Zamknij komunikat

Kupuj Office 2013 i Office 365 całą dobę

Zobacz niesamowitą animację zarejestrowaną przez Kinect

Widzieliśmy już przykłady tworzenia ruchomych obiektów 3D na podstawie nagrań prawdziwych ludzi wieloma kamerami Kinect jednocześnie. W takich przypadkach modele są obliczane, wygładzane i teksturowane, jednak wszystko zaczyna się od rejestracji punktów. Okazuje się, że ciekawy efekt można uzyskać, zostając niejako na tym etapie. Powstało w ten sposób eksperymentalne dzieło zatytułowane as·phyx·i·a jako efekt prac dwóch artystów: Marii Takeuchi i Frederico Phillipsa.

Wideo nie jest jedynie reprezentacją surowych danych zbieranych przez czujnik Kinect, choć to właśnie one odgrywają tu główną rolę. Za pomocą technologii przechwytywania ruchu artyści zarejestrowali profesjonalną tancerkę, Shiho Tanakę, poruszającą się po pustej przestrzeni, czemu towarzyszy nastrojowy ambientowy podkład. "Projekt ma na celu eksplorację nowych sposobów użytkowania i łączenia technologii z różnych dziedzin. To eksperyment pozbawiony wielu typowych, komercyjnych ograniczeń. Performance jest skupiony na wymownej choreografii, która akcentuje potrzebę wyrażania siebie bez granic" - głosi opis na stronie filmu. Dzieło możecie zobaczyć poniżej.

Twórcy podkreślają, że do przechwytywania ruchu wykorzystali niedrogie czujniki, a otrzymane dane przetworzyli w kilku dalszych krokach: "Gdy chmura danych ze wszystkich zeskanowanych punktów została zebrana, posłużyła jako baza do dalszego twórczego rozwoju dzieła. Po tym nastąpiła seria wielu studiów nad stylami, technikami i dynamicznymi symulacjami, zastosowanymi przy użyciu kilku narzędzi 3D, dających różne rezultaty".

Kinect jest znany głównie jako sensor ruchu i kamera w Xbox One, gdzie jest najczęściej wykorzystywany w grach pokroju Dance Central Spotlight czy Xbox Fitness. Drugie życie urządzenia przypada w udziale licznym projektom naukowym, komercyjnym, eksperymentalnym czy - jak się okazuje - także artystycznym. Microsoft przez pewien czas oferował Kinect dla PC, ale wycofał go ze sprzedaży na rzecz adaptera, dzięki któremu do komputera można podpiąć Kinect z Xbox One. Jak na ironię, najnowsza konsola Xbox One S nie współpracuje już z dotychczasowym portem i aby połączyć z nią Kinect, trzeba nabyć nowy adapter USB.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 25 sierpnia 2016, 20:21 Kategoria: Xbox One

Continuum zapewnia mobilnemu Edge interfejs PC

Continuum leży poza zasięgiem większości smartfonów z uwagi na spore wymagania sprzętowe. Sprostać im potrafi tylko garść mocnych urządzeń z Windows 10 Mobile, wliczając w to choćby Lumię 950/950 XL, Lenovo SoftBank 503LV, Acer Jade Primo czy HP Elite x3. Interfejs odpowiada za połączenie Windows 10 Mobile z zewnętrznymi ekranami, projektorami i TV, zapewniając doświadczenie komputera PC. Na dużym ekranie i z opcjonalną klawiaturą i myszą użytkownik może uruchamiać aplikacje mobilne, jak gdyby były one aplikacjami desktop. Jednym z przykładów jest przeglądarka Edge.

Oczywiście nie każda aplikacja w taki sam sposób dostosowuje się do dużego ekranu. Continuum zapewnia bowiem zmianę interfejsu pod kątem rozdzielczości, a nie rozciągnięcie czy skurczenie istniejącego widoku. By aplikacja dopasowała się do takich zmian, musi być zgodna z Universal Windwos Platform. Żadną tajemnicą nie jest, że do rodziny aplikacji uniwersalnych należy m.in. przeglądarka Microsoft Edge. Jak zaznacza Microsoft, "Edge czerpie pełne korzyści z Uniwersalnej Platformy Windows, zapewniając całościowe doświadczenie podobne do desktop w Continuum. Gdy urządzenie jest połączone z dużym wyświetlaczem, Microsoft Edge staje się przeglądarką desktopową, adaptując swój interfejs i charakterystykę renderowania na wzór Microsoft Edge dla PC".

Powyższy zrzut ekranu wygląda jak wykonany na komputerze PC z Windwos 10. I w zasadzie jest to prawda, bowiem pochodzi on z Windows 10 Mobile, uruchomionego w trybie Continuum. "W rzeczywistości Microsoft Edge w Continuum jest praktycznie nie do odróżnienia od swojego bliźniaka na PC, co jest fajną sztuczką, gdy prezentujecie go na wydarzeniach lub spotkaniach" - dodaje Microsoft. Ponieważ Edge działa na jednym silniku dla wszystkich urzadzeń z Windows 10, renderowanie działa tak samo - także w Windows 10 Mobile. Różnice zaczynają się, gdy w grę wchodzi charakterystyka samego urządzenia. Przykładowo telefony pozbawione są akceleracji sprzętowej dla kodeków wideo, RTC oraz wsparcia dla technologii Flash, uznawanej za przestarzałą i coraz częściej porzucanej na rzecz HTML5. Windows 10 Mobile "dostarcza nowoczesnego, zorientowanego na dotyk i wydajnego pod kątem baterii doświadczenia, odpowiedniego dla urządzeń mobilnych. Z tego względu Flash nie jest wspierany w Microsoft Edge dla Continuum" - tłumaczy Microsoft.

Co to oznacza dla deweloperów? Continuum nie stawia przed nimi specjalnych wyzwań, bowiem zachowuje się jak typowy klient desktop. Microsoft zaleca jednak nie polegać na nagłówkach User Agent, lecz standardowym rozpoznawaniu funkcjonalności. W niektórych przypadkach deweloper może jednak chcieć odróżniać Continuum od Windows 10 dla PC. Microsoft przygotował więc zestaw porad, dzięki którym programiści łatwiej ugryzą Continuum. Tak czy inaczej w większości przypadków interfejs będzie się ukazywał i reagował jak standardowy PC... tyle, że upchnięty w niewielkiej obudowie smartfona.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 25 sierpnia 2016, 18:08 Kategoria: Edge

Wszystkie zakładki w jednym miejscu - poznajcie Cache od Microsoft Garage

Microsoft Garage zaprezentował dziś nowy projekt o nazwie Cache, którego ideą jest "dodawanie zakładek do rzeczy ważnych dla ciebie". Owe rzeczy są następnie synchronizowane na wszystkich naszych urządzeniach, wliczając w to iPhone'a i PC z Windows. Na rynku mamy już kilka podobnych rozwiązań, także spod szyldu Microsoft. Czym więc wyróżnia się Cache?

Z dość krótkiego wprowadzenia na stronie projektu wyłaniają się dwie główne idee - Cache jest schowkiem na praktycznie wszystkie typy danych online, a dostęp do zawartości oferowany będzie z wielu naszych urządzeń. Obecnie twórcy zawierają swój cel w czterech punktach:

  • Przechwytuj rzeczy ważne dla ciebie. Cache jest świetnym miejscem, do którego można szybko podpiąć ważne rzeczy. Możesz dodać zakładki do wycinków tekstu, obrazów, stron internetowych, plików, odnośników i swoich własnych notatek.
  • Organizuj swoje rzeczy w swój własny sposób. Twórz grupy, by organizować zawartość według projektów, klientów, zadań lub pomysłów, dzięki czemu możesz oglądać wszystkie powiązane rzeczy w jednym miejscu.
  • Miej to wszędzie. Zawartość zebrana w Cache jest natychmiastowo dostępna na twoich pozostałych urządzeniach (obecnie Windows i iPhone).
  • Zacznij, gdzie skończyłeś. Szybki dostęp do niedokończonych zadań jest możliwy bez przeszukiwania wielu aplikacji. Cache pozwala wznowić pracę od stanu, w którym ją zostawiliśmy.

Nietrudno odnieść wrażenie, że skądś już to znamy. Być może pamiętacie aplikację OneClip, którą Microsoft prezentował w maju zeszłego roku. Miała ona pełnić niemal identyczne zadanie, jednak do tej pory nie została publicznie udostępniona. Wszystko wskazuje więc na to, że OneClip został porzucony na rzecz Cache. Galerię nowej aplikacji zobaczycie poniżej.

Cache nie jest jeszcze dostępny do pobrania, ale możecie zarejestrować się, by otrzymać jego wersję preview. Wystarczy udać się na stronę projektu i kliknąć przycisk Sign up now!.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 25 sierpnia 2016, 17:40 Kategoria: Oprogramowanie

Microsoft rozdaje gratisy za przejście z VMWare do Hyper-V

Microsoft i VMWare to dwaj wieloletni liderzy w Magicznym Kwadrancie Gartnera w dziedzinie serwerowej infrastruktury wirtualizacji. Firma z Redmond nie musi specjalnie obawiać się rozwiązań z mniej znaczących kwadratów, dlatego wycelowała z nową ofertą wprost do klientów najbardziej konkurencyjnego rozwiązania. Oferta dotyczy przejścia z VMware do Hyper-V, a klientom obiecywane są darmowe licencje Windows Server Datacenter. W dalszej części wpisu przyjrzymy się szczegółom tej oferty i perspektywom na rynku wirtualizacji.

"Od 1 września 2016 r. do 30 czerwca 2017 r. klienci, którzy przeniosą swoje środowiska z VMware do Hyper-V, mogą liczyć na darmowe licencje Windows Server Datacenter, gdy dokonają zakupu Windows Server Datacenter + Software Assurance. W praktyce oznacza to, że klient płaci jedynie za Software Assurance, które oferuje sporo korzyści" - głosi komunikat na stronie Windows Server Blog. Software Assurance oferuje benefity w formie "pomocy technicznej w trybie 24x7, usług planowania wdrożenia, szkoleń i nowych wersje produktów, aby pomóc efektywnie zaplanować, wdrożyć i wykorzystywać rozwiązania Microsoft Server. Specjalne benefity, takie jak przenoszenie licencji (License Mobility) wspierają różne opcje wdrożenia z rozszerzonymi prawami licencji. Pozwalają one na wdrożenie istniejących aplikacji serwerowych we współdzielonych centrach danych". Microsoft przypomina też o swym (otrzymanym już po raz szósty z rzędu) tytule lidera w Magicznym Kwadrancie Gartnera w dziedzinie x86 Server Virtualization Infrastructure, a także lidera w innych kategoriach, takich jak Public Cloud Storage Services, Cloud Infrastructure as a Service oraz Enterprise Application Platform as a Service - "w części których VMWare nawet nie partycypuje". Microsoft zamieścił także porównanie obu rozwiązań:

Jeśli powyższe zestawienie wydaje się nieczytelne, już spieszymy z wyjaśnieniami. Dane pochodzą z narzędzia porównawczego Microsoft vs VMware TCO, które bierze pod uwagę rozwiązania Microsoft: Windows Server 2016 Datacenter, System Center 2016 Datacenter i Operations Management Suite, oraz rozwiązania VMware: vCloud Suite, vSAN, NSX i vCloud Air Disaster Recovery. W przypadku Windows Server i System Center 2016 firma powołuje się na nowy model licencjonowania bazujący na liczbie rdzeni. Jak dodaje Microsoft, VMware posługuje się przestarzałym narzędziem, które porównuje vSphere 5 z Windows Server 2008 R2 SP1, który jest trzy wydania i sześć lat do tyłu. Gdy już przebrnęliśmy przez metodologię, czas na dane wyjściowe. Pochodzą one z hipotetycznego środowiska z 100 hostami wirtualizacyjnymi, wyposażonymi w dwa 8-rdzeniowe procesory. W takim scenariuszu roczne koszta utrzymania maszyn są w przypadku Microsoft 3,41 razy niższe.

By ułatwić migrację do Hyper-V, Microsoft uruchomił specjalny dział na stronie Cloud Platform. Znajdziemy tam więcej informacji porównujących Hyper-V z VMware, a także możliwość próbnej i darmowej migracji.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 24 sierpnia 2016, 22:09 Kategoria: Windows Server 2016

52,4% użytkowników Windows 10 Mobile pobrało już Anniversary Update

AdDuplex regularnie udostępnia statystyki związane z platformą Windows. Ostatnie zarejestrowane dane pochodzą z 22 sierpnia i mówią wiele o dostępności Anniversary Update oraz Windows 10 Mobile. Dowiemy się też, które smartfony Lumia są ostatnio najczęściej użytkowane, jaką część użytkowników W10M stanowią Insiderzy i z jakich kompilacji Windows 10 korzystają najczęściej użytkownicy PC.

Zacznijmy od kategorii mobilnej. Najwięcej użytkowników "Okienek" korzysta z Windows Phone 8.1 (77,3%), zaś Windows 10 Mobile przypada drugie miejsce. Nowy system w ciągu miesiąca niemal podwoił szybkość wzrostu i ostatnio znajduje się na 77,3% smartfonów z Windows. W międzyczasie WP 8.1 odnotował spadek rzędu 1,8 pkt proc. (z 79,1% w zeszłym miesiącu).

Kolenje zestawienie dotyczy najczęściej użytkowanych smartfonów z Windows 10 Mobile. Przedwczoraj pierwsze miejsce należało do Lumii 550, która jeszcze miesiąc temu znajdowała się na trzecim miejscu, ale zdążyła wyprzedzić Lumię 640 i Lumię 535. W międzyczasie wzrost odnotowała też Lumia 650 (+1,2%). Pozostałe modele raczej bez zmian.

Podobne badanie AdDuplex poczynił też w kontekście wcześniejszej generacji systemów - Windows Phone. Tutaj liderem jest Lumia 535 (12,3% smartfonów). Druga i trzecia pozycja należą odpowiednio do Lumii 520 (10,4%) i Lumii 640 (9,8%), jednak sądząc po ostatnich zmianach, smartfony mogą wkrótce zamienić się miejscami.

Teraz czas na wersje Windows 10 Mobile. Co ciekawe, udostępniony w tym miesiącu Anniversary Update znalazł się już na ponad połowie zgodnych urządzeń. Z listopadowych buildów (Version 1511) korzysta jeszcze 41,3% użytkowników, a z kompilacji poglądowych (gałąź Redstone 1) - 6,3%.

Na koniec przedstawiamy jeszcze zestawienie wersji Windows 10 dla PC. Sytuacja "Dużego Windowsa" przedstawia się nieco inaczej. Najnowsza wersja stabilna znalazła się na zaledwie 16,2% urządzeń, choć została udostępniona dokładnie dwa tygodnie przed mobilnym odpowiednikiem. Zdecydowana większość (77,2%) kompilacji to wydanie listopadowe (Version 1511), a 6,1% to wydanie RTM z lipca zeszłego roku. Także grono Insiderów okazało się mniejsze niż w Windows 10 Mobile - z poglądowych kompilacji z gałęzi Redstone 2 korzystało tylko 0,6% badanych.

Zebrane dane świadczą przede wszystkim o trudności z pozyskaniem Anniversary Update wśród użytkowników PC. Choć istnieje na to kilka sposobów, większość polega na usłudze Windows Update, która niemal od miesiąca wydaje się świecić pustkami. Microsfot ogłosił, że aktualizacja będzie udostępniana falami, a priorytetowo traktowane będą zwłaszcza nowe urządzenia. W rezultacie aktualizacja znajduje się na co szóstym komputerze. Zupełnie inaczej dostępność prezentuje się w środowisku mobilnym, w którym już ponad połowa użytkowników (w dwa razy krótszym czasie!) zdążyła pobrać uaktualnienie.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 24 sierpnia 2016, 20:35 Kategoria: Windows 10 Mobile

Word Flow dla iOS ze znaczącą aktualizacją 2.0

Nie od dzisiaj wiemy, że Micorosft wypuszcza sporą ilość aplikacji i rozszerzeń na platformy konkurencji. Niektóre z nich są wydaniami ekskluzywnymi, jak Arrow Launcher dla Androida, a inne - jak choćby Cortana - swoje korzenie mają w platformie Windows. Do tej drugiej kategorii należy właśnie Word Flow, czyli inteligentna klawiatura z podpowiedziami i możliwością pisania bez odrywania palca. Oferowane przez nią sugestie są ciągle rozwijane za sprawą maszynowego uczenia. Teraz aplikacja może dużo więcej, a to za sprawą dzisiejszej aktualizacji dla iOS.

Word Flow dla iOS zadebiutował w styczniu jako zamknięta beta, a ogólną premierę zaliczył w kwietniu. Dziś przyszedł czas na aktualizację do wersji 2.0. Co warte uwagi, owa aktualizacja tyczy się tylko iOS, a zawarte w niej nowości nie są jeszcze dostępne w natywnym środowisku Word Flow, jakim jest Windows 10 Mobile. Użytkownicy "Mobilnych Okienek" przez jakiś czas muszą obejść się smakiem, podczas gdy posiadacze iPhone'ów i iPadów mogą już teraz korzystać z całkiem niezłego pakietu nowości. Taka strategia w ogóle nas nie dziwi, bowiem Microsoft już wiele miesięcy temu zapowiedział, że jego własna platforma nie jest priorytetem. Gdy aktualizacja oprogramowania dla Androida lub iOS będzie gotowa jako pierwsza, zostanie ona udostępniona bez względu na Windows czy Windows Phone.

No dobrze, cóż więc nowego znajduje się w Word Flow 2.0 dla iOS? Oto lista nowości:

  • Wyszukiwanie animacji GIF, obrazów i emoji.
  • Wyszukiwanie kontaktów - na przykład by udostępnić numer danej osoby.
  • Wyszukiwanie restauracji, aktualności, wideo, faktów, prognozy pogody i nie tylko.
  • Nowe podpowiedzi z wykorzystaniem GIFów - powiązane kontekstowo ikonki pojawiają się obok sugestii słownych.
  • Kontrola nad umiejscowieniem kursora za pomocą dotyku 3D (3D Touch).
  • Zwiększona dokładność w obszarach spacji oraz w trybie zakrzywionej klawiatury przystosowanej do pisania jedną ręką.
  • Wsparcie dla funkcji zastąpienia tekstu (Text Replacement) w iOS.
  • Nowe kompozycje wizualne.

Word Flow został całkiem nieźle przyjęty przez użytkowników iOS, co przekłada się na średnią ocenę 4 gwiazdek (2450 głosów, 12 dla dzisiejszej wersji). Aplikację dla systemu iOS w wersji 9.0 lub wyższej pobierzemy bezpłatnie ze sklepu App Store. Oczywiście pozostaje pytanie, co z Androidem? Choć taka wersja była przewidywana na początku tego roku, ostatnio w temacie nie pojawiły żadne nowe informacje.

SkomentujSkomentuj (3) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 23:46 Kategoria: Oprogramowanie

Call of Duty 2 zgodny z Xbox One. Microsoft dodaje kolejne gry

Wsteczna kompatybilność (Xbox One Backward Compatibility) to jedna z najciekawszych funkcji z listopadowej aktualizacji Xbox One. Od czasu jej wprowadzenia na nowej konsoli można uruchamiać ponad 100 tytułów z Xbox 360, a ich lista systematycznie rośnie z miesiąca na miesiąc. Najnowszym nabytkiem jest wydany ponad dekadę temu Call of Duty 2, czyli druga część bijącej rekordy popularności wojennej strzelanki. W co jeszcze można pograć w tym miesiącu?

Call of Duty 2 z pewnością pamiętają starsi gracze (zarówno konsolowi, jak i PC), a także miłośnicy FPS-ów, którzy przygodę z serią rozpoczęli od części, w których najmocniejszy nacisk kładziono na tryb kampanii. Nawet jeśli są wśród naszych czytelników zapaleni fani rozgrywek wieloosobowych, po klasyczny tytuł sięgnąć jest na pewno warto. Choć grę wydano w 2005 r., a grafika i mechanika nie powalają już na kolana, warstwa fabularna nadrabia wszystkie te niedociągnięcia. Innymi słowy - polecamy!

W ciągu ostatnich miesięcy lista wstecznie kompatybilnych produkcji powiększyła się o kilkadziesiąt produkcji. Większość z nich to platformówki i arcade'y, którym nie będziemy poświęcać specjalnej uwagi. Tytuły, o których warto wspomnieć, to dodane ostatnio Far Cry® 3 Blood Dragon, Tour De France 2009, Syberia, Red Dead Redemption, Fallout: New Vegas, Left 4 Dead czy Portal 2. Wszystkie je uruchomimy na Xbox One bez żadnych opłat, jeśli posiadamy oryginalną licencję zakupioną w ramach Xbox 360. Jeśli takiej licencji nie mamy lub nie korzystaliśmy wcześniej ze starszej konsoli, gry można pobrać (zwykle za opłatą) ze Sklepu Xbox w Xbox One.

Pełną i stale aktualizowaną listę kompatybilnych produkcji znajdziemy na blogu Majora Nelsona. W chwili obecnej znajduje się na niej prawie 240 gier, czyli dwa razy więcej, niż w listopadzie, kiedy swój debiut zaliczyła funkcja wstecznej kompatybilności. Gry można posortować według daty dodania, by na bieżąco sprawdzać najnowsze nabytki.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 21:08 Kategoria: Xbox One

Xbox Onesie - ubieralna seria gadżetów dla prawdziwych fanów konsoli

Xbox One S jest już na rynku (także Polskim) od kilku tygodni, zaś na Xbox Project Scorpio musimy jeszcze poczekać kilka miesięcy. W tym czasie miłośnicy konsoli i niecodziennych designów mogą sprawdzić kolejny dodatek do gamingowego portfolio Microsoftu. Jest on "zaprojektowany specjalnie, by poszerzyć doświadczenie rozrywki". Seria gadżetów jest naprawdę niecodzienna... Przygotujcie się na Xbox Onesie.

W przeciwieństwie do Xbox One S, Xbox Onesie jest dostępny zarówno w czerni i bieli, a Microsoft opisuje go jako "idealny strój codzienny dla prawdziwych fanów rozrywki". Od kiedy Microsoft zajmuje sie modą? Od czasu, gdy można ją powiązać ze światem Xbox!

W ofercie znajdują się udogodnienia dla wszystkich kanapowców i fanów konsoli:

  • Powiększone kieszenie, które pomieszczą Kontroler Xbox i Piloty Multimedialne.
  • Kieszonka na ramieniu, zapewniająca szybki dostęp do smartfona.
  • Podwijane nogawki i rękawy, odpowiednie dla wszystkich temperatór i pór roku.
  • Naszywki na łokcie, które zapobiegają ślizganiu się w momentach, gdy jesteście już na krawędzi.
  • Extra-duży kaptur, który pomieści słuchawki we wciągających sesjach z konsolą.
  • Własne emblematy Gamertag.

Czy wpływ na powstanie linii miała nowa szefowa programu Windows Insider? Wiemy, że Dona Sarkar jako jedną z największych pasji podaje modę, a w tym zakresie maszynę do szycia stawia na równi z drukarkami 3D i nowymi technologiami. Pewnie zastanawiacie się też, czy Xbox Onesie zagości w Sklepie Windows. Na razie się na to nie zanosi. Marka została powołana do życia przez Microsoft Australia, by promować najnowszą konsolę firmy - Xbox One S. Rzecznik Microsoft nie ukrywa jednak, że własny egzemplarz wygodnego i nietuzinkowego przyodzienia będzie można wkrótce zamówić: "Informacje o dostępności edycji limitowanej będą niebawem ujawnione".

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 15:56 Kategoria: Xbox One

Nowe smartfony Lenovo z aplikacjami od Microsoft na pokładzie

Po kilku latach namysłów Lenovo w końcu zaprezentował smartfona z Windows 10 Mobile. Chodzi o model SoftBank 503LV, który na rynek wejdzie w październiku. Firma pracuje też bez ustanku nad smartfonami z Androidem, na których niebawem będzie gościł pakiet aplikacji od Microsoft, wliczając w to Skype, Outlook, OneDrive i Office. Jest to wynik umowy, jaką obie firmy niedawno zawarły. Czego dokładnie dotyczyła?

"Microsoft Corp. i Lenovo ogłosili w piątek pogłębienie ich partnerstwa strategicznego. Lenovo będzie ładować aplikacje produktywne Microsoft - wliczając w to Microsoft Office, OneDrive i Skype - na wybranych urządzeniach z systemem operacyjnym Android. Lenovo spodziewa się dostarczyć milionów tych urządzeń na całym świecie w ciągu następnych kilku lat. Owa poszerzona współpraca między Microsoft i Lenovo zawiera też międzyplatformową umowę patentową, rozciągającą się na urządzenia Lenovo i Motorola" - czytamy na blogu Microsoft News Center. Istotny jest także ostatni punkt tej zapowiedzi. Motorola została bowiem wykupiona przez Lenovo, co znacznie poprawiło wyniki sprzedaży chińskiego producenta. Teraz aplikacje od Microsoft będą więc preinstalowane na jeszcze większym portfolio urządzeń.

Microsoft z nieukrywanym entuzjazmem podchodzi do partnerstwa z Lenovo - nie bez powodu. "Związek aplikacji Microsoft i opartych na Androidzie urządzeń Lenovo pozwoli klientom z całego świata być bardziej produktywnymi, bardziej połączonymi i zdolnymi osiągać więcej" - mówi Nick Parker z grupy OEM Division w Microsoft. Ze współpracy zadowolona jest także druga strona, której urządzenia będą odtąd prezentowały wyższą wartość z punktu widzenia klienta. "Instalowanie aplikacji i usług Microsoftu na naszych urządzeniach sprawi, że [urządzenia te] będą cenniejsze dla klientów z całego świata" - tłumaczy Christian Digen, lider grupy Corporate Alliances z Lenovo.

Umowa między producentami została zawarta w ramach programu licencjonowania IP (własności intelektualnej), który Microsoft uruchomił 13 lat temu i w ramach którego zawarto ponad 1200 umów. Podobne "strategiczne partnerstwo" Microsoft zawarł też z Samsungiem, którego Galaxy S6 otrzymał w pakiecie aplikacje Microsoft - Skype, OneNote i OneDrive.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 15:28 Kategoria: Oprogramowanie

Microsoft wreszcie ujawnia szczegóły procesora HPU w HoloLens

HoloLens pod względem budowy i możliwości jest potencjalnie rewolucyjnym narzędziem. Już odczas oficjalnej prezentacji dowiedzieliśmy się, że urządzenie zostanie wyposażone w trzy oddzielne układy obliczeniowe: CPU, GPU oraz odpowiedzialny za warstwę 'holograficzną' HPU. Skrót odnosi się do czegoś zupełnie nowatorskiego w świecie technologii - Holographic Processing Unit. Twórcy ujawnili już szczegółowe dane na temat wszystkich konwencjonalnych podzespołów, podczas gdy HPU pozostawał małą tajemnicą... aż do teraz.

W lutym tego roku Microsoft oddał do użytku pierwszą generację HoloLens w edycji deweloperskiej, zawierającą HMD (head-mounted display) i pakiet narzędzi do tworzenia aplikacji. Dowiedzieliśmy się wówczas o układzie Intela, wielu czujnikach, kamerach i urządzeniach wejścia, które sprawiają, że HoloLens jest tym, czym jest. Wciąż jednak nie wiadomo było, jak działa Holographic Processing Unit i czym dokładnie jest. Microsoft postanowił odkryć wszystkie karty podczas ostatniej konferencji Hot Chips.

HPU to w rzeczywistości koprocesor 28nm, wyposażony w 24 rdzenie i 1 GB niskiej mocy DDR3 RAM. Jak donosi The Register, wspomniane 24 rdzenie to specjalnie zaprojektowane cyfrowe procesory sygnałowe (DSP) od Tensilica, zoptymalizowane do przetwarzania ciągłych sygnałów pochodzących z czujników HoloLens. To właśnie DSP odpowiadają za całą magię, a ich wydajność sięga tryliona operacji obliczeniowych na sekundę. Wychodzące pakiety danych trafiają następnia do Intel Cherry Trail CPU, w którym są ostatecznie przetwarzane.

Z pewnością wrażenie robi fakt, iż cały HPU pobiera mniej niż 10W energii, podczas gdy specjalnie zaprojektowane rozwiązanie sprzętowe blisko 200-krotnie poprawia wydajność "zwykłego" procesora. Sprawia to, że HoloLens jest w pełni samodzielną i niezależną od PC jednostką holograficzną, ale też wpływa na cenę urządzenia. Obecnie wynosi ona 3000 dolarów (ok. 11420 zł). Nie wiemy jeszcze, czy Microsoft zamierza wypuścić na rynek konsumencki tańszą wersję urządzenia, ale przynajmniej znamy już jego pełną specyfikację.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 14:06 Kategoria: HoloLens

Arrow Launcher oferuje teraz 100% wolności w personalizacji Androida

W lipcu zeszłego roku stało się jasne, że Microsoft pracuje nad własnym, alternatywnym interfejsem dla Androida. Arrow Launcher znajdował się początkowo w fazie prywatnych testów beta, a z fazy poglądowej wyszedł w październiku. Od tej chwili każdy może go pobrać ze sklepu Google Play. Publiczna wersja aplikacji zadebiutowała w wersji 2.0, zaś miesiąc temu została zaktualizowana do wersji 2.1. Kolejną aktualizację Microsoft określi mianem głównej. Co więc możemy w niej znaleźć?

Najpierw przyjrzyjmy się temu, co Arrow Launcher otrzymał od czasu zintegrowanej z Office 365 wersji 2.0. Aktualizacja sprzed miesiąca wniosła m.in. rozszerzone wsparcie dla powiadomień z Facebooka, WhatsApp, WeChat, QQ i Skype; 24-godzinny format zegara; nowe efekty i animacje; poprawki błędów z ostatnimi kontaktami; poprawione funkcjonowanie oraz zmniejszony rozmiar pakietu.

Przy wydaniu wersji 2.2 Microsoft pokusił się o komentarz, że chodzi o "ekscytującą, GŁÓWNĄ aktualizację". Lista zmian obejmuje cztery elementy:

  1. W pełni konfigurowalna strona domowa. Wy prosiliście, my słuchaliśmy. 100% wolności, by umieszczać aplikacje i widżety tam, gdzie chcecie, na stronie Aplikacji.
  2. Powróciła funkcja podwójnego stuknięcia, by zablokować ekran.
  3. Po przytrzymaniu zdjęcia i przesunięciu go w górę ekranu pojawiają się nowe opcje: ukrywania, dodania komentarza lub udostępniania.
  4. Wsparcie dla dynamicznych tapet.

Od czasu publicznej premiery w październiku zeszłego roku Arrow Launcher od Microsoft Garage zyskał niebywałą popularność wśród użytkowników Androida. Sklep Play wskazuje, że aplikację pobrano od 1 mln do 5 mln razy, co nie jest specjalnie precyzyjną wartością. Aplikacja zdobyła ponad 87 tysięcy recenzji, zyskując średnią ocenę 4,3. Pięć gwiazdek otrzymała zaś od 55 tys. użytkowników. Arrow Launcher pobierzemy bezpłatnie ze sklepu Google Play.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 23 sierpnia 2016, 01:04 Kategoria: Oprogramowanie

Microsoft znów inwestuje w sztuczną inteligencję i przetwarzanie mowy

Microsoft zapowiedział przejęcie Genee, usługi tworzenia harmonogramów zasilanej przez sztuczną inteligencję. Genee został uruchomiony zaledwie dwa lata temu, a przyświecał temu prosty cel - ułatwienie planowania i przekładania spotkań. Technologia ta sięga jednak daleko ponad podstawowe możliwości kalendarza i właśnie dlatego Microsoft chce ją zintegrować z pakietem Office 365. Umowa przejęcia została już podpisana, a współzałożyciele Genee - Ben Cheung i Charles Lee - zgodzili się dołączyć do Microsoft.

Genee wykorzystuje przetwarzanie języka naturalnego i jest zoptymalizowany pod kątem algorytmów decyzyjnych, co pozwala na interakcję z wirtualnym asystentem na wzór rozmowy z prawdziwym człowiekiem. Zobaczmy, jak to wygląda w przykładowym scenariuszu. "Załóżmy, że chcesz spotkać się z potencjalnym klientem, Dianą, i pójść na kawę. Wysyłasz po prostu maila do Diany i kopię do Genee, jakbyś wysyłał ją swojej asystentce. Genee rozumie, że chcesz 'znaleźć termin na spotkanie na kawie w przyszłym tygodniu' i usprawnia proces, wysyłając jej wiadomość z możliwymi opcjami, które współgrają z twoim kalendarzem i preferencjami. Genee wyśle nawet zaproszenie na spotkanie w twoim imieniu - oszczędzając twój czas" - tłumaczy Microsoft.

Oprócz przetwarzania mowy naturalnej Genee wykorzystuje też AI i czat-boty, z którymi porozumieć się można na wzór międzyludzkiej konwersacji. Założeniem platformy jest też obsługa dużych grup ludzi oraz ustalanie dogodnych terminów, gdy nie mamy dostępu do kalendarza drugiej strony. "Nowy początek oznacza też koniec. Usługa Genee zostanie zamknięta 1 września 2016 r. Podczas gdy Genee nie będzie już wysyłać użytecznych przypomnień z kalendarza, wszystkie istniejące wpisy zostaną zachowane" - piszą założyciele Genee - "Widzimy Microsoft jako lidera w osobistej i przedsiębiorczej produktywności, AI i wirtualnych technologiach asystujących, więc nie możemy się doczekać, aż wniesiemy naszą pasję i kompetencje do zespołu, którego misją jest dostarczenie nowatorskich serwisów z przetwarzaniem mowy i sztuczną inteligencją".

Warunki umowy między dwoma firmami nie zostały (jeszcze) ujawnione; nie wiadomo także, do których aplikacji Office trafią nowo pozyskane rozwiązania. Sądząc jednak po poście Rajesha Sha z grupy Outlook i Office 365, a także nakreślonym przez Microsoft modelu konwersacji jako platformy, Genoo zasili prawdopodobnie aplikacje Outlook i Kalendarz, a jego obsługa może być możliwa np. przez Skype.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 22 sierpnia 2016, 19:47 Kategoria: Office 365

Więcej aktualności...

Najnowsze artykuły

Najnowsze uaktualnienia

Najnowsze wątki na forum