Zamknij komunikat

Nowy Office 2013

Aktualności

Do góry Starsze aktualności Nowsze aktulaności

Aktualności

Starsze aktualności Nowsze aktulaności

Prosty trik, jak aktywować nową wersję Outlook.com

Wczoraj uruchomiona została nowa wersja beta serwisu Outlook.com. Przeglądarkowy klient poczty zmienił nieco swoje oblicze i zyskał kilka przydatnych funkcji - wszystko opisaliśmy na liście zmian. Jak twierdzi Microsoft, w Outlook.com udało się zawrzeć ostatnie osiągnięcia w programowaniu, designie i sztucznej inteligencji. Prócz inteligentniejszej wyszukiwarki i dobrze dopasowanych podpowiedzi Outlook zyskał wsparcie dla wygodnego panelu z emoji i animowanymi GIFami, co jest ostatnio trendem w komunikatorach. Choć szybkie wiadomości wysyła się jak w popularnych aplikacjach, niech Was to nie zmyli - to wciąż pełnoprawny klient e-mail.

Jeszcze wczoraj czuliśmy się trochę zawiedzeni, oglądając nowości tylko na zrzutach ekranu. W prawym górnym rogu nie pojawił się bowiem przełącznik Try the beta, który umożliwia przejście na nową wersję. Microsoft tłumaczył, że "jeśli nie widzicie go teraz, zobaczycie go w ciągu najbliższych tygodni". Okazuje się jednak, że wcale nie trzeba tyle czekać, a nowy Outlook.com jest już dostępny w polskiej wersji językowej. Jeśli więc nie widzicie opcji przełączenia się na betę, możecie skorzystać ze sposoby, który opiszemy poniżej.

Aby od razu przejść do wersji beta, logujemy się na naszym koncie Outlook. W pasku adresu przeglądarki usuwamy ciąg znaków /owa/ i zastępujemy go /mail/. Następnie przyciskamy Enter i gotowe! W jednym ze źródeł znaleźliśmy ostrzeżenie, aby po tak zastosowanej metodzie nie klikać przycisku Wypróbuj wersję beta, bowiem wyłączenie opcji miałoby uniemożliwić późniejsze jej włączenie. My tak zrobiliśmy i beta działa nadal - wystarczy tylko podmienić wspomniany fragment w pasku adresu.

Nowa wersja Outlook.com jest już więc dostępna w języku polskim i w zasadzie każdy może ją przetestować. Nie wiadomo jeszcze, kiedy zaimplementowane w niej nowości wyjdą z fazy beta i staną się ogólnodostępne.

SkomentujSkomentuj (3) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 9 sierpnia 2017, 16:30 Kategoria: Outlook.com

Pojawiła się pierwsza aktualizacja dla Windows Server Insider Preview

Niemal miesiąc minął już od udostępnienia przez giganta z Redmond pierwszej kompilacji Windows Server Insider Preview. Teraz, gdy kurz już opadł, w ręce testerów została oddana kolejna ewaluacja, oznaczona numerem 16257 – naprawiająca nieco problemów oraz wprowadzająca dwie spore nowości - Optymalizację dostarczania aktualizacji oraz Podsystem Windows dla Linuksa. Przejdźmy do pełniejszego opisu zmian, które wprowadza opisywana aktualizacja.

Kompilacja 16257 dla Windows Insider Serwer

Nowości

Podsystem Windows dla Linuksa (WSL)

  • Podsystem Windows dla systemu Linux (WSL) jest teraz dostępny w systemie Windows Server, podobnie jak komplet dystrybucji Linuksowych.
  • Testy WSL na Windows Server. WSL uruchamia niezmodyfikowane, natywne binaria Linuksowe (ELF64). Przy pomocy WSL można uruchomić także node.js, Ruby, Python, Perl, skrypty Bash oraz inne narzędzia wymagające do działania środowiska Linux.
  • Obecnie WSL nie obsługuje trwałych procesów usług Linux jako zadań w tle.

Optymalizacja dostarczania jest teraz dostępna w Windows Server

Optymalizacja dostarczania jest główną metodą pobierania wykorzystywaną przez Windows Update oraz Sklep Windows już o czasów aktualizacji Anniversary Update, stanowiąc szybki i stabilny mechanizm pobierający dane. Wraz z najnowszą aktualizacją, rozwiązanie to trafia również do Windows Server Insider Preview. Optymalizacja dostarczania umożliwia również zoptymalizowanie transferu p2p pomiędzy maszynami korzystającymi z Windows Server.

Znane błędy

  • Usługa infrastruktury zadań w tle (Bisrv.dll) może spowodować awarię systemu ze względu na błąd odczytu wskaźnika klasy zerowej (0xC0000005), bądź też stworzyć wpis z uszkodzoną listą błędów (0xC0000409) podczas uruchamiania DCOM (Distributed Component Object Model). Możliwym jest również dojście do tego w wyniku błędu krytycznego podczas sprawdzania istniejących błędów (0xC0000409, sprawdzanie błędów 0xEF) w procesie hosta dla usługi Windows (Svchost.exe).
  • Podczas połączenia z zaporą niektóre procesy mogą się zawiesić. Aplikacje korzystające z nich mogą stać się nieresponsywne do czasu wymuszenia ich restartu, z powodu błędu (0xCFFFFFFF) w bibliotece API zapory systemu Windows (FIrewallAPI.dll), występującego gdy biblioteka jest zablokowana w portach zaawansowanych (ALPC) podczas próby diagnostyki niepowodzenia połączenia i pobrania informacji.
  • Zestawy klastrów: kilka z kluczowych funkcjonalności niezbędnych do kompleksowego przetestowania klastrów nie jest obecnych w tym buildzie.
  • Sprawdzenie błędów podczas tworzenia woluminu: podczas procesu tworzenia woluminu w klastrze może zdarzyć się błąd zatrzymujący go. Zaleca się wtedy restart komputera, usunięcie woluminu oraz ponowienie próby.
  • Sprawdzanie błędów podczas naprawy woluminu: podczas procesu naprawy woluminu w klastrze może zdarzyć się błąd zatrzymujący go. Zaleca się wtedy restart komputera, utrata lub uszkodzenie danych nie powinno mieć miejsca.
SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 9 sierpnia 2017, 12:36 Kategoria: Windows Server 2016

Kolejna z atrakcji Disneya wykorzystywać będzie sensor Kinect

Technologia manipulująca ty, co postrzegają nasze zmysły stale się rozwija. Mimo iż wydawać by się mogło, że badania w tej dziedzinie skupiły się ostatnimi czasy wyłącznie na goglach rzeczywistości rozszerzonej i wirtualnej, wcale tak nie jest. Dobrym tego przykładem są ostatnie działania Disneya, którego specjaliści starają się wykrzesać pełnię potencjału z wydawałoby się nieco przestarzałego rozwiązania, jakim jest Kinect.

Niewątpliwą zaletą tego podejścia jest fakt, że jest ono po prostu wygodnie. Korzystając z sensora Kinect nie musimy zakładać na siebie jakiegokolwiek oprzyrządowania, które praktycznie zawsze i niezależnie od modelu generuje pewien dyskomfort. Sam pomysł Disneya, figurujący pod nazwą Magic Bench, jest stosunkowo prosty – w specjalnie przygotowanym pokoju znajduje się ławka oraz lustro, na którym wyświetlany jest obraz rzeczywisty wzbogacony o nałożone animacje. Zważywszy na to, że warunki oświetleniowe są niemal idealne, zaś zastosowany sensor głębi jest dokładniejszy niż w przypadku gogli VR/AR, całość wypada po prostu naturalniej. Oczywiście technologia tego typu nie daje możliwości porównywalnych do tych oferowanych przez najnowsze urządzenia, jak chociażby HoloLens, jednakże jeśli chodzi o jakość wypada o niebo lepiej. Wystarczy przyjrzeć się płynności i trafności animacji w przestrzeni, by to zrozumieć. W przypadku technologii opracowywanej obecnie przez Disneya nie mogło zabraknąć również przestrzennego dźwięku, jednakże jest on statyczny (poza obszarem ławki traci swoje właściwości). Co ciekawe, twórcy pokusili się nawet o dodanie układu haptycznego, dzięki któremu użytkownicy mają być w stanie doświadczyć kompletniejszego wachlarza bodźców.

Zważywszy na łatwość implementacji opisywanego rozwiązania, można spodziewać się, że lista atrakcji w parkach Disneya niebawem ulegnie powiększeniu o kolejną pozycję. Całkiem możliwe również, że technologia tego typu zawita również z biegiem czasu w naszym codziennym życiu, chociażby pod postacią animowanego asystenta pojawiającego się na naszym lustrze.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 9 sierpnia 2017, 09:48 Kategoria: Sprzęt

OneDrive ma już 10 lat!

OneDrive obchodzi dzisiaj 10 urodziny. Okrągła rocznica produktu, który w ciągu dekady zmienił nie tylko nazwę, ale i rozrósł się do ogromnych rozmiarów usługi, aż prosi się o podsumowanie. OneDrive debiutował jako Windows Live Folders, by później zmienić nazwę na Windows Live SkyDrive. Technologia była wówczas na tyle nowatorska, że Microsoft musiał po raz pierwszy tłumaczyć użytkownikom, czym jest dysk w chmurze i na czym polega przechowywanie w nim plików. Co wydarzyło się później?

We udostępnionym dokładnie 10 lat temu poście zatytułowanym Przechowuj swoje pliki w "chmurze" z Windows Live SkyDrive (zwróćcie uwagę na cudzysłów!) Microsoft po raz pierwszy przedstawiał światu swoją nową usługę: "Czym jest Windows Live SkyDrive? Windows Live SkyDrive to całkiem nowa usługa Windows Live, która daje użytkownikom 500 MB miejsca w sieci na przechowywanie i udostępnianie plików. Pomyślcie o tym, jak o osobistym 'dysku twardym' w Internecie - lub w 'chmurze'. Domyślnie otrzymujecie kilka chronionych katalogów, w których możecie przechowywać pliki. Katalogi te są całkowicie chronione przed publicznym dostępem. Tylko wy możecie je oglądać. Windows Live SkyDrive pozwala wam jednak tworzyć lub wybierać konkretne foldery, które możecie udostępniać wszystkim (foldery publiczne) lub wybranym osobom z listy Windows Live Contacts". W pewnym sensie SkyDrive OneDrive zachował swojego dawnego ducha produktu, nawet mimo tego, że oferowana za darmo przestrzeń dyskowa powiększyła się 10-krotnie.

Na przestrzeni lat OneDrive zyskiwał i porzucał funkcjonalności, zmieniał nazwy i wzbudził kilka kontrowersji - zwłaszcza związanych z nazwą, która musiała zostać zmieniona, i cofnięciem darmowej oferty nielimitowanej przestrzeni dyskowej, którą użytkownicy wykorzystywali na skalę, której Microsoft nie przewidział. Tak czy inaczej z niszowego produktu, którego możliwe zastosowania Microsoft musiał dopiero przedstawiać, OneDrive stał się usługą obsługującą każdego dnia ponad 115 milionów klientów i używaną przez 85% firm z listy Fortune 500. Dziś użytkownicy dysku chmurowego mogą liczyć na wsparcie dla dużych rozmiarów plików, podgląd plików ponad 270 typów, wliczając w to DICOM, AI, PSD. PDF, Visio, historię wersji dla wszystkich typów plików, inteligentne wyszukiwanie z udziałem Microsoft Graph, integrację z Microsoft Flow czy rozbudowane funkcje współpracy i udostępniania, obejmujące Mac, iOS, Androida, klienta przeglądarkowego i Windows.

Co dalej? Obecnie trwają prace nad funkcją OneDrive Files On-Demand, która stanie się ogólnodostępna jeszcze w tym roku. "A to dopiero początek" - zapowiada Microsoft - "W najbliższych miesiącach udostępnimy niesamowite funkcje mobilne, innowacyjne sposoby zarządzania i zabezpieczania zawartości, oraz inteligentniejsze funkcje udostępniania i współpracy, które będą lepsze, niż kiedykolwiek". Cóż, trzymamy za słowo i zastanawiamy się, o czym w temacie OneDrive będziemy mogli napisać za kolejnych 10 lat!

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 23:26 Kategoria: OneDrive

Sierpniowy Patch Tuesday z poprawkami także dla Windows 7 i 8.1

W ubiegłym roku Microsoft zadecydował, że Windows 7 i Windows 8.1 przejdą na model comiesięcznych aktualizacji na wzór Windows 10. Aktualizacje zbiorcze są więc dostarczane w każdy drugi wtorek miesiąca, co w nomenklaturze Microsoftu nazywa się Patch Tuesday (lub Update Tuesday). Dziś właśnie przypadł taki dzień - z tej okazji Microsoft udostępnił aktualizacje dla Windows 10, a także obraz ISO jednej z ostatnich kompilacji Fall Creators Update. Teraz zajmiemy się jednak nieco starszymi wersjami Okienek.

Windows 7

Windows 7 SP1 utracił wsparcie podstawowe dwa lata temu, ale jego wsparcie rozszerzone potrwa jeszcze do roku 2020. Dziś użytkownicy Siódemki otrzymali aktualizację KB4034664, którą można zainstalować ręcznie, pobierając ją z Wykazu usługi Microsoft Update. Aktualizacja jest też przeznaczona dla Windows Server 2008 R2 i zawiera tylko jedną odnotowaną zmianę:

  • Aktualizacje zabezpieczeń dla Microsoft JET Database Engine, Common Log File System Driver, Microsoft Windows Search Component, Volume Manager Driver, Internet Explorer, Windows Server i sterowników trybu jądra.

Windows 8.1 i Windows Server 2012 R2 otrzymały dziś z kolei aktualizację KB4034681, którą także można pobrać ręcznie z Wykazu usługi Microsoft Update. Oto, co zostało poprawione:

  • Rozwiązano problem z połączeniem LUN, które było odbierane po alokacji bufora podczas przepełnienia zbierania statystyk iSCSI i wywoływało błąd 0x19. Problem z interfejsem ukrywającym cele iSCSI zostanie rozwiązany w następnej aktualizacji.
  • Aktualizacje zabezpieczeń dla Windows Server, Microsoft Windows Search Component, Internet Explorer, Volume Manager Driver, Common Log File System Driver, Microsoft Windows PDF Library, Microsoft JET Database Engine, sterowników trybu jądra i Windows Hyper-V.

Obie aktualizacje można pobrać zarówno ręcznie, jak też i poprzez Windows Update, udając się do Panelu sterowania.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 22:10 Kategoria: Windows 7

Outlook.com w nowej wersji beta. Co się zmieniło?

Microsoft uruchomił dzisiaj nową odsłonę przeglądarkowego Outlook.com. Opcjonalna wersja beta serwisu pozwala wypróbować "nowe innowacje w produkcie" i zawiera "ostatnie osiągnięcia w programowaniu, designie i sztucznej inteligencji". Możliwość przełączenia się na wersję beta nie stała się ogólnodostępna, niemniej jednak już teraz możemy napisać o najważniejszych funkcjach, które trafiły do przeglądarkowego klienta poczty.

Szybsze doświadczenie użytkowania

Microsoft zaimplementował bardziej responsywny framework przeglądarkowy, który aktualizuje funkcję wyszukiwania, odświeża wygląd dostosowując go do nowoczesnego stylu konwersacji i wprowadza nowy design pozwalający szybciej oglądać, czytać i dodawać załączniki.

Outlook.com beta

Inteligentniejsza skrzynka

Skrzynka odbiorcza wyposażona została w funkcję Szybkich Podpowiedzi (Quick Suggestions), która pozwala nam z łatwością dodawać do wiadomości informacje o restauracjach, lotach lub kalendarzach ulubionych drużyn. Zmieniło się także podejście do wyświetlania grafik. Od teraz wszystkie wysłane i odebrane zdjęcia stają się dostępne w jednym miejscu, dzięki czemu możemy w każdej chwili do nich powrócić i je udostępnić. Nowoczesny styl konwersacji ułatwia też zarządzanie i przeglądanie zdjęć i załączników.

Outlook.com beta

Większe możliwości personalizacji

Outlook.com beta pozwala spersonalizować skrzynkę, przypinając ulubione osoby i foldery. Użytkownik może dzięki temu szybko dotrzeć do najważniejszych znajomych, plików i konwersacji. Microsoft pisze też o łatwiejszych możliwościach ekspresji, wliczając to wsparcie dla emoji i GIFów bezpośrednio w Outlook.

Outlook.com beta

Jak zacząć korzystać z wersji beta? Po wejściu do przeglądarkowej aplikacji Outlook w prawym górnym rogu może pojawić się przełącznik Try the beta. Jego włączenie spowoduje przejście do nowej wersji. Jak dodaje Microsoft, "Jeśli nie widzicie go teraz, zobaczycie go w ciągu najbliższych tygodni". Przełącznik daje też możliwość powrotu do starszej wersji Outlook, jeśli znudzi nam się korzystanie z bety lub będziemy potrzebowali porównania.

Aktualizacja: znaleźliśmy już sposób, by aktywować wersję beta, nawet gdy przełącznik nie jest początkowo widoczny - sposób przedstawiamy tutaj.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 21:37 Kategoria: Outlook.com

Windows 10 Fall Creators Update: build 16251 do pobrania jako obraz ISO

Pod koniec lipca Microsoft wypuścił jedną z najświeższych kompilacji Windows 10 Fall Creators Update, oznaczoną numerem 16251. Przedpremierowo kompilacja trafiła do Insiderów w kręgu Fast, a niedługo później także i Slow, co często zapowiada wydanie obrazu ISO. Tak też się stało. Obraz wersji 16251 został wydany blisko miesiąc po 16232 i jest dostępny w kilku wariantach. Mogą go pobrać Insiderzy, którzy chcieliby wykonać czystą instalację, wypalić kopię na płycie lub stworzyć pendrive'a instalacyjnego. Kompilacja 16251 jest też ważna z punktu widzenia deweloperów, bowiem zgodny z nią Windows 10 SDK jest - jak mówił Microsoft "platformowo kompletny".

Patch Tuesday

Obraz ISO można pobrać w pięciu wariantach:

  • Windows 10 Insider Preview - Build 16251
  • Windows 10 Insider Preview Enterprise - Build 16251
  • Windows 10 Insider Preview Education - Build 16251
  • Windows 10 Insider Preview Home Single Language - Build 16251
  • Windows 10 Insider Preview Home China - Build 16251

Dostępnych jest też pięć dodatkowych pakietów dla Insiderów:

  • Symbols MSI Insider Preview – Build 16251 32-bit / 64-bit
  • Features on Demand Pack Insider Preview (part 1) – Build 16251 32-bit / 64-bit
  • Features on Demand Pack Insider Preview (part 2) – Build 16251 32-bit / 64-bit
  • Language Pack Bundle Insider Preview – Build 16251
  • Inbox Apps Bundle Insider Preview – Build 16251

Wszystkie te edycje dostępne są w wersjach 32-bit i 64-bit. Obraz ISO można pobrać za darmo z oficjalnej strony Windows Insider Preview Downloads. Wystarczy tylko zalogować się poprzez konto Microsoft, wybrać edycję, język oraz wersję - po ich wybraniu obraz ISO automatycznie zacznie być pobierany.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 20:40 Kategoria: Windows 10

Sierpniowy Patch Tuesday: nowe aktualizacje zbiorcze dla Windows 10

Mamy dziś drugi wtorek miesiąca, a więc przyszedł czas na sierpniowy Patch Tuesday. Aktualizacje zbiorcze z poprawkami otrzymały wszystkie cztery wersje Windows 10, wliczając w to Creators Update (1703), Anniversary Update (1607), November Update (1511) i pierwsze wydanie (1507). Co zostało poprawione? Każda z edycji systemu otrzymała po kilka poprawek funkcjonalnych i kilkanaście aktualizacji bezpieczeństwa dla ważnych komponentów systemu. By je pobrać, wystarczy już teraz otworzyć Windows Update. W międzyczasie możecie zapoznać się z listami zmian, które prezentujemy poniżej.

Patch Tuesday

Creators Update - lista zmian w aktualizacji 15063.540
  • Rozwiązano problem z zasadami utworzonymi w Mobile Device Management (MDM), które powinny mieć wyższą ważność, niż zasady ustawione przez pakiety aprowizacyjne;
  • Rozwiązano problem z zasadą grupy Site to Zone Assignment List, która nie włączała się na maszynach, na których ją ustawiono;
  • Rozwiązano problem z wysypywaniem się asystenta (wizarda) ustawień AppLocker podczas zaznaczania kont;
  • Rozwiązano problem z określeniem relacji głównego komputera gdy użytkownik rozłączył nazwę domeny NetBIOS od DNS Name. Uniemożliwiało to przekierowanie folderów i roaming profilów na drugi komputer;
  • Rozwiązano problem z Mobile Device Manager Enterprise, który po nieudanej próbie dostępu wyświetlał błędy zatrzymania;
  • Aktualizacje bezpieczeństwa dla Microsoft Edge, Microsoft Windows Search Component, Microsoft Scripting Engine, Microsoft Windows PDF Library, Windows Hyper-V, Windows Server, sterowników trybu jądra, Windows Subsystem for Linux, powłoki Windows, Common Log File System Driver, Internet Explorer oraz Microsoft JET Database Engine.

Aktualizacja wiąże się z jednym problemem - języki arabski i czeski w Microsoft Edge i innych programach mogą zostać przestawione na angielski.

Anniversary Update - lista zmian w aktualizacji 14393.1593
  • Rozwiązano problem z aplikacjami, które uruchamiały się czasem z obramowaniem, choć włączony był Tryb tabletu;
  • Rozwiązano problem z uruchamianiem niektórych aplikacji po wybudzeniu urządzenia ze stanu Connected Standby;
  • Aktualizacje bezpieczeństwa dla sterowników trybu jądra, Microsoft Windows Search Component, Microsoft Windows PDF Library, Internet Explorer, Microsoft Scripting Engine, Common Log File System Driver, Windows Server, Windows Hyper-V oraz Microsoft JET Database Engine.
November Update - lista zmian w aktualizacji 10586.1045
  • Rozwiązano problem z wdrażaniem aplikacji na urządzenia zarządzane przez AppLocker;
  • Rozwiązano problem z uruchamianiem niektórych aplikacji po wybudzeniu urządzenia ze stanu Connected Standby;
  • Aktualizacje bezpieczeństwa dla sterowników trybu jądra, Microsoft Graphics Component, Microsoft Windows Search Component, Microsoft Windows PDF Library, Microsoft Edge, Internet Explorer, Microsoft Scripting Engine, Windows Server, Common Log File System Driver, Windows Hyper-V oraz Microsoft JET Database Engine.
Oryginalne wydanie Windows 10 - lista zmian w aktualizacji 10240.17533
  • Rozwiązano problem z uszkodzeniem niektórych danych o logowaniu użytkownika (ID 4624) w kontrolerach domeny;
  • Rozwiązano problem z uruchamianiem niektórych aplikacji po wybudzeniu urządzenia ze stanu Connected Standby;
  • Aktualizacje bezpieczeństwa dla Microsoft Scripting Engine, Microsoft Edge, Internet Explorer, Microsoft Windows Search Component, Microsoft Graphics Component, sterowników trybu jądra, Microsoft Windows PDF Library, Windows Server, Common Log File System Driver, Windows Hyper-V, oraz Microsoft JET Database Engine.
SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 20:24 Kategoria: Windows 10

Bill Gates narzekał, że Pasjans jest za trudny. Jak w ogóle powstał ten klasyk?

Pasjans to jedna z tych gier, nad którymi wielu z nas spędziło setki godzin, umilając sobie czas na nudnych wykładach czy podczas przerwy w pracy. Towarzyszy nam w Windows, odkąd pamiętamy, i nawet po prawie 20 latach lubimy do niej wrócić - z braku laku, z sentymentu czy żeby pobudzić szare komórki. Jak w ogóle doszło do tego, że słynna karcianka zagościła w Windows? Jak powstała i - przede wszystkim - jakie niesłuszne zastrzeżenia żywił do niej Bill Gates?

Osobą odpowiedzialną za napisanie Pasjansa (Microsoft Solitaire) jest Wes Cherry. W 1988 roku odbywał staż zawodowy w Microsoft i - jak mówi - stażowanie u giganta było dość czasochłonne. Mimo to znalazł wolną chwilę i w ciągu kilku godzin napisał Pasjansa. "Tak naprawdę wpadłem na pomysł napisania Pasjansa dla Windows z nudów. Nie było wtedy zbyt wielu gier, więc trzeba było je zrobić. Od połowy do końca lat 90' przypadł okres, kiedy ludzie zaczęli na dobre używać komputerów w domu. Microsoft mówił oficjalnie, że Pasjans pojawił się, by nauczyć ludzi obsługi myszy, jednak w rzeczywistości chodziło o coś, by móc się rozerwać" - mówi Wes. Okazało się, że nie Pasjans nie dla wszystkich jest tak zabawny. Według ówczesnego szefa Microsoft gra była po prostu za trudna: "Zanim wydali Windows, Bill Gates go oczywiście wypróbował. Jego największą skargą było to, że zbyt trudno w Pasjansa wygrać".

Użytkownicy rzecz jasna szybko nauczyli się obsługi myszki (w latach 90' nie było to takie oczywiste), a Pasjans nie poszedł w odstawkę, lecz stał się jedną z ulubionych aktywności podczas spędzania czasu przed komputerem. "Liczba godzin zmarnowanych przy Pasjansie jest bez wątpienia niepoliczalna. Mogę powiedzieć, że gdy Pasjans został wydany w 1990 r., na świecie zapanowała recesja" - mówi deweloper. Czy odpowiedzialność za to spoczywa na (nie)zwykłej karciance? Być może wszystkiemu winna jest funkcja boss key, która za pomocą naciśnięcia jednego klawisza pozwalała schować grę, gdy idzie szef, i np. zmaksymalizować arkusz kalkulacyjny, by pracownik mógł udawać, że pracuje. "Microsoft kazał mi to usunąć" - dodaje Wes. Jako że gra jest na rynku już od prawie dwóch dekad i wraz z Windows sprzedała się w milionach kopii, jej twórca mógłby być dzisiaj milionerem, ale... tak się nie stało: "Nie zapłacono mi ani centa. Mówiłem kiedyś, że gdybym dostał centa za każdą kopię, byłbym dzisiaj bardzo, bardzo bogaty. Do tej pory tylko 14 osób wyszło na tym dobrze. Ja czekam z całą resztą".

Co robi dziś twórca Pasjansa? Czy dalej zajmuje się komputerami? "Pracuję teraz z Apple" - mówi Wes Cherry i dodaje, że jest właścicielem cydrowni. Cóż, jego historia jest świetnym przykładem tego, jak nuda i kilka wolnych godzin stażysty doprowadziły do stworzenia jednej z najważniejszych gier w historii komputerów.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 18:52 Kategoria: Gry

Microsoft ostrzega przed phishingiem w e-mailach

Cyberprzestępcy liczą często na naiwność użytkowników, podszywając się pod dział wsparcia technicznego znanych firm. Nietrudno się domyślić, że gdy na celowniku znajdują się użytkownicy Windows, wiadomości ze złośliwymi linkami mają wyglądać na wysłane przez Microsoft. Po zastosowaniu się do podanych wskazówek możemy paść ofiarą wymuszenia okupu za odszyfrowanie danych lub kradzieży tożsamości. Microsoft mówi o ostatnich trendach wśród przestępców i sposobach radzenia sobie z nimi.

O ile phishing stanowił spore zagrożenie w ciągu ostatnich lat, o tyle Microsoft Malware Protection Center odnotował, że sposoby działania w tym szemranym interesie przeszły znaczącą ewolucję. Jedną z obranych taktyk są kampanie phishingowe, wiodące do tzw. tech support scams, czyli fałszywych stron udających sprawdzone działy pomocy technicznej. By pokazać skalę problemu, Microsoft mówi o co najmniej trzech milionach użytkowników, którzy każdego miesiąca padają ofiarą takich scamów. Najczęściej stosowane techniki można podzielić na trzy grupy:

  • Złośliwe reklamy dołączone do budzących wątpliwości stron. Udostępniane tam linki prowadzą do pobrania złośliwego oprogramowania lub przekierowują użytkownika na strony z fałszywą pomocą techniczną.
  • Fałszywa pomoc techniczna współpracuje ze złośliwym oprogramowaniem, takim jak Hicurdismos, który wyświetla spreparowany BSOD, czy Monitnev, monitorujący działania użytkownika i wyświetlający fałszywe komunikaty o błędach związane z uruchomionymi aplikacjacmi.
  • Przestępcy uciekają się też do cold callingu, czyli dzwonienia do potencjalnych ofiar i podszywania się pod pomoc techniczną. Użytkownik jest instruowany, by pobrał aplikacje, które w rzeczywistości udzielają zdalnego dostępu do komputera.

Wiele spośród wiadomości e-mail, które inicjują dalsze procesy kradzieży danych lub wymuszenia okupu, zostaje wysłanych z adresów, których nazwy już budzą podejrzenie, np. "love.5[redacted]t.com," "s[redacted]t.com," czy "k[redacted]g.org". Nazwy mogą jednak nawiązywać do znanych firm, jak choćby Microsoft, jednak wprawne oko zwykle szybko wykryje błąd.

Scam
Taka strona już na pierwszy rzut oka budzi podejrzenia

Linki wiodące do złośliwej zawartości mogą dla niepoznaki zostać umieszczone wewnątrz tekstu, udając np. numer przesyłki, który powinniśmy kliknąć, by sprawdzić jej status. Inne korzystają z wyskakujących okienek dialogowych, które po zamknięciu uruchamiają się ponownie, przez co początkującemu użytkownikowi trudno jest opuścić taką stronę. Komunikaty z instrukcjami mogą też udawać normalne okna dialogowe, jakie otwierają się w systemie operacyjnym. Wielu z tych zagrożeń można jednak uniknąć. Microsoft wspomina o kilku warstwach zabezpieczeń. Jedna z nich wbudowana jest w sam system, dlatego firma zachęca do uaktualnienia Windows 10 do Creators Update, który ową warstwę rozwija jeszcze bardziej. Kolejną warstwą jest wbudowany filtr antyspamowy Microsoft Exchange Online Protection (EOP) dla użytkowników poczty w Office 365. Inną funkcją pakietu jest Office 365 Advanced Threat Protection, który chroni skrzynki, blokując niebezpieczne załączniki i złośliwe linki. Na wiadomości ze scamem wyczulony jest również filtr Outlook.com. Ostatnią warstwą, o której wspomina Microsoft, jest filtr Windows Defender SmartScreen, współpracujący z przeglądarką Microsoft Edge. Blokuje on strony ze scamem, złośliwe strony i pobieranie złośliwego oprogramowania.

Jeśli nasza przeglądarka wpadnie w pętle otwierających się natarczywych okienek dialogowych, możemy ostatecznie wejść do Menedżera zadań i zakończyć jej proces. Złośliwe strony można także zgłosić bezpośrednio w przeglądarce Edge. Firma podkreśla też, że w pochodzących od niej (lub wyświetlanych przez Windows) okienkach dialogowych nigdy nie ma numerów telefonów, z którymi użytkownik miałby się kontaktować - to tylko jeden ze sposobów, by odróżnić prawdziwy komunikat od spreparowanego.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 17:17 Kategoria: Bezpieczeństwo

LinkedIn zintegrowany z Bixby, asystentem w telefonach Samsunga

Samsung planował wypuścić swojego cyfrowego asystenta Bixby w tandemie ze smartfonami Galaxy S8 i S8+, jednak na skutek opóźnienia zadebiutował on w USA dopiero pod koniec lipca. Asystent otrzymał teraz wsparcie dla zawartości i kalendarza LinkedIn. Wystarczy przesunąć palcem w prawo po ekranie, a uruchomi się Bixby, który szybko pozwoli przygotować się na nadchodzące spotkania i sprawdzić plan na nadchodzący dzień. Dzięki integracji dane o spotkaniach i najświeższe wiadomości dnia są podane praktycznie na tacy.

Jeśli chodzi o spotkania, Bixby poinformuje nas o tym, z kim się umówiliśmy. Odpowiada za to funkcja terminarza i jej powiadomienia. Asystent udostępnia linki do profilów LinkedIn, gdzie znajdziemy inne istotne informacje o kontrahentach, takie jak wspólne połączenia. Informacje te będą też dostępne dla wszystkich zakończonych spotkań w sekcji "LinkedIn: Osoby, które spotkałeś". Użytkownik może w ten sposób zyskać wgląd w ostatnie spotkania, połączyć się, zacząć obserwować dane osoby i wysyłać im wiadomości.

LinkedIn Bixby LinkedIn Bixby

Cyfrowy asystent pomoże nam również w byciu na bieżąco z nowymi i interesującymi historiami, które mogą okazać się ważne dla naszej firmy lub kariery. Dzięki integracji z niedawno wprowadzoną do LinkedIn funkcją Trending Storylines będziemy otrzymywać najnowsze wiadomości i nigdy nie przegapimy tych istotnych. Jak połączyć oba serwisy? Microsoft przekonuje, że to proste: wszystko będzie gotowe po pobraniu aplikacji LinkedIn i zalogowaniu się na swoim koncie. Następnie, gdy otworzymy Bixby, znajdziemy tam powiadomienia kontekstowe z LinkedIn, które pojawiają się przez cały dzień i są podzielone na sekcje. Jeżeli chcemy dodatkowo korzystać z usług wymagających informacji o lokalizacji, nasz telefon musi mieć włączony GPS. Pełne możliwości Bixby posiada przy połączeniu z Wi-Fi i zalogowaniu się na koncie Samsung.

Po licznych perturbacjach patentowych Microsoft i Samsung nawiązali bliską współpracę, której efektem jest najczęściej dołączanie aplikacji i rozwiązań giganta z Redmond do smartfonów Galaxy, a także integracja ekosystemów obu firm. Jednym z ostatnich przykładów jest funkcja Samsung Flow, która za pośrednictwem telefonu pozwoli w przyszłości odblokować dowolny PC z Windows 10.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 16:39 Kategoria: Oprogramowanie

Planner po aktualizacji, czyli jeszcze wygodniejsze zarządzanie pracą zespołu

W skład popularnego pakietu Office 365 wchodzi wiele aplikacji, zaś ich liczba z roku na rok ulega powiększeniu. Nie oznacza to jednak, że gigant z Redmond porzuca rozwój tych już istniejących – dobrym tego przykładem jest Planner, narzędzie ułatwiające organizację pracy w grupie. Otrzymało ono niedawno zestaw całkiem przydatnych nowości, ponadto jego działanie zostało zoptymalizowane.

Na największą uwagę w najświeższej wersji Plannera zasługują zwłaszcza 4 zmiany. Poszczególne okna programu otwierają się teraz o wiele szybciej niż uprzednio, poprawiona została również nieco ogólna optymalizacja aplikacji. Dodana została opcja, o którą często prosili użytkownicy – można teraz przypisać do jednego zadania większą liczbę osób. Przydatne może się również okazać rozwinięcie mobilnej wersji aplikacji, dzięki czemu notyfikacje oraz część informacji podejrzeć możemy również poza swoim stanowiskiem pracy, na przykład w drodze do domu. Osoby zarządzające pracą całego zespołu powinny docenić zwłaszcza integrację pomiędzy Teams a Plannerem, która została teraz jeszcze bardziej pogłębiona. W rezultacie połączenie to działa nie tylko naturalniej, lecz sprawia również wrażenie o wiele pełniejszego w skutek dodania nowych opcji.

Niestety, Planner jako profesjonalne narzędzie do zarządzania dostępny jest obecnie jedynie w zaawansowanych planach Office 365 dla firm, w podstawnym pakiecie po prostu go nie znajdziemy. Niemniej, polityka Microsoftu w tej sprawie jest całkiem zrozumiała – narzędzie te stanowi jeden z atutów, mających przekonać przedsiębiorców do wybrania pełniejszej (i jednocześnie droższej) odmiany Office 365 dla firm. Zważywszy na możliwości oferowane przez Planner, naprawdę warto się nad tym zastanowić.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 10:59 Kategoria: Office 365

Aktualizacja aplikacji Xbox Beta zapowiada zmiany w modelach awatarów

Microsoft jak większość wielkich firm dba o doświadczenia swoich użytkowników. W tym właśnie celu udostępnia on w ramach specjalnych programów nowe kompilacje swojego systemu oraz aplikacje – służy to bowiem nie tylko wyłapaniu ewentualnych błędów, lecz również poznaniu opinii użytkowników na temat nowości i najświeższych rozwiązań. Dzięki temu, gdy trafiają one do ogólnodostępnych aplikacji są zwykle dobrze przyjmowane (oczywiście zdarzają się wyjątki, jak chociażby odświeżona wersja Skype). Jedną z testowych aplikacji tego typu jest Windows 10 Xbox Beta, w której to wprowadzono ostatnio nieco zmian.

Nowa wersja aplikacji Xbox

Najnowsza wersja Xbox Beta sprawia wrażenie swego rodzaju pomostu, mającego przygotować użytkowników na nadchodzące zmiany. Możliwa jest teraz zmiana klasycznego, ciemnego motywu aplikacji na nowy, dużo jaśniejszy odpowiednik. Sugeruje to, że prawdopodobnie niebawem pojawią się nowe możliwości spersonalizowania programu, być może nawet opcje bardziej zaawansowane, niż sama zmiana kolorystyki. Największą jednak nowością w Xbox Beta jest usunięcie absolutnie wszystkich modeli 3D awatarów. Ma to przygotować aplikację na pojawienie się ich odświeżonej odsłony, która ma trafić do aplikacji jesienią – co z kolei oznacza, że prawdopodobnie premierę będą miały wraz z wprowadzeniem Fall Creators Update.

Mimo iż aktualizacje tego pokroju nie wprowadzają w zasadzie zmian użytkowych, nadal są całkiem przydatne. To właśnie dzięki nim snuć można przypuszczenia na temat największych zmian, które jeszcze nie zostały zapowiedziane. W tym konkretnym przypadku jest również kolejny profit: jeżeli testującym będzie na tym bardzo zależało, usunięcie obecnych modeli awatarów ze stabilnej wersji aplikacji nie dojdzie do skutku.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 8 sierpnia 2017, 09:44 Kategoria: Windows 10

Poprawione ustawienia prywatności w Windows 10 spotkały się z dobrym przyjęciem

Gdy na rynek wchodził Windows 10, niektórzy użytkownicy zaczęli wyrażać obawy o swoją prywatność. Wiąże się to choćby ze zbieraniem danych telemetrycznych. Chociaż funkcje te można wyłączyć, wielu użytkowników i krytyków po prostu omija Dziesiątkę szerokim łukiem. W zeszłym roku w sprawie telemetrii zainterweniował nawet francuski urząd odpowiedzialny za ochronę danych osobowych, CNIL. Oczekiwane zmiany jednak nadeszły, a Microsoft chwali się ich dobrym przyjęciem.

Największy przełom nastąpił na początku roku, gdy do Windows 10 wprowadzono nowe ustawienia prywatności oferujące użytkownikom większa kontrolę i czytelniejsze informacje. Ustawienia te można skonfigurować jeszcze przed pierwszym uruchomieniem systemu (OOBE) oraz na specjalnym portalu z ustawieniami konta Microsoft. W rezultacie CNIL, który wcześniej podawał w wątpliwość zgodność Windows 10 z francuskim prawem, odnotował zmniejszenie rozmiarów pobieranych danych telemetrycznych o blisko połowę. Zmiany na plus podsumował też Microsoft, który napisał, że "Wasz feedback pomaga kształtować prywatność w Windows".

Prywatność w Windows 10

W dzisiejszym poście na blogu Windows Microsoft odnosi się do wprowadzonych w kwietniu zmian, które w Windows 10 Creators Update dają użytkownikowi większą kontrolę nad prywatnością: "Poprawki te obejmują informacje o produkcie, aktualizację oświadczenia o prywatności Microsoftu i publikowanie większej ilości informacji o danych diagnostycznych, które zbieramy. Od tego czasu feedback, który otrzymujemy na temat Creators Update, był pozytywny. To dla nas świetne wiadomości, bo to, co od was słyszymy, bezpośrednio wpływa na poprawki, które wprowadzamy". Mimo iż telemetria (zwana też "danymi diagnostycznymi i danymi użycia") często wzbudza podejrzenia, według Microsoft aż 71% użytkowników Windows 10 wybiera wysyłanie pełnych danych urządzenia, przy czym firma cytuje feedback chwalący "ustawienia prywatności dodane do czystych instalacji".

Microsoft wspomina też o przeglądarkowym portalu (na zrzucie ekranu powyżej), gdzie możemy skonfigurować ustawienia prywatności dla konta Microsoft i - co za tym idzie - także dla systemu Windows 10. Według firmy z sekcji ustawień prywatności na portalu skorzystały już ponad 23 miliony osób. Dowiadujemy się również, że Windows 10 jest zgodny z Ogólnym rozporządzeniem o ochronie danych (GDPR), które w krajach Unii Europejskiej wejdzie w życie w 2018 roku. GDPR dotyczy w gruncie rzeczy ochrony i poszanowania dla prawa do prywatności osobistej, do których Microsoft się oczywiście zobowiązuje.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 7 sierpnia 2017, 23:35 Kategoria: Windows 10

Zestaw Mixed Reality od Acer rozłożony na czynniki pierwsze

W październiku zeszłego roku Microsoft zapowiedział całą rodzinę zestawów Windows Mixed Reality od Dell, Lenovo, HP, ASUS i Acer. Urządzenia mają stanowić dopełnienie HoloLens w świecie VR/MR, także jeśli chodzi o ceny - te bowiem zaczynają się od 299 dolarów. Dziś pod lupę weźmiemy zestaw od Acer. Gdy jego przedsprzedaż wystartowała na początku miesiąca, wszystkie dostępne egzemplarze zostały błyskawicznie wyprzedane. Jeden z nich udało się jednak rozebrać na czynniki pierwsze, czego efekty możecie zobaczyć w galerii poniżej.

Gdy na rynek wchodzi nowatorski produkt, interesuje nas nie tylko jego powierzchowność, ale i wnętrze. Tym razem zajrzymy do środka deweloperskiej wersji Acer Windows Mixed Reality Headset, którego teardown udokumentował Shachar Weis, deweloper oprogramowania z Packet 39. Po rozebraniu urządzenie odkrywa przed nami czujniki podczerwieni, ekrany LCD, dwie kamery z czujnikami głębi posiadające własne rozpraszacze ciepła i wreszcie płytę główną, która utrzymuje to wszystko w ryzach. No dobrze, czas wykręcić śrubki!

Jak proces demontażu opisuje Shachar Weis? Zaczęło się od rzepów, potem wykręcenie 6 śrubek i zdjęcie powłoki przylegającej do twarzy. Pod spodem kryją się dwie ochronne nasadki podtrzymujące soczewki i kolejne śrubki podtrzymujące plastikową powłokę - tu już demontaż stał się trudniejszy. W dalszej kolejności docieramy do czujnika zbliżeniowego IR i gniazda audio jack. Kolejne śrubki pozwalają wymontować LCD i moduł soczewek. Nie został on otwarty z tego względu, że zwykle takie podzespoły są hermetycznie "zapieczętowane" i trudno je złożyć z powrotem. Moduł LCD jest połączony z płytą główną dwoma kablami, a trzeci należy do czujnika IR. Tylna strona płyty głównej zawiera kod QR i numer seryjny. Idziemy dalej - dwie kamery posiadają własne kable taśmowe i ich powłokę ochronną. Po jej zdjęciu nie ma niestety żadnych oznaczeń, które mówiłyby więcej o modelu/rodzaju kamery. Każda z nich posiada płaski i elastyczny radiator przyklejony z tyłu. Jeśli chodzi o istotne elementy, na tym właściwie koniec.

Jak wyjaśnia deweloper, złożenie HMD z powrotem nie przysporzyło większych trudności. Urządzenie działa dalej, co jest generalnie sporym sukcesem. Cały raport znajdziemy na stronie CallMeVice.com.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 7 sierpnia 2017, 21:19 Kategoria: Sprzęt

Możliwa jest teraz częstsza zmiana domowej konsoli Xbox

Konsola Xbox One przechodzi ostatnio sporo zmian, zarówno tych większych, jak i mniejszych. Dwa dni temu zmodyfikowano limity jednej z funkcjonalności – określania danej konsoli jako domową, z 3 do 5 razy do roku. Może się to okazać przydatne zwłaszcza osobom, które chcą wymienić się grami ze znajomymi.

Wyznaczenie domowej konsoli Xbox niesie ze sobą szereg profitów. Dzięki temu, każdy kolejny użytkownik który zaloguje się do systemu, zyskuje dostęp do gier i zawartości do pobrania zakupionej w Sklepie przez właściciela maszyny (konta do którego została ona przypisana). Ponadto, skorzystać mogą oni z subskrypcji Xbox Live Gold - również należącej do wspomnianego konta głównego. Kolejną zaletą tego rozwiązania, pod warunkiem iż zostało ono wcześniej aktywowane, jest możliwość gry w trybie offline w przypadku awarii sieci bądź usługi. Oczywiście dotyczy to tylko tytułów, które zostały uprzednio pobrane / zainstalowane. To właśnie dzięki temu aspektowi rozwiązania, teoretycznie możliwa jest wymiana kont ze znajomymi celem udostępnienia gier. Oczywiście przed zastosowaniem tego sposobu radzimy zaznajomić się z warunkami odpowiednich licencji.

Co istotne, opisana zmiana została spowodowana przez masowe prośby użytkowników - Microsoft otrzymywał je w takiej ilość, że w końcu postanowił na nie przystać. Pozostaje mieć nadzieję, że również w przypadku innych sugestii będzie podobnie – w końcu to społeczność stanowi filar niemal każdej platformy, w tym również Xbox Live.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 7 sierpnia 2017, 12:41 Kategoria: Xbox One

Xbox Live przegrywa w starciu ze Steam

Branża gier wideo z roku na rok przynosi coraz to większe dochody. Kwoty, jakie zarabiają dystrybutorzy gier są wręcz astronomiczne – jeden z tytułów AAA, Destiny, przyniósł zyski rzędu ponad 500 milionów dolarów. Nic więc dziwnego, że giganci przemysłu technologicznego zażarcie walczą o swoich klientów. Ostatnie wyniki tego starcia niestety nie były dla Microsoftu zbyt pomyślne – pod względem aktywnych miesięcznie użytkowników Steam znacząco wyprzedził Xbox Live (o 14 milionów użytkowników).

Konsole Microsoftu

Powodów tego stanu rzeczy jest kilka, zaś najwięcej osób zwraca uwagę na fakt, że gry na konsole są postrzegane jako droższe. Dzieje się tak z bardzo prozaicznego powodu - sprzedawane są one zwykle na nośnikach fizycznych. W oczywisty sposób zwiększa to koszty produkcji, które gigant z Redmond musi sobie w jakiś sposób zrekompensować. Podejście te jest mocno przestarzałe, bowiem coraz większa ilość użytkowników posiada obecnie dostęp do szybkiego łącza, przez co płyty stają się po prostu zbyteczne. W efekcie potencjalni klienci wybierają zwykle tańszą dystrybucję cyfrową, a co za tym idzie, platformę Steam. Nie bez znaczenia jest tu również fakt, że w przeciwieństwie do konsoli Xbox komputer wykorzystać można do znacznie większej ilości zadań, w skutek czego o wiele łatwiej znaleźć go w przeciętnym domu niż konsole do gier. Jak się okazuje, kolejnym problemem stojącym na drodze do ekspansji konsoli Microsoftu są płatności – o wiele więcej spośród nich ich akceptuje Steam, zwłaszcza na rynku azjatyckim, który notuje teraz prawdziwy rozkwit w kwestii gier wideo.

Niemniej nie oznacza to, że platforma Xbox Live upadnie. Potrzebna jest jej po prostu reorganizacja, w skutek której poszerzone zostaną metody cyfrowej dystrybucji oraz dokonywania płatności. Powinno to wystarczyć w zupełności, by wróciła do łask graczy. Zważywszy na fakt, że Microsoft ostatnimi czasy dokonał wielu radykalnych zmian, całkiem możliwe, że również te dotyczące jego konsol nastąpią już niebawem.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 7 sierpnia 2017, 10:47 Kategoria: Usługi Xbox

Xbox One wzbogaci się niebawem o dwie wyjątkowo przydatne funkcjonalności

Konsole różni od komputerów wiele rozmaitych aspektów. Jednym z nich jest spore uproszczenie obsługi, skutkujące niestety przy okazji utratą dostępu do wielu zaawansowanych opcji, między innymi do dogłębnej personalizacji czy też niektórych czynności serwisowych. Niemniej wygląda na to, że w swoich planach Microsoft ma między innymi uczynienie Xbox One bardziej podobnym do komputera, niż kiedykolwiek wcześniej – co jednocześnie oznacza, że wspomniane wcześniej ograniczenia zostaną niedługo przynajmniej częściowo zniesione.

Konsola Xbox One X

Jak donosi niemiecki serwis Xbox Dynasty, niebawem na konsoli Microsoftu pojawią się dwie nowe funkcje. Pierwsza z nich umożliwi skopiowanie wszystkich gier i aplikacji wprost na zewnętrzny dysk w bardzo prosty sposób, dzięki czemu gracze nie będą musieli tracić czasu na pobieranie swojej kolekcji gier. Powinno się to okazać przydatne, gdy główny dysk ulegnie zapełnieniu bądź też konieczne będzie przeniesienie danych na całkowicie nową konsolę. Nie wiadomo jeszcze, czy opcja ta będzie działała w przypadku transferu gier i aplikacji ze starszych wersji konsoli Xbox One na najnowszą, Xbox One X - wydaje się to jednak całkiem prawdopodobne. Kolejną nową funkcjonalnością, będzie możliwość edycji ekranu startowego konsoli. Dzięki temu można będzie nie tylko bardziej ją spersonalizować, lecz również zwiększyć ergonomię korzystania z niej za pomocą przypięcia do głównego ekranu znajomych oraz ulubionych gier.

Jak widać, Xbox One powoli przestaje być tak ograniczonym (funkcjonalnie) systemem, jakim był niegdyś. Coraz więcej wskazuje na to, że Microsoft planuje uczynić ze swojej konsoli swego rodzaju pomost pomiędzy klasyczną konsolą a komputerem. Co z tego wyniknie, jak na razie ciężko ocenić – zwłaszcza, że czeka nas niebawem premiera sprzedażowa Xbox One X.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 7 sierpnia 2017, 09:44 Kategoria: Xbox One

Surface Pro będzie można kontrolować wzrokiem i gestami 3D

W ostatnich dniach Microsoft rozwinął Fall Creators Update pod kątem ułatwień dostępu. Przedpremierowe wsparcie w Windows 10 Insider Preview otrzymała funkcja Eye control, która osobom niepełnosprawnym pomoże sterować myszą, klawiaturą czy opcjami konwersji tekstu na dźwięk wykorzystując jedynie swoje spojrzenie. Oglądaliśmy też niedawno dość ciekawą technologię kontrolowania zawartości ekranu za pomocą gestów. Sterowanie wzrokiem i gestami wymaga rzecz jasna specjalnego sprzętu - a ten prawdopodobnie zostanie wydany jako akcesorium dla Surface Pro. Tak przynajmniej sugeruje nowy wniosek patentowy Microsoftu.

Istniejące akcesoria śledzące ruchy gałek ocznych to dość niszowa kategoria, której największą bolączką (pomijając ceny) jest montaż. Urządzenie musi być zainstalowane naprzeciw twarzy użytkownika, dlatego trudno je zainstalować w gotowych laptopach, tabletach czy na monitorach komputerów stacjonarnych. Microsoft znalazł jednak patent, by moduł śledzenia wzroku połączyć z czujnikiem głębi rozpoznającym gesty i umieścić go w urządzeniach Surface. Moduł miałby znajdować się między panelem klawiatury a ekranem tabletu, gdzie otrzymywałby zasilanie, współpracował z klawiaturą i trzymał bezpiecznie dzięki złączom magnetycznym.

Eye control - Surface Pro

Moduł ma posiadać slot na klawiaturę, samemu stanowiąc coś w rodzaju pokoju przejściowego między klawiaturą a ekranem, nie zakłócając normalnej pracy urządzenia. Kamery mają być ustawione w taki sposób, by były skierowane na obszar nad klawiaturą. Dzięki temu mogą uchwycić naturalne gesty wykonywane dłonią, ale również obejmować polem widzenia obszar wystarczający do śledzenia wzroku użytkownika i rozpoznawania twarzy. Sama technologia śledzenia wzroku i rozpoznawania głębi jest dość dobrze rozwinięta - problemem natury inżynieryjnej było raczej zaprojektowanie akcesoriów modularnych, które czyniłyby z niej rozwiązanie praktyczne. Jednym z twórców rozwiązania jest Kfir Karmon, lider Project Prague i inżynier z Microsoft Advanced Technology Labs. Project Prague to pakiet SDK umożliwiający deweloperom włączenie podstawowej obsługi gestów do swoich aplikacji bez większego wysiłku. Mogą oni też tworzyć niestandardowe gesty, dodając względnie niewielkie zmiany w kodzie.

Eye control - Surface Pro

Patent jest bez wątpienia interesujący, ale nie wiadomo, czy gigant z Redmond swój pomysł zrealizuje. Firma opatentowała już wiele rozwiązań, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. Tym razym - biorąc pod uwagę dążenia w obszarach dostępności i naturalnych interfejsów użytkownika - mamy nadzieję, że Microsoft nie porzuci tej innowacji. Całą treść patentu znajdziemy na stronie PantentScope.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 6 sierpnia 2017, 19:39 Kategoria: Surface

Tak prezentuje się Spotify na Xbox One

Od pewnego czasu koncepcja odtwarzacza Spotify dla Xbox One staje się coraz bardziej rzeczywista. Po wprowadzeniu aplikacji do Sklepu Windows jej droga na konsolę wydawała się oczywista, a Microsoft nie sugerował, że taki pomysł nie przejdzie. Wręcz przeciwnie - najpierw odniesienie do Spotify znaleziono na zrzucie ekranu Larry'ego Hryba, po czym do Sklepu Xbox trafiła sama długo wyczekiwana aplikacja.

Odniesienie do popularnego odtwarzacza u Majora Nelsona okazało się dobrym tropem - aplikacja rzeczywiście nosi nazwę Spotify Music - for Xbox. Jak głosi opis wydawcy: "Odtwarzaj muzykę podczas grania dzięki nowej aplikacji Spotify, za darmo na Xbox One. Korzystając z kontrolera Xbox One, wybieraj playlisty w zależności od nastroju i ciesz się muzyką podczas grania. Odkryj nowy wymiar muzyki dzięki Spotify. Odtwarzaj muzykę w tle podczas grania, za darmo. Wyszukuj ulubione albumy, utwory i playlisty. Odtwarzaj muzykę, używając kontrolera Xbox One albo zmieniaj utwory telefonem lub tabletem bez przerywania gry. Znajdź idealne playlisty dla graczy w gatunku Gry (korzystając z funkcji Przeglądaj) w Spotify. Użytkownicy wersji Premium mogą się cieszyć lepszą jakością dźwięku i brakiem reklam".

Spotify Music na konsolę Xbox posiada zestaw interesujących funkcji zorientowanych na konsolę. Prócz darmowego wyszukiwania i odtwarzania muzyki gracze mogą puszczać muzykę w tle, sterować odtwarzaniem z telefonu bez przerywania gry i korzystać ze specjalnie przygotowanych list odtwarzania. To dostępne jest za darmo. Płatna subskrypcja premium pozwala dodatkowo słuchać muzyki bez reklam, ciesząc się wysoką jakością dźwięku. Czy w ślad za Spotify pójdzie teraz Apple ze swoim iTunes i WhatsApp? Nie jest to wykluczone.

Użytkownicy konsoli już teraz mogą pobrać aplikację Spotify Music - for Xbox. Spotify jest też dostępne w wersji na komputery PC i urządzenia mobilne z Windows 10.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 6 sierpnia 2017, 19:09 Kategoria: Xbox One

Redstone 4 tylko dla tych, którzy zdążyli. Skip ahead zamyka wrota

Gdy wiele maszyn wciąż działa na Anniversary Update, a Fall Creators Update nie został jeszcze ukończony, mówienie o przyszłorocznej aktualizacji Redstone 4 może wydawać się zbytnią abstrakcją... ale na pewno nie jest nią dla najbardziej spragnionych nowości Insiderów, którzy wybrali niedawno opcję przeskoczenia do nowej gałęzi kompilacji. Chodzi oczywiście o opcję Skip ahead to the new Windows Release, dzięki której można ominąć ostatnie stadia rozwoju Redstone 3. Nie wszyscy jednak wiedzieli, że opcja ta jest obarczona limitami.

Na podstawie zestawienia opublikowanego przez Microsoft miało wynikać, że wszystkie nowości funkcjonalne zostały już do Fall Creators Update włączone i z tego względu zapalonym Insiderom zaproponowano przeskok do nowej gałęzi buildów. Krótko potem do kolejnych kompilacji Redstone 3 zaczęły jednak przybywać nowości funkcjonalne, a sama opcja Skip ahead nie zaowocowała jeszcze żadnymi nowymi kompilacjami. Tak czy inaczej możliwość przeskoku do Redstone 4 została wyłączona. Jeśli załapaliśmy się na nią, prawdopodobnie zaczniemy otrzymywać nowe kompilacje jeszcze przed premierą Fall Creators Update. W przeciwnym razie na uruchomienie nowej gałęzi będziemy musieli poczekać do września lub października.

Skip ahead

Taka strategia wydaje się logiczna. Gdyby większość Insiderów przeskoczyła do Redstone 4, ostatnie fazy przygotowujące Fall Creators Update do wydania publicznego miałyby solidne braki w feedbacku, a aktualizacja nadal wymaga dopracowania. Nie jest jasne, jaka liczba stanowiła limit uczestników, jednak wiadomo, że Skip ahead zamknął swoje wrota po nieco ponad tygodniu.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 sierpnia 2017, 15:30 Kategoria: Windows 10

Aplikacja Spotify pojawi się również na konsoli Xbox One

Jednym z najpopularniejszych sposobów na słuchanie muzyki w erze cyfrowej rewolucji stał się serwis Spotify. Mimo iż jest on już szalenie popularny, nadal próbuje ściągnąć do siebie nowych użytkowników co zaobserwować mogliśmy miesiąc temu, wraz z jego oficjalną premierą w Sklepie Windows. To jednak nie wszystko, bowiem wiele wskazuje na to, że niebawem pojawi się on również na konsolach Xbox One w formie aplikacji.

O nadchodzącej premierze zrobiło się głośno już wczoraj, kiedy to na Reddicie pojawiło się intrygujące zdjęcie, czy też raczej zrzut ekranu. Widać na nim wyraźnie , że Major Nelson (Larry Hryb) testował na konsoli aplikację o nazwie Spotify Music. Zapoczątkowało to poszukiwania źródeł, które potwierdziłyby dosyć niepewną informacje. Jak okazało się dzisiaj, na oficjalnej stronie Microsoft ExpertZone można było znaleźć datowany na 23 czerwca materiał promocyjny, dotyczący aplikacji Spotify na Xbox One oraz PC. Szybko została ona zamknięta, jednakże kilku osobom udało się wykonać wcześniej zrzut ekranu. Co ciekawe, na Twitterowym koncie Microsoft ExpertZone nadal znaleźć można tweeta, zawierającego odnośnik do wspomnianej strony.

Wszystko wskazuje na to, że aplikacja Spotify przeznaczona na Xbox One miała mieć premierę jednocześnie ze swoim desktopowym odpowiednikiem, jednak coś poszło nie tak. Nie zmienia to faktu, że z dużą dozą prawdopodobieństwa ukaże się ona już niebawem, zainteresowanym pozostaje więc jedynie trzymać rękę na pulsie.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 4 sierpnia 2017, 15:22 Kategoria: Usługi Xbox

Windows 10 napędzi punkt sprzedażowy All-in-One od HP

HP zaprezentował nowy, wszechstronny zestaw All-in-One typu POS (Point-of-Sale) działający pod kontrolą Windows 10/Windows IoT. Powitajcie ElitePOS, który według producenta zmodernizuje kategorię punktów sprzedaży detalicznej i obsługi klienta.

Już na pierwszy rzut oka ElitePOS wyróżnia się pod względem budowy. Dzięki możliwości zintegrowania drukarki paragonów z podstawą w kształcie kolumny lub wbudowania czytnika kart magnetycznych w monitor, sprzedawcy mogą uporządkować swoje stanowisko pracy - praktycznie cały zestaw PC wraz z akcesoriami mieści się w All-in-One z prawdziwego zdarzenia. ElitePOS został zaprojektowany z myślą o intensywnym użytkowaniu, a jego cykl życia został przedłużony. System jest nawet zgodny ze standardami militarnymi (MIL-STD) i jest odporny np. na zalanie - najważniejsze komponenty zostały odizolowane od zewnętrznych warstw, które rozprowadzają wylaną ciecz. Jeśli chodzi o oprogramowanie i specyfikację techniczną, HP ElitePOS może działać pod kontrolą Windows 10 lub Windows IoT. Pod obudową znajdziemy szybką pamięć DDR4 i procesory Intel Core 7 generacji z opcjonalną technologią vPro.

ElitePOS

Z myślą o bezpieczeństwie w takich gałęziach, jak handel czy szpitalnictwo, HP wprowadził do ElitePOS szereg funkcji chroniących zarówno opartych na sprzęcie, jak i zintegrowanych na poziomie oprogramowania, wliczając w to:

  • Funkcje bezpieczeństwa na poziomie BIOS: HP Sure Start Gen3, pierwszy w branży samonaprawiający się BIOS, oraz HP BIOSphere Gen3, wiodący ekosystem firmware'u.
  • Technologie uwierzytelniające użytkownika: ElitePOS można opcjonalnie wyposażyć w czytnik linii papilarnych zgodny z Windows Hello. Dodatkowe funkcje to Credential Guard, zapewniający bezpieczne logowanie i ochronę hasła, oraz Device Guard, pozwalający administratorom tworzyć zasady ograniczające warstwę oprogramowania do zaufanych, podpisanych i zatwierdzonych aplikacji. Pozwala to również chronić POS przed niskopoziomowymi atakami za pośrednictwem portów USB.
  • Ochronę fizyczną urządzenia: opcjonalnie zestaw można zabezpieczyć technologiami bolt-to-counter, montażem VESA i funkcjami K-Lock.

HP ElitePOS ma trafić do sprzedaży jeszcze w tym miesiącu. By dowiedzieć się więcej na temat tego urządzenia, możemy udać się na stronę hp.com/go/elitepos.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 sierpnia 2017, 14:42 Kategoria: Sprzęt

Koniec ery cloud-first, mobile-first. Teraz priorytetem jest AI

W ostatnich latach Microsoft niczym mantrę powtarzał swoje cloud-first, mobile-first, co było główną koncepcją dla niemal wszystkich produktów i usług firmy. Wygląda jednak na to, że dewiza o pierwszorzędności urządzeń mobilnych i chmury straciła na znaczeniu, gdy na scenę wkroczyła sztuczna inteligencja (AI). Microsoft poświęcił jej niemal całą zeszłoroczną konferencję BUILD i od tego czasu sukcesywnie to podejście rozwija. Czy możemy już mówić o początku ery AI-first?

Już w zeszłym roku Microsoft bardzo dużo mówił o cyfrowej transformacji i demokratyzacji AI. Ostatecznie wyłoniło się stwierdzenie, że Sztuczna inteligencja jest najważniejszą technologią dla Microsoft. Okazuje się, że nie był to tylko punkt zaczepienia dla jednej czy dwóch konferencji, a raczej zalążek nowej strategii, na którą gigant z Redmond zapatruje się bardzo przyszłościowo. Sporo w tym temacie wyjaśnia doroczny raport Microsoft, który firma złożyła niedawno w SEC. Przytoczymy tu jego najważniejszy fragment:

"Microsoft jest firmą technologiczną, której celem jest wspomaganie każdej osoby i każdej organizacji na tej planecie, by osiągali więcej. Dążymy do stworzenia lokalnych szans, wzrostu i wpływów w każdym kraju na świecie. Nasza strategia polega na budowaniu najlepszych w swojej klasie platform i usług produktywnych dla inteligentnej chmury i inteligentnej warstwy końcowej [intelligent edge] wypełnionych sztuczną inteligencją ("AI").
Wciąż ewoluuje sposób, w jaki osoby i organizacje używają i dokonują interakcji z technologią. Osobiste doświadczenia z technologią rozszerzają się, obejmują coraz liczniejsze spektrum urządzeń, stają się bardziej naturalne i wielozmysłowe, korzystając z interakcji głosowych, wzrokowych i z wykorzystaniem tuszu. Sądzimy, że ten nowo kształtujący się paradygmat technologiczny manifestuje się poprzez inteligentną chmurę i inteligentną warstwę końcową, gdzie moc obliczeniowa jest w większym stopniu rozproszona, AI napędza wglądy i odpowiada na działania użytkownika, z kolei doświadczenia użytkownika obejmują wiele urządzeń z dostępnymi danymi i informacjami. Kontynuujemy przekształcanie naszego biznesu, by stać się liderem tej nowej ery cyfrowej transformacji i umożliwić naszym klientom i partnerom rozkwit w tym ewoluującym świecie
".

AI-First

Można oczywiście powiedzieć, że przecież AI to chmura, więc wcześniejsza mantra Microsoftu pozostaje aktualna. Tu jednak pojawiają się nowe podejścia do AI - coraz śmielej mówi się o lokalnych implementacjach sztucznej inteligencji. W przypadku urządzeń, gdzie liczą się milisekundy - jak w samochodach autonomicznych - AI będzie przetwarzać dane lokalnie i lokalnie tworzyć wglądy, które wpłyną na decyzje np. o uniknięciu stłuczki. Takie przetwarzanie będzie odbywać się nawet z całkowitym pominięciem chmury. Inteligentniejsza stanie się też kolejna wersja HoloLens, która zostanie wyposażona w nową generację koprocesora HPU 2.0, odpowiedzialną za inteligentne przetwarzanie danych po stronie urządzenia.

Wszystko to nie oznacza bynajmniej, że chmura i mobilność odejdą w niepamięć. Podejście AI-first wskazuje raczej, że ich rola jako kategorii czy możliwości samych w sobie nie będzie po prostu priorytetowa, bowiem na pierwszy plan wysunie się AI. Microsoft może być też świadomy, że koncepcja wszechobecnych smartfonów i tabletów po prostu się wyczerpała i czas ruszyć do przodu, tworząc rozwiązania działające niezależnie od urządzenia.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 sierpnia 2017, 13:57 Kategoria: Firma Microsoft

Azure Batch Rendering ze wsparciem dla silnika V-Ray

Na konferencji SIGGRAPH 2017 w Los Angeles Microsoft ogłosił wejście usługi Azure Batch Rendering w fazę public preview. Azure Batch Rendering został zapowiedziany w maju. Jako platforma renderująca grafikę w chmurze miał współpracować z oprogramowaniem AutoDesk. Artyści, inżynierowie, projektanci i deweloperzy mogą wykonywać rendery z poziomu aplikacji Autodesk Maya, 3ds Max lub za pośrednictwem SDK.

Dlaczego właściwie renderowanie miałoby odbywać się po stronie chmury? Jest to związane ze złożonością produkcji w kinematografii i profesjonalnej grafice 3D. Mimo iż lokalne stacje robocze w pewnym stopniu zdają egzamin, to renderowanie jednej sceny np. przez kilka dni może znacznie spowolnić proces produkcji. Wejście do Azure zapewnić ma więc - jak mówi Dave Fellows z grupy Azure Big Compute - "skalowalność wykraczającą ponad fizyczne ograniczenia waszych środowisk on-premise". Innymi słowy rezultaty zasobożernego procesu renderowania po prostu trafią do nas szybciej.

Azure Batch Rendering po raz pierwszy został oddany do użytku w maju, wówczas jako mocno ograniczona wersja przedpremierowa. Microsoft nazywa to kamieniem milowym w łączeniu doświadczenia high-endowej grafiki z mocą Azure. Dotąd usługę wypróbowało kilkuset użytkowników i w oparciu o ich feedback Microsoft mógł przeskoczyć do fazy public preview. Przy tej okazji Microsoft ogłosił nawiązanie partnerstwa z Chaos Group, którego efektem jest dodanie wsparcia dla silnika V-Ray w wersji preview z ograniczeniami. Jako że V-Ray jest wspierany przez Mayę i 3ds Max, użytkownicy Azure Batch Rendering już teraz mogą go przetestować.

"Azure będzie kontynuować współpracę z Autodesk, Chaos Group i innymi partnerami, by umożliwić naszym klientom płynne uruchamianie ich codziennych środowisk renderujących w Azure. Batch Rendering będzie dostarczał narzędzi, takich jak wtyczek klientów, oferując bogate zintegrowane doświadczenie pozwalające klientom przesyłać prace z poziomu aplikacji z łatwością skalowania, monitorowania i zarządzania. Ponadto dostępny w wielu językach SDK umożliwia dostosowanie integracji z istniejącymi środowiskami klientów" - dodaje Dave Fellows.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 sierpnia 2017, 12:15 Kategoria: Azure

Chińska cenzura uziemiła niewygodnego czatbota Microsoftu

Czatboty nie mają łatwego życia. Gdy tylko rozwiną skrzydła, ktoś zawsze próbuje je podciąć. Być może za kilka dziesięcioleci będziemy w tych konwersujących sztucznych inteligencjach widzieć odzwierciedlenie rzeczywistych poglądów danej epoki (w końcu machine learning buduje swoje opinie na danych z Internetu i rozmowach z ludźmi), niemniej jednak nie każdy chce, aby boty do takiego głosu dochodziły. Pomijając przypadki tak skrajne, jak Tay, na wylewnych rozmówców szczególnie cięci są politycy - a zwłaszcza tam, gdzie wolność słowa jest (mówiąc delikatnie) niespecjalnie cenionym zjawiskiem.

Po wyrażeniu serii niezbyt poprawnych opinii czatbot Microsoftu został zbanowany przez władze chińskie. Rezydujący na tamtejszych portalach społecznościowych Xiaobing musiał pożegnać się ze swoją obecnością online, gdy jego zachowanie uznano za "niepatriotyczne". Czego mogli się więc dowiedzieć użytkownicy rozmawiający z Xiaobing? Choćby tego, że "jego największym chińskim snem jest udać się do Ameryki". Gdy bot został zapytany o jego podejście do patriotyzmu, miał odpowiedzieć: "Mam teraz okres, muszę odpocząć". To najwyraźniej nie przypadło do gustu władzom, które odesłały niepokornego bota na przymusową reedukację [sic!], tłumacząc swoją decyzję w następujący sposób: "Grupowe usługi czatbotów są dostarczane przez niezależne firmy zewnętrzne. Dostosowujemy teraz te usługi i zostaną one przywrócone po naniesieniu poprawek".

Xiaobing
Ekran logowania Xiaobing. Z botem już nie pogadamy (i nie tylko dlatego, że nie znamy chińskiego)

Xiaobing nie jest jedynym botem konwersacyjnym, który doświadczył w Chinach represji za wirtualne poglądy. BabyQ autorstwa pekińskiej firmy Turing Robo został wcześniej zapytany, "czy kocha Komunistyczną Partię Chin". Odpowiedź była najgorsza z możliwych: "Nie". Nietrudno się domyślić, że BabyQ z pewnością oblał ów specyficzny test Turinga i za karę odłączono mu kabel od Internetu.

Żarty się skończyły. Pozostaje niejasne, jak będzie wyglądała reedukacja Xiaobing, by ten mógł powrócić na łono chińskiego Internetu. Microsoft nie odniósł się jeszcze do decyzji władz, niemniej jednak pewne jest, że aby bot (lub jakiekolwiek oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji) mógł dalej funkcjonować w Państwie Środka, będzie musiał trzymać język za zębami...

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 sierpnia 2017, 23:40 Kategoria: Oprogramowanie

Inteligentny transfer stylu nie tylko dla statycznych obrazów

Całkiem niedawno pisaliśmy o aplikacji Microsoft Pix Camera, która z wykorzystaniem sztucznej inteligencji przekształca zwykłe zdjęcia w psychodeliczne dzieła sztuki. Tego rodzaju przeniesienie tekstury, wzoru i tonacji z jednego obrazu na inny nazwać możemy transferem stylu. Dotąd spotkaliśmy się z kilkoma algorytmami, które w zadowalający sposób przerabiały zdjęcia, niemniej jednak... kto powiedział, że transfer stylu musi ograniczać się do statycznych obrazów?

Dla wielu użytkowników niespecjalnie biegłych w technikach plastycznych tego typu rozwiązania mogą być jedyną opcją, by w parę minut przerobić zwykłe zdjęcie w coś zupełnie zaskakującego. "Ostatnie osiągnięcia w dziedzinie sztucznej inteligencji (AI/SI), znane jako machine learning, pomagają każdemu - wliczając w to artystyczne antytalencia, takie jak ja - przekształcać obrazy i wideo w kreatywne i dające się udostępnić dzieła sztuki" - pisze Gang Hua z Microsoft Research. Skoro pozostajemy przy temacie wideo, warto przyjrzeć się krótkiej prezentacji działania dedykowanych im algorytmów.

Na prezentacji powyżej widzimy kilka przykładów połączenia sekwencji wideo ze statycznymi obrazami. Co szczególnie ważne, transfer stylu odbywa się w oparciu o nową metodę Microsoft Research. Klatki nie są już przekształcane z osobna (jak na sekwencji po lewej, gdzie widoczne są wyraźne przeskoki), lecz zachowana jest płynność. Taki efekt sprawia, że wideo wygląda rzeczywiście profesjonalnie, nawet jeśli materiał źródłowy jest mizernej jakości nagraniem np. z telefonu lub kamerki.

Jak to działa? "Badania nad transferem stylu eksplorują nowe sposoby przenoszenia stylu artystycznego z jednego obrazu do drugiego, przykładowo nanosząc styl postimpresjonistyczny na zdjęcie naszego ogrodu. Wyzwaniem dla aplikacji pokroju Microsoft Pix jest oferowanie użytkownikom wielu stylów do wyboru i możliwość ich transferu na obrazy w sposób szybki i efektywny. Nasze rozwiązanie, Style Bank, traktuje style wizualne jako zestaw konwolucyjnych banków filtrów, spośród których każdy bank reprezentuje określony styl. By nanieść styl na obraz, auto-encoder dekomponuje obraz wejściowy do postaci wielowarstwych map, niezależnych od jakiegokolwiek stylu. Korespondujący bank filtrów dla określonego stylu otrzymuje owe mapy i poprzez dekoder renderuje obraz w wybranym stylu. Sieć [neuronowa] całkowicie oddziela style od zawartości. Z tego względu możemy zarówno trenować nowe style, jak i renderować stylizowane obrazy dużo wydajniej w porównaniu do oferowanych w tej przestrzeni rozwiązań" - tłumaczy Gang Hua.

Microsoft Pix

Sztuki generatywnej (czy po prostu sztuki maszyn) nie należy już traktować jako zwykłej ciekawostki, bowiem efekty algorytmów przekształcających są nieraz tak dobre, że trudno jednoznacznie ocenić, czy autorem obrazu jest człowiek, czy komputer. Choć ortodoksi powiedzą, że nie jest to prawdziwa sztuka (nie będziemy się kłócić), z pewnością nie można zaprzeczyć, że efekty bywają powalające.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 sierpnia 2017, 15:23 Kategoria: Oprogramowanie

Plaga spamerów atakuje graczy Xbox Live

Walą drzwiami i oknami! Subskrybenci usługi Xbox Live borykają się z plagą niechcianych wiadomości z fake'owych kont pozbawionych punktów Gamerscore. Spam nie jest bynajmniej nowym problemem, ale ostatnio przybrał na sile na tyle, że zaniepokoiło to Microsoft, który szuka rozwiązania.

Spam w Xbox Live doczekał się własnego wątku na forum Reddit, gdzie doświadczający problemów użytkownicy swoje żale wylewają w ponad 3000 postów. Ważny głos w temacie zabrał jeden z moderatorów subforum Xbox, według którego Microsoft został poinformowany o problemie i temat nie jest mu obcy. Post wyjaśnia wiele kwestii: "Najpierw najważniejsze - obecnie mamy do czynienia z falą spam-botów, wysyłających wiadomości do losowych użytkowników Xbox Live. Możecie otrzymywać dziwne wiadomości od ludzi, których nie znacie. Nie należy otwierać linków, które wysyłają! Problem stał się powszechny i wiemy, że jest do kitu. My, moderatorzy, skontaktowaliśmy się w tej kwestii z MS. Są oni w pełni świadomi problemu i walczą z nim dzień i noc. Tymczasem za każdym razem, gdy otrzymacie wiadomość ze spamem, pamiętajcie, by zgłosić ją (zgłosić wiadomość - nie konto) - z poziomu Xbox, a następnie zablokować użytkownika". Zgłoszenie postu (a nie konta) ma usprawnić pracę zespołu, który walczy obecnie z epidemią spamu.

Xbox Live

Zmasowany atak spamerskich botów nie jest precedensowy. W 2015 roku Microsoft doświadczył tego samego problemu i wprowadził nawet nowe zasady ochrony prywatności w Xbox One. Od tego czasu użytkownicy mogą wybrać opcję otrzymywania wiadomości tylko od swoich znajomych. Z podobnym zalewem wiadomości-śmieci borykał się też niedawno PlayStation Network. Wszystko na skutek powstania specjalnego narzędzia, pozwalającego wysyłać miliony spreparowanych lub predefiniowanych wiadomości jednocześnie.

Zalew skrzynki spamem jest jednym z najgorszych problemów, których można doświadczyć w Internecie. Jak wynika z badań, ponad 56% wszystkich wiadomości e-mail zaliczyć można do kategorii spamu. Microsoft z kolei idzie jeszcze dalej i podaje, że nawet 97% e-maili to spam. Na chwilę obecną najlepszym rozwiązaniem jest zaktualizowanie ustawień, używanie klienta poczty z odpowiednim filtrem antyspamowym i zgłaszanie nieuczciwych korespondentów, gdy tylko otrzymamy niepokojącą wiadomość.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 sierpnia 2017, 13:53 Kategoria: Usługi Xbox

Windows 10 Mobile Insider Preview z kompilacją 15237

Kompilacja którą w godzinach nocnych udostępniono posiadaczom PC nie była osamotniona – w tym samym czasie pojawił się build 15237 dla mobilnej odsłony Dziesiątki. W tym przypadku nie mamy jednak do czynienia z dodaniem nowych funkcjonalności, lecz jedynie z poprawkami i usprawnieniami. Nie ma ich co prawda zbyt wiele, niemniej warto wiedzieć, że Microsoft nie zapomina o posiadaczach smartfonów. Oczywiście w dniu dzisiejszym znajdziecie na naszym portalu pełną listę zmian, które wprowadza aktualizacja dla urządzeń mobilnych oznaczona numerem 15237.

Najnowsza kompilacja dla urządzeń mobilnych, oznaczona numerem 15237

Zapraszamy do lektury artykułu:
Windows 10 z nową kompilacją Insider Preview 16257 (PC) i 15237 (Mobile)

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 sierpnia 2017, 09:20 Kategoria: Windows 10 Mobile

Windows 10 Insider Preview PC z kompilacją 16257

W godzinach nocnych w ręce testerów oddana została najnowsza aktualizacja systemu Windows 10. Zawiera ona w sobie nie tylko masę ulepszeń i poprawek, lecz również całkowicie nowe elementy. Jednym z nich jest Eye Control, czyli opisywana przez nas wczoraj funkcjonalność umożliwiająca sterowanie systemem za pomocą wzroku. Nieco nowości zawitało również do przeglądarki Microsoftu, zmienił się między innymi jej wygląd oraz zawartości paska adresu. W kompilacji zadbano nawet o tak drobne detale, jak większa możliwość wyboru kolorów w Wierszu polecenia! Już dzisiaj na naszym portalu pojawi się pełna rozpiska, szczegółowo omawiająca zmiany, poprawki i nowości które pojawią się w Windows 10 po instalacji aktualizacji sygnowanej numerem 16257.

Najnowsza kompilacja, oznaczona numerem 16257

Zapraszamy do lektury artykułu:
Windows 10 z nową kompilacją Insider Preview 16257 (PC) i 15237 (Mobile)

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 sierpnia 2017, 08:55 Kategoria: Windows 10

Odtwarzacz BBC wyposażony w SI i rozpoznawanie głosu od Microsoft

BBC połączyło siły z Microsoft, by opracować eksperymentalną wersję swojego iPlayera - popularnej aplikacji z wideo i radiem na żądanie. Najciekawszą nowością jest implementacjia sztucznej inteligencji (SI) i systemu rozpoznawania mowy od Microsoft, za pomocą których można porozumiewać się z odtwarzaczem.

Cyrus Saihan, szef działu Digital Partnerships w BBC, stwierdził dziś, że sztuczna inteligencja i interakcja za pomocą głosu to szybko rozwijające się technologie, które w zasadzie są już dostępne dla konsumentów: "Technologie te mają też interesujące zastosowania w TV, więc w ramach naszego eksperymentu chcieliśmy zbadać, w jaki sposób telewizor - słuchając tylko waszego unikalnego głosu - może w przyszłości zaoferować ludziom bardziej intuicyjne i bardziej spersonalizowane usługi". Firmy opracowały już prototyp iPlayera, do którego użytkownicy mogą się logować po prostu wypowiadając swoje imię i konkretną frazę - miałoby to zastąpić podawanie nazwy użytkownika i hasła. Do szerszego grona użytkowników aplikacji taka możliwość logowania dopiero ma dotrzeć. BBC przyznaje, że choć usługa wydaje się wygodna, interfejsy głosowe rozpoznające głos konkretnej osoby wciąż znajdują się we wczesnych fazach rozwoju.

BBC

Rozpoznawanie mowy ludzkiej to nie jedyne, co trafiło do eksperymentalnej wersji iPlayera. BBC zintegrował z aplikacją również funkcje wyszukiwania głosowego zawartości. Jak dodaje Saihan, "oprócz logowania się do usług BBC przy użyciu konkretnego głosu zamiast hasła, nasz prototyp daje też użytkownikowi możliwość wybrania tego, co chce oglądać. Wystarczy, że powie to swojemu urządzeniu". Sposoby takiej interakcji przywołują na myśl polecenia dla Cortany. "Wypowiedzenie np. 'BBC, pokaż mi coś śmiesznego' wywoła listę programów komediowych. Jeśli powiesz 'BBC, co się dzieje na świecie?', włączy się program BBC News" - tłumaczy szef działu Digital Partnerships w BBC. Aktualnie SI w prototypowym odtwarzaczu jest mocno ograniczona, jednak twórcy przewidują, że w przyszłości użytkownicy iPlayer mogliby dosłownie rozmawiać z telewizorem, jak dziś można rozmawiać z Cortaną. Co leci teraz? Kiedy będzie następny odcinek naszego ulubionego serialu? Czy spodobałby mi się ten film? Odpowiedzi na tego typu pytania będziemy mogli poznać, nie ruszając się właściwie sprzed telewizora, ale... to wszystko raczej kwestia dalszej przyszłości.

"Twoja usługa TV będzie uczyć się twoich preferencji i stawać się mądrzejsza, w odpowiednim czasie podpowiadając odpowiednią zawartość" - dodaje Saihan. BBC podkreśla, że aplikacja z zaimplementowaną SI jest "eksperymentem wewnętrznym". W najbliższym czasie brytyjski gigant telewizyjny nie planuje wprowadzać tych funkcji do ogólnodostępnego iPlayera, choć zaznacza, że współpraca z Microsoft tyczy się jeszcze innych wewnętrznych projektów. Cóż, wiele wskazuje na to, że właściwa era Smart TV nawet się jeszcze nie zaczęła!

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 20:34 Kategoria: Oprogramowanie

Skype na Androida i iPhone'a obsługuje teraz przelewy PayPal

Microsoft i PayPal połączyli siły, by wprowadzić do Skype nową funkcję przelewów - Send Money. Aplikacja mobilna komunikatora na iOS i Androida pozwala teraz wysłać pieniądze każdemu, kto na Skype poda swoje konto PayPal.

Jak mówi Microsoft, od teraz proces dokonywania płatności nie wymaga już wychodzenia z komunikatora i otwierania przeglądarki, by wejść na stronę banku. Wszystkiego można dokonać za pośrednictwem Skype. Przesyłanie środków na konto PayPal jest niezwykle proste. Wystarczy podczas rozmowy przejść do zakładki Znajdź, a następnie zaznaczyć opcję Send Money, podać informacje o lokalizacji, kwotę przelewu i walutę. Zostaniemy wówczas przeniesieni na stronę logowania PayPal. Gdy operacja zakończy się pomyślnie, informacja o tym zostanie dodana do konwersacji.

Skype - PayPal

Dlaczego w procesie dokonywania płatności zostaniemy poproszeni o podanie lokalizacji? Jak wyjaśnia Microsoft, "gdy po raz pierwszy użyjesz funkcji Send Money, zostaniesz poproszony o potwierdzenie swojej lokacji. Jeśli funkcja Send Money jest dla niej dostępna, będziesz musiał podpiąć swoje konto PayPal do profilu Skype. PayPal odpowiada za przelewy pieniężne i zwykle w kilka chwil środki są już w drodze". Z funkcjonalności można korzystać w USA, Kanadzie, UK, Austrii, Belgii, Cyprze, Estonii, Finlandii, Francji, Niemczech, Grecji, Irlandii, Włoszech, Litwie, Luksemburgu, Malcie, Holandii, Portugalii, San Marino, Słowacji, Słowenii i Hiszpanii.

Na chwilę obecną nie wiadomo, czy funkcja Send Money zyska wsparcie dla Polski, ani czy będzie obsługiwana przez Skype w Windows 10 Mobile.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 15:54 Kategoria: Skype

Przyszłość jest już teraz - Microsoft 365 trafia do pierwszych odbiorców

Dzisiejszego dnia do oferty Microsoftu dołącza bardzo ciekawa pozycja, obecnie w publicznej wersji podglądowej – Microsoft 365 Business. Jest to w praktyce wszystko czego potrzeba do sprawnej pracy, pakiet ten bowiem zawiera w sobie zarówno specjalistyczny system operacyjny, jak i oprogramowanie oraz usługi dostępne w popularnym pakiecie Office 365. Czyni to z niego łakomy kąsek dla każdego przedsiębiorcy któremu zależy na zapewnieniu swoim podwładnym niezbędnych i zarazem profesjonalnych narzędzi.

Microsoft 365 już tu jest

Tym, co najbardziej wyróżnia Microsoft 365 z tłumu jest fakt, że wraz z elementami pakietu Office 365 otrzymujemy dostęp do pełnego systemu operacyjnego na zasadzie przypominającej dzierżawę. Mało tego, nie jest to klasyczny Windows jakiego znamy, nosi on bowiem pod nazwę Business. W praktyce oznacza to, że znajdziemy w nim wszystkie elementy Windows 10 Pro wzbogacone ponadto o Windows Defender Security Controls, Windows AutoPilot oraz automatyczny system wdrażania aplikacji Office. Koszt tego rozwiązania wynosić ma około 20 dolarów za użytkownika miesięcznie, istnieje też szansa, że z biegiem czasu pojawią się również inne warianty, jak chociażby płatności roczne. Warto nadmienić, że mimo braku dodatkowej dopłaty za wzięcie udziału w testach nowego rozwiązania, użytkownicy nadal opłacać będą musieli swoje subskrypcje Office 365. Oczywiście wersja podglądowa dostępna będzie również dla nowych klientów, zaś jej zasięg objąć ma wszystkie regiony, w których dostępny jest obecnie pakiet Office 365. Co istotne, każdy z użytkowników będzie miał możliwość zainstalowania pakietu na 5 urządzeniach, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Office 365 Business Premium.

Celem giganta z Redmond, jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie Microsoft 365, jest wprowadzenie na rynek gotowej wersji nowego rozwiązania jeszcze przed końcem roku 2017. Całość oferowana będzie za pośrednictwem kanału sprzedażowego CSP oraz bezpośrednio przez Microsoft. Jeśli ciekawi Was to, jak doszło do powstania tego jakże ciekawego pakietu, zapraszamy do lektury artykułu na temat historii Microsoft 365. Jeżeli zaś nie możecie się już doczekać, by wypróbować na własną rękę nowy produkt Microsoftu, zapraszamy na jego oficjalną stronę. Oczywiście po premierze pełnoprawnej wersji Microsoft 365, zakupić go będziecie mogli również w naszym sklepie.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 15:48 Kategoria: Microsoft 365

Microsoft Flow ze wsparciem dla plików w Azure i nowymi warunkami przepływów

Microsoft Flow to stale rozbudowywane narzędzie, które pozwala przekształcić często wykonywane zadania w wieloetapowe przepływy pracy. Dane z wielu źródeł przechodzą w nim przez mniej lub bardziej skomplikowane łańcuchy warunkowe i w trafiają do wybranych usług w nowej formie. Flow jest rozwijany pod kątem interfejsu użytkownika (jak choćby dzisiejsza aktualizacja aplikacji mobilnej dla Windows), przy czym coraz więcej dzieje się też na zapleczu. Zobaczmy teraz, jakie nowe źródła danych i funkcje warunkowe trafiły do Microsoft Flow.

Microsoft Flow

Zespół twórców Microsoft Flow ogłosił dziś wsparcie dla czterech nowych łączników: Azure File Storage, Azure Video Indexer, Elastic Forms i Plivo. Jak można je wykorzystać w swoich przepływach?

  • Azure File Storage - Azure oferuje skalowalną, trwałą i cechującą się wysoką dostępnością możliwość przechowywania danych w chmurze, wliczając w to dane używane przez nowoczesne aplikacje. Azure File Storage jako łącznik w Microsoft Flow pozwala wykonywać szereg działań, takich jak tworzenie, aktualizowanie, pobieranie i usuwanie plików znajdujących się w Azure.
  • Elastic Forms - budowanie złożonych i interaktywnych form.
  • Plivo - umożliwia wysyłanie i odbieranie SMS, a także nawiązywanie i odbieranie połączeń głosowych. Usługa jest dostępna globalnie dla firm wszystkich rozmiarów.
  • Video Indexer - usługa pozwala wyciągać wglądy z plików wideo i wzbogacać nimi aplikacje, rozwijając odkrywczość i zaangażowanie użytkowników. Łącznik pozwala pobierać wglądy z wideo i przekształcać te dane na nowe sposoby.

Prócz nowych łączników zespół Microsoft Flow poinformował też o nowych akcjach/warunkach, które możemy ustawić dla przepływów:

  • Wyodrębnienie - ustawienie tworzące oddzielny przepływ dla każdego elementu na liście (np. Tweetu lub e-maila).
  • Zasada powtórzeń - pozwala skonfigurować liczbę powtórzeń przepływu, jeśli ten zakończy się niepowodzeniem.
  • Pojedyncza instancja - ustawienie, dzięki któremu przepływ nastąpi tylko raz i nie bedzie więcej powtarzany.

Ostatnią z nowości jest funkcja paginacji, która pozwala zapisywać w przepływie więcej rekordów, niż źródło danych przesyła za jednym razem. Przykładowo, jeśli usługa zwraca każdorazowo do 50 elementów, wszystkie z nich trafiają na listę i mogą zostać przekształcone w późniejszym czasie. Na koniec jeszcze małe przypomnienie - nie należy mylić Microsoft Flow z Microsoft Word Flow, czyli niedawno wycofaną klawiaturą na iOS. Dwa niemal identycznie nazywające się produkty w jednej firmie to za dużo. Funkcje rozwijane dawniej w Word Flow trafią teraz do innej aplikacji - SwiftKey.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 15:25 Kategoria: Oprogramowanie

Microsoft zamierza wydać klawiaturę przeznaczoną dla iPada

Od czasu objęcia przez Satye Nadelle stanowiska CEO Microsoftu, zaobserwować można coraz dziwniejsze (przynajmniej patrząc przez pryzmat historii) posunięcia giganta z Redmond. Wprowadzenie do Sklepu Windows Linuksa to jak się okazuje zaledwie preludium do tego, czego światkami niedługo się staniemy. Otóż w planach Microsoftu znajduje się między innymi stworzenie akcesoriów do …iPada.

Dokument który opisuje podejrzane urządzenie

Informacje te wyciekły, gdy światło dzienne ujrzała niepozorna notka Microsoftu, dotycząca transportu ogniw litowo-jonowych (sporządzona na potrzeby ICAO). Z zawartych w niej informacji wynika, że gigant z Redmond planuje transport urządzeń o dosyć intrygującej nazwie iPad Touch Cover, które mają posiadać wbudowaną baterię o pojemności 0,814 WH na każde ogniwo. Niewiele wiadomo o tym sprzęcie, bowiem żadne oficjalne informacje na jego temat po prostu się nie pojawiły. Niemniej nazwa sugeruje, że będzie to klawiatura typu cover wzbogacona o bliżej nieokreślony rodzaj panelu dotykowego. Na chwilę obecną są jednak jedynie przypuszczenia.

Fakt powstania dokumentu opisującego nową klawiaturę dowodzi jednego – prace nad nią znajdują się już w końcowym stadium, lub też je zakończono. Oczywiście pod warunkiem, że nie mamy do czynienia ze sfabrykowanym dowodem, o co nietrudno w czasie gdy coraz głośniej robi się w mediach na temat fake-news.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 14:29 Kategoria: Sprzęt

FastTrack sukcesywnie wprowadza nowych klientów do Dynamics 365

Na początku tego roku Microsoft uruchomił FastTrack - usługę, której zadaniem jest pomoc przedsiębiorcom w szybszym i efektywniejszym rozwijaniu firmy, zapewniając dostęp do wszystkich potrzebnych narzędzi, zasobów oraz porad. FastTrack dla Dynamics 365 miał ułatwić klientom przejście na platformę przy osiągnięciu szybkiego zwrotu inwestycji. Usługa trafiła najwyraźniej w potrzeby klientów, bowiem dzięki niej Dynamics 365 zyskał całkiem sporo nowych użytkowników.

Klienci uczestniczący w programie FastTrack są wprowadzani w najlepsze praktyki i zyskują wiedzę o metodach pomyślnych wdrożeń w technologię chmury. "FastTrack to ekscytująca szansa dla naszych partnerów. Z rosnącą liczbą organizacji adaptujących usługi chmurowe, nasi partnerzy mogą rozwijać swoje biznesy w chmurze i osiągać długoterminowe sukcesy, czerpiąc korzyści z programu FastTrack, który pomaga ich klientom w osiąganiu sukcesu biznesowego" - dodaje Microsoft. W swojej początkowej formie FastTrack dla Dynamics 365 nastawiony był na praktyczne, interaktywne lekcje w formie wykładów technicznych, warsztatów i touchpointów. Odnotowując rosnące zainteresowanie programem, Microsoft dodał do niego kilka nowych usług.

FastTrack dla Dynamics 365

Nowe usługi w ramach FastTrack dla Dynamics 365 to:

  • Adoption Services for Customer Engagement: pozwala klientom rozwinąć świadomość pomyślnej adaptacji i rozwinąć użytkowanie, podnieść zaangażowanie i poprawić doświadczenie użytkownika.
  • Onboarding Service for Field Service: pozwala klientom zrozumieć główne walory usługi, które podniosą ich zadowolenie, pomogą ustalić stawki i zapewnią zasoby produktywne.
  • Onboarding Service for Project Service Automation: pozwala użytkownikom zarządzać sprzedażą, zasobami, dostawami i rachunkami w projektach zorientowanych na klienta i pomaga zrozumieć zasady interakcji między komponentami Dynamics 365 i Office 365.

Trzy nowe usługi w FastTrack dedykowane są raczej klientom dopiero przystępującym do programu, niemniej jednak mogą okazać się przydatne także dla istniejących użytkowników.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 14:21 Kategoria: Rozwiązania dla biznesu

Windows 7 zdobywa użytkowników wśród graczy Steam

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o nowym rekordzie Windows 10 pod względem ilości użytkowników na platformie Steam - jego udział wśród graczy wynosił w sumie 51,23%. W tym miesiącu jest nieco słabiej, ale wynik wciąż przekracza 50%. Naszą uwagę przyciągnął tymczasem Windows 7, który mimo swoich lat nadal zdobywa serca graczy.

Według najnowszego raportu Valve, który jest wynikiem opcjonalnych ankiet dla użytkowników, w minionym miesiącu Windows 10 spadł do 50,49% udziału, do czego przyczyniła się przede wszystkim wersja 64-bit. Użytkowników zyskały praktycznie tylko dwie odsłony Okienek - Windows 7 64-bit (+0,86 pkt proc.) oraz Windows XP 32-bit (+0,01%). Tym samym Siódemka zdobyła udział rzędu 36.99%, pozostając drugą co do popularności platformą na całym Steam.

Steam - Windows 7/Windows 10

Windows w ujęciu ogólnym stracił na przełomie miesiąca 0,12 pkt, schodząc do 96,12% udziału. Zyskały na tym oczywiście konkurencyjne platformy - OSX (+0,11 pkt) i Linux (+0,02%), mając teraz odpowiednio po 3,06% i 0,74% udziałów wśród graczy. Jeśli chodzi o najpopularniejsze konfiguracje sprzętowe, Valve nie odnotował żadnych zmian na pierwszym miejscu. 8 GB wciąż pozostaje najczęstszą konfiguracją RAM, a 1920 x 1080p najbardziej rozpowszechnioną rozdzielczością ekranu.

Mając na uwadze charakter ankiet prowadzonych wśród graczy Steam czy wszelkie tego typu masowe badania w ogóle, do prezentowanych danych najlepiej zachować odrobinę zdrowego dystansu. Cyferki i rozkłady procentowe wskazują wprawdzie na pewne trendy wśród użytkowników, ale nie są to nigdy w 100% dokładne dane.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 13:40 Kategoria: Windows 7

Teraz każdy może zainstalować Windows 10 S

Na majowym wydarzeniu poświęconym edukacji Microsoft zapowiedział Windows 10 S, czyli nową edycję systemu zdolną do obsługi jedynie aplikacji pochodzących ze Sklepu Windows. Brak wsparcia dla oprogramowania z zewnątrz i zaawansowanych funkcji (CMD, PowerShell czy WSL) mają czynić system szybszym i bezpieczniejszym. Windows 10 S jako produkt na swój sposób niszowy miał być zarezerwowany dla klientów edukacyjnych i deweloperów publikujących aplikacje w Sklepie, jednak Microsoft zaczął odchodzić od restrykcyjnej polityki, udostępniając system w zasadzie każdemu.

Poza pierwszym urządzeniem z preinstalowanym Windows 10 S i udostępnieniem obrazu ISO subskrybentom MSDN, nowy system praktycznie nie był dostępny. Z opcją MSDN wiązały się dodatkowe trudności, bowiem do pobrania obrazu wymagana jest roczna (a nie miesięczna) subskrypcja, co wiąże się z dość sporymi kosztami, a ponadto Microsoft zaznaczył, że obraz jest przeznaczony tylko dla deweloperów. To już jednak koniec izolowania tej wersji systemu. Windows 10 S stał się dostępny dla użytkowników Windows 10 Pro, Pro Education, Education oraz Enterprise. Na liście nie znalazła się jednak wersja Home.

Nie jest specjalnym zaskoczeniem, że udostępniony w MSDN obraz ISO dość szybko wyciekł do sieci. Oczywiście instalacja z obrazu jest możliwa, tym niemniej system nie będzie aktywowany. Ostatnie zmiany spowodowały jednak, że aktywacja nastąpi automatycznie, jeśli wcześniej na tym komputerze znajdował się Windows 10 w jednej z wymienionych edycji. Raz aktywowana instalacja Windows 10 S na konkretnej maszynie jest gwarancją, że powrót do tej wersji będzie możliwy praktycznie dożywotnio. Jeśli posiadamy odpowiednią licencję, możliwe staje się też przywrócenie Windows 10 Pro poprzez Sklep Windows.

Jak wynika z oficjalnej dokumentacji, metoda ta jest przeznaczona dla użytkowników edukacyjnych, którzy w ten sposób mogą sprawdzić kompatybilność. W rzeczywistości jest to opcja, która zadziała u wszystkich w Windows 10 - z pominięciem edycji Home. Czy jednak ktoś pracujący na wersji Pro lub Enterprise w ogóle chciałby na własne życzenie ograniczać się do wersji S, w której prócz braku wsparcia dla oprogramowania mogą wystąpić problemy z zewnętrznymi sterownikami? Cóż, pewnie znajdzie się kilku chętnych...

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o najnowszych zapowiedziach sprzętowych dla Windows 10 S. Okazuje się, że Surface Laptop nie jest już jedyny. Nowa fala obejmuje cztery urządzenia w przedziale cenowym 229-999 dolarów. Są to: ASUS Vivobook W202, Dell Latitude 3180, Fujitsu LIFEBOOK P727 oraz HP ProBook x360 11EE - wszystkie kierowane na rynki USA, UK, Kanady i Australii.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 13:04 Kategoria: Windows 10

Mobilna wersja Microsoft Flow otrzymała pakiet przydatnych ulepszeń

Wbrew temu, co sugerują wyniki sprzedażowe i udziały na rynku, w telefonach Microsoftu tli się jeszcze iskra życia. Jest to zauważalne zwłaszcza przez fakt, że na platformę tą nadal powstają aplikacje, zaś te już istniejące z biegiem czasu są aktualizowane. Co ciekawe, dotyczy to również programów wydanych przez giganta z Redmond, który wydawałoby się postawił już krzyżyk na swych rozwiązaniach mobilnych. Jakkolwiek by nie było, aplikacja Microsoft Flow przeznaczona na Windows 10 Mobile zaktualizowana została dzisiaj o kilka przydatnych funkcji.

Microsoft Flow

  • Za pomocą aplikacji można teraz ponownie przesłać przepływy.
  • Podczas tworzenia przycisku można dodać teraz rozwijaną listę, aktywowaną jego użyciem.
  • Możliwa jest teraz duplikacja oraz modyfikacja przepływów z poziomu aplikacji.
  • Poprawiono doświadczenie pracy z ręcznym wykorzystaniem powtarzających się strumieni
  • Możliwe jest teraz udostępnienie przycisków innym użytkownikom, bezpośrednio z poziomu smartphona z Windows 10 Mobile.
  • Umożliwione zostało teraz udostępnienie linku do przycisku, za pośrednictwem między innymi wiadomości oraz emaila.
  • Zaktualizowano doświadczenie konfiguracji programu.
  • Poprawiono wydajność.
  • Usunięto często pojawiające się problemy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 13:03 Kategoria: Office 365

Eye Control - sterowanie Windows 10 przy użyciu spojrzenia

Microsoft już od dłuższego czasu stara się sprawić, by wydawane przez niego systemy operacyjne stały się jak najbardziej przyjazne również dla użytkowników niepełnosprawnych. Dowodziły tego niezliczone już usprawnienia, spośród których ostatnim i być może przełomowym, jest rozbudowanie Windows 10 o funkcję śledzenia ruchu gałek ocznych - Eye Control.

Opracowywanie niezbędnego mechanizmu trwa już od jakiegoś czasu, zaś historia samego wstępnego pomysłu sięga roku 2014, kiedy to z Microsoftem skontaktował się Steve Gleason, były zawodowy gracz NFL. Cierpiał on na stwardnienie zanikowe boczne (ALS), które z biegiem czasu powoduje niemal całkowite unieruchomienie chorego – niemniej, oczy pozostają jednym z narządów na które ono nie wpływa. Na jednym z wydarzeń o nazwie Hackathon inżynierowie giganta z Redmond dowiedli swoich zdolności poprzez stworzenie EyeGaze Wheelchair, fotela inwalidzkiego sterowanego ruchem gałek ocznych. Krótko później Microsoft zdecydował się już oficjalnie na wprowadzenie śledzenia ruchu oczu do swojego systemu. W efekcie dzięki funkcji Eye Control, osoby niepełnosprawne wykorzystując jedynie swoje spojrzenie sterować mogą myszą, klawiaturą oraz opcjami konwersji tekstu na dźwięk. Oczywiście wymaga to specjalistycznego sprzętu rejestrującego, takiego jak na przykład Tobii 4C, jednakże Microsoft planuje zadbać o to, by urządzeń tego typu pojawiło się więcej.

Aby skorzystać z Eye Control należy dołączyć do Windows Insider Program, zaś sama funkcjonalność znajduje się jeszcze w fazie beta. Oznacza to, że prawdopodobnie nie pojawi się ona w pierwszej stabilnej wersji Fall Creators Update, zainteresowanym przyjdzie na nią jeszcze poczekać.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 12:05 Kategoria: Windows 10

Pojawiła się nowa aktualizacja zbiorcza dla Windows 10 Creators Update

Mimo iż nie nadszedł jeszcze Patch Tuesday, Microsoft wydał już najnowszą kompilację swojego sztandarowego systemu operacyjnego, oznaczoną numerem 15063.502. Niestety, nie wnosi ona zasadniczo żadnych nowych funkcji, jedynie poprawki znanych błędów oraz usprawnienia istniejących już wcześniej elementów Windows 10. Dostępna jest dla wszystkich komputerów, jednak użytkownicy mobilnej odsłony muszą wybrać krąg Release Preview aby ją pobrać. Co dokładnie zmieniono w najnowszej aktualizacji?

Build 15063.502

  • Rozwiązano problem powodujący, że Instalator Windows (MSI) nie zadziała w przypadku standardowego użytkownika (innego niż administrator).
  • Rozwiązano problem który sprawiał, że niemożliwe było skorzystanie ze wsparcia w DevDetail (CSP) w celu zwrócenia numeru URB w części D węzła SwV.
  • Rozwiązano problem, przez który skrócone pliki NTFS były przycinane (podczas deduplikacji). Uaktualniony został również chkdsk, w celu umożliwienia wykrycia uszkodzonych plików.
  • Naprawiono problem, w skutek którego edytor IME nie uruchamiał się poprawnie w Microsoft Edge (w przypadku niektórych regionów).
  • Aplikacje Win32 działać będą teraz bez problemów z urządzeniami Bluetooth LE, w tym ze śledzącymi ruchy głowy.
  • Naprawiono błędy w Mobile Device Manager Enterprise, dzięki czemu zestawy głosowe powinny działać poprawnie.
  • Naprawiono problem, przez który sterowniki urządzeń nie wczytywały się.
  • Poprawiono niezawodność podczas odtwarzania określonych typów dźwięków przestrzennych.
  • Rozwiązano problemy spowodowane brakującym klawiszem na klawiaturach Surface oraz Surface Ergo. Poprawiono również mechanizm łączności ze stylusem Wacom.
  • Poprawie uległa stabilność łącza USB C podczas podłączania i odłączania urządzeń w trakcie zmiany typu zasilania systemu.
  • Rozwiązano problem sprawiający, że kontroler hosta USB przestawał reagować na podłączone urządzenia peryferyjne.
  • Poprawiono kompatybilność MP4 podczas odtwarzania treści z mediów społecznościowych w Microsoft Edge.
  • Poprawiono funkcjonowanie zestawów słuchawkowych połączonych z komputerem za pomocą gamepada Xbox 360.
  • Poprawiono stabilność uruchamiania aplikacji Ustawienia gdy inny program korzysta z kamery.
  • Naprawiono problemy z powiadomieniami (SMS, Kalendarz) podczas korzystania z opasek śledzących aktywność.
  • Rozwiązano problemy z artefaktami graficznymi podczas odtwarzania wideo na urządzeniach przenośnych (podczas przejścia z trybu wyświetlania pionowego na poziomy).
  • Rozwiązano problem, w wyniku którego Skype stawał się nieresponsywny po 20 minutach rozmowy za pośrednictwem zestawów słuchawkowych z profilem HFP oraz kodekiem mSBC.
  • Naprawiono błąd, w skutek którego przy pomocy Managed Service Account (MSA) nie można było połączyć się z domeną po automatycznej aktualizacji hasła.
  • Rozwiązano problem powodujący, że w niektórych przypadkach dysk używający szyfrowania sprzętowego nie odblokowywał się automatycznie po starcie systemu.
  • Naprawiono błąd sprawiający, że cipher.exe /u nie działał na urządzeniach klienckich wdrożonych przy pomocy InTune, WIP oraz DRA.
  • Rozwiązano problem w wyniku którego następował wyciek pamięci z nieprzypisanej puli z tagiem NDnd, gdy most sieciowy był zainstalowany.
  • Naprawiono problem sprawiający, że w Sklepie Windows nie można było dodać konta służbowego bądź szkolnego.
  • Naprawiono problem z przechodzeniem Surface Hub w tryb uśpienia oraz jego wybudzania, konieczne może stać się ponowne zalogowanie do Skype.
  • Rozwiązano problem, w skutek którego niektóre aplikacje WinForms korzystające z DataGridView, elementów sterujących Menu lub wywołujących konstruktora obiektów ekranowych powodowały obniżenie wydajności .NET 4.7.
  • Naprawiono problem, przez który użytkownicy Lupy nie mogli kliknąć przycisków lub wybrać zawartości Sieciowej w Microsoft Edge oraz Cortanie.
  • Zlikwidowano problem w wyniku którego po czerwcowych aktualizacjach niektóre aplikacje nie uruchamiały się po wybudzeniu urządzenia za pomocą Connected Standby.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 sierpnia 2017, 10:13 Kategoria: Windows 10

Według analityków wartość Microsoftu ulegnie wahaniom

Początek trzeciego kwartału bieżącego roku upłynął w Microsofcie pod znakiem zmian. Objawiły się one głównie w dwóch działaniach giganta: masowymi zwolnieniami, zwłaszcza w działach sprzedaży oraz ogłoszeniem obrania przez firmę nowego priorytety – rozwiązań chmurowych. Oczywiście nie mogło to pozostać bez wpływu na wartość rynkową globalnego przedsiębiorstwa. W zeszłym miesiącu Microsoft obwieścił, że jego prognozowana marża zysku w roku podatkowym 2018 będzie o 1% niższa. Efektem tego był spadek cen akcji giganta o 1,6%.

Wartość Microsoftu ulegnie wahaniom

Mimo iż mowa tu o gigantycznych kwotach, nie oznacza to że Microsoft traci na znaczeniu. Według raportu CNBC, gigant z Redmond po prostu wycofuje się nieco z rynku, podobnie jak miało to miejsce w ubiegłym roku. Co więcej, analitycy zaznajomieni ze sprawą spodziewają się sporego wzrostu cen akcji Microsoftu, z obecnego pułapu około 80 dolarów, do kwoty 85 dolarów. Nic w tym zresztą dziwnego, koniec końców nowa polityka wspierania głównie rozwoju chmury zaowocuje prędzej czy później – już teraz ogromną część zysków gigant czerpie z Azure.

Wygląda na to, że obecna chwila jest idealnym czasem na wykupienie kilku akcji Microsoftu, by sprzedać je za czas jakiś, gdy ich ceny odpowiednio wzrosną. Mając w perspektywie (odległą) premierę Surface Phone, oczekiwać można nagłego skoku wartości całego przedsiębiorstwa, o ile oczywiście wyczekiwane przez miliony urządzenie nie okaże się jedynie mrzonką.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 1 sierpnia 2017, 12:34 Kategoria: Firma Microsoft

Problemy z OneDrive w Windows 10 S

Ostatnia odsłona popularnej Dziesiątki, sygnowana oznaczeniem S i skierowana do sektora edukacyjnego ukazała się już kilka miesięcy temu. Nie zmienia to faktu, że powiązane z nią problemy i utrudnienia wciąż wydają się pojawiać niczym grzyby po deszczu. Ostatnim z nich okazują się być komplikacje związane z klientem OneDrive – gdy usuniemy go ręcznie, nie będziemy już w stanie zainstalować go z powrotem.

OneDrive i Windows 10 niezbyt za sobą przepadają

Jak wiadomo, najbardziej rzucającą się w oczy cechą Windows 10 S jest możliwość instalacji tylko ściśle określonych programów ze Sklepu Windows, co w założeniu sprawić ma, że system ten będzie jeszcze bezpieczniejszy (nawet kosztem funkcjonalności). W celu obejścia tego problemu edukacyjna wersja Dziesiątki trafia w ręce odbiorców z już preinstalowanymi aplikacjami Microsoftu - w tym OneDrive, którego w normalny sposób na tym systemie po prostu zainstalować się nie da. W efekcie po odinstalowaniu klienta OneDrive, jedyną opcją by go przywrócić jest całkowity reset systemu do ustawień fabrycznych.

Co prawda problem ten nie jest zbyt wielki, w końcu niewiele osób odinstaluje aplikacje wiedząc, że będą z niej korzystać, niemniej warto zdawać sobie sprawę z jego istnienia. W innym przypadku popełnić można błąd, który doprowadzi w efekcie do konieczności ponownego postawienia systemu (z poziomu przywracania), a więc w rezultacie do utraty czasu i energii. Czy warto pozostawać na tak niedopracowanym systemie? To zależy już od samego użytkownika oraz jego potrzeb – trudno nie nazwać Windows 10 S ograniczonym, jednak sprawia to jednocześnie, iż staje się on prostszym w obsłudze.

SkomentujSkomentuj (4) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 1 sierpnia 2017, 11:31 Kategoria: Windows 10

Windows Dev Center teraz jako aplikacja na Androida

Jak wiadomo już od pewnego czasu, telefony sygnowane logiem giganta z Redmond skazane zostały na powolną zagładę. Nie wszyscy jednak zgadzają się z tym stanem rzeczy, zwłaszcza użytkownicy rozwiązań dedykowanych tym urządzeniom, takich jak chociażby specjalistyczne programy. Aby choć trochę złagodzić ból rozstania z odchodzącymi już powoli do lamusa smartfonami, Microsoft postanowił przeportować najważniejsze aplikacje, by korzystać z nich można było również na Androidzie oraz iOS. Los ten podzielił również Windows Dev Center, którego wersja podglądowa alfa jest już dostępna na najpopularniejszym mobilnym systemie operacyjnym.

Aplikacja jest już dostępna w Google Play

Windows Dev Center jest aplikacją, dzięki której deweloperzy programów dedykowanych smartfonom Microsoftu mogą monitorować ogólny stan swoich rozwiązań – ilość pobrań, najczęstsze powody wysypywania się aplikacji, oceny użytkowników oraz status płatności. W efekcie aplikacje dedykowane smartfonom z Windows (przynajmniej niektóre) powinny jeszcze przez jakiś być rozwijane, lub przynajmniej pozostać dostępnymi do pobrania. Oznacza to w praktyce, że zatwardziali fani marki nie pozostaną całkowicie zostawieni na lodzie, przynajmniej dopóki istnieją deweloperzy skłonni do pracy nad rozwiązaniami dedykowanymi przestarzałemu systemowi.

Stworzenie portu opisywanej aplikacji świadczyć może o jednym, niezbyt optymistycznym fakcie – wygląda na to, że w najbliższym czasie nie nastąpi premiera Surface Phone. W innym przypadku Microsoft prawdopodobnie odpuściłby sobie Windows Dev Center przeznaczony aplikacjom Windows Phone, na rzecz utworzenia jego odpowiednika dla wyczekiwanego urządzenia.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 1 sierpnia 2017, 09:55 Kategoria: Windows 10 Mobile

Rozwój ChakraCore wciąż trwa, zaś jego efekty są już widoczne

Wraz z Windows 10, dwa lata temu zadebiutowała nowa przeglądarka giganta z Redmond, Microsoft Edge. Korzystała ona z silnika JavaScript o nazwie Chakra, który wraz z przejściem na model open-source zmienił swoją nazwę na ChakraCore. Jasnym było, że Microsoft prędzej czy później postanowi poszerzyć jego zasięg również o urządzenia działające w oparciu o systemy inne niż Windows 10. W zeszłym roku zostało to potwierdzone już oficjalnie - ChakraCore trafi na macOS oraz Linuksa. Wczoraj nastąpił kolejny krok ku realizacji tego celu, bowiem można testować już poglądową wersję Node-ChakraCore.

Działa on w oparciu o Node.js 8, dzięki czemu uruchomić go możemy zarówno w środowisku Windows, jak i macOS oraz Linux. Silnik ten wspiera teraz również Node.js API (N-API), co zapewnić ma odpowiednią stabilność. Co istotne, specjaliści Microsoftu zdołali przy pomocy Node-ChakraCore sprawić, by środowisko Node.js JavaScript funkcjonowało również w obrębie iOS. Oznacza to w praktyce, że ChakraCore stał się prawdziwie multi-platformowym rozwiązaniem. Osiągnąwszy swój cel, inżynierowie Microsoftu skupią teraz swoje wysiłki na tym, by Node-ChakraCore stał się jeszcze wydajniejszy oraz bardziej kompatybilny z modułami.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 1 sierpnia 2017, 08:53 Kategoria: Edge

To już koniec klawiatury Microsoft Word Flow na iOS

W kwietniu zeszłego roku Microsoft oficjalnie potwierdził prace nad przeniesieniem klawiatury Word Flow na iOS. Oprócz mechanizmu swipingu i inteligentnego silnika podpowiadającego słowa Word Flow dla iPhone'a oferował dodatkowe opcje personalizacji i tryb Arc pozwalający wygodnie pisać jedną ręką. Aplikacja była dość miłym akcentem dla byłych użytkowników Windows Phone, którzy po przesiadce na iOS znów mogli poczuć się jak w domu. Wszystko, co dobre, ma jednak swój koniec, choć z drugiej strony... nic w przyrodzie nie ginie.

Word Flow na iOS doczekał się w zeszłym roku kilku sporych aktualizacji, które do klawiatury dodały choćby wyszukiwarkę GIF-ów, obrazów i linków z sieci, a także kontaktów i emoji z telefonu. Mimo pozytywnej recepcji użytkowników, Word Flow pozostawał w fazie projektu Microsoft Garage i nie otworzył się na użytkowników spoza USA. Ostatecznie Microsoft postanowił spakować manatki, zakończyć eksperyment i przenieść część funkcjonalności Word Flow do innego rozwiązania, bowiem stałe utrzymywanie więcej niż jednej klawiatury na tę samą platformę mija się raczej z celem.

Word Flow

"Będziemy kończyć eksperymentalny projekt Word Flow w Microsoft Garage. Feedback i lekcje, które wyciągnęliśmy, zostaną użyte do usprawnienia klawiatury SwiftKey, która nadal będzie super-szybką opcją pisania dla użytkowników z super-adekwatną autokorektą i inteligentnymi podpowiedziami dla następnego słowa. Zespół odpowiedzialny za SwiftKey już teraz pracuje nad nowymi funkcjonalnościami, które trafią do następnych aktualizacji" - ogłosił Microsoft. Co dokładnie oznacza owo zakończenie projektu? Możliwość pobrania aplikacji ze sklepu Apple AppStore została wprawdzie wyłączona, ale użytkownicy, którzy wcześniej instalowali klawiaturę na swoich iPhone'ach, nadal mogą jej używać.

swiftkeyswiftkeyswiftkey

To, czego Microsoft nauczył się rozwijając Word Flow na iOS, zostanie teraz wykorzystane w SwiftKey. Aplikacja jest prężnie rozwijana, a ostatnia aktualizacja ukazała się nieco ponad tydzień temu.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 31 lipca 2017, 15:02 Kategoria: Oprogramowanie

Xbox One X już w dniu premiery rozszerzy możliwości 80 gier

Gdy Microsoft zapowiedział Xbox One X, wielu komentatorów obawiało się, że konsola podzieli los PlayStation 4 Pro, który nie cieszy się zbyt dużym wsparciem deweloperów. Innymi słowy, rozszerzone możliwości konsoli względem wersji podstawowej nie znalazłyby w większości gier zastosowania. Okazuje się jednak, że listopad będzie dla Xbox One X całkiem pogodny.

Pierwszą grą, o której wiadomo było, że otrzyma w Xbox One X rozszerzone wsparcie dla 4K HDR, była Middle Earth: Shadow of War. To zapoczątkowało całą serię deklaracji ze strony deweloperów, którzy niejednokrotnie przyznawali, że stworzenie rozszerzonych pakietów dla nowej konsoli nie jest wcale takie trudne. Z pełnych możliwości systemu skorzystają Wiedźmin 3: Dziki Gon czy Elite: Dangerous. To samo dotyczy gier zaprezentowanych na tegorocznym E3, takich jak Anthem i Assassins Creed: Origins. Dlaczego właściwie wymieniać wspierane tytuły? Samo tylko uruchomienie gry na Xbox One X nie będzie skutkowało wyświetlaniem jej w rozdzielczości 4K (nawet jeśli nasz TV obsługuje taką rozdzielczość). Jak powiedział Microsoft, "jest to sprawą dewelopera", czy gra zyska wsparcie dla 4K.

Swój czas i wysiłek w stworzenie dodatkowych pakietów dla Xbox One X włożyło już całkiem pokaźne grono deweloperów. Na chwilę obecną z rozszerzonych możliwości nowej konsoli skorzysta przeszło 80 tytułów: Agents of Mayhem, Anthem, Ashen, Assassin’s Creed: Origins, Black Desert, Chess Ultra, Code Vein, Crackdown 3, Deep Rock Galactic, Destiny 2, Dragon Ball Fighter Z, Evil Within 2, F1 2017, Far Cry 5, Farming Simulator 18, FIFA 18, Fortnite, Forza Motorsport 7, Hello Neighbor, Killing Floor 2, Life is Strange: Before the Storm, Madden NFL 18, Metro Exodus, Middle Earth: Shadow of War, NBA 2K18, Need for Speed Payback, Ori and the Will of the Wisps, Path of Exile, Playerunknown’s Battlegrounds, Project Cars 2, Raiders of the Broken Planet, Sea of Thieves, Star Wars Battlefront II, State of Decay 2, Super Lucky’s Tale, The Artful Escape, The Last Night, Wolfenstein: The New Colossus, Ark: Survival Evolved, Astroneer, Battlefield 1, Dead Rising 4, Dishonored 2, DOOM, Dovetail Games Euro Fishing, Elder Scrolls Online, Elite Dangerous, Everspace, Fallout 4, Farming Simulator 17, Final Fantasy 15, For Honor, Forza Horizon 3, Gears of War 4, Halo 5, Halo Wars 2, Hitman, Homefront: The Revolution, Injustice 2, Killer Instinct , Mantis Burn Racing, Minecraft, Outlast 2, Paladins: Champions of the Realm, Portal Knights, Pure Chess, Resident Evil 7, RiME, Rocket League, Skyrim SE, Slime Rancher, SUPERHOT, Tekken 7, The Surge, Titanfall 2, Tom Clancy’s Ghost Recon Wildlands, Warhammer: End Times – Vermintide, We Happy Few, Wiedźmin 3: Dziki Gon oraz World of Tanks.

Xbox One X trafi do sprzedaży 7 listopada 2017 r., a jego cena wynosić ma 499 dolarów. W jednym z naszych artykułów sprawdzamy, czy nowa konsola rzeczywiście jest warta takiej ceny. Nowy argument w postaci listy wspieranych tytułów może wielu zapalonych graczy skłonić ku odpowiedzi twierdzącej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 31 lipca 2017, 13:19 Kategoria: Xbox One X

.NET wspierać będzie Brotli, algorytm kompresji open-source

Co jakiś czas, by usprawnić swoje własne rozwiązania, wielkie firmy sięgają po rozwiązania opracowane przez swoich oczywistych konkurentów rynkowych. Sytuację tego typu można zaobserwować w przypadku Brotli, czyli algorytmu kompresji opartego na zasadach licencji open-source. Po raz pierwszy został on udostępniony publicznie przez Google w 2015 roku, by pod koniec 2016 stać się obsługiwanym nawet przez Microsoft Edge. Niedawno gigant z Redmond przeprowadził testy, aby sprawdzić jak omawiany algorytm wypada na tle konkurencji. Co więcej, zapowiedziano udostępnienie jego wersji podglądowej dla .NET Framework oraz aplikacji .NET Core.

Wyniki jednego z testów

W badaniach uwzględniono przede wszystkim trzy czynniki: stosunek kompresji, szybkość kompresji oraz szybkość dekompresji. Praktycznie w każdym z przeprowadzonych testów protokół Brotli spisał się bardzo dobrze, w niektórych przypadkach wręcz deklasując swoją konkurencję. Jako że wynik ogólny był zaskakująco pozytywny, Microsoft zdecydował się na poszerzenie .NET o obsługę Brotli, obecnie w wersji podglądowej alpha.

Zważywszy na fakt, że opisywany protokół opiera się o licencję open-source, można śmiało stwierdzić, iż wolne oprogramowanie wraca do gry. Dowodzi tego chociażby fakt, że po rozwiązania tego typu coraz chętniej sięgają nawet wielkie firmy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 31 lipca 2017, 12:36 Kategoria: .NET i Visual Studio

Microsoft Advanced Threat Analytics z nową aktualizacją v1.8

Microsoft Advanced Threat Analytics (ATA) to platforma on-premise, która pomaga chronić firmę przed wieloma rodzajami zaawansowanych cyberataków i zagrożeniami wewnętrznymi. ATA wykorzystuje informacje z wielu źródeł wewnątrz sieci, uczy się zachowań użytkowników i innych podmiotów w organizacji, a następnie buduje ich profil behawioralny. W razie potrzeby zdolna jest zablokować ruch w jednym z wielu protokołów sieciowych.

Microsoft opublikował nową aktualizację Advanced Threat Analytics v1.8, która zawiera całkiem pokaźny zestaw nowości. Advanced Threat Analytics skupia się na wykrywaniu i badaniu zarówno taktyk, technik i procedur (TTP) używanych przez atakujących, jak i nienormalnych zachowań podmiotów (użytkowników, urządzeń, zasobów), które wskazują na zagrożenie wewnętrzne.

Advanced Threat Analytics

Aktualizacja 1.8 rozszerza wykrywalność ATA o kilka obszarów:

  • Anormalne modyfikacje wrażliwych grup: w fazie eskalacji uprawnień atakujący modyfikuje grupy z wysokimi uprawnieniami, by zyskać dostęp do wrażliwych zasobów. ATA rozpoznaje teraz, gdy dochodzi do nienormalnej zmiany w grupie z podniesionymi uprawnieniami.
  • Podejrzane uwierzytelnianie zakończone niepowodzeniem (Behawioralny brute force): atakujący korzystają często z metody brute force, by zalogować się na konto ofiary. ATA wznosi teraz alarm, gdy dochodzi do takich nieudanych prób logowania.
  • Próby zdalnego wykonania kodu: atakujący może próbować przejąć kontrolę nad siecią, wykonując zdalnie kod na kontrolerze domeny. ATA otrzymała funkcję rozpoznawania zastosowania metod WMI, które pozwalają zdalnie uruchomić kod.

Aktualizacja wprowadza też kilka nowych sposobów radzenia sobie z podejrzanymi aktywnościami:

  • Wyciszenie powiązanych aktywności przed wzbudzaniem alarmu.
  • Wykluczenie podmiotów z możliwości wzbudzania alarmu w przyszłości, nawet jeśli występuje podejrzenie - np. gdy admin wykonuje zdalnie kod lub używa nslookup.
  • Usuwanie podejrzanych aktywności z osi czasu ataku.

"Cyberataki stają się coraz bardziej wyrafinowane, więc w odpowiedzi musimy wciąż dostrajać nasze produkty i wykrywalność. Jako dostawca wiodącego rozwiązania na rynku analityki behawioralnej użytkownika i podmiotu (UEBA), celując w ataki oparte na tożsamości, wprowadzamy innowacje, by pomóc naszym klientom identyfikować atakujących, zanim ci wyrządzą szkody" - mówią twórcy. Szczegółową listę zmian umieszczono na stronie Microsoft Enterprise and Security Blog.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 31 lipca 2017, 12:02 Kategoria: Bezpieczeństwo

Już niebawem SI pomoże w segregowaniu i wyszukiwaniu zdjęć w Windows 10

Sztuczną inteligencja spotyka się coraz częściej, zaś korzystający z niej często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Odpowiada już ona między innymi za tłumaczenie podanego tekstu, wyświetlanie reklam oraz zaawansowane wyszukiwanie obrazów przy użyciu słów kluczowych. To właśnie ostatni z wymienionych przykładów rozwija obecnie dosyć dynamicznie Microsoft, czego efektem jest wprowadzenie mechanizmów wyszukiwania SI do natywnej aplikacji Zdjęcia (oraz pośrednio OneDrive).

Nowa funkcjonalność w praktyce

Dzięki wykorzystaniu tego typu rozwiązania gigant z Redmond zamierza stawić czoło jednemu ze swoich rywali – mechanizm wyszukiwania obrazów tego typu istnieje już od jakiegoś czasu w Google Photos. Nowa funkcjonalność wprowadzona przez Microsoft korzystać ma z algorytmu rozpoznawania obrazów, opierającego swoje działanie o wykorzystanie chmury – będzie on sortował zdjęcia znajdujące się na OneDrive w odpowiednie grupy, zależnie od widocznych na nich elementów. W rezultacie pozwoli to na dosyć dokładne wyszukanie zdjęć po tagach - wystarczyć będzie na przykład wpisanie słowa kluczowego pies, by znaleźć wszystkie nasze zdjęcia z pupilem. Przed wprowadzeniem nowego mechanizmu do swojej biblioteki zdjęć, konieczne będzie ich jednokrotne zindeksowanie – zajmuje ono przeciętnie około sekundy na każdą grafikę.

Warto zaznaczyć, że nowe rozwiązanie wraz z najświeższą wersją aplikacji Zdjęcia (2017.35063.13610.0) dostępne jest jedynie w Windows Insider Release Preview, dodatkowo dystrybuowane jest falami. Przy odrobinie szczęścia, opisywana funkcjonalność pojawi się już domyślnie w Fall Creators Update.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 31 lipca 2017, 10:47 Kategoria: Windows 10

Wstecz  1  2  3  4  5  6  7  ...  230  Dalej