować, że Microsoft ręcznie załatał plik EXE. Oczywiście rodzi to pytanie, dlaczego. I czy możliwe jest, że Microsoft utracił 17-letni kod źródłowy jednego ze swoich komponentów? Prawdopodobnie firma pokroju Microsoft nie zdecydowałaby się na takie posunięcie, chyba że zgubiłaby oryginalny kod i byłaby zmuszona ręcznie edytować i przekompilować binarkę.

0patch zidentyfikował ponadto kilka zmian, które nie wydają się być związane z CVE-2017-11882. "Uważamy, że Microsoft zauważył kilka dodatkowych wektorów ataku, które mogłyby powodować przepełnienie bufora, i postanowił je proaktywnie załatać. Zarządzanie oprogramowaniem w jego binarnej formie zamiast odbudowywania go ze zmodyfikowanego kodu źródłowego jest trudne. Możemy jedynie spekulować, dlaczego Microsoft wykorzystał binarne łatanie, ale jako że my sami łatamy binarki, uważamy, że wykonali świetną robotę" - napisał 0patch. Embedi z kolei poinformował, że luka umożliwiała stabilny atak exploitem na MS Office (2010, 2013, 2016) w Windows (7, 8.1. i 10).

Nie jest jasne, czy fragment kodu Office'a napisany u progu nowego milenium rzeczywiście przepadł w otchłań niebytu. Dzięki dostępnym informacjom możemy jedynie domniemywać, co mogło się stać. Tak czy inaczej pocieszający jest fakt, że Microsoft naprawił 17-letnią lukę w zabezpieczeniach, która - gdyby została odkryta przez tropicieli spod ciemnej gwiazdy - mogłaby posłużyć do ataku na użytkowników Windows.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 listopada 2017, 01:40 Kategoria: Bezpieczeństwo

HoloLens na twardo. Nowa modyfikacja chroniąca zestaw w trudnych warunkach

HoloLens na wielu rynkach jest certyfikowany jako okulary ochronne, choć nie posiada jeszcze oficjalnych modyfikacji, które pozwalałyby chronić dodatkowo głowę. Obiecana przez Microsoft fuzja kasku (hełmu) z HoloLens ma wejść na rynek dopiero w 2018 roku, ale niektóre firmy nie chcą tyle czekać. Powstała więc modyfikacja.

Twórcą rozwiązania jest Meemim, dostawca systemu informacji geograficznej. Działa on ze swoją aplikację na HoloLens, która pozwala użytkownikom zajrzeć niejako pod ziemię i lokalizować rury, kable, kanały i inne ukryte elementy. Chociaż aplikacja działa w środowisku budowlanym, przepisy tego samego środowiska wymagają noszenia kasku ochronnego. Microsoft swojego akcesorium jeszcze nie przedstawił, dlatego Meemim przygotował swoje własne. Jest to rodzaj adaptera, który pozwala korzystać z HoloLens w połączeniu z certyfikowanym kaskiem, nie tracąc ani na ochronie, ani na funkcjonalności gogli mieszanej rzeczywistości. Modyfikację zbudowano z elementów drukowanych w 3D (istnieje też możliwość dodrukowania lub wykonania odlewu części). Łączy się ona z punktami mocowania opaski HoloLens i wymaga jedynie wyjęcia z urządzenia dwóch śrub, co na szczęście nie prowadzi do utraty gwarancji.

Modyfikacja wpływa na rozłożenie ciężaru i sprawia, że zestaw jest wygodniejszy w noszeniu przez dłuższy czas. Ciężar spoczywa bowiem na większym obszarze głowy, a nie - jak w standardowym sposobie noszenia HoloLens - na opasce. Producent zaznacza też, że rozwiązanie nie pogarsza właściwości ochronnych i komfortu noszenia obu składników zestawu. W pracach nad modyfikacją brała też udział firma Birdstone Innovations Inc. z Toronto. Kask miał już kilka prototypów. Aktualnie na zdjęciach widzimy wersję trzecią. Instalacja - jeśli wierzyć zapewnieniom producenta - zajmuje tylko 2 minuty, a urządzenie można łatwo przywrócić do pierwotnego stanu, po prostu usuwając dwie śruby i zastępując rozszerzenia oryginalnym paskiem podtrzymującym.

HoloLens na twardo ma już za sobą 200 godzin testów w terenie. Meemim planuje dalszy rozwój modyfikacji, m.in. pod kątem korzystania z HoloLens w warunkach mocnego nasłonecznienia, co obecnie jest jednym z jego słabych punktów.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 listopada 2017, 00:24 Kategoria: HoloLens

Edge na iOS w końcu z funkcją synchronizacji haseł

W ubiegłym miesiącu Microsoft Edge ostatecznie wyszedł poza platformę Windows i został wydany na iOS i Androida. Przeglądarka używa silnika WebKit, dostarczany przez iOS, ale oferuje też znane dobrze użytkownikom PC funkcje, takie jak Ulubione, Do przeczytania, Widok do czytania itd. Microsoft podkreślał, że Edge na iOS nie jest jeszcze ukończony i brakuje mu paru funkcji. Jedna z nich właśnie została dodana.

Możliwość synchronizacji haseł to dla wielu funkcja kluczowa. Pojawiły się nawet głosy, że dopiero po jej wprowadzeniu Edge na iOS stał się funkcjonalny i da się go używać. W dzisiejszej aktualizacji 41.3 (41.3.0) na liście zmian najważniejsza jest ta dotycząca logowania i synchronizacji: "Powinniście być już w stanie logować się z dodatkową warstwą ochronną, używając dwuczynnikowego uwierzytelniania. Będziecie też mogli synchronizować swoje hasła".

Microsoft Edge na iOS i Androida

Synchronizowanie haseł znacznie ułatwi korzystanie na iPhone z tej samej przeglądarki, co na PC. Już przy pierwszych zapowiedziach twórcy podkreślali, że właśnie taka jest ich główna intencja. Jako że Windows Phone jest praktycznie na wymarciu, Microsoft ze swoim oprogramowaniem celuje właśnie w iPhone'a i Androida. W przypadku Edge najważniejsza wydaje się tu funkcja Kontynuuj na PC, która pozwala natychmiastowo wysłać zawartość mobilnej przeglądarki i otworzyć ją na naszym komputerze lub dodać do Centrum akcji, by kontynuować później.

Microsoft Edge na iOS nie bez przyczyny oznaczony jest jako Beta. Aplikacja wymaga jeszcze dopracowania, niemniej jednak po miesiącu widać już pewne postępy. Przeglądarkę można przetestować, udając się na stronę Microsoft Edge Mobile.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 19 listopada 2017, 18:46 Kategoria: Edge

"A co to komputer?", czyli odpowiedź Apple'a na docinki szefa Microsoft

Satya Nadella gościł niedawno w Indiach. Gdy podczas rozmowy z dziennikarzami zauważył, że reporter pracuje na iPadzie, powiedział mu: "Potrzebujesz prawdziwego komputera, przyjacielu". Czym jest ów prawdziwy komputer? CEO Microsoftu chodziło zapewne o PC z Windows, także pod postacią tabletu czy laptopa. Apple na swoją odpowiedź nie kazał sobie długo czekać. Docinki Nadelli były o tyle dotkliwe, że firma po blisko tygodniu opublikowała nowy spot.

Apple zaczął od pokazania, do czego zdolny jest jego tablet. Innymi słowy wideo miałoby dowodzić, że iPad jest "prawdziwym komputerem", tj. pozwala prowadzić wideorozmowy, nanosić adnotacje na modłę Windows Ink, przerzucać zrzuty ekranu do komunikatora, pisać w Wordzie, robić zdjęcia, edytować grafikę, czytać komiksy itd. Najbardziej znaczący wydaje się jednak dialog na samym końcu:

- Co tam porabiasz na swoim komputerze?
- A co to komputer?

Chciałoby się odpowiedzieć, że komputer to "maszyna elektroniczna przeznaczona do przetwarzania informacji...", tymczasem Apple zmierza w innym kierunku. Pod wideo czytamy, że "z iPadem Pro + iOS 11 świat post-PC może być bliższy, niż myślicie". Jako że na rynku konsumenckim nazwy, takie jak iPod czy iPhone, czasami mylnie zastępują nazwy całych kategorii odtwarzaczy mp3 czy smartfonów, Apple liczy, że iPad także stanie się ojcem chrzestnym wszystkich... no właśnie, tabletów? Firma najwyraźniej odcina się od kategorii PC czy - jak to powiedział Satya Nadella - prawdziwych komputerów. iPad z definicji oczywiście komputerem jest, ale PC z kolei ma długą historię tak samo niepoprawnych konotacji wyłącznie z Windows (gdzie na przeciwległym biegunie stawiano Maca).

Apple nawiązuje do kategorii post-PC i byłoby to godne pochwały, gdyby stały za tym przesłanki inne niż stosowane na wyrost nazewnictwo. Tak czy inaczej firma odpowiedziała docinki Nadelli. Czy to nowe odrodzeniu beefu o długiej tradycji Mac vs PC? Być może niedługo się przekonamy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 18 listopada 2017, 17:39 Kategoria: Firma Microsoft

Aktualizacja 1711 dostępna dla wszystkich na Xbox One

Ogłoszona niedawno aktualizacja 1711 na Xbox One dostępna do tej pory tylko dla uczestników programu Insider, została oficjalnie udostępniona dla wszystkich. Przynosi ona ze sobą wiele ciekawym zmian. Część ze zmian zapowiedzianych w 1711 już została wprowadzona, tak jak na przykład możliwość wysyłania gier w formie prezentów. Można też od niedawna konfigurować Xbox One X, korzystając z aplikacji Xbox na Androida i iOS.

Aktualizacja Xbox One

W dużej jesiennej aktualizacji Xboxa dodano możliwość dodawania na ekranie głównym znajomych, gier z Xbox Live Gold czy Game Pass, a wszystko to można porządkować w ramach „bloków”. Aktualizacja 1711 umożliwiła dodawanie do bloków Klubów, do których należymy. Nowe rodzaje zawartości bloków mają być dodawane w przyszłości. Ponadto Ustawienia są teraz synchronizowane w chmurze. Przy uruchomieniu każdej nowej konsoli będziemy mieć możliwość odzyskania zapisanych ustawień. Ma to na celu maksymalne ułatwienie przejścia ze starej konsoli na nową, głównie z myślą o posiadaczach nowej konsoli Xbox One X. Z mniejszych zmian, użytkownicy mogą teraz usuwać ze swojego profilu gry bez odblokowanych osiągnieć. Dodano też nowe szybkie komunikaty z propozycjami następnych kroków, jakie możemy podjąć.

Nowa aktualizacja powinna być już dostępna do pobrania. Bardzo możliwe, że już wkrótce otrzymamy nową aktualizację w ramach programu Insider, a razem z nią prawdopodobnie kolejne poprawki i nowe ciekawe ulepszenia.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Wojciech Błachno Opublikowano: 17 listopada 2017, 15:44 Kategoria: Xbox One

Podróże będą łatwiejsze dzięki aplikacji Microsoft Outings

Korzystanie z przewodników i map w standardowej formie powoli umiera. Ludzie, wyposażeni w komputery wielkości dłoni w kieszeni, nie mają już ochoty ani potrzeby wertować spisów treści grubych przewodników, ani śledzić tras palcem po mapie. Smartfon i komputer zrobią to za nich, a potrzebną informację zwrotną podają w ułamku sekundy – spersonalizowaną i dopasowaną do użytkownika. Podróże dzięki temu stały się bardzo łatwe dzięki bezproblemowej nawigacji, aplikacji do błyskawicznego rezerwowania lotów i noclegów oraz wszelkiej maści internetowych przewodników. Te ostatnie, czy to w postaci aplikacji czy bloga, opierają się najczęściej na opinii ludzi. Możemy zaplanować podróż w oparciu o rzeczywiste opinie turystów i wybrać tylko te miejsca, które są warte uwagi.

Microsoft Outings

Microsoft, który w 2015 roku zakończył żywot MSN Travel, wraca teraz z nową aplikacją o nazwie Outings. Aplikacja zaprojektowana przez zespół Microsoft Bing przeznaczona będzie na systemy iOS i Android. Ma ona zachęcać ludzi do odwiedzenia miejsc, które zawsze chcieli zobaczyć, jednocześnie ułatwiając im to, jak tylko się da. Prezentowane będą wyjątkowe opowieści o najciekawszych miejscach podzielonych na wiele kategorii. Aby wrażenia z podróży były jak najlepsze, Outings oferować będzie spersonalizowane rekomendacje. Korzystając z Outings, będzie można również zapisywać swoje odkrycia i udostępniać je innym. Chcąc zapewnić najwyższą jakość dostępnej treści, Microsoft zaprasza do współpracy wiele firm specjalizujących się w branży turystycznej.

Microsoft Outings, wygląd aplikacji

Aplikacja nie została jeszcze oficjalnie zapowiedziana, ale jej idea, choć nie jest nowatorska, na pewno znajdzie wielu zwolenników. Przeciek został przedstawiony przez informatora znanego jako WalkingCat na jego koncie twitter. Podróżowanie nigdy nie było tak łatwe jak teraz, a Microsoft chce nam to jeszcze bardziej uprościć.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Wojciech Błachno Opublikowano: 17 listopada 2017, 11:56 Kategoria: Firma Microsoft

Nowy patent Microsoftu zadba o rozrywkę dla dzieci i spokój rodziców

Microsoft zazwyczaj koncentruje się na przedsiębiorstwach i produktywności, ale od czasu do czasu firma rozważa wykorzystanie swoich patentów w kontekście rodzinnym. Jednym z nich jest "CASUAL DIGITAL INK APPLICATIONS", który opisuje sposób korzystania z urządzeń mobilnych. Klasycznym dylematem rodziców małych dzieci jest kwestia udostępniania tabletu i komputera do zabawy swoim pociechom. Na takim urządzeniu znajdują się często bardzo ważne pliki związane na przykład z pracą. Za każdym razem, gdy dajemy dziecku swój tablet, gdzieś tam z tyłu głowy krąży obawa, czy czegoś nie usunie albo nie popsuje. Jak więc bezpiecznie współdzielić tablet z dzieckiem? Microsoft ma na to patent!

Dzieci też korzystają z Microsoft Surface

Microsoft chce ten dylemat rozwiązać raz na zawsze za pomocą nowego rozwiązania. Patent ten dotyczy nowatorskiego wykorzystania ekranu blokady i aktywnego rysika (na przykład Surface Pen). Z wykorzystaniem stylusa dziecko będzie mogło aktywować różnego rodzaju gry na ekranie blokady, bez odblokowywania urządzenia. Cenne dane pozostaną bezpieczne, a dziecko będzie mogło zajmować czas, grając na tablecie rodzica - wilk syty i owca cała. Aplikacje dostępne z poziomu blokady to na przykład kółko i krzyżyk, Sudoku, puzzle, łączenie kropek albo kolorowanki. Patent przewiduje również możliwość zapisywania stanu gry. Uruchomienie nowej gry będzie możliwe za pomocą gestu dłonią, pięścią lub poprzez potrząśnięcie urządzeniem. W przypadku bardziej kreatywnych aplikacji, jak kolorowanki, użytkownik będzie mógł przesłać swoje dzieło na podany adres email.

Patent Microsoftu - gry dla dzieci na ekranie blokady

Rozwiązanie to będzie idealne dla każdego rodzica i na pewno będzie przyjęte przez nich z wielkim entuzjazmem. Zwłaszcza że korzystać z niego będą mogły nie tylko dzieci. Przecież dorośli też się czasem nudzą. Kiedy Microsoft wdroży ten patent i w jaki sposób? Na razie nie wiadomo.

Co ciekawe, do patentu swoje trzy grosze dorzucił Gregg Wygonik, obecnie Principle Designer w Microsoft, współodpowiedzialny m.in. za HoloLens i Xbox One. Pełne informacje o patencie można znaleźć na stronie Światowej Organizacji Własności Intelektualnej

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Wojciech Błachno Opublikowano: 17 listopada 2017, 11:54 Kategoria: Inne

Prywatność użytkowników Skype w Belgii zagrożona

Jak wiadomo nie od dziś, większość rządów chce wiedzieć możliwie jak najwięcej na temat swoich obywali. W założeniu ma to pomóc w przestrzeganiu prawa, jednakże historia pokazała nam już nie raz w sposób dobitny, do czego prowadzą nadużycia w tej materii – wystarczy wspomnieć podsłuchy mieszkań w niektórych państwach totalitarnych. Technologia jednak stale ewoluuje, co prowadzi do niespotykanych wcześniej komplikacji, zarówno w kwestii etycznej (wgląd w prywatną korespondencję praktycznie dowolnej osoby) oraz technicznej (serwery znajdujące się za granicą). Efekt jest łatwy do przewidzenia – coraz więcej firm powiązanych z przetwarzaniem danych zmuszonych jest do potyczek sądowych z rządami, oczywiście w obronie naszej prywatności. Jedną z tego typu batalii Microsoft prowadzi obecnie z przedstawicielami Belgii, zaś stawką w niej są dane użytkowników wykorzystywane przez Skype – w tym oczywiście archiwa wiadomości.

Wejście do jednej z siedzib Microsoft

Według napływających raportów, gigant z Redmond przegrał swoją ostatnią rozprawę dotyczącą udostępnienia belgijskiemu rządowi danych użytkowników Skype. Oczywiście mowa tu o prześwietleniu kont tych z obywateli, którzy staną się podmiotami w śledztwach dotyczących przypadków złamania prawa. Niestety nie jest to określenie zbyt precyzyjne, wobec czego nie wiadomo, czy w efekcie potencjalnych zmian policjant który złapał nas na przekroczeniu prędkości nie zyska dostępu do wszystkich naszych wiadomości (aczkolwiek to akurat skrajny przykład). Rzecz jasna Microsoft w swojej linii obrony wykorzystał między innymi fakt, że nie jest operatorem telekomunikacyjnym (których dotyczą w Belgii tego pokroju przepisy) oraz to, że krajem w którym znajduje się siedziba Skype jest Luxemburg – wszystko jednak bez skutku. Efektem końcowym jest nałożenie na giganta kary w wysokości 36 tysięcy dolarów, związanej z rzekomym niewypełnieniem obowiązku ( udostępnienia danych użytkowników organom władzy w Belgii) oraz nakazanie ustosunkowania się do przepisów jak najszybciej. Z drugiej strony Microsoft już planuje apelacje do wyższych instancji, ani myśląc o poddaniu się.

Jako że sprawy sądowe z udziałem giganta z Redmond nierzadko ciągną się niemal w nieskończoność, nie należy oczekiwać ostatecznego rozstrzygnięcia tego przypadku w ciągu najbliższych miesięcy lub nawet lat. Z perspektywy użytkowników ceniących sobie prywatność ma to pewien plus – ich dane będą w tym czasie względnie bezpieczne. Z drugiej jednak strony, możliwe iż w ten sposób zignorujemy przestępców, których dzięki inwigilacji w łatwy sposób można byłoby namierzyć…

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 17 listopada 2017, 10:26 Kategoria: Skype

Wyjątkowo niska sprzedaż Xbox One X w Japonii

Sprzedaż konsoli Xbox One X w sporej ilości krajów prezentuje się wręcz znakomicie, znacząco deklasując rozwiązania konkurencji. Niemniej, nie w każdym zakątku świata Microsoftowi udało się powtórzyć wyniki – wystarczy spojrzeć na sprzedaż jego najnowszej konsoli w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie krótko mówiąc wypada ona dotychczas wyjątkowo fatalnie – z półek sklepowych zeszły zaledwie 1344 urządzenia. Pierwsze doniesienia, jeszcze dotyczące zamówień przedsprzedażowych stwierdzały, że Xbox wyprzedaje się w bardzo szybkim tempie – teraz wiadomo już jednak, że był to błąd w translacji (a przynajmniej tak tłumaczą się osoby odpowiedzialne za promocję). Czym jednak spowodowany jest niski popyt na konsolę Microsoftu w Japonii oraz czy wpłynie to w jakiś sposób na resztę świata?

Xbox One X w wersji Project Scorpio

Aby zrozumieć japoński rynek gier, należy cofnąć się nieco w czasie. Tuż po wygraniu II WW Amerykanie ustanowili swoje placówki w Kraju Kwitnącej Wiśni, narzucając tym samym okolicznej ludności swoje wzorce i wartości. W efekcie społeczeństwo japońskie zaznało swobody obyczajów, z którą nigdy wcześniej nie miało okazji interferować w tym stopniu (do czego przyczynił się zresztą ścisły system kastowy). Amerykanie wraz ze sobą przynieśli oczywiście także rozmaite formy kultury – w tym nurt Heroic Fantasy (którego doskonałym przykładem jest Conan), który połączył się później z japońskim folklorem i w efekcie (oczywiście po dłuższym czasie) narodziły się gry jRPG. Niestety, gigant z Redmond nie był nimi zbytnio zainteresowany, w skutek czego pole do popisu miały dwie gigantycznie obecne firmy – Sony oraz Nintendo. To właśnie ich konsole zalały tamtejszy rynek, w czym znacząco pomogło skupienie się na wspomnianych tytułach. W kontekście wyniku sprzedażowego Xbox One X znaczenie ma zwłaszcza niedawna premiera Nintendo Switch, czyli przenośnej konsoli która w dalszym ciągu bije rekordy popularności w Japonii, zaś swoją premierę miała zaledwie kilka miesięcy temu. Suma summarum, Xbox trafił na rynek obecnie już przesycony, nie mogąc przy okazji konkurować z lokalnym produktem (brak znaczącej ilości gier jRPG). Na szczęście sytuacja ta nie wpłynie znacząco na globalną sprzedaż konsoli Microsoftu – sytuacja tego typu ma bowiem miejsce praktycznie wyłącznie w przypadku Kraju Kwitnącej Wiśni, który chyba już na zawsze pozostanie bardzo specyficznym rynkiem.

Wszystko wskazuje na to, że Microsoft miał po prostu pecha wypuszczając w Japonii swoją konsolę krótko po premierze Nintendo Switch. Nie można w tym miejscu jednak winić jego działu planowania i marketingu – w końcu globalna premiera uniemożliwia zbytnie przesunięcie dat w zależności od rejonu. Nie powinien być to jednak problem – gigant praktycznie nigdy nie był w stanie równać się w ilości sprzedanych urządzeń z Sony i Nintendo (oczywiście dotyczy to nadal wyłącznie Japonii), wobec czego wielkich sukcesów na tym gruncie i tak nie prorokowano. Rzecz jasna czynników składających się na to było więcej, jednakże nie ma sensu ich poruszać – te najważniejsze zostały już wymienione.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 17 listopada 2017, 09:34 Kategoria: Xbox One X

Więcej aktualności...