Zamknij komunikat

Nowy Office 2013
Do góry Skomentuj

Przyszłość systemu Windows – co po Windows 10?

Przyszłość systemu Windows – co po Windows 10?

Autor: Iga Łukiewska Opublikowano: 16 czerwca 2016 Odsłon: 6 092

Kiedy 10 listopada 1985 roku założyciele firmy Microsoft: Bill Gates i Paul Allen zaprezentowali światu swój pierwszy system operacyjny, nikt nie spodziewał się, że odniosą taki sukces. Pomimo początkowych trudności, działań konkurencji, a także negatywnych ocen wynikających ze stabilności systemu, Microsoft Windows jest obecnie jednym z najchętniej stosowanych systemów operacyjnych na świecie, przynajmniej w kontekście komputerów osobistych. Droga jaką przebył od początku lat ‘90 do chwili obecnej jest zaskakująca. Co ciekawe, pierwsza wersja systemu operacyjnego firmy Microsoft, pierwotnie miała występować pod nazwą Interface Manager, jednak w wyniku zastosowania systemowych okien, ostatecznie zdecydowano się zmienić ją na Windows. Od samego początku, pomimo dość ubogiego zestawu aplikacji domyślnych (Paint, Notepad i Calculator), nowo powstałe oprogramowanie zdawało się być rewolucyjne. Następna wersja systemu operacyjnego firmy Microsoft - Windows 2.0 - wprowadzała dodatkowe udogodnienia, z których kluczowym były zachodzące na siebie okna. Jednak przełomowa okazała się być wypuszczona dopiero po trzech latach wersja 3.0, którą sprzedano w ponad 10 milionach egzemplarzy. W kontekście okresu, o którym mowa, liczba ta stanowiła nie lada osiągnięcie.

Najnowszy ówcześnie Windows charakteryzował się względnie estetyczną oprawą graficzną, intuicyjnym interfejsem oraz pamięcią wirtualną stanowiącą spore udogodnienie dla programistów. Kolejna wersja występowała pod nazwą Windows 95 i po raz pierwszy wprowadzała tak lubiane Menu Start. Ostatnim wydaniem z gałęzi systemów operacyjnych Microsoftu wymagającym do działania MS-DOS był Windows 98, który stanowił ukoronowanie całej serii, jego następca - Windows Millenium - spotkał się z dość dużą krytyką ze strony użytkowników. Równolegle został wydany Windows 2000, który bazował na kompletnie nowym jądrze systemowym, wykorzystywanym do tej pory tylko w rozwiązaniach biznesowych Microsoftu - Windows NT. Stanowił on bazę programistyczną, z której korzystały wszystkie kolejne wersje systemu operacyjnego firmy Microsoft, aż do Windowsa 10. Wspomniany wcześniej Windows 2000 został przyjęty przez użytkowników równie chłodno, co jego odpowiednik wykorzystujący do działania MS-DOS. Firmie Microsoft wystarczył rok, by podnieść się po porażce i stworzyć kultowy Windows XP. Powstały w 2001 roku system poprzez nowy, elegancki i nowoczesny interfejs, zdalny pulpit i usprawnienie wielu procesów stał się fenomenem na rynku biznesowym, jak i wśród zwykłych użytkowników. Z kolei wydany w 2006 roku Windows Vista miał zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Nową wersję krytykowano za nadmiar estetycznej i nowoczesnej formy, która wymagała do działania znacznych zasobów systemowych. Należy dodać, że w roku 2006 większość komputerów pod względem parametrów, była przystosowana do działania z wciąż popularnym Windowsem XP.

Kontrowersyjne wśród użytkowników wydanie - Windows Vista - zastąpił Windows 7. Jego nowoczesny interfejs i wysoki stopień niezawodności były kluczem do odniesienia niesamowitego sukcesu. Windows 7 pozostaje do dziś najchętniej instalowanym systemem operacyjnym wszechczasów. W 2012 roku po raz pierwszy miała miejsce oficjalna prezentacja kolejnej wersji - Windows 8. Łączył on dotychczasowy interfejs z całkowicie nową koncepcją, podstawą której było Modern UI znane już z urządzeń mobilnych. Zmiany interfejsu spotkały się z dezaprobatą użytkowników, co wpłynęło na niskie udziały tej wersji w rynku komputerów osobistych. Jednak najnowszy system operacyjny firmy Microsoft - Windows 10 - znowu okazuje się być sukcesem. Zawdzięcza to znacznie sprawniejszemu połączeniu klasycznych rozwiązań z założeniami Modern UI zastosowanymi w Windowsie 8. Nowy produkt firmy Microsoft jest bardzo funkcjonalny i szybki, co przekłada się na ciągły wzrost liczby użytkowników.

Bill Gates i instrukcja Windows

Dlaczego nie będzie Windowsa 11?

Windows 10 od początku budził wiele kontrowersji. Użytkownicy byli na tyle zaintrygowani powodami przeskoczenia numeru w nazwie, że sam Terry Myerson zdobył się na oficjalny komentarz w tej sprawie. Podstawą zmiany okazała się być duża ilość planowanych przez Microsoft modyfikacji względem najnowszej odsłony systemu. Gigant z Redmond pod przywództwem nowego dyrektora generalnego - Satyi Nadella - zrewidował swój model biznesowy. Aktualnie firma stara się przekształcić swoje produkty w usługi i system operacyjny nie ma stanowić tutaj wyjątku. Jeszcze do niedawna, Windows był traktowany jak typowe oprogramowanie z poprzedniej dekady. Firma chciała sprzedać licencję jak największej liczbie użytkowników, wydając przy tym nową wersję Windowsa co kilka lat. Nowy model zakłada nieustanne prace nad systemem, co poniekąd zaciera granice między poszczególnymi wersjami. Doniesienia o przeniesieniu Windowsa do chmury okazały się być nieprawdziwe, jednak Microsoft nie zrezygnował ze strategii znanej pod nazwą Windows as a Service. Z perspektywy ostatnich doniesień, prawdopodobieństwo wydania kolejnej wersji systemu w kontekście modelu klasycznego wydaje się być bardzo niskie. Nowe funkcje byłyby wówczas wprowadzane na zasadzie mniejszych lub większych aktualizacji udostępnianych w różnych odstępach czasu. Zostanie to prawdopodobnie osiągnięte poprzez podział składników systemu operacyjnego (np. Menu Start, aplikacje wbudowane) na odrębne części, które byłyby aktualizowane niezależnie od całego systemu operacyjnego. Microsoft jest świadom rangi wyznaczonych przez siebie celów i konsekwentnie je realizuje. Za przykład mogą posłużyć dodane ostatnio do Sklepu Windows, klasyczne aplikacje WordPad i XPS Viewer.

Historia menu Start w Windows

Najbliższą zbiorczą aktualizacją przygotowywaną przez Microsoft prawdopodobnie będzie Anniversary Update (nr 1607). Oficjalny termin jej udostępnienia został ustalony na lato bieżącego roku. Anniversary Update dostarczy przede wszystkim sporą ilość poprawek. Wprowadzi również całą gamę nowych funkcji, na przykład system rozszerzeń dla przeglądarki Edge, panel do obsługi dotykiem Windows Ink oraz nową metodę uwierzytelniania znaną pod nazwą Windows Hello.

Windows 10 jako Windows as a Service

Nie ma potrzeby na Windows 11

Biorąc pod uwagę wcześniej przytoczone informacje, możemy stwierdzić, że Microsoft prawdopodobnie nie zdecyduje się na wydanie Windowsa 11. Sposób projektowania najnowszej odsłony systemu zdaje się popierać tę tezę. Zamiast tworzyć od początku oprogramowanie przeładowane różnymi funkcjami, które niekoniecznie mogłyby zostać ciepło przyjęte przez użytkowników, Microsoft skupił się na zapewnieniu stabilności i wydajności działania. Nowa funkcjonalność natomiast jest dodawana w oparciu o model dystrybucji ciągłej i bazuje na sugestiach członków projektu Windows Insider. Dla lepszego oddania nowej natury systemu operacyjnego giganta, można pokusić się o zbadanie polityki rozwoju Google Chrome. Przeglądarka firmy z Mountain View otrzymuje regularne aktualizacje, które zawierają w sobie zarówno łatki bezpieczeństwa, jak i nowe funkcje. Cały proces instalacji uaktualnienia jest zautomatyzowany i niezauważalny z perspektywy zwykłego użytkownika. Przyszłe wydania systemu Windows będą zatem miały prawdopodobnie tylko charakter zbiorczej aktualizacji.

Przyszłość Microsoftu

Microsoft nareszcie zauważył, że w świetle spadków sprzedaży komputerów osobistych, Windows przestał być tak dochodowym produktem, jakim był jeszcze kilka lat temu. Firma została zmuszona do zrewidowania swojej polityki i strategii działania. Odpowiedzią giganta na zmieniające się trendy mają być produkty w formie usług oraz chmura. Windows pozostaje w ofercie Microsoftu dla celów prestiżowych, ale to działy Office i Azure stają się dla firmy gwarantem stabilności finansowej, aczkolwiek w kontekście umacniającego się dolara i tutaj wzrosty nie są tak imponujące jak prognozowano. W obecnej sytuacji walutowej cały biznes chmurowy urósł tylko o 3 procenty. Microsoft coraz mniej przypomina sterowany do niedawna przez Ballmera, ociężały i niepodatny na zmiany moloch. Pod przywództwem Satyi Nadella firma nabiera rozpędu i staję się bardziej elastyczna. Świadczyć o tym mogą ostatnie eksperymenty Microsoftu, które stanowią odpowiedź na autonomiczne auta firmy Google i jednocześnie pokazują przyszłość wersji Windowsa na rynku IoT (Internet of Things). Niedawno na amerykańskie ulice wyjechały pierwsze samochody Volkswagena sterowane przez Windowsa i Cortanę. Firma zaprezentowała również na tegorocznej edycji targów CES pierwsze plany instalacji oprogramowania Windows i usług Microsoftu na komputerach pokładowych inteligentnych samochodów. System, o którym mowa miałby doskonale wpisywać się w nadchodzącą erę IoT. Za przykład może posłużyć możliwość sterowania centralnym zamkiem samochodu opaską Band. Firma przewiduje, że autonomiczne samochody jej autorstwa będą w stanie nie tylko wykorzystywać pokładowe systemy operacyjne, czujniki czy kamery rozpoznające otoczenie, ale także będą potrafiły zmniejszać prędkość przed sygnalizacją świetlną. Ciekawą wydaje się być również funkcja zmniejszenia prędkości w wysoko zaludnionym terenie. Miałoby to działać na zasadzie otrzymywanej liczby pingów z opasek Band przechodniów. Wszystko to staje się możliwe poprzez połączenie systemu Windows z szeroko rozumianym IoT.

Cortana w samochodach marki Volkswagen

Jedyny produkt firmy Microsoft, który nie napawa optymizmem jest Windows 10 Mobile. Microsoft aktualnie boryka się z problemami sprzedaży swoich smartfonów i redukuje wkład w urządzenia mobilne. Firma jednak wcale nie rezygnuje ze wsparcia dla Windows 10 Mobile. Microsoft planuje zaradzić kryzysowi poprzez koncentrację na wybranych rynkach oraz zmniejszenie portfolio smartfonów Lumia. Jednocześnie koncern planuje wprowadzenie własnej marki, która jest kojarzona z niewątpliwym sukcesem, mowa oczywiście o Surface. Przyszły Surface Phone miałby być smartfonem o potężnych możliwościach i specyfikacji, która pozwoliłaby doskonale wpisać urządzenie w koncepcję Continuum. Microsoft zdaje się również otwierać na rozwiązania Open Source. Złowrogie komentarze Steve’a Ballmera dotyczące Linuksa, który według niego miał być rakiem ówczesnego oprogramowania, okazują się obecnie rozbieżne z polityką firmy. Kompilacja o numerze 14316, na bazie umowy pomiędzy Microsoft i Canonical, wprowadza do Windowsa 10 cały podsystem Ubuntu, który ma zapewnić możliwość wykorzystania UNIXowej powłoki bash. Microsoft zdecydował się również wydać .NET Core, SQL Server oraz Visual Studio Code w wersjach na Linuksa. Linus Torvalds zapewne czuje w tym momencie ogromną satysfakcję - Jeśli kiedykolwiek pojawi się na Linuksa jakiekolwiek oprogramowanie Microsoftu, oznaczać będzie to, że wygrałem. Patrząc jednak na sytuację z perspektywy rynku biznesowego, koncern z Redmond tym posunięciem zyska rzeszę nowych klientów i powiększy zasięg swoich produktów.

Windows 10 i Linux

Zasięg oraz wysokie zdolności adaptacyjne firmy Microsoft gwarantują jej miejsce w czołówce rynku technologicznego. Droga jaką firma obierze w ciągu następnych lat oraz decyzje jakie podejmie, z pewnością jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczą.

Zobacz również

Komentarze

o lol to śmiesznie co nie?
Ja, 10 lipca 2017, 12:14
Czyżby producent mikromiękkiego oprogramowania rozważał stwożenie systemu symbionicznego WinLux?
anonim, 17 lipca 2017, 23:43
jak się nie pojawi win-dos 11 to proponuję żeby do kwietnia 2024 roku pojawił się OS 12
\\||// DPW , 20 listopada 2017, 16:33

Dodaj swój komentarz

Zasady publikacji komentarzyZasady publikacji komentarzy

Redakcja CentrumXP.pl nie odpowiada za treść komentarzy publikowanych na stronach Portalu
i zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi, które:

  • zawierają słowa wulgarne, obraźliwe, prowokujące i inne naruszające dobre obyczaje;
  • są jedynie próbami reklamowania stron internetowych (spamowanie poprzez umieszczanie linków);
  • przyczyniają się do złamania prawa bądź warunków licencyjnych oprogramowania (cracki, seriale, torrenty itp.);
  • zawierają dane osobowe, teleadresowe, adresy mailowe lub numery GG;
  • merytorycznie nie wnoszą nic do dyskusji lub nie mają związku z tematem komentowanego newsa, artykułu bądź pliku.