Zamknij komunikat

Ransomware w natarciu. Jak chronić komputer przed utratą danych?

52
Odsłony

Ransomware to od pewnego czasu największa plaga komputerów osobistych, zbierająca żniwa zwłaszcza w całym ubiegłym roku. Złośliwe oprogramowanie szyfruje pliki i programy uniemożliwiając ich odczytanie do czasu zapłacenia okupu i użycia klucza odszyfrowującego (którego dostarczenie i tak zależy wyłącznie od woli atakującego). Szacuje się, że co 40 sekund ofiarą ransomware pada kolejna firma. Jak się przed tym uchronić?

OPIS

Oprogramowanie ransomware, gdy uzyska dostęp do naszych danych (np. przez trojana), żąda zapłaty zwykle wysokiej kwoty za klucz odszyfrowujący. Użytkownik może mięć nadzieję, że odzyska dane, choć oczywiście żadnej gwarancji nie ma. Czy można postąpić inaczej, gdy oprogramowanie szantażujące przejmie już kontrolę? Alternatywą jest nie płacić nic i rozpocząć proces odzyskiwania. Niezależnie od tego, czy zapłacimy okup, czy też nie, firma traci czas i zasoby, by poradzić sobie z następstwami ataku. Zacząć jednak należy od tego, że atakom można zapobiegać. Windows Defender Exploit Guard w Windows 10 Fall Creators oferuje mechanizm, który zapobiega nieautoryzowanemu dostępowi do ważnych plików. Funkcja ta - kontrolowany dostęp do folderów - współpracuje z Windows Defender Advanced Threat Protection. Skanowane są wszystkie aplikacje, w tym pliki .exe, .scr, .dll i inne. Jeśli aplikacja zostanie uznana za złośliwą lub podejrzaną, nie będzie mogła dokonywać żadnych zmian w plikach w chronionym folderze. W przypadku oprogramowania ransomware pomaga to chronić pliki przed próbą zaszyfrowania.

Ponieważ złośliwe oprogramowanie staje się coraz bardziej wyrafinowane, starsze platformy są znacznie bardziej podatne na ataki programami szantażującymi. O szczegółach pisaliśmy niedawno w tekście „Windows 10 znacznie bezpieczniejszy od Siódemki”, gdzie - by nie być gołosłownym - skorzystaliśmy z wykresu przedstawiającego udane ataki ransomware w okresie od czerwca do listopada 2017 r. W ostatnim z badanych miesięcy tylko 2,46% ataków na Windows 10 osiągnęło swój cel, podczas gdy w Windows 7 było to już 17,38%.

Innym rodzajem ochrony, działającym także, gdy zawiedzie pierwsza linia obrony, jest usługa Azure Backup. W rzeczywistości zapewnia ona trzy sposoby proaktywnej ochrony danych, zarówno w chmurze Azure, jak i w modelu on-premise. Pierwszym krokiem jest utworzenie kopii zapasowej danych - maszyn wirtualnych działających na platformie Azure i lokalnych oraz usług i plików na platformie Azure. Jeśli dane lokalne zostaną naruszone, wciąż będziemy mieć kilka kopii w Azure, które następnie będzie można przywrócić do określonego punktu z przeszłości. Drugą opcją jest sześciocyfrowy kod PIN służący do ochrony kopii zapasowych w Azure. Po jego utworzeniu będzie on wymagany do wykonania jakiejkolwiek operacji związanej z kopią zapasową. Sposobem trzecim są wyświetlane przez Azure Backup powiadomienia w czasie rzeczywistym, które informują o potencjalnych atakach ransomware. Jeśli Azure wykryje podejrzane działania związane z naszymi kopiami zapasowymi, natychmiast otrzymamy powiadomienie i będziemy mogli działania te zablokować.

Na koniec warto wspomnieć o kolejnej metodzie backupu, którą Microsoft zamierza w najbliższym czasie wprowadzić do chmury OneDrive. Chodzi o funkcję OneDrive Files Restore, która pozwoli odzyskiwać pliki zwłaszcza w scenariuszach po utracie danych, spowodowanych np. atakami ransomware.

Krzysztof Sulikowski
17 stycznia 2018, 20:40

Microsoft usuwa aplikację HealthVault Insights dla Windows, iOS i Androida

94
Odsłony

Na początku zeszłego roku Microsoft skonsolidował projekty spod szyldów Microsoft Health i HealthVault pod wspólnym mianownikiem Healthcare NExT. Inicjatywa łączy technologie badawcze i medycznych, a także ustanawia nowy model współpracy z partnerami medycznymi. W jej skład wchodzi HealthVault Insights, który jako samodzielna aplikacja zadebiutował na Windows 10 Mobile, iOS i Androidzie. Aplikacja zostanie jednak zdjęta ze wszystkich sklepów jeszcze w tym miesiącu.

HealthVault Insights - aplikacja

HealthVault Insights zorientowany był na generowanie nowych wglądów w stan zdrowia pacjenta, dopasowanie planów opieki i wzrost zaangażowania pacjenta z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć w dziedzinie machine learningu. Aplikacja oferowała dostęp do narzędzi analityki personalnej, tablicy aktywności i historii leczenia, współpracowała z wieloma platformami (w tym Apple Health i Google Fit) i integrowała się z Cortaną. Z aplikacji korzystało też kilku partnerów medycznych z USA i UK. Co więc się musiało stać, że Microsoft postanowił usunąć aplikację ze Sklepu Microsoft, Google Play i Apple AppStore? Co wreszcie z danymi przechowywanymi przez aplikację? Wszystko wyjaśnia najnowszy komunikat firmy.

"W zeszłym roku uruchomiliśmy HealthVault Insights jako projekt badawczy, którego celem była pomoc pacjentom w generowaniu nowych wglądów w ich stan zdrowia. Od tego czasu sporo się nauczyliśmy o tym, jak można używać machine learningu, by zwiększyć zaangażowanie pacjenta, a teraz aplikujemy tę wiedzę do innych projektów. W ramach rozwoju podjęliśmy decyzję, by usunąć HealthVault Insights ze sklepów iOS, Androida i Windows z efektem pod koniec tego miesiąca. Zmiana ta nie wpłynie na dane użytkowników wygenerowane w HealthVault Insights i będą one nadal dostępne poprzez stronę HealthVault. Dziękujemy za udział w projekcie" - głosi oświadczenie Microsoft na stronie HealthVault Insights.

HealthVault Insights można jeszcze pobierać na urządzenia przenośne ze Sklepu Windows, Apple App Store i Google Play, ale możliwość ta zostanie wyłączona w najbliższych dniach. Czy już pobrana aplikacja będzie działać nadal? Tego producent nie sprecyzował.

Krzysztof Sulikowski
17 stycznia 2018, 19:28

Wciąż powstają nowe produkty dla Windows Continuum

212
Odsłony

Continuum to jedna z pierwszych znaczących technologii zawartych w Windows 10 i jednocześnie jedna z ostatnich, które w Windows 10 Mobile miały większe znaczenie. Interfejs ten odpowiada za połączenie smartfona z zewnętrznymi ekranami, projektorami i TV, zapewniając doświadczenie zbliżone do PC. Z drugiej strony możliwe jest też łączenie Mobilnych Okienek z gotowymi pół-laptopami. Cóż, mamy 2018 rok i szał na Continuum dawno ostygł, tymczasem dedykowane mu zestawy nadal powstają. Jeden z nich wchodzi na rynek za niecałe 4 miesiące.

Windows Continuum

Pisząc o pół-laptopach mamy na myśli lapdocki, czyli zestawy składające się z ekranu, klawiatury i touchpada, jednak bez podzespołów umożliwiających samodzielną pracę. Do niej potrzebny jest już smartfon - w tym przypadku z Windows. Rozwiązanie tego formatu zaproponował w zeszłym roku Miraxess, którego Mirabook ma wejść na rynek w maju tego roku. Z uwagi na wysokie wymagania sprzętowe Continuum urządzenie wspiera tylko wybrane modele z wyższej półki, takie jak Lumia 950/950 XL, HP Elite x3 czy Alcatel IDOL 4S. Co ciekawe, Mirabook będzie też obsługiwał telefony z Androidem, zapewniając im oparte na Linuksie doświadczenie zbliżone do PC.

Windows Continuum - Miraxess Mirabook

Plany wydawnicze firmy potwierdził jej CEO, Yanis Anteur, który na targach CES 2018 mówił: "Nadal jest wiele do zrobienia, więc będziemy pracować w pocie czoła, by dostarczyć wasze Mirabooki w maju 2018 r., tak jak zostało to wcześniej zapowiedziane". Co więcej można powiedzieć o urządzeniu? Przede wszystkim to, że Mirabook nie jest zwykłą stacją dokującą. Po podłączeniu telefonu zmienia się w 13.3-calowego notebooka pracującego w rozdzielczości 1080p i oferującego ponad 24-godzinną żywotność baterii. Z uwagi na brak własnych podzespołów bazowych waży tylko 0,99 kg. Znajdziemy w nim za to szereg przydatnych portów, wliczając w to gniazdo słuchawkowe, HDMI, USB Type-C i microSD.

Niedawno pisaliśmy, że Windows Phone'a nie uratuje nawet crowdfunding. Próby zebrania funduszy na nowe telefony mniejszych producentów kończyły się porażką, ale w przypadku Mirabooka było inaczej. Producentowi udało się zbudować urządzenie właśnie dzięki crowdfundingowi, co dowodzi, że zainteresowanie Continuum jest nadal obecne.

Krzysztof Sulikowski
17 stycznia 2018, 17:44

Bitcoin wpłynie na popularność Xbox One X

266
Odsłony

Coraz większą furorę robi obecnie technologia blockchain, pozwalająca na dokonywanie błyskawicznych i wyjątkowo trudnych do przechwycenia transakcji gotówkowych za pośrednictwem Internetu. Wbrew pozorom nie jest to rozwiązanie tak nowe, jak sugerowałyby liczne nagłówki w portalach technologicznych. Już od wielu lat w tak zwanym Deep Web posługiwano się walutą zbudowaną w oparciu o łańcuch bloków, czyli Bitcoinem (BTC) o którym tak wiele się teraz mówi.

Domowa koparka kryptowalut

To właśnie przestępcy handlujący bronią i innymi zakazanymi towarami w szarej strefie Sieci jako pierwsi odkryli zalety kryptowalut – mowa tu oczywiście o fakcie, że transakcji wykonanych przy ich użyciu niemal nie da się wyśledzić. Rzecz jasna cyfrowe waluty mają również inne zastosowania, umożliwiając chociażby błyskawiczną wymianę środków finansowych z pominięciem pośredników, co przykuło uwagę zwłaszcza rynku bankowości i finansów. Zainteresowanie tematyką tą prawdopodobnie rosłoby w stałym tempie, gdyby nie pojawienie się licznych raportów analitycznych, prorokujących skok ceny Bitcoina w najbliższych latach do nawet miliona dolarów. Oczywiście na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem z powodu wykupowania przez domorosłych inwestorów praktycznie wszystkich łatwo dostępnych na rynku Bitcoinów, ich cena wzrosła w pewnym monecie do aż 77 tysięcy złotych od sztuki. Co przy tym wyjątkowo istotne, kryptowaluty tego typu wykopać można za pomocą dostępnych na rynku od lat kart graficznych, choć z czasem proces ten stał się trudniejszy – koniec końców, ogólna pula BTC jest ograniczona i w przeciwieństwie do fizycznej waluty, nie da się ich dodrukować w razie potrzeby. Jak łatwo się domyślić, osoby parające się tym zajęciem stale próbowały zwiększyć swoją moc przerobową, czyniąc wydobycie Bitcoina jeszcze wydajniejszym - w ten właśnie sposób powstały koparki kryptowalut, czyli kilka kart graficznych wpiętych w jeden system pracujący 24h/7 przy odpowiednich obliczeniach, napełniając tym samym wirtualny portfel swojego właściciela. Górników, czyli osób zajmujących się tym procederem stale przybywa – to zaś wyjątkowo negatywnie odbija się na rynku komponentów komputerowych, zwłaszcza GPU.

Kopanie kryptowalut sięga czasem za daleko...

Jednym z komponentów niezbędnych w budowaniu komputerów do gier, są oczywiście karty graficzne. Im większą mocą obliczeniową dysponują, tym płynniejszy i wyższej jakości obraz uzyskać można w ulubionych tytułach. Niestety, ilość GPU dostępnych na rynku drastycznie się skurczyła w wyniku wykupywania ich hurtowo przez górników. W rezultacie karty graficzne które pozostały jeszcze w magazynach podrożały nawet kilkukrotnie. Prawdziwy kryzys miał miejsce podczas wprowadzenia na rynek kart graficznych Radeona o nazwie RX 580 – już na etapie zamawiania ich w przedsprzedaży klienci informowani byli, że data dostarczenia nie jest znana z powodu ogromnego zainteresowania. Wydawać mogłoby się, że niedawne spadki ceny Bitcoina i innych kryptowalut ustabilizują rynek GPU, niestety tak się nie stało. Po chwilowym uzupełnieniu stanów magazynowych i krótkim powrocie do racjonalnych cen kilka dni temu znowu rozpoczęło się wielkie polowanie na karty graficzne – te dostępne obecnie w sprzedaży kosztują nawet o 58% więcej, niż miesiąc temu. Nieco lepiej sytuacja wygląda w przypadku gotowych PC, jednak i tam cena powoli ulega zmianom. Jak łatwo się więc domyślić, jedynym co pozostało obecnie graczom chcącym zmienić sprzęt, jest kupno Xbox One X bądź też wykazanie się nadludzką cierpliwością w nadziei na poprawę sytuacji.

Wygląda na to, że jeden z czołowych argumentów graczy konsolowych zyskał właśnie na sile – granie na PC po prostu przestaje się opłacać. Lepszym rozwiązaniem wydaje się obecnie nawet zakupienie Xbox One X oraz słabego laptopa, przeznaczonego wyłącznie do pracy. Nie wiadomo jak długo utrzyma się obecna sytuacja na rynku komponentów, to zaś przekłada się na niemal gwarantowany wzrost sprzedaży konsoli Microsoftu w najbliższych miesiącach. Czyżby zbliżał się czas, kiedy to mysz i klawiatura ustąpi pola gamepadowi…?

Amadeusz Labuda
17 stycznia 2018, 12:02

Pełna oferta Surface Book 2, od dziś dostępna również w Polsce

218
Odsłony

Surface Book 2, to druga wersja rewolucyjnego urządzenia Microsoftu. Jest to flagowy komputer giganta, który dzięki niezwykłym rozwiązaniom konstrukcyjnym ma zapewnić ogromną funkcjonalność i mobilność. Jednocześnie gwarantuje bardzo dużą wydajność i znakomity czas pracy na baterii sięgający 17 godzin na jednym ładowaniu. Surface Book 2 pracujący pod kontrolą procesorów Intel Core 8 generacji, jest wyposażony również w dedykowaną kartę graficzną GeForce 1050 lub 1060 oraz aż do 16 GB pamięci operacyjnej.

Surface Book 2r

Surface Book 2 to (podobnie jak jego poprzednik) komputer 2 w 1, który w prosty sposób możemy zamienić w tablet. Wystarczy nacisnąć jeden przycisk a po chwili możemy odpiąć od podstawy sam komputer. W podstawie znajduje się, oczywiście poza klawiaturą, dodatkowa bateria i wspomniany wyżej układ graficzny. Microsoft chwali się ponad to niestandardowym podejściem do tematu zawiasu, który to rzeczywiście jest wyjątkowym rozwiązaniem inżynieryjnym i nadaje urządzeniu bardzo ciekawego charakteru. Dodatkowo dotykowa matryca PixelSense o niespotykanej rozdzielczości 3000 x 2000 (wersja 13 calowa) i 3240x2160 (wersja 15 calowa), wspiera Surface Pen z funkcją tilt oraz 4096 punktów nacisku. Zapewnia to niesamowitą precyzję i jakość obrazu co sprawia, że jest to wręcz idealne narzędzie do każdej kreatywnej pracy. Dzięki tak mocnym parametrom jest to idealne urządzenie do zarówno profesjonalnych zastosowań, jak i również do wymagających sporo od sprzętu, nowszych gier komputerowych. Oczywiście w pełnym zakresie i bez najmniejszego problemu wspiera on również Windows Mixed Reality.

Dostępny jest on w dwóch rozmiarach - 13 calowej i 15 calowej. Od nieoczekiwanej premiery Surface Book 2 w październiku zeszłego roku, był on dostępny niestety w ograniczonym stopniu, a Polsce mogliśmy zamówić w przedsprzedaży jedynie wersję 13 calową. Na szczęście nie musimy dłużej czekać, bowiem pełna oferta Surface Book 2 trafiła dziś na kolejne 17 rynków, a wyjściowo do kwietnia ma on być dostępny na całym świecie. Od dziś można go będzie kupić w Australii, Austrii Belgii, Danii Francji, Irlandii, Luksemburgu, Holandii, Kanadzie, Niemczech, Nowej Zelandii, Norwegii, Polsce, Szwecji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Jak widać, teraz wszystkie wersje Surface Book 2 będziemy mogli kupić również w Polsce! To zdecydowanie świetna wiadomość dla każdego polskiego miłośnika linii Microsoft Surface. Urządzenie będzie można nabyć w sklepach na terenie całego kraju oraz oczywiście również w polskim Microsoft Store. Jednak na chwilę obecną oferta nie została jeszcze zaktualizowana.

Wojciech Błachno
17 stycznia 2018, 11:07

Akcje Microsoftu warte ponad 90 dolarów!

202
Odsłony

Jednym z najważniejszych wyznaczników prestiżu oraz potencjału największych marek na świecie są oczywiście ceny ich aukcji. Jeśli przyjrzymy się ich wahaniom na giełdzie papierów wartościowych (w perspektywie czasu), w łatwy sposób określić będziemy mogli czy dana firma rozwija się, czy też jest wręcz przeciwnie. Oczywiście pod uwagę należy wziąć także inne czynniki – ilość udziałów dostępnych na rynku, prognozy finansowe, a nawet potencjalne manipulacje i machlojki. Przytoczone przykłady rzecz jasna nie są stałymi wartościami, wobec czego niezmiennie cena pojedynczej akcji stanowi o umownej wartości całego przedsiębiorstwa. Kierując się tymi właśnie przesłankami należy stwierdzić, że Microsoft stale podbija swoją wartość, dokonując tego niewielkimi susami – cena jego akcji na kilka chwil przekroczyła w dniu wczorajszym kwotę 90 dolarów od sztuki.

Giełda papierów wartościowych

Stan ten nie mógł oczywiście trwać wiecznie, bowiem sytuacja na giełdzie papierów wartościowych stale zmienia się w błyskawicznym tempie – w chwili obecnej akcje Microsoftu warte są w przybliżeniu 88 dolarów. Niemniej, Microsoft osiągnął kolejny kamień milowy na drodze swojego rozwoju, co z pewnością przyczyni się do umocnienia jego pozycji pośród trójki gigantów technologicznych (Microsoft, Apple oraz Google). Wszystko wskazuje na to, że firma z Redmond zawdzięcza swój obecny sukces zmianie priorytetów, na te zorientowane bardziej w stronę przedsiębiorstw i klientów biznesowych. Za zmianę tę odpowiada rzecz jasna obecny CEO Microsoftu, Satya Nadella – gdy obejmował on swoje obecne stanowisko, wartość akcji giganta wynosiła niespełna 37 dolarów.

Chwilowe wahania i spadek ceny udziałów Microsoftu nie powinny trwać długo – najprawdopodobniej w najbliższym czasie odpowiednie słupki znowu zaczną rosnąć. W końcu usługi takie jak Azure i Office 365 stale zyskują nowych klientów, generując tym samym ogromne zyski, wpływające na rozrost giganta. Pozostaje tylko mieć nadzieje, że firma ta nie pójdzie w ślady IBM, zmieniając się w dostawcę usług przeznaczonych niemal wyłącznie dla sektora biznesowego…

Amadeusz Labuda
17 stycznia 2018, 09:45

Testerzy Windows Server - nowy build już na Was czeka

211
Odsłony

Program Insider to nie tylko Windows 10 i Xbox, ale również Windows Server. Wersje testowe na ten serwerowy system Microsoft wypuszcza jednak dużo rzadziej niż standardową wersję. W dniu wczorajszym doczekaliśmy się nowej wersji testowej systemu Windows Server, która została udostępniona dla członków programu testowego. Jest to wersja zapowiadająca nową, udostępniona co pół roku aktualizację.

Windows Server Insider

Nowy build, oznaczony numerem 17074, wprowadza następujące zmiany:

  • Storage Spaces Direct (S2D):
    • Rozszerzony i uproszczony zostaje hardware dla Bezpośrednich miejsc do magazynowania (Storage Spaces Direct, S2D), w systemie Windows Server.
    • Nie są teraz wymagane specjalne interfejsy SCSI, co pozwala na obsługę niedostępnych do tej pory konfiguracji sprzętowych.
    • Dodano też obsługę Pamięci trwałej tym samym dając możliwość na wykorzystanie pamięci o niskim opóźnieniu.
    • Wsparcie dla bezpośredniego podłączenia urządzeń SATA do kontrolera AHCI co jeszcze bardziej rozszerza sprzętowe wsparcie dla S2D.
    • Odblokowanie Cluster Shared Volumes (CSV) i domyślne odblokowanie pamięci podręcznej co zwiększa znacznie wydajność maszyny wirtualnej.
  • Klastery typu Failover - wprowadzono ulepszenia w usłudze Azure skupione na klasterach typu Failover. Wprowadzono poprawki dla zdarzeń, które dotyczą zatrzymania pracy hosta oraz węzłów, które są z tego powodu wykluczone działania. Pełna świadomość o takich zdarzeniach, którą zapewnia oprogramowanie Azure, pomaga zadbać o najwyższą dostępność usług.
  • Wsparcie deduplikacji dla formatu ReFS i S2D.

Nową wersję można pobrać z centrum pobrań programu Insider. Dostępne są dwa formaty, ISO oraz VHDX. Obrazy systemu posiadają już wbudowany klucz więc nie trzeba podawać go podczas instalacji.

Wojciech Błachno
17 stycznia 2018, 09:41

Windows 10 SDK Preview dostępny w nowej wersji 17069

223
Odsłony

Microsoft zaktualizował pakiet narzędzi deweloperskich dla pozostającego wciąż w wersji rozwojowej Windows 10 Redstone 4. Obecnie dostępny jest pakiet SDK Preview w kompilacji 17069, korespondujący z najświeższymi buildami Insider Preview o numerze 17074, które została wydana zarówno dla PC, jak i serwerów. Skąd taka rozbieżność w numeracji i - przede wszystkim - na jakie nowości mogą liczyć deweloperzy?

Windows 10 SDK

SDK nie może być wydany w wersji o numerze wyższym niż aktualna wersja Windows, na której będzie pracował. Innymi słowy, choć numer wersji SDK (17069) jest niższy od aktualnej kompilacji Insider Preview (17074), to wciąż jest wyższy od numeru kompilacji poprzedniej (17063). W przypadku tej ostatniej jego numer wynosił 17061, więc wciąż pozostawał niższy. Tymczasem wracamy do wydania 17069. Mimo braku changeloga wiemy, że SDK jest formalnie wspierany przez Visual Studio 2017 (lub nowszy) oraz że można będzie na nim pracować w towarzystwie starszych SDK-ów.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, Microsoft nie udostępnił listy zmian dla tej wersji pakietu, tym niemniej spodziewane jest dalsze wsparcie dla kompilatorów C++/WinRT. Nie wiadomo też, co z rozpoznanymi błędami. Być może SDK Preview 17069 powtórzy problem znany z poprzednich wydań, który utrudnia lub uniemożliwia korzystanie z SDK w wersjach Windows 10 poza programem Insider Preview.

Aktualną wersję SDK można już pobrać ze strony Windows Insider Preview Downloads.

Aktualizacja 17.01.2018, g. 19.30: Microsoft opublikował już listę zmian dla tego wydania SDK. Rzeczywiście, można go zainstalować w Windows 10 Insider Preview i wspieranych wersjach Windows 10. Jako nowość pojawia się wprawdzie kompilator C++/WinRT, ale wpis ten Microsoft powtarza od kilku ostatnich wydań SDK. Zmiany wprowadzono za to na poziomie API. Zainteresowani deweloperzy mogą je sprawdzić na blogu Windows Developer.

Krzysztof Sulikowski
17 stycznia 2018, 02:11

Europejskie firmy poparły Microsoft w sprawie ochrony prywatności danych

296
Odsłony

Microsoft od 2013 r. toczy batalię sądową z Departamentem Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych (DoJ) dotyczącą ochrony danych na serwerach niepodlegających jurysdykcji USA. Chodzi o request ze strony DoJ, który żądał dostępu do danych przechowywanych fizycznie na serwerach w Irlandii, a w takich sytuacjach wymagana jest zgoda gospodarza. Microsoft w tej sprawie zyskał już wielu sprzymierzeńców, a ostatnio dołączyły do nich firmy z UE.

Ochrona prywatności danych - Microsoft w UE

DoJ argumentuje, że skoro Microsoft kontroluje serwery, może bez problemu zastosować się do requestu, jednakże Microsoft twierdzi, że wniosek powinien zostać przekazany za pośrednictwem władz irlandzkich. Administracja UE złożyła już krótką notatkę wyjaśniającą Sądowi Najwyższemu Stanów Zjednoczonych europejskie prawo dotyczące prywatności. Według nowego raportu Law360 wtórują jej europejskie organizacje handlowe, które również poinformowały amerykański wymiar sprawiedliwości, że jeśli sędziowie odwołają decyzję unieważniającą nakaz nałożony na Microsoft i pozwolą DoJ gromadzić dane przechowywane za granicą, postawi to firmy międzynarodowe w niewygodnej pozycji, w której musiałby wybierać między naruszaniem europejskich przepisów dotyczących prywatności a amerykańskimi nakazami przeszukania.

Wsparcie i jednocześnie zaniepokojenie wyraziły głównie firmy przemysłowe z Niemiec, Polski, Francji i Irlandii, które w miniony czwartek przesłały list na zasadzie amicus curiae (jako osoby lub organizacje niebędące stroną w postępowaniu, ale dobrowolnie oferujące sądowi opinię prawną). Dokument ów wzywa sędziów do podtrzymania orzeczenia z 2016 r., w którym uznano, że Departament Sprawiedliwości nie może zmusić Microsoftu do przekazania danych klientów przechowywanych na serwerach poza USA.

Przypomnijmy, że przed dwoma laty Microsoft wygrał z rządem USA i nie musiał wydawać danych z zagranicznych serwerów. Brad Smith, ówczesny Chief Legal Officer w Microsoft z entuzjazmem przyjął oświadczenie sądu: "Stało się jasne, że Kongres nie może dać rządowi USA władzy korzystania z nakazów wykraczających poza granice USA. Jako globalna firma jesteśmy od dawna rozpoznawani ze stanowiska, że jeśli ludzie z całego świata ufają technologii, której używają, chcą poczucia pewności, że ich personalne informacje będą chronione przez prawa ich własnych krajów".

Microsoft utrzymuje ponad 100 centrów danych w 40 krajach, a udostępnianie tych danych służbom amerykańskim naraziłoby firmę na skandal i natychmiastową utratę zaufania klientów. Z drugiej strony Microsoft, podobnie jak inni dostawcy usług w chmurze, musi postępować zgodnie z prawem. Co więc w przypadku, kiedy nakazy prawne USA nie respektują lokalnych praw w państwach, do których się odwołują, a na szali stoi prywatność klientów? Cóż, to już temat dla wytrawnych prawników z Microsoft.

Krzysztof Sulikowski
17 stycznia 2018, 00:46

W Windows 10 będziemy zarządzać czcionkami poprzez Ustawienia

319
Odsłony

Praktycznie od czasów Windows 8 trwają prace nad ujednoliceniem Panelu sterowania z Ustawieniami, co ostatnimi czasy w Windows 10 sprowadza się głównie do przenoszenia poszczególnych ustawień do tej drugiej aplikacji oraz wzbogacanie jej bardziej zaawansowanymi ustawieniami, jak choćby tymi związanymi z dźwiękiem. Ustawienia stają się też nowym miejscem, w którym będziemy zarządzać czcionkami.

Ustawienia czcionek w Windows 10 - pobieranie czcionek ze Sklepu Microsoft

Taką zmianę szykuje Microsoft użytkownikom Windows 10 w zbliżającej się aktualizacji Redstone 4. Obecnie czcionkami zarządzamy przez Panel sterowania > Czcionki, ale według ujawnionych dziś w sieci zrzutów ekranu funkcjonalność ta zostanie przeniesiona (lub być może tylko skopiowana) do aplikacji Ustawienia. W sekcji Ustawienia > Personalizacja pojawi się kolejna podstrona - Czcionki, z poziomu której będziemy mogli wyszukiwać, filtrować i przeglądać czcionki. Pojawi się też link do Sklepu Microsoft, z którego nowe czcionki można pobierać (jak widoczne jest to na grafice powyżej). Tymczasem nowa strona Ustawień wyglądać ma tak:

Nieco zastanawiający jest jednak fakt, że zrzuty ekranu pochodzą rzekomo z kompilacji 17074, a tak przynajmniej sugeruje ich znak wodny w prawym dolnym rogu ekranu. Sprawdziliśmy jednak, że w owej kompilacji takie ustawienie jeszcze nie występuje.

Nowa strona w Ustawieniach zadebiutuje prawdopodobnie w następnej lub którejś z następnych kompilacji Insider Preview, by w okolicach marca tego roku dotrzeć do użytkowników publicznego wydania Windows 10 Redstone 4.

Krzysztof Sulikowski
16 stycznia 2018, 23:50

Trwają prace nad drugą generacją kontrolera Xbox Elite

362
Odsłony

Od kilku miesięcy krążą nieoficjalne informacje o rzekomych pracach Microsoftu nad następną generacją Kontrolera bezprzewodowego Xbox Elite. Wydane w październiku 2015 r. akcesorium jest dla standardowego kontrolera Xbox One tym, czym konsola Xbox One X dla Xbox One. Microsoft ma jednak pójść o krok dalej i po trzech latach wypuścić drugą wersję "elitarnego" kontrolera. Oficjalną prezentację firma szykuje podobno na tegoroczne E3.

Xbox Elite 2

Plotkom można wierzyć lub nie, jednak w temacie kontrolera Xbox Elite v2 pojawiły się wreszcie jakieś konkrety. Pochodzą one z chińskiego portalu Baidu, gdzie zamieszczono kilka zdjęć i podano rzekome cechy nowego produktu. Odnotowano więc:

  • Wbudowane na stałe Akumulatory do ponownego ładowania;
  • Port ładowania na wzór MagSafe;
  • USB Type-C;
  • Bluetooth dla Windows 10;
  • 3-poziomowe blokady spustu;
  • 3-profilowy przełącznik;
  • Dłuższy skok przycisku drążka.

Brad Sams z portalu Thurott dodaje też, że nowa wersja kontrolera będzie ładowana poprzez USB-C i wyposażona w nowy futerał, który służyć też będzie jako stacja dokująca umożliwiające ładowanie. Zdjęcia, które ilustrują rzekomy Xbox Elite v2, nie są najwyższej jakości, ale i tak warto je zobaczyć, choćby ze względu na nową estetykę. Uwagę zwraca srebrny/błyszczący obszar pod drążkiem, który to w podstawowej wersji kontrolera był matowy. Niewykluczone, że pad będzie korzystał z nowego patentu Microsoftu dotyczącego gałek analogowych, o którym pisaliśmy na początku miesiąca.

Dostępne na ten moment informacje pozostawiają niedosyt. O ile w przypadku pierwszej generacji kontrolera Microsoft rozpisywał się o jego szczegółach technicznych, to teraz o drugiej jego wersji nie wiadomo prawie nic. Na pewno kontroler czekają zmiany kosmetyczne i poprawiona mechanika, ale szczegółów na razie nie znamy. Xbox Elite v2 pojawi się najpewniej dopiero na czerwcowych targach E3 2018, będąc wisienką na torcie tegorocznego keynote'u Microsoftu.

Krzysztof Sulikowski
16 stycznia 2018, 21:36

Prace nad AI trwają od prawie 70 lat. Jakie są perspektywy na ten rok?

320
Odsłony

Historia ludzkich osiągnięć nauczyła nas, że postępy osiągane są nie przez pojedyncze, przełomowe technologie, ale przez zespół czynników współoddziałujących na siebie w tym samym czasie. Pierwsza fala rewolucji przemysłowej zaczęła się w 1760 r., zaś rewolucja związana z komputerami osobistymi nastąpiła dwa stulecia później. Teraz, gdy wkraczamy w rok 2018, trzecia rewolucja dopiero się rodzi, a jej głównym motorem napędowym jest AI.

Sztuczna inteligencja w 2018 r.

Jak sądzi Ralph Haupter, dyrektor Microsoft Asia, znajdujemy się obecnie w przededniu nowej, "niewidzialnej" rewolucji, która ostatecznie zmieni każdą organizację, każdą branżę i każdą służbę publiczną na całym świecie. Jej symbolem są dwie litery - AI, czyli Artificial Intelligence. Haupter wierzy, że w roku 2018 sztuczna inteligencja wejdzie w końcu do mainstreamu i zacznie oddziaływać na wiele aspektów naszego życia w znaczący sposób. Nie znaczy to jednak, że koncepcja AI jest nowa. Jej korzenie sięgają roku 1950, kiedy to pionier w dziedzinie wczesnego przetwarzania danych, Alan Turing, zadał słynne pytanie "Czy maszyny myślą?". Sześć lat później, w roku 1956, po raz pierwszy użyto terminu "sztuczna inteligencja". Potrzeba było zatem prawie 70 lat, aby zebrać w jednym miejscu właściwą kombinację czynników i przenieść AI z poziomu koncepcji na poziom coraz bardziej namacalnej rzeczywistości. O jakich czynnikach mowa?

  • Pierwszy to Big Data, czyli ogromne ilości danych i urządzenia zdolne je przetwarzać. To eksplozja podłączonych do Internetu urządzeń, czujników i obiektów. W tej coraz bardziej cyfrowej erze, właściwej dla społeczeństwa informacyjnego, dane są "nową ropą" - źródłem wartości i trwałej przewagi konkurencyjnej.
  • Drugim czynnikiem jest wszechobecna i potężna chmura obliczeniowa. Współcześnie każdy, kto ma pomysł i odpowiednie zasoby gotówki, ma dostęp do tej samej mocy obliczeniowej, którą przez wiele lat posiadały tylko międzynarodowe korporacje lub rządy. Powszechny dostęp do chmury Microsoft widzi w kontekście demokratyzacji technologii i przyspieszenia innowacji na skalę globalną.
  • Trzecim czynnikiem wpływającym na możliwość zaistnienia AI są osiągnięcia w algorytmach i uczeniu maszynowym, które potrafią wykrywać złożone wzorce ukryte w samych danych. Jeśli dane są "nową ropą", to machine learning jest być może nowym silnikiem spalinowym.

Dlaczego rewolucję z udziałem AI nazywa się niewidzialną? Sztuczna inteligencja będzie dostępna wszędzie, napędzając internetowy silnik rekomendacji, działając jako wirtualny asystent w formie czatbota dla konta bankowego lub biura podróży, personalizując kanał informacyjny lub chroniąc kartę kredytową przed oszustwami. AI będzie bardziej wszechobecna i jednocześnie mniej inwazyjna niż jakakolwiek poprzednia rewolucja technologiczna.

No dobrze, przejdźmy teraz do konkretnych prognoz. Ralph Haupter z Microsoft Asia podaje cztery kluczowe obszary rozwoju sztucznej inteligencji w najbliższych 12 miesiącach:

  • Masowe przyjęcie AI: adaptacja sztucznej inteligencji ma wzrosnąć w 2018 r. i będzie wzrastać dalej, gdy więcej organizacji zacznie dostrzegać wyraźne korzyści, jakie niesie ta technologia. IDC prognozuje, że światowe przychody z AI przekroczą 46 mld USD w 2020 roku.
  • Wszędobylscy wirtualni asystenci: rozpowszechnienie sztucznej inteligencji będzie widoczne poprzez rosnącą liczbę konwersacyjnych interfejsów zarówno w scenariuszach konsumenckich, jak i biznesowych. Gartner przewiduje na przykład, że do 2020 r. Ponad 85% interakcji z klientem będzie odbywać się bez udziału człowieka po drugiej stronie.
  • Demokratyzacja danych i podejmowania decyzji: współcześnie na świecie produkuje się i przetwarza więcej danych, niż kiedykolwiek wcześniej (podobno 90% wszystkich danych na świecie powstało w ciągu ostatnich 2 lat), dlatego niezwykle istotna staje się możliwość wydobywania tych istotnych i dostarczania ich do maksymalnej liczby odpowiednich pracowników. AI będzie kluczową technologią zarządzającą danymi, łącząc dane pracowników z aplikacjami biznesowymi i światem.
  • Budowanie zaufanych fundamentów dla sztucznej inteligencji: rozwój AI wymusza coraz więcej dyskusji na szczeblu rządowym i przemysłowym, których celem jest tworzenie regulacji dotyczących korzystania ze sztucznej inteligencji. Podobne dyskusje wiązały się (i wiążą nadal) z upowszechnieniem technologii chmurowych. Kluczowa będzie przejrzystość dialogów na poziomie publiczno-prywatnym, ponieważ będą one decydować, w jaki sposób sztuczna inteligencja może przynosić korzyści gospodarcze i społeczne w uczciwy, przejrzysty i zaufany sposób.

Cóż, z niecierpliwością oczekujemy dalszych postępów w tej szalenie interesującej i przekształcającej dziedzinie. Zainteresowanym czytelnikom polecamy też nasz wcześniejszy artykuł, w którym przytaczamy prognozy nieco bardziej dalekosiężne, bo sięgające całej najbliższej dekady, i obejmujące oprócz AI i machine learningu szereg innych rozwijających się technologii.

Krzysztof Sulikowski
16 stycznia 2018, 19:00

Więcej aktualności...