Zamknij komunikat

Kupuj Office 2013 i Office 365 całą dobę

Edge otrzyma wbudowane wsparcie dla WhatsApp

Na początku tego roku WhatsApp Inc. uruchomił przeglądarkową wersję swojego słynnego komunikatora, dzięki czemu mogą z niego korzystać posiadacze niemal wszystkich urządzeń. Początkowo aplikacja webowa była dostępna tylko dla Chrome, a później dołączyły do niej Opera, Safari i Firefox. Jak można zauważyć, brak na tej liście Internet Explorera. Choć przeglądarka do tej pory nie otrzymała wsparcia dla WhatsApp Web, trafi ono do nowej przeglądarki Microsoftu - Edge.

Potwierdzenie prac nad wsparciem dla WhatsApp Web pochodzi od Grega Whitwortha i Davida Storey'a, obejmujących stanowiska menadżerów programowych w Microsoft (zobacz wpisy na Twitterze: 1, 2). Okazuje się, że aplikacja webowa WhatsApp jest blokowana zarówno przez IE, jak i Edge. Deweloperzy z Microsoft wyjawili więc, że prowadzą otwartą komunikację z twórcami aplikacji, czego efektem będzie usunięcie blokad i poprawne działanie komunikatora.

Edge. Źródło: technewstoday.com

WhatsApp Messenger zasłynął jako aplikacja mobilna, umożliwiająca prowadzenie rozmów tekstowych z opcją dodawania zdjęć, filmów, plików dźwiękowych czy innych załączników. Identyfikatorem jest nasz numer telefonu. Aplikacja sama wykrywa, kto na naszej liście kontaktów również korzysta z WhatsApp - dzięki temu możemy zastąpić tradycyjne SMS-y czy rozmowy głosowe komunikacją z poziomu aplikacji. W wielu przypadkach - biorąc pod uwagę ceny pakietów internetowych w ofertach operatorów - takie rozwiązanie wydaje się bardziej opłacalne. WhatsApp Web przenosi owo doświadczenie do przeglądarki internetowej, niezależnie od systemu w którym działa. Dzięki temu możemy kontynuować nasze rozmowy na komputerze PC, bez obciążania naszego transferu mobilnego.

WhatsApp ma dopiero otrzymać wsparcie w przeglądarce Edge. Tymczasem mobilną aplikację komunikatora dla Windows Phone 8.1 lub Windows 10 Mobile możecie pobrać bezpłatnie już teraz ze Sklepu Windows.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 19:23 Kategoria: Edge

Już ponad 100 tys. dostępnych osiągnięć na Xbox

Jak donosi portal TrueAchievements, łączna liczba osiągnięć w grach na konsole Xbox przekroczyła właśnie 100 000. Z tego powodu, również z okazji 10-lecia ich istnienia, jego redakcja postanowiła przygotować na ich temat kilka interesujących statystyk.

22 listopada 2005 roku, a więc w dzień premiery konsoli Xbox 360, gracze otrzymali dostęp do 18 tytułów gier, w których zawarto łącznie 415 osiągnięć do zdobycia. Osobom, które nie wiedzą, czym są osiągnięcia wyjaśniamy, że to nagrody za wykonanie specjalnych zadań w grze. Działania, które trzeba wykonać w celu zdobycia osiągnięcia, są różne w różnych grach i ograniczone są jedynie wyobraźnią twórców gry. Zdobywanie osiągnięć powoduje zwiększanie wyniku gracza i umożliwia zdobycie innych nagród.

Dziś, czyli prawie dokładnie 10 lat później, liczba wszystkich dostępnych osiągnięć przekracza już 100 000, a ich rozkład względem wartości punktowej przedstawia się następująco:

Z powyższego wykresu jasno wynika, że najwięcej jest osiągnięć 10 punktowych, zaś to, co może dziwić, to ponad 1000 (nieco ponad 1%) osiągnięć, które nie są warte żadnego punktu w skali GamerScore.

Ponad 75% wszystkich osiągnięć dostępnych jest dla posiadaczy konsoli Xbox 360. Xbox One oferuje obecnie 15% osiągnięć, zaś pozostałe nagrody można zdobyć na platformie Windows oraz platformach mobilnych Android, iOS i Windows Phone.

W tym roku firma Microsoft planuje wdrożyć największą jak dotąd liczbę nowych osiągnięć, bo 16 819, co jest wynikiem o ponad 2000 większym niż obecny rekord z 2011 roku.

Największa liczba osiągnięć to osiągnięcia w grach z gatunku akcji, strzelanek, gier sportowych i wyścigowych. Co ciekawe, gry z gatunku RPG, po których można by się spodziewać wielu różnego rodzaju pobocznych zadań i misji do wykonania, oferują jedynie 7% wszystkich osiągnięć. Rozkład nagród w oparciu o gatunki gier przedstawia się następująco:

Równie interesująco przedstawiają się procentowe statystyki dotyczące liczby zdobytych osiągnięć. Wynika z nich, że największa liczba użytkowników odkryła co najwyżej 10% dostępnych osiągnięć. Patrząc na poniższy wykres można odnieść wrażenie, że każde kolejne 10% osiągnięć zdobytych zostało przez 10% mniej użytkowników. Prawie 6 tys. graczy zdobyło ponad 90% dostępnych nagród, zaś średnia to obecnie 39% osiągnięć.

Na koniec wspomnimy jeszcze tylko, że 2,79% osiągnięć jest obecnie nie do zdobycia, z czego 38% nigdy nie można było zdobyć, zaś pozostałe zostały wycofane (chociażby z powodu zamknięcia serwerów).

A może pochwalicie się nam swoimi wynikami odnośnie zdobytych punktów, wyzwań i osiągnięć?

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 18:07 Kategoria: Xbox One

Neowin: 67 mln urządzeń z Windows 10 to przesada

Według najnowszych informacji pozyskanych w ramach wewnętrznych źródeł portalu Neowin, Windows 10 zainstalowany jest obecnie na 18,5 mln urządzeń, natomiast wcześniejsza liczba mówiąca o 67 mln instalacji nowego systemu jest ponoć nieprawdziwa i reprezentowała zapewne coś zupełnie innego.

W ubiegłym tygodniu Microsoft oficjalnie przedstawił światu swój nowy i w zasadzie ostatni już system operacyjny, który rozwijany będzie odtąd jako nieustannie aktualizowana usługa. Z resztą sam Microsoft potwierdził niedawno, że nie są obecnie prowadzone żadne prace dotyczące następcy tego systemu. Zainteresowanie nowym Windows 10 od samego początku było ogromne, zaś krótko po jego premierze mówiło się o już 14 mln aktywowanych kopii tego systemu.

Kilka dni później w sieci pojawiła się nieoficjalna informacja, że system ten został już zainstalowany na 67 milionach urządzeń, i że liczba ta rośnie w zawrotnym tempie. Jak donosi dziś portal Neowin powołując się na własne źródła z wewnątrz firmy Microsoft, na dzień dzisiejszy Windows 10 zainstalowany jest na 18,5 mln urządzeń. Opisujący ten fakt Brad Sams z redakcji Neowin wyjaśnia, że nie ma pojęcia, skąd wzięła się poprzednia liczba 67 mln komputerów z nowym Windows. Początkowo sądził on, że jest to liczba komputerów, które zarejestrowane zostały pod aktualizację do nowego systemu, ale zdaniem wielu osób liczba ta jest z kolei zbyt mała, by mogła reprezentować wszystkie zgłoszone pod darmowy program aktualizacji maszyny. Jak dowiedział się jeszcze Sams, w szczytowym momencie procesu aktualizacji system Windows 10 instalowany był z szybkością 1500 maszyn na sekundę (160 w pierwszej dobie).

Jak na kilka dni po premierze systemu Windows 10, do którego dostęp zyskała dopiero niewielka część użytkowników Windows 7 i Windows 8.1, wspomniane 18,5 mln maszyn to i tak pokaźna liczba, która w miarę upływu czasu będzie już tylko rosła. Microsoft specjalnie opóźnia kolejną falę aktualizacji dla pozostałych użytkowników, by finalną kompilację tego systemu otrzymali oni z jak największą liczbą poprawek sporządzonych na podstawie zgłaszanych przez klientów problemów.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika, Windows 10 ma bardzo duże szanse na zdetronizowanie obecnego lidera wśród systemów operacyjnych, jakim niewątpliwie jest dziś Windows 7. Nowy system Microsoftu zbiera bardzo pozytywne opinie, głównie w obszarze wydajności i prostoty obsługi. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, bo w końcu przez ostatnie pół roku Microsoft wdrażał w nim i dostosowywał ten system pod dyktando samych użytkowników.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 17:04 Kategoria: Windows 10

Microsoft udostępnił Media Feature Pack dla Windows 10 w wersji N i KN

Kilkanaście lat temu, pod naciskiem walczącej z monopolem Komisji Europejskiej, Microsoft zmuszony był przygotować specjalne edycje swojego systemu operacyjnego Windows XP. Niedługo potem podobne wydania korporacja musiała dostarczyć także pod komendę koreańskiej komisji KFTC. Tak powstały wersje N oraz KN systemu Windows, przeznaczone odpowiednio na rynek europejski i koreański, które są z nami również i w systemie Windows 10.

Oba te wydania pozbawione są głównego sprawcy całego zamieszania, jakim był odtwarzacz Windows Media Player, zaś wersja KN zredukowana jest ponadto o kilka dodatkowych i powiązanych z nim funkcji. Jak czytamy na witrynie firmy Microsoft dedykowanej systemowi Windows 7, wersje N systemu Windows umożliwiają samodzielne wybranie odtwarzacza multimediów oraz oprogramowania służącego do zarządzania dyskami CD, DVD i cyfrowymi plikami multimedialnymi oraz do ich odtwarzania. W przypadku wybrania programu Windows Media Player można pobrać go bezpłatnie wraz z powiązanym oprogramowaniem.

I do tego właśnie celu służy zawarty w tytule Media Feature Pack dla Windows 10. Aktualizacja ta, oznaczona i opisana w bazie wiedzy pod numerem KB3010081, instaluje w systemie brakujące elementy na wyraźne życzenie użytkownika, co nie narusza w żaden sposób postanowień żadnej z komisji. Niniejszy pakiet funkcji multimedialnych ma zastosowanie tylko i wyłącznie do systemu Windows 10 w wersji N lub KN (bez względu na konkretną edycję - Home, Pro, Enterprise).

O korzystanie z wersji KN raczej Was nie podejrzewamy, ale jeśli korzystacie z Windows 10 w edycji N, i chcielibyście uzyskać dostęp do odtwarzacza Windows Media Player (w Windows 10 nadal jest to WMP 12.0), uaktualnienie Media Feature Pack w wybranym przez siebie języku możecie pobrać bezpośrednio z Centrum pobierania Microsoft.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 14:50 Kategoria: Windows 10

Nowe sterowniki dla kart GeForce pod Windows 10

Z powodu licznych problemów i niezadowalającej wydajności w grach uruchamianych pod Windows 10, NVIDIA obiecała niedawno wydać nową wersję swoich sterowników dedykowanych kartom graficznym GeForce z serii 400, 500, 600, 700 i 900. I oto są. Jak zapewnia producent, wydanie to opracowane zostało w ramach ścisłej współpracy z firmą Microsoft i zawiera najnowsze zmiany, poprawki i optymalizacje, zapewniające najlepsze możliwe doświadczenie z rozgrywki.

Omawiana tu wersja sterowników, oznaczona numerem 353.62, została wydana kilka dni temu w usłudze Windows Update, zaś teraz opublikowano ją również na stronie samego producenta. Jest więc całkiem prawdopodobne, że sterowniki te są już zainstalowane w Waszym systemie. Jeśli jednak z jakichś powodów potrzebujecie pobrać je ręcznie, możecie to zrobić za pośrednictwem witryny pobierania NVIDII. Sterowniki GeForce Windows 10 Driver 353.62 (oznaczone certyfikatem Windows Hardware Quality Labs) dostępne są w wersji zarówno 32-bitowej, jak i 64-bitowej. Zanim je jednak pobierzecie, upewnijcie się, że Wasza karta graficzna znajduje się na liście obsługiwanych produktów.

Zwracamy jednak uwagę, że mimo uzyskania certyfikatu WHQL i zapewnień producenta o stabilności najnowszych sterowników do Windows 10, nie wszystkim użytkownikom udaje się je zainstalować lub bezproblemowo z nich korzystać. Zdaniem niektórych osób właściwą i faktycznie zoptymalizowaną wersję sterowników dla nowych kart GeForce NVIDIA wyda dopiero za dobrych kilka miesięcy. Jeśli to prawda, to do tego czasu gracze będą musieli zadowolić się obecnymi sterownikami graficznymi, które i tak już powinny być znacznie lepsze, niż te oferowane do tej pory testerom poglądowych wydań systemu Windows 10.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 13:53 Kategoria: Windows 10

Przypuszczenia dotyczące Surface Phone wydają się być coraz bardziej słuszne

Choć o planowanym przez Microsoft wydaniu na rynek telefonów Surface Phone spekuluje się już od dawna, od kilku dni plotki te wydają się przybierać na sile. Oliwy do ognia dolał niedawno sam wicedyrektor działu systemów i urządzeń Windows, Terry Myerson, zapowiadając jedną rodzinę urządzeń Microsoft w całym ekosystemie Windows.

Jak wiemy, z powodu problemów finansowych powstałych po przejęciu działu mobilnego Nokii, Microsoft postanowił skupić się na produkcji co najwyżej dwóch, może trzech modeli smartfonów Lumia rocznie, w trzech oddzielnych segmentach sprzedaży. Jak podkreślił Myerson, firma zamierza teraz skupić się na kilku świetnych urządzeniach, kładąc największy nacisk na kategorię wysokiej klasy produktów dla konsumentów. "Kierunek, w którym zmierzamy to linia urządzeń o rozpoznawanej marce. Celem jest rozwój jednej rodziny urządzeń Microsoft odgrywającej tę rolę w ekosystemie Windows" - mówi Mayer.

W powyższych słowach wicedyrektora Microsoft wiele osób upatruje smartfonów sygnowanych marką Surface. To właśnie w tę markę urządzeń korporacja wydaje się inwestować najwięcej, czego dowodem są już nie tylko same tablety Surface Pro i dedykowane im akcesoria, ale też wprowadzony niedawno na rynek ekran prezentacyjny Surface Hub. Naturalnym więc kolejnym krokiem w rozwoju marki Surface byłoby stworzenie urządzenia spod znaku Surface Phone.

Z jednej strony mamy więc popularne i wręcz rozchwytywane (jak na podnoszący się z porażki produkt) urządzenia marki Surface, zaś z drugiej chęć rozwoju firmy w kierunku urządzeń mobilnych klasy premium. Elementy tej układanki zdają się do siebie bardzo pasować, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że odpowiedzialny do tej pory za zespół Surface Panos Panay pełni od kilku dni funkcję wicedyrektora wykonawczego działu urządzeń Microsoft (jest to dokładnie to samo stanowisko, które do niedawna piastował w Microsoft były szef Nokii, Stephen Elop).

Microsoft oficjalnie nigdy nie potwierdził, że pracuje nad smartfonem Surface Phone, więc niestety, ale nadal są to wszystko czyste spekulacje. Sami musicie jednak przyznać, że szansa na powstanie takiego urządzenia jest dziś znacznie większa niż kiedykolwiek wcześniej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 12:46 Kategoria: Surface

Aplikacja Sway dla Windows już na wpół dostępna w Sklepie

W dedykowanym systemom Windows Sklepie z aplikacjami pojawiła się właśnie wyczekiwana od dawna aplikacja opisowa Sway, pozwalająca w prosty i skuteczny sposób urzeczywistniać nasze pomysły. Aplikacja jest co prawda dostępna do pobrania i po instalacji uruchamia się, ale oferowana w jej ramach usługa nie jest jeszcze aktywna, co na chwilę obecną uniemożliwia pracę z programem.

Jak charakteryzuje ten program Microsoft, Sway to cyfrowa aplikacja opisowa do pracy, szkoły i domu, która umożliwia szybkie i łatwe tworzenie dopracowanych, interakcyjnych raportów, prezentacji, prywatnych opowieści i nie tylko. Dodaj zawartość, a Sway zajmie się resztą.

Do głównych zalet aplikacji Sway należą prezentowanie historii przy użyciu interakcyjnych treści, wyszukiwanie treści sugerowanej na podstawie zawartości, możliwość szybkiej modyfikacji i formatowania swaya za pomocą dostępnych w programie projektów oraz szybkie (dzięki synchronizacji z chmurą OneDrive) udostępnianie i nawiązywanie współpracy w ramach pojedynczego łącza.

Obecnie po uruchomieniu aplikacji nie możemy jeszcze niczego tworzyć. Otrzymujemy jedynie komunikat zachęcający nas do późniejszego skorzystania z programu, lub też natychmiastowego skorzystania usługi internetowej sway.com. Wygląd oraz możliwości nadchodzącej aplikacji możecie jednak już teraz podejrzeć na zamieszczonych tu zrzutach ekranu.

Niestety nie wiemy do końca kiedy z opublikowanej dziś aplikacji będzie można korzystać. Jednak już samo pojawienie się jej w sklepie oznacza, że Microsoft będzie się starał dotrzymać obiecanego nam słowa i faktycznie udostępni ją na platformę Windows jeszcze przed końcem lata. Jak na razie Sway dostępny jest tylko na platformie mobilnej iOS (iPad i iPhone).

Aplikację Sway dla Windows 10 możecie pobrać ze Sklepu Windows już teraz. Dostępna z jej poziomu usługa aktywuje się automatycznie, gdy tylko zostanie włączona.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 10:40 Kategoria: Office 2016

Wkrótce w Sklepie Windows znajdziesz nawet Notatnik

Choć w kontekście systemu Windows 10 przeważnie mówi się o wbudowanych w niego usługach i funkcjach, takich jak Cortana, Centrum powiadomień, wirtualne pulpity czy menu Start, głównym motorem napędowym całej platformy Windows są dostępne na nią aplikacje. W końcu w dużej mierze to właśnie programy (i gry) sprawiają, że decydujemy się na taki, a nie inny system operacyjny. I tu pojawia się mały problem, bo Windows jest w tej chwili mieszaniną tradycyjnych aplikacji Windows, nowoczesnych aplikacji Windows 8 i uniwersalnych aplikacji Windows 10. Z tego powodu część wbudowanych w system programów jest rozprowadzana razem z nim, a część zaraz po instalacji pobierana jest bezpośrednio ze Sklepu Windows. Sytuacja ta powinna się jednak niedługo zmienić.

Jak ujawnił niedawno w wywiadzie dla CNN Money Terry Myerson, wicedyrektor wykonawczy działu Windows and Devices Group, jednym z głównych celów firmy Microsoft w zakresie systemu Windows 10 jest przeniesienie wszystkich oferowanych w jego ramach aplikacji do Sklepu Windows, tak by można je było łatwo oceniać i recenzować. Nawet takie aplikacje, jak Notatnik... Mam nadzieję, że i on już wkrótce znajdzie się w Sklepie - mówi Myerson, i po chwili dodaje - Tak, byśmy mogli otrzymywać opinie i recenzje na temat Notatnika. To zawsze wprowadza odrobinę pokory.

Warto zwrócić uwagę, że w systemie Windows 10 nawet znane nam od lat akcesoria systemowe występują w dwojakiej formie. Część z nich, jak wspomniany już Notatnik czy WordPad, oferowane są jako tradycyjne aplikacje Win32. Jednak niektóre z akcesoriów, jak choćby Kalkulator czy Alarmy i Zegar, zostały zamienione w aplikacje uniwersalne, które pobierane są właśnie ze Sklepu Windows.

Przeniesienie wszystkich dostarczanych z systemem aplikacji pozwoli nie tylko ujednolicić doświadczenie użytkownika, ale też (z powodu rygorystycznych warunków, jakie muszą spełniać aplikacje Sklepu) podniesie poziom bezpieczeństwa i pozwoli szybciej i skuteczniej aktualizować cały system.

Nie jest do końca jasne, jak długo potrwa proces wprowadzania wspomnianych aplikacji do Sklepu, ani czy udostępnione w nim programy będą dokładnie tymi samymi, czy może zupełnie przeprojektowanymi aplikacjami Windows.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 3 sierpnia 2015, 09:12 Kategoria: Sklep Windows

Windows 10 stał się dobrym pretekstem do przejęcia Twojego komputera

Wykorzystując wysoki poziom zainteresowania systemem Windows 10 oraz fakt, że spora część użytkowników nadal czeka na możliwość dokonania do niego aktualizacji, internetowi przestępcy znaleźli sobie nowy sposób wyłapywania kolejnych ofiar. Pod przykrywką firmy Microsoft rozsyłają do użytkowników wiadomości e-mail z informacją o dostępności instalatora uaktualnienia do pobrania, przy czym zamiast prawdziwego systemu oferują oni trudny do usunięcia ransomware.

Sprawę szczegółowo opisuje na swoim blogu firma Cisco Systems. W rozsyłanych do użytkowników mailach przestępcy informują ich o możliwości dokonania bezpłatnej aktualizacji systemu z poziomu dołączonego do wiadomości instalatora. Dla przeciętnego użytkownika wiadomość może z pozoru wyglądać na prawdziwą (zwłaszcza, że jej nadawca widnieje w kliencie pocztowym jako Microsoft <update@microsoft.com>). Patrząc na widoczny na poniższym zrzucie ekranu układ graficzny treści, mimo znajomej nam z materiałów reklamowych Microsoftu palety kolorów, można mieć jednak pewien niedosyt. Oczywiście po zajrzeniu do nagłówka wiadomości szybko dowiadujemy się, że źródłowy adres IP fizycznie ulokowany jest nie w Redmond, a w Tajlandii.

Próba podrobienia adresu e-mail nadawcy i zastosowania łudząco podobnego (choć źle zakodowanego) formatowania tekstu to jednak nie jedyne użyte przez przestępców techniki, mające na celu zwiększenie autentyczności wiadomości. Tuż pod głównym tekstem otrzymujemy dodatkowo stosowany w poczcie Microsoft disclaimer, zaś poniżej widnieje także łącze do znanego filtru pocztowego MailScanner.

Najgorszy jest jednak sam załącznik wiadomości - skompresowany plik wykonywalny Win10Installer.exe - który wykorzystując zaawansowane szyfrowanie asymetryczne blokuje użytkownikowi dostęp do danych na dysku, bez możliwości ich lokalnego odblokowania. Na zapłatę wymaganego do uwolnienia danych "okupu" mamy tylko 4 dni. Niestety, dzięki wykorzystywanej przez przestępców sieci Tor i płatności walutą Bitcoin na chwilę obecną wydają się oni być całkowicie nieuchwytni, a poprzez niewiedzę i naiwność samych użytkowników bogacą się w coraz szybszym tempie.

Takie firmy, jak Microsoft, Cisco, Google czy Apple, nigdy nie oferowały i nie będą oferować aktualizacji swojego oprogramowania z wykorzystaniem poczty e-mail. Proces aktualizacji do Windows 10 rozpocznie się samoczynnie w ramach zintegrowanej z systemem usługi Windows Update. Jeśli jednak nie chcecie dłużej czekać na swoją kolej, możecie dokonać tego uaktualnienia ręcznie z wykorzystaniem oficjalnych narzędzi firmy Microsoft.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 2 sierpnia 2015, 14:32 Kategoria: Bezpieczeństwo

Pierwsze egzemplarze HoloLens trafią do deweloperów za rok

Okulary holograficzne HoloLens to w portfolio projektów Microsoftu jedna z najbardziej ekscytujących technologii. Choć na razie mówi się o nich jedynie w kontekście wewnętrznego laboratorium korporacji i prywatnych projektów badawczych, docelowo mają być one dostępne dla każdego. W jednym z najnowszych wywiadów udzielonych stacji BBC obecny prezes Microsoftu, Satya Nadella, jako realną datę wprowadzenia na rynek pierwszej wersji tego produktu podaje już przyszły rok.

Nadella projekt HoloLens określa mianem 'pięcioletniej podróży'. Mające ukazać się w przeciągu roku pierwsze egzemplarze HoloLens dedykowane będą głównie deweloperom oraz większym przedsiębiorstwom. Jeśli więc nie należycie do osób pragnących rozwijać dostępne na te urządzenia wizualizacje, będziecie musieli uzbroić się w cierpliwość i poczekać około 5 lat na zakończenie wspomnianej już "wyprawy".

Pozostali użytkownicy, odgrywający w tym projekcie już tylko rolę zwykłych konsumentów, będą zapewne chcieli otrzymać coś znacznie więcej, niż tylko pusty w działaniu sprzęt, a to mogą dostarczyć im tylko i wyłącznie deweloperzy. Trzeba tu zwrócić uwagę, że tworzenie tego rodzaju treści nie tylko będzie całkowicie nowym doświadczeniem dla większości projektantów, ale też sama technologia ich tworzenia znajduje się obecnie we wczesnej fazie rozwoju. Z tego też względu chęć dostarczenia klientom bogatych w treści urządzeń HoloLens niejako wymusza na firmie wstrzymanie ich oficjalnej premiery na okres kilku lat.

W tym czasie nie tylko deweloperzy będą tworzyć dostępną HoloLens zawartość, ale też sama korporacja obiecuje nadal rozwijać to urządzenie, poszerzając w nim chociażby dość okrojone obecnie pole widzenia hologramów. Nie wykluczone też, że dzięki dalszemu postępowi technologicznemu i trwającej od lat miniaturyzacji uda się uczynić te urządzenia lżejszymi, mniejszymi i przede wszystkim bardziej poręcznymi.

Tym samym gotowego produktu konsumenckiego powinniśmy się spodziewać w okolicy roku 2020. Data trochę odległa, ale sami przyznacie, że lepiej poczekać na tę hologramową rewolucję kilka dodatkowych lat, niż zapłacić teraz za mało pożyteczne urządzenie, które na chwilę obecną nie ma jeszcze zbyt szerokiego zastosowania.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 1 sierpnia 2015, 19:49 Kategoria: Sprzęt

Microsoft Edge z ciekawą funkcją dla pełnoekranowych filmów YouTube

Jedną z głównych zalet nowego systemu Windows 10 jest nowa przeglądarka o nazwie Edge (dawniej Project Spartan). Choć niektóre z jej funkcji, jak choćby wsparcie dla zewnętrznych rozszerzeń, zostaną udostępnione dopiero za kilka miesięcy, to już na tym etapie widać, że jest to znacznie lepszy i bardziej dopracowany produkt niż konający powoli Internet Explorer. O tym, że Edge wprowadza wiele innowacyjnych rozwiązań, takich jak integracja z Cortaną, poręczny tryb czytania czy pisanie bezpośrednio po stronach internetowych, pisaliśmy już wielokrotnie. Nikt do tej pory nie zwrócił jednak większej uwagi na możliwość oglądania pełnoekranowych materiałów wideo YouTube w dedykowanym oknie przeglądarki o dowolnym rozmiarze.

Abyście mieli pełną jasność, o jaką dokładnie funkcję chodzi, najlepiej otwórzcie sobie w przeglądarce Edge dowolnie wybrany przez siebie film na YouTubie, po czym przełączcie go na pełny ekran. W tym widoku na pierwszy rzut oka nie widać niczego szczególnego, ale jeśli najedziecie kursorem bezpośrednio pod górną krawędź ekranu, w prawym górnym rogu zauważycie udostępnianie przez przeglądarkę funkcje sterowania rozmiarem okna. Po kliknięciu środkowego przycisku (Maksymalizuj/Przywróć w dół), zgodnie z nowym schematem działania aplikacji uniwersalnych Windows, pełnoekranowy materiał wideo zostanie wyświetlony na pełnym obszarze okna przeglądarki, którego rozmiar będziemy mogli w dowolny sposób dostosować. Przenoszenie uzyskanego w ten sposób okna jest jednak trochę uciążliwe, bo pozwala się ono pochwycić dopiero w końcowej części paska tytułowego, tuż przed nowymi przyciskami.

Jest to jedna z tych funkcji, o wprowadzeniu których firma Microsoft nie wspomina w swoich dziennikach zmian dla przeglądarki Edge. Napisaliśmy 'jedna z wielu', gdyż liczymy na to, że nie jest to jedyna zaskakująca funkcja w Edge, a dzięki Waszej pomocy uda nam się odkryć jeszcze kilka takich ciekawostek. Jeśli znaleźliście coś, co wydaje się Wam mało znaną funkcją lub zachowaniem tej przeglądarki, dajcie nam o tym znać w komentarzach.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 1 sierpnia 2015, 18:36 Kategoria: Edge

Na wpół darmowe licencje Windows 10 również są legalne

Z powodu niedawnego błędu w Sklepie Windows pewnej grupie użytkowników udało się nabyć w nim licencje Windows 10 Pro po cenie wynoszącej jedynie 2 dolary za sztukę. Jak donoszą niektórzy z tych szczęśliwców, pozyskane w ten sposób kopie systemu we wszystkich przypadkach udało się im w pełni aktywować.

Sprawa wyszła na jaw, gdy w zeszłym miesiącu jeden z członków forum NeoWin poinformował w swoim wpisie, że za jedyne 2 dolary udało mu się zakupić w Sklepie Windows system Windows 10 Pro. Szybko zaczęto spekulować, czy aby na pewno pozyskane w ten sposób licencje będą po premierze systemu brane pod uwagę w procesie aktywacji. Zdaniem jednego z klientów Microsoft przyznał już, że błąd w jego Sklepie faktycznie wystąpił, a że winę za to ponosi on sam, nie będzie robił problemów szczęśliwym nabywcom i dokona aktywacji także i tych kopii systemu.

Niektórym zakupowiczom udało się w ten sposób nabyć po kilka licencji Windows 10, a jeśli te nie chciały się teraz aktywować, po skontaktowaniu się firmą Microsoft pracownicy pomyślnie przeprowadzili ich przez proces legalizacji systemu.

Proces aktywacji systemu Windows 10 uległ znacznej zmianie w stosunku do poprzednich wersji Windows. Użytkownicy nie muszą już podawać żadnych kluczy produktu, bo od teraz licencje w procesie aktywacji ulegają powiązaniu ze sprzętem użytkownika. Tym samym pobierając stosowne uaktualnienie do Windows 10 zyskujemy dostęp do wersji OEM systemu, która będzie się aktywować tak długo, jak długo dysponujemy posiadanym przez nas sprzętem, w obrębie którego nie dokonano żadnych większych zmian.

SkomentujSkomentuj (3) Redakcja: Krzysztof Kapustka Opublikowano: 1 sierpnia 2015, 16:42 Kategoria: Windows 10

Więcej aktualności...

Najnowsze artykuły

Najnowsze uaktualnienia

Najnowsze wątki na forum