Zamknij komunikat

Nowy Office 2013

Aktualności

Do góry Starsze aktualności Nowsze aktulaności

Aktualności

Starsze aktualności Nowsze aktulaności

Nowa aktualizacja dla programów pakietu Office na iOS

Microsoft pieczołowicie dba o aktualizowanie swoich aplikacji biurowych, również na platformach zewnętrznych. Nic zresztą dziwnego, bowiem na rynku urządzeń mobilnych Windows praktycznie nie istnieje, zaś firmy często potrzebują rozwiązań biurowych dostępnych także na smartfony. Niedawno pojawiła się najnowsza, testowa aktualizacja pakietu Office 2016 na platformę iOS, wprowadzając nieco nowości do kilku spośród dostępnych programów biurowych. Nosi ona numer 2.6 (17100100).

Office 2016 na iOS: podstawowe programy

Korzystając z Worda, Excela oraz PowerPointa na iOS możliwe będzie teraz utworzenie własnych, spersonalizowanych zestawów piór i zakreślaczy. Co istotne, będą one później dostępne na dowolnym urządzeniu z którego skorzystamy (wliczając w to komputery z Windows 10). Dodatkowo, można teraz określić efekty specjalne wypełniania, dzięki czemu każde z naszych pociągnięć może wyglądać unikatowo. Nic nie stoi teraz na przeszkodzie, by pisać wirtualnym tuszem o kolorystyce tęczy. W wymienionych programach użytkownicy zyskają również dostęp do nowej tekstury ołówka, umożliwiającej efektywne szkicowanie oraz cieniowanie. Konieczne jest do tego jednak posiadanie oryginalnego rysika Apple, którego w celu aktywacji szkicowania wystarczy przechylić. Użytkownicy PowerPoint zyskali teraz opcję podjęcia działań dokładnie w miejscu, w którym je przerwali. Osoby używające Worda będą teraz mogły natomiast podejrzeć miniatury podczas scrollowania.

Jak widać, rozwój aplikacji biurowych Microsoft trwa w najlepsze. Jeśli tempo prac nadal będzie się utrzymywało, istnieje szansa że już niebawem programy pakietu Office dedykowanego iOS oraz Android dogonią funkcjonalnością swoich protoplastów.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 6 października 2017, 12:30 Kategoria: Office 2016

Do aplikacji Paint 3D trafiło kilka zmian i nowości

Wraz z ostatnią wielką aktualizacją Windows 10 do systemu trafiła spora ilość rozmaitych aplikacji, nie wszystkie z nich jednak poszczycić mogły się pełną funkcjonalnością. Na szczęście Paint 3D nie rozczarowywał, oferując wszystko, czego moglibyśmy się spodziewać. Oczywiście każde rozwiązanie można ulepszyć, nic dziwnego więc w tym, że Microsoft stale go usprawnia, kawałek po kawałku. Najnowsza wersja, nosząca numer 3.1709.29037.0 trafiła właśnie do kręgu Release Preview wprowadzając kilka pomniejszych modyfikacji do narzędzia.

Paint 3D

Pierwszą zauważalną zmianą w najnowszej wersji aplikacji, jest nowy ekran powitalny. Ponadto łatwo zorientować się, że sekcja kształtów została przeniesiona z menu naklejek, co znacząco powinno ułatwić pracę. Dodatkowo pasek narzędzi został przeniesiony wyżej, co również powinno pozytywnie wpłynąć na ergonomię korzystania z zawartych w nim funkcji. Bardzo przydatną nowością jest możliwość przechwytywania obrazów bezpośrednio z poziomu głównego ekranu, co nie było wcześniej możliwe. Dodatkowo użytkownicy mogą teraz obracać obrazy w sekcji rysowania, zaś w zakładce ustawień znaleźć można nową ikonkę odpowiedzialną za Remix 3D.

Oczywiście wymienione zmiany nie zamienią Painta 3D w narzędzie godne profesjonalistów, jednakże znacząco poprawią wygodę korzystania z niego zwykłym użytkownikom. W końcu jednym z zadań postawionych przed tą aplikacją, było wprowadzenie zwykłych ludzi w wirtualny świat 3D.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 6 października 2017, 11:10 Kategoria: Windows 10

Cortana Connected Home - sterowanie domem za pomocą głosu jeszcze łątwiejsze

Sztuczna inteligencja rozwija się w dalszym ciągu w dynamicznym tempie, a co za tym idzie, ulepszeniu ulegają również wirtualni asystenci. Specjaliści Microsoftu już od dłuższego czasu pracowali nad zaprzęgnięciem Cortany do obsługi zautomatyzowanego domu, dotychczas objawiało się to jednak wyłącznie w aplikacjach firm trzecich, poprzez specyficzne polecenia głosowe. Wygląda jednak na to, że nastąpił właśnie przełom, bowiem do cyfrowej asystentki Microsoftu trafiły właśnie nowe opcje, sprawiające iż może ona bardziej natywnie kontrolować inteligentne sprzęty znajdujące się w naszych domach i to bez jakichkolwiek zewnętrznych aplikacji.

Cortana Connected Home

Funkcjonalność, która właśnie trafiła do Cortany nosi nazwę Connected Home, zaś już od momentu swojej premiery wspiera kilka spośród najbardziej rozpoznawalnych systemów automatyzacji domów: Nest, Phillips Hue, SmartThings, Insteon oraz Wink. Lista ta bez wątpienia jeszcze się poszerzy z biegiem czasu, umożliwiając asystentce sterowanie również urządzeniami mniej znanych producentów. Co istotne, rozwiązanie te działa nie tylko w przypadku Windows 10, bowiem równie dobrze wykorzystać możemy Cortanę dostępną na iOS oraz Android. Działanie nowej funkcji jest niezwykle przejrzyste, wystarczy rzucić frazę typu Cortana, zasłoń rolety w salonie, zaś resztą zajmie się asystentka.

Funkcjonalność Connected Home wprowadzana będzie stopniowo, dodatkowo nie można mieć pewności, że obejmie zasięgiem inne regiony niż USA. Warto również pamiętać, że w języku polskim Cortana niestety nadal nie działa, zaś jej rychłego wprowadzenia do naszego kraju nic nie wróży. Pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość, obserwując rozwój powiązanej z nią technologii.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 6 października 2017, 10:14 Kategoria: Cortana

Jakiego easter egga kryje w sobie Xbox One X?

Patrząc na historię easter eggów (niespodzianek pozostawionych przez twórców) w rozwiązaniach Microsoft, możemy dojść do wniosku, że są one praktycznie zawsze na tyle ukryte, że nie sposób do nich dotrzeć poprzez zwykłe użytkowanie. Nie inaczej sprawa wygląda w najnowszej konsoli firmy, Xbox One X Project Scorpio Edition. Niespodzianka kryje się tu... na poziomie sprzętowym. Dosłownie.

Choć do premiery Xbox One X pozostał jeszcze miesiąc, już teraz możemy obejrzeć jego wnętrze z perspektywy użytkownika. Rozbiórki dokonał hiszpański youtuber, Unocero. Choć nie ma co liczyć na kompletną dekonstrukcję i szczegółowy opis wszystkich podzespołów (jak robi to np. iFixit), z przesłanego materiału wyłania się coś równie ciekawego, zwłaszcza dla zapalonych fanów Xboksa. Jest to wdrukowany w płytę główną obrazek Master Chiefa ujeżdżającego sporych rozmiarów skorpiona.

Xbox One X Project Scorpio Edition

Master Chief to oczywiście ikoniczna postać z serii Halo, zaś skorpion to oczwiste odniesienie do Project Scorpio, czyli przedpremierowej nazwy projektu, który ostatecznie przerodził się w Xbox One X. Obrazek został umieszczony na płycie głównej konsoli w limitowanej wersji Project Scorpio Edition i nie wiadomo, czy to samo znajdą użytkownicy podstawowego Xbox One X. Co ciekawe, easter egg został odkryty dopiero teraz. Microsoft prezentował już wcześniej wnętrze nowego Xboksa, ale za każdym razem fragment z nadrukiem był sprytnie pomijany. Prawdopodobnie spora część użytkowników nie zobaczyłaby go nawet na własne oczy, bowiem wymagałoby to samodzielnego otwarcia obudowy.

Wideo z rozbiórki możecie obejrzeć na YouTube. Fragment z easter eggiem zaczyna się na początku 11 minuty.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 6 października 2017, 00:05 Kategoria: Xbox One X

W listopadzie ruszy deweloperska konferencja Microsoft Connect(); 2017

Microsoft zapowiedział dziś czwarty w historii event Connect ();, czyli konferencję programistyczną, która odbędzie się w dniach 15-17 listopada tego roku. Uczestnicy będą mogli odkryć, "co dalej w technologiach Microsoft i open source". Wydarzeniu towarzyszyć będzie również ponad 75 sesji na żądanie.

Connect(); 2017 odbędzie się w Nowym Jorku, tym niemniej konferencję będzie można oglądać na żywo poprzez livestream. Miejsce i data konferencji są w zasadzie tożsame z zeszłoroczną edycją, choć ta trwała nie w dniach 15-17, lecz 16-17 listopada. Tak czy inaczej w tym roku przypuszczalnie firma ma trochę więcej do zaoferowania programistom, bowiem program zajął aż trzy dni. Jest to znaczące również z tego względu, że Connect(); nie jest pierwszą i jedyną konferencją deweloperską Microsoft w tym roku. Poprzedził ją oczywiście Microsoft Build 2017, który sam w sobie jest najważniejszym wydarzeniem deweloperskim w kalendarium firmy. Wydaje się więc całkiem możliwe, że firma może mieć na tyle interesujące informacje, że nie warto z nimi zwlekać do wiosny przyszłego roku.

Microsoft Connect(); 2017

O czym będzie mowa na konferencji? "Niezależnie, czy tworzysz aplikacje natywnie działające w chmurze, celujesz w urządzenia końcowe i IoT, zaopatrujesz swoje aplikacje w AI, czy też dopiero zaczynasz, Connect(); 2017 zainspiruje Cię i wyposaży w narzędzia i umiejętności, których będziesz potrzebował, by budować aplikacje przyszłości" - głosi opis wydarzenia. Na konferencji można będzie posłuchać największych głów w świecie programowania i branżowych ekspertów, takich jak Scott Guthrie, EVP z Microsoft, odkryć, co dalej w technologiach Microsoft i open source, i poszerzyć swoją wiedzę i umiejętności na ponad 75 technicznych sesjach online i treningach.

Jak widać, Microsoft nie podaje zbyt wielu szczegółów. Domyślamy się jednak, że skoro wydarzenie odbędzie się prawie miesiąc po wydaniu Fall Creators Update, można będzie sporo usłyszeć na temat zmian w interfejsie i API w Redstone 4. Firma może też poruszyć temat Windows Mixed Reality, jako że pierwsze zestawy konsumenckie będą w tym okresie wchodziły na rynek.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 5 października 2017, 23:08 Kategoria: Wydarzenia specjalne

EdgeHTML nie zostanie przeportowany na iOS i Androida

Microsoft zapowiedział dziś wprowadzenie przeglądarki Edge na Androida i iOS. Od strony użytkowej prawie wszystko wygląda tak samo, jak na PC czy Windows 10 Mobile. Różnice pojawiają się dopiero od strony deweloperskiej. Kluczowym zagadnieniem jest tu silnik wyszukiwarki, który nie będzie taki sam, jak w oryginalnych aplikacjach. Czym go zastąpiono i dlaczego Microsoft uważa przeportowanie EdgeHTML za zły pomysł?

A więc dlaczego nie EdgeHTML? Przytoczmy najpierw oficjalne wytłumaczenie tej decyzji: "Platforma webowa to złożona technologia, która pod wieloma względami duplikuje aspekty całego systemu operacyjnego w pojedynczej aplikacji. Jednym z założeń naszej strategii dotyczącej EdgeHTML jest to, by zbudować silnik, który zamiast replikować (i - w niektórych przypadkach - konkurować) platformę bazową, integruje się i współpracuje z nią, by zapewnić możliwie najlepsze bezpieczeństwo, dostępność, żywotność baterii, interaktywność i surową wydajność na tej platformie. Jesteśmy dumni z pracy, którą wykonaliśmy w EdgeHTML na Windows 10, napędzając rozwój sieci web nowymi rozwiązaniami i wspierając interoperacyjne standardy. W pełni zobowiązujemy się do kontynuowania tego w przyszłości na pełnym spektrum platform i urządzeń z Windows 10. Mając to na uwadze, nie powinno być zaskoczeniem, że postanowiliśmy zaadaptować rdzenne technologie platformy webowej w poszczególnych aplikacjach na określone platformy, które dziś zapowiedzieliśmy" - tłumaczy Sean Lyndersay z zespołu Microsoft Edge.

Microsoft Edge na iOS i Androida

W przypadku Edge na iPhone'a za silnik przeglądarki odpowiada WebKit, dostarczany przez iOS w kontrolce WKWebView. Z punktu widzenia kompatybilności Edge jest zgodny z przeglądarką Safari. Jeśli chodzi o Androida, Microsoft zastosował silnik renderowania Blink z projektu przeglądarki Chromium. Takie podejście ma zapewnić większą kontrolę i wyższą wydajność, niż w przypadku kontrolki Android WebView, ale oznacza też konieczność przekopiowania silnika do aplikacji. Podobnie jak inne przeglądarki oparte na Chromium, Edge na Androida będzie stale aktualizowany, gdy będą pojawiać się nowe wersje silnika. Pod względem kompatybilności Edge na Androida jest zgodny z aktualnie dostępną wersją Chrome.

Microsoft podał też do informacji, że nagłówki User Agent strings w Edge na Androida i iOS są na razie tożsame z głównymi przeglądarkami tych platform, jednak w najbliższym czasie zostaną zaktualizowane. Ich oznaczenia podane zostały na stronie Microsoft Edge Dev Blog.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 5 października 2017, 22:08 Kategoria: Edge

Rebrandować wszystko. Arrow Launcher to teraz Microsoft Launcher

Android posiada jedną istotną funkcję, której nie mają iPhone'y - to możliwość personalizacji "launchera" czyli niejako mobilnego pulpitu, który pojawia się po naciśnięciu przycisku Home. Z tego względu na Androida powstało sporo alternatywnych launcherów, w tym Arrow Launcher od Microsoft, który przeszedł właśnie spory rebranding.

Arrow Launcher został przemianowany na Microsoft Launcher. Na zmianie nazwy jednak się nie kończy. "Rozpoczynając kolejny rozdział naszej przygody, jesteśmy podekscytowani ogłaszając, że Arrow Launcher to teraz Microsoft Launcher. Nie tylko dokonaliśmy rebrandingu produktu, ale też dodaliśmy kilka nowych funkcji, które reprezentują nasz cel, jakim jest dostarczenie najlepszego produktywnego/spersonalizowanego/dostosowanego doświadczenia dla każdego na urządzeniach z Androidem. Naszą misją jest zapewnienie wszystkim klientom Androida możliwości wyboru własnego spersonalizowanego wyglądu, pozostawania zorganizowanym w drodze i bycie produktywnym na wszystkich urządzeniach" - tłumaczy Microsoft. Microsoft Launcher nawiązuje pod względem estetyki do Fluent Design System (znanego dawniej pod nazwą Project NEON), czyli nowego interfejsu Windows 10, który zadebiutuje za niecałe dwa tygodnie w Fall Creators Update. Zmieniło się też logo aplikacji.

"Aplikacja Microsoft Launcher pozwala spersonalizować urządzenie przy użyciu tapet, kolorów motywu, pakietów ikon i nie tylko. Za pomocą konta Microsoft lub konta służbowego można uzyskiwać dostęp do kalendarza, dokumentów i ostatnich działań w spersonalizowanym kanale informacyjnym. Możesz nawet otwierać zdjęcia, dokumenty i strony internetowe na komputerze z systemem Windows, aby pracować wydajnie na wszystkich urządzeniach" - głosi opis w sklepie Google Play. Dziś oprócz rebrandingu Launchera pojawiła się również zapowiedź Microsoft Edge na Androida i iOS. To nieprzypadkowe połączenie. Microsoft Launcher wspiera bowiem funkcję Continue on PC, podobnie jak mobilny Edge. Jest to pewien kamień milowy w *wielo-urządzeniowym* czy *międzyplatformowym* podejściu Microsoft - nawet, gdy w grę wchodzą platformy innych producentów.

Microsoft Launcher (Preview) w aktualnej wersji 3.8.1.36480 można już pobrać na urządzenia z Androidem (4.0.3 lub nowszym) ze sklepu Google Play.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 5 października 2017, 19:49 Kategoria: Oprogramowanie

To już oficjalne. Microsoft Edge wchodzi na iOS i Androida

Niedawno pojawiły się nieoficjalne informacje o tym, że Edge już niedługo może pojawić się na Androidzie oraz iOS. Początkowo Microsoft nie dawał żadnych sygnałów o potencjalnym wyjściu poza platformę Windows 10. Edge jako wbudowana i domyślna przeglądarka w tym systemie była dla niego dostępna na wyłączność. Takie ekskluzywne podejście nie miało jednak (naszym zdaniem) żadnego uzasadnienia. Microsoft również doszedł do takiego wniosku i ogłosił, że wchodzi ze swoją przeglądarką na iOS i Androida.

W dzisiejszym wpisie na blogu Microsoft ujawnił, że jedną z najczęściej pojawiających się próśb użytkowników Edge była ta dotycząca przeniesienia doświadczenia przeglądarki na telefony. "Wy przemówiliście, my posłuchaliśmy" - pisze Joe Belfiore, CVP w dziale Windows and Devices. Microsoft Edge na iOS i Androida zawiera znane już dobrze funkcje, takie jak Ulubione, Do przeczytania, Widok do czytania etc. Niezależnie od urządzenia nasza przeglądarka będzie zawsze z nami. Co istotne, Edge otrzymuje tu natywne wsparcie dla funkcji Continue on PC, co pozwala na błyskawiczną synchronizację zawartości przeglądarki między telefonami i komputerem, a także zapisanie zawartości do późniejszej pracy.

Microsoft Edge na iOS i Androida

Jako pierwsi nową przeglądarkę mobilną przetestować mogą już użytkownicy iOS, korzystając z Apple TestFlight. Użytkownicy Androida na wersję przedpremierową będą musieli jeszcze trochę poczekać. Odnośniki do programów poglądowych obu wydań znajdują się na tej samej stronie Microsoft Edge Mobile. By do nich przystąpić, należy się zarejestrować.

Microsoft ma jeszcze kilka informacji o wczesnych wersjach Microsoft Edge dla iOS i Androida. Początkowo obie wersje będą dostępne tylko w angielskiej wersji językowej (US-English), a kolejne wersje będą dodawane wraz z rozwojem wersji preview. W pierwszej wersji poglądowej brakuje też niektórych funkcji, takich jak roaming haseł i wsparcie dla tabletów z Androidem/iPadów. Zostaną one dodane w przyszłości.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 5 października 2017, 19:03 Kategoria: Edge

Koniec urządzeń linii Surface przed rokiem 2019?

Kilka dni temu Microsoft pozbył się jednego ze swoich serwisów, mianowicie Groove Music Pass. Wywołało to sporą falę krytyki, oraz niesamowitą wręcz ilość dyskusji. Doszło nawet do tego, że pojawiło się pytanie o przyszłość urządzeń z linii Surface. Jak się okazuje, większość partnerów sprzętowych giganta z Redmond oraz firmy analityczne są zdania, że niebawem Microsoft po prostu porzuci ich produkcję, tak jak miało to miejsce z telefonami i tabletami Lumia.

Urządzenia linii Surface

Jako powód spora część przedstawicieli prasowych podaje obecnego CEO Microsoftu – w ich opinii Satya Nadella jest osobą skupiającą się na oprogramowaniu i rozwiązaniach chmury, nie zaś na sprzęcie. To właśnie on według wielu przyczynił się jak nikt inny do zniknięcia mobilnego Windowsa z rynku. Steve Brazier (CEO Canalys, firmy analizującej rynek) oraz Giafranco Lanci (COO Lenovo) posunęli się nawet do stwierdzenia, że linia urządzeń Surface wygaśnie jeszcze przed rokiem 2019. Miałoby to rzekomo pozwolić gigantowi z Redmond na zwiększenie przychodów z rozwiązań chmurowych, które generują obecnie największy zysk. Warto zaznaczyć tutaj, że partnerzy sprzętowi Microsoftu nie wykluczają iż stworzy on zupełnie nową kategorię urządzeń, której wspomniane zamknięcie produkcji nie będzie dotyczyło.

Należy wziąć pod uwagę, że rewelacje te są jedynie przypuszczeniami przedstawicieli firm współpracujących z Microsoft, mogą jednak kryć w sobie ziarno prawdy. Jeżeli Nadella faktycznie snuje plany tego typu, pozostaje mieć nadzieje że nic z nich nie wyjdzie – w innym wypadku zniknie jedyna istotna linia komputerów konsumenckich produkowanych przez Microsoft.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 5 października 2017, 12:23 Kategoria: Surface

W Sieci ukazały się kolejne grafiki koncepcyjne - tym razem Surface Mobile

Społeczność fanów mobilnych okienek już od dawna prowadzi dysputy na temat ich świętego Grala, jakim jest Surface Phone. W efekcie pojawiają się coraz to bardziej futurystyczne koncepty, przypominające czasem bardziej pojazd kosmiczny niż klasyczny telefon. Co ciekawe, przy całym tym zamieszaniu zaskakująco mało czasu poświęca się urządzeniu dużo bliższemu, czyli składanemu fabletowi ARM figurującemu pod roboczą nazwą Surface Mobile. Na szczęście również i ono ma swoich fanów, którzy chętnie dzielą się swoją wizją. Dowodzą tego chociażby stworzone przez nich niedawno rendery, przedstawiające ich wyobrażenie tego urządzenia.

Wspomniane grafiki zaprezentowane zostały w formie materiału wideo, który obejrzeć można na popularnym serwisie YouTube. Przedstawiają one urządzenie przypominające dwustronny smartfon, który po rozłożeniu staje się tabletem – co istotne, ekrany po obu stronach są ze sobą połączone na stałe, co wyeliminować ma przekłamania obrazu. Całość bazować ma na systemie operacyjnym figurującym obecnie pod nazwą kodową Andromeda, którego wszystkie detale nie są jeszcze dokładnie znane. Twórcy konceptu zakładają, że Surface Mobile będzie dzięki temu w stanie emulować aplikacje x86. Co istotne, podane zostały nawet dosyć dokładne dane techniczne urządzenia – ma ono dysponować między innymi procesorem Snapdragon 850, 8 GB pamięci RAM, 256 GB miejsca na dane i 5,8 calowym ekranem OLED wspierającym technologię HDR, 3D Touch oraz obsługę rysika. Mało tego, na pośród specyfikacji możemy przeczytać o tak zaawansowanych elementach jak chociażby sensory AR, 3 mikrofonach umożliwiających nagrywanie dźwięku 5.1, 2 głośnikach Dolby Atmos oraz o porcie USB-C 3.2 i module 5G. Jak widać, twórcy pomysłu zaszaleli jak tylko się dało, wykorzystując nawet nieistniejące jeszcze komponenty.

Niestety wygląda na to, że osoby odpowiedzialne za rendery nie zdają sobie sprawy z pewnego faktu – przecieki dotyczące testów urządzeń wykorzystujących nazwę Surface Mobile pojawiły się już 4 miesiące temu. Oznacza to, że jeśli informacje te były prawdziwe, to urządzenie to będzie wyglądało zupełnie inaczej.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 5 października 2017, 11:24 Kategoria: Surface Phone

Do nagrania prezentacji Alexa Kipmana wykorzystano nowy rodzaj kamery

Podczas prowadzenia swoich pokazów technologii Mixed Reality specjaliści Microsoftu natrafili na pewien problem. Okazało się mianowicie, że niebywale trudnym jest przedstawienie prezentera i otaczającego go środowiska wirtualnego w formie innej niż awatar. Z biegiem czasu znalazło się jednak na to remedium – podczas ostatniego wystąpienia Alexa Kipmana zauważyć można było operatora, trzymającego hybrydę kilku urządzeń nagrywających. Zebrane przez nie dane umożliwiły stworzenie dokładnego wizerunku prezentera w świecie wirtualnym, zachowującego się dokładnie tak, jak oryginał (wliczając w to orientację przestrzenną). Co prawda dziwne urządzenie nie ma jeszcze własnej nazwy, jednak spodziewać się można jego dalszego rozwoju, chociażby pod kontem wykorzystania go w kinematografii.

Kamera wykorzystywana do nagrywania Mixed Reality

Zasadniczo, opisywane urządzenie składa się z trzech głównych elementów: gogli HoloLens, sporej kamery DSLR oraz sensora Kinect. Oczywiście połączone są one dodatkowym oprzyrządowaniem, sprawiającym że całość wygląda nie mniej futurystycznie niż amatorsko tworzone lasery wysokiej mocy. Sugerując się tym można przyjąć, że jest to na chwilę obecną prototyp będący jeszcze w początkowej fazie tworzenia. Urządzenie do sprawnego działania wymaga oczywiście odpowiedniej stabilności, którą gwarantuje specjalna stabilizowana rama nośna operatora. Jeśli zaś chodzi o samo działanie: HoloLens pełni rolę wirtualnej kamery, kamera DSLR rejestruje dokładny obraz rzeczywistego świata zaś Kinect odpowiada za orientację wszystkich obiektów w przestrzeni. Podczas nagrywania przy użyciu tej jakże skomplikowanej hybrydy znika konieczność używania jakichkolwiek dodatków jak chociażby green screen, istnieją również jednak pewne wady. Najistotniejsza z nich jest konieczność zastosowania jak najlepszego oświetlenia oraz stabilizacji. Na szczęście podczas kręcenia w warunkach kontrolowanych (jak na przykład w studio) nie powinny pojawić się żadne kłopoty.

Zakładając, że kamera hybrydowa tego typu stanie się bardziej dostępna, oczekiwać można pojawienia się całej masy filmów będących w zasadzie animacjami, w których występować będą jednakże klasyczni aktorzy – prawdziwi, nie zaś ich animowane wersje. Oznacza to również, że w klasycznych filmach przedstawionych w przyszłości wygenerowanie efektów specjalnych również powinno stać się tańsze – w końcu znika konieczność zatrudnienia dodatkowego personelu, koniecznego do obsługi ekranów green screen.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 5 października 2017, 10:21 Kategoria: Technologie VR, AR, MR

Windows 10 build 16299.15 dotarł do Slow Ring. Dlaczego NIE jest to RTM?

Po raz kolejny Insiderzy z obu głównych kręgów znaleźli się na tym samym poziomie. Zaledwie dwa dni od ukazania się w pierścieniu szybkich aktualizacji (Fast Ring) ostatnia kompilacja Insider Preview weszła do pierścienia Slow. Czy ma to znaczyć, że mamy już do czynienia z wersją RTM aktualizacji Fall Creators Update? Niekoniecznie.

Oznaczenie numeru kompilacji Insider Preview dodatkowymi cyferkami po kropce - jak w przypadku 16299.15 - oznacza zwykle osiągnięcie statusu RTM (Release To Manufacture). Nie zawsze jednak tyczy się to pierwszej tak zaktualizowanej kompilacji. W historii Windows 10 w 3 na 4 przypadki pierwsza kompilacja z numerem aktualizacji po kropce nie wchodziła do Public Release. Wyjątek stanowi November Update z 2015 r., który debiutował z numerem 10.0.10586.0. Wydaje się jednak najbardziej prawdopodobne, że RTM będzie nosił numer 16299, przy czym jego aktualizacja w RTM raczej nie zakończy się na .15.

O dostępności nowej kompilacji w kręgu wolnych aktualizacji Dona Sarkar poinformowała - jak widać powyżej - dosyć zdawkowo. Co istotne, szefowa programu Insider już wcześniej zadeklarowała, że gdy Fall Creators Update osiągnie "status RTM", poinformuje o tym w jasny sposób. Jak dotąd taka informacja nie padła ani ze strony Dony, ani też kogokolwiek z Microsoft. Mamy też na uwadze, że do premiery FCU pozostało 12 dni, co w przypadku inżynierów odpowiedzialnych za Windows 10 oznacza wystarczająco dużo czasu, by opracować jeszcze co najmniej kilka aktualizacji po kropce.

Jesienna aktualizacja dla kreatywnych otrzymuje teraz ostatnie szlify na gruncie stabilnej wersji 16299. Nim zostanie oddana do użytku, Microsoft zdoła jeszcze nanieść parę poprawek i przygotować duży czerwony przycisk, którym rozpocznie oficjalny cykl życia nowej aktualizacji.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 5 października 2017, 05:31 Kategoria: Windows 10

Windows 10 może zająć miejsce Siódemki jeszcze przed końcem tego roku

Najnowsze dane analityczne Statcounter wskazują, że Windows 10 jest na dobrej drodze, by wspiąć się na pierwsze miejsce pod względem zainstalowanych, aktywnych kopii systemu. W minionym miesiącu system znajdował się już na 39,3% komputerów z Windows na świecie, podczas gdy udziały Windows 7 spadły do poziomiu 43,99%.

W ciągu miesiąca (z sierpnia na wrzesień) Windows 10 zyskał 1,43 pkt proc. udziału (z 37,87%), podczas gdy Windows 7 spadł o 1,11 pkt (z 45,1%) Dziś dzieli je 4,69%. Jeśli tendencja zostanie utrzymana, tj. jeśli takie same zyski i straty udziałów zostaną osiągnięte w październiku i listopadzie, wykresy popularności obu systemów w końcu się skrzyżują. Windows 10 osiągnie wtedy 42,16%, a Windows 7 - 41,77%. Innymi słowy, jeszcze przed końcem 2017 r. będziemy mieli nowego króla wśród systemów operacyjnych Windows. Będzie nim Windows 10, mający wówczas prawie 2,5 roku na karku.

StatCounter
Udziały poszczególnych wersji Windows na świecie

Być może do przecięcia dróg dwóch najpopularniejszych wersji Okienek dojdzie szybciej na gruncie lokalnym. StatCounter wziął też pod uwagę Polskę, gdzie Windows 7 i Windows 10 znajdują się odpowiednio na 40,96% i 38,13% PC z Windows. Różnica wynosi tu już tylko 2,83%, czyli o 1,86% mniej niż w ujęciu globalnym. W Polsce nie wynika to jednak tyle z wyjątkowej popularności Dziesiątki, co z większych udziałów starszych wydań Windows, zwłaszcza 8.1 i XP.

StatCounter
Udziały poszczególnych wersji Windows w Polsce

Oczywiście wyniki podane przez StatCounter mogą różnić się od innych serwisów analitycznych. Netmarketshare przykładowo wskazuje na znacznie większą różnicę między udziałami Dziesiątki i Siódemki - we wrześniu ich udziały miały wynosić 29,09% i 47,21%.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 października 2017, 23:59 Kategoria: Windows 10

Bing pokonany przez Google w teście IQ. Jak wypadli pozostali?

Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najinteligentniejszy w świecie? Grupa badaczy rozwinęła specjalny test IQ mierzący inteligencję różnych wyszukiwarek internetowych. O ile w ogóle można przenieść ludzką koncepcję ilorazu inteligencji (choć i tu miarodajność wyników budzi wiele kontrowersji) na silniki wyszukiwarek, najlepiej wypadł Google. Jak na jego tle prezentują się pozostali?

Intelligence Quotient and Intelligence Grade of Artificial Intelligence to projekt badawczy autorstwa Feng Liu, Yong Shi i Ying Liu. Autorzy stworzyli model, który pod uwagę bierze cztery aspekty wiedzy, takie jak dane wejściowe i wyjściowe, zdolność opanowania [wiedzy] i kreacji. Do testu zaprzęgnięto cztery sztuczne inteligencje czy może raczej - posługując się terminologią związaną z AI - cztery inteligentne agenty: Google, Bing, Baidu i Siri. Spośród nich najinteligentniejszy okazał się Google, zdobywając wynik równy 47,28. Dla porównania - przeciętny 18-latek ma IQ rzędu 96, a sześciolatek - 55,5. Bing i Baidu zyskały odpowiednio 31,98 i 32,92 punkty. Najsłabiej wypadła Siri z IQ równym 23,9.

AI IQ Bing Google

Raport odnosi się też do wcześniejszych badań grupy, które wskazywały, że współczesne silniki wyszukiwania wciąż nie dorównują inteligencją przeciętnemu sześciolatkowi. Wkrótce jednak ma się to zmienić. Jeszcze w roku 2014 silniki Google i Baidu oceniono na 26,5 i 23,5 punkty. Oznacza to, że Google w niecałe 3 lata *zmądrzał* o blisko 80%. Jeśli rozwój ten będzie przyspieszał wykładniczo (a na razie nic go nie powstrzymuje), sztuczna inteligencja będzie dążyć do ideału, czyli przekroczenia możliwości człowieka. Nad pokonaniem ograniczeń AI pracuje nie tylko Google, ale również Microsoft. Obie firmy dążą do opracowania tzw. sztucznej inteligencji ogólnej (Artificial General Intelligence). Ma być to rodzaj maszynowej inteligencji, która może z powodzeniem wykonać praktycznie każde zadanie intelektualne, któremu podołać może człowiek. Rzecz jasna wyszukiwarki będą wizytówką tych zdolności.

Wyszukiwarki internetowe i powiązane z nimi usługi na naszych oczach stają się coraz inteligentniejsze, niemniej jednak nie reprezentują one jeszcze całego potencjału AI, który jest w posiadaniu ich dostawców. Ma się to jednak zmienić. Według prognoz na 2027 rok z wyszukiwarek może zniknąć pole tekstowe, a ich sposób działania będzie w dużej mierze nastawiony na kontekst, obraz, dźwięk (w tym mowę naturalną) i inne czynniki.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 października 2017, 22:14 Kategoria: Bing

Windows 10 build 16296 do pobrania jako obraz ISO

Wczoraj w Fast Ring ukazała się kompilacja 16299.15, którą wielu zaczęło utożsamiać z wydaniem RTM. Do wieści tych podeszliśmy jednak z pewną rezerwą. Czy słusznie? Z jednej strony oznaczenie .15 to sposób, w jaki zwykło się sygnować kompilacje RTM. Z drugiej strony nie ma co do tego oficjalnego potwierdzenia Microsoftu, a ponadto jako obraz ISO udostępniono dziś wcześniejsze wydanie 16296.

Fall Creators Update ISO

Kompilacja 16296 zadebiutowała w Fast Ring 22 września i tydzień później weszła do pierścienia Slow. Dziś możemy już ją pobrać w formie obrazu ISO. Jak zwykle dostępnych jest kilka różnych wersji:

  • Windows 10 Insider Preview
  • Windows 10 Insider Preview Enterprise
  • Windows 10 Insider Preview Education
  • Windows 10 Insider Preview Home Single Language
  • Windows 10 Insider Preview Home China

Dodatkowo udostępniono też do pobrania kilka zaktualizowanych pakietów:

  • Features on Demand Pack Insider Preview (part 1)
  • Features on Demand Pack Insider Preview (part 2)
  • Language Pack Bundle Insider Preview
  • Inbox Apps Bundle Insider Preview

Wszystkie te edycje dostępne są w wersjach 32-bit i 64-bit. Obraz ISO można pobrać za darmo z oficjalnej strony Windows Insider Preview Downloads. Wystarczy zalogować się za pomocą konta Microsoft, wybrać edycję, język oraz wersję. Zostanie wówczas wygenerowany bezpośredni link do pobrania obrazu.

Nie jest do końca jasne, dlaczego Microsoft zdecydował się udostępnić jako ISO starszą kompilację, podczas gdy 16299 znalazł się w Slow Ring 29 września, a wczoraj otrzymał aktualizację .15, która rzekomo ma wskazywać na wydanie RTM.

Aktualizacja 05.10.2017: Build 16299.15 również dotarł do Slow Ring.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 4 października 2017, 20:05 Kategoria: Windows 10

Microsoft Edge już niedługo może pojawić się na Androidzie oraz iOS

Przeglądarka internetowa giganta z Redmond jest coraz bardziej rozwijana z biegiem czasu. Już teraz możemy korzystając z niej podejrzeć plik pdf czy też przeczytać książkę w formacie e-pub. To jednak jak się okazuje nie wystarczy, by zapewnić Microsoft Edge sukces – jego udział rynkowy nadal jest wyjątkowo niski, zaś instalowanie go wraz z Windows 10 nie zmienia w tej kwestii praktycznie nic. Wygląda na to, że niebawem sytuacja może się nieco zmienić, bowiem z dużą dozą prawdopodobieństwa Edge pojawi się niebawem na urządzeniach działających w oparciu o Androida oraz iOS.

Udział Edge na rynku przeglądarek

Do takich właśnie rewelacji dotarł niedawno francuski serwis FrAndroid. Sama sytuacja nie powinna być zbytnio zaskakująca i wynika raczej z konieczności. Przez to, że telefony z mobilną odsłoną Windowsa niemal wyginęły, gigant z Redmond nie ma obecnie niemal żadnych wpływów na rynku przeglądarek dla urządzeń mobilnych. Zwarzywszy na coraz większy wpływ smartfonów, konieczne okazało się załatanie tej luki poprzez wydanie Edge na systemy operacyjne konkurencji. Co istotne, dzięki temu zabiegowi możliwe będzie w przyszłości wprowadzenie większej ilości funkcjonalnych powiązanych z kontynuowaniem pracy podczas przełączania się pomiędzy urządzeniami (Windows Timeline).

Na chwilę obecną wprowadzenie Edge do Androida oraz iOS nie jest jeszcze w 100% pewne, bowiem nadal brak oficjalnego potwierdzenia ze strony Microsoftu. Oznacza to jednocześnie, że daty ewentualnej premiery nie da się przewidzieć, bowiem brakuje do tego po prostu niezbędnych informacji.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 4 października 2017, 15:49 Kategoria: Edge

Trwają prace nad narzędziem umożliwiającym migrację aplikacji Node.js do Azure

Stale rośnie popyt na usługi Azure, oczywiście przede wszystkim ze strony firm oraz licznej rzeszy programistów. W przypadku twórców aplikacji nie jest to jednak takie proste, bowiem by wszystko działało sprawnie w środowisku chmurowym Microsoftu konieczne są często odpowiednie modyfikacje programów, bądź też skorzystanie z odpowiednich narzędzi migracyjnych. Niedawno gigant z Redmond nawiązał z firmą nearForm współpracę, mającą zaowocować stworzeniem narzędzia zdolnego przenieść aplikacje napisane przy pomocy Node.js na platformę Azure.

Współpraca nearFrom i Microsoft

Gotowe rozwiązanie ma nosić nazwę nearForm Migration and Developer Support Services, zaś pomijając już główny cel (czyli wspomnianą migrację aplikacji) ma ono zapewnić również wsparcie techniczne najwyższej klasy. Prace nad tym projektem są jakkolwiek by na to nie patrzeć najświeższym wkładem giganta z Redmond w rozwój środowisk open source.

Niestety, nie wiadomo kiedy narzędzie zostanie oficjalnie udostępnione, jednak łatwo wyobrazić sobie, z jaką niecierpliwością czekają na ten moment programiści tworzący skalowalne aplikacje Node.js. Kto wie, być może jest to dopiero pierwszy z projektów tego typu przedsięwziętych wspólnie przez Microsoft i nearFrom?

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 4 października 2017, 12:04 Kategoria: Azure

Kolejne przejęcie Microsoftu - tym razem padło na AltspaceVR

Technologia wirtualnej rzeczywistości stale się rozwija, a co za tym idzie powiększa się wachlarz jej zastosowań (który skądinąd już od początku był ogromny). Oznacza to, że niebawem napotkamy ją nie tylko grając czy oglądając filmy, lecz nawet po prostu korzystając z mediów społecznościowych. Te z kolei zaczną przybierać nową formę, przypominając często w zasadzie wirtualny świat. Przykładem tego typu ambitnego przedsięwzięcia jest AltspaceVR, czyli społecznościowa platforma VR, którą przejmuje właśnie Microsoft.

Przez wielu AltspaceVR uważany jest za jedną z najlepszych i najbardziej rozwiniętych platform tego typu. Od swojego powstania w 2013 roku zebrała się wokół niej całkiem spora rzesza oddanych użytkowników, jednak sielanka nie trwała wiecznie – pod koniec lipca tego roku o mało nie zamknięto całego projektu z powodu problemów finansowych. Na szczęście przejęcie przez Microsoft uratowało sympatyczną firmę, dzięki czemu platforma AltspaceVR dołączy do coraz to bardziej obszernej listy serwisów wspieranych przez giganta w ramach inicjatywy Windows Mixed Reality. Czym jednak była do tej pory przejęta właśnie platforma? AltspaceVR porównać najłatwiej jest w zasadzie do wirtualnego świata żyjącego własnym życiem – niektórzy z użytkowników poświęcali się po prostu rozmowie czy prostym grom, inni zaś wchodzili nawet w debaty natury filozoficznej i politycznej. Co ciekawe, zdarzały się nawet tak nietypowe wydarzenia, jak wirtualne spotkania z pisarzami. Wszystko to oczywiście przy użyciu awatarów, często dodatkowo okraszone anonimowością zwykłych użytkowników. Wszystko to było oparte na zasadach freemium, co oznacza w skrócie, że wszelkie podstawowe funkcje były oddane do użytku za darmo, zaś za zaawansowane należało zapłacić.

Nie wiadomo do końca, jakimi zmianami zaowocuje wcielenie AltspaceVR do Microsoftu. Możliwe, że zmianom ulegną formy płatności, bądź też wewnętrzne mechanizmy platformy, jednak wydaje się to wątpliwe. Najprawdopodobniej twórcy dostaną wolna rękę w większości aspektów rozwoju, zaś Microsoft zadowoli się rozszerzeniem swojej oferty oraz danymi statystycznymi. Ponadto, będzie to przystępna alternatywa dla podobnych platform szykowanych przez gigantów mediów społecznościowych, jak chociażby Facebook.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 4 października 2017, 11:11 Kategoria: Technologie VR, AR, MR

Vision 2022, czyli hipotetyczna przyszłość laptopów Microsoftu

Zdania na temat przydatności i jakości wykonania Surface Laptop są w dalszym ciągu podzielone, czemu zresztą trudno się dziwić – z jednej strony otrzymujemy sprzęt stworzony z wykorzystaniem luksusowej Alcantary i o pięknym designie, z drugiej zaś nie da się go naprawić bez powodowania uszkodzeń, natomiast oferowana przez niego moc obliczeniowa wyraźnie odstaje od innych komputerów w tym przedziale cenowym. W efekcie Surface Laptopa kocha się lub nienawidzi. Jak się okazuje, jednemu z Product Designerów spodobał się do tego stopnia, że postanowił on stworzyć szereg grafik koncepcyjnych przedstawiających Vision 2022 – bardzo futurystyczną wariację na temat laptopa Microsoftu.

Zaprezentowane urządzenie posiada cały szereg charakterystycznych cech, niespotykanych w klasycznych laptopach. Najbardziej w oczy rzuca się brak jakiejkolwiek fizycznej klawiatury – została ona zastąpiona przez gładką powierzchnią, na której wyświetlają się klawisze bądź elementy systemowe (takie jak ikonki czy pasek szybkiego dostępu). Co istotne, ta właśnie część obszaru sprawia wrażenie przystosowanej do obsługi stylusa, jako swego rodzaju obszar roboczy. Kolejną z najistotniejszych cech Vision 2022 jest sposób łączenia ekranu z podstawą. Zamiast zawiasów wykorzystano giętkie przedłużenie ekranu, na którym wyświetlany jest pasek start – stanowi to ciekawy pomysł na powiększenie przestrzeni roboczej urządzenia bez zwiększenia jego gabarytów. Istotnym aspektem jest także sama grubość przedstawionego laptopa, wynosząca w przypadku zarówno podstawy jak i ekranu zaledwie 7mm. Po złożeniu ich obecny będzie oczywiście niewielki prześwit, upodabniający całość nieco do Surface Book. W zasadzie jako element dodatkowy, na grafikach umieszczony został również designerski stylus, przypominający elegancki i prosty długopis z niewielkim wgłębieniem niedaleko punktu styku z powierzchnią po której ma operować. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że Vision 2022 miałby dysponować jedynie dwoma portami USB-C, całkowicie pomijając takie udogodnienia jak gniazdo Jack 3,5 czy też HDMI. Sugerować to może fascynację twórcy przejściówkami oferowanymi przez Apple, lub też jego wiarę w przyszłość pozbawioną okablowania…

Rozwój technologii, a zarazem sprzętu z niej korzystającego gna w zawrotnym tempie. Niestety wątpliwym jest, by tak zaawansowane urządzenie jak zaprezentowany laptop miało ukazać się w roku 2022. Powodem nie jest jednak brak możliwości, chodzi bowiem raczej o dostosowanie produktu do potrzeb i realnych możliwości finansowych odbiorców. Co prawda, znalazłoby się zapewne parę bogatych osób łasych na zakup Vision 2022, jednakże wygenerowane w ten sposób zyski nie zwróciłyby kosztów produkcji. Aby wizja Emadiego Rahimima (twórcy konceptu) się ziściła, konieczny byłby przełom w polityce sprzedażowej gigantów – zamiast stabilnych zysków musieliby oni postawić na wyścig zbrojeń w dziedzinie innowacji.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 4 października 2017, 10:03 Kategoria: Surface

Zestaw Windows Mixed Reality od Samsung oficjalnie potwierdzony

Przeszło tydzień temu do sieci wyciekły grafiki promocyjne, na których widniał domniemany zestaw Windows Mixed Reality od Samsunga. Koreański gigant na potwierdzenie nie kazał sobie długo czekać - dziś na pokazie w San Francisco zaprezentowano oficjalnie Samsung HMD Odyssey, który dołącza do rodziny przystępnych HMD współpracujących z Windows 10. Urządzenie zdaje się jednak grać w nieco wyższej lidze.

Microsoft stwierdził, że "era Windows Mixed Reality zacznie się 17 października", czyli w dniu premiery Fall Creators Update. Czy powołanie do życia nowej platformy może już przesądzać o nowej erze w dziedzinie VR/MR? Microsoft przekonuje, że tak. Rzeczywistość mieszana uwalniać ma kreatywność każdej osoby i każdej organizacji na tej planecie. "Wchodzimy w następną erę komputerów, erę mieszanej rzeczywistości [Mixed Reality]. Od czasu przedstawienia Microsoft HoloLens, pierwszego w historii samodzielnego holograficznego komputera, po przywitanie partnerów biznesowych, takich jak Ford Motor Company, widzimy inspirację i kreatywność naszych klientów, a nowoczesne miejsca pracy nadal nas inspirują i zachęcają do kroczenia naprzód" - czytamy w ostatnim wpisie na Windows Experience Blog.

Samsung HMD Odyssey

Wróćmy jednak do nowej propozycji Samsunga, czyli Samsung HMD Odyssey. Jak podejrzewaliśmy, zestaw ten wyróżnia się na platformie Windows Mixed Reality wyższą jakością, wyglądem (na stronie Sklepu Microsoft widnieją te same grafiki, które wyciekły tydzień wcześniej) i oczywiście ceną. Zerknijmy na najważniejsze parametry:

  • Rozdzielczość: 2880 x 1600
  • Wyświetlacz: OLED
  • Częstotliwość odświeżania: 90Hz
  • Pole widzenia: do 110°
  • Słuchawki i podwójny mikrofon
  • Kontrolery ruchu dołączone do zestawu

Na stronie Sklepu Microsoft dostępne w przedsprzedaży są już Acer Windows Mixed Reality Headset, Dell Visor, HP Windows Mixed Reality Headset Lenovo Explorer i oczywiście Samsung HMD Odyssey. Cena tego ostatniego jest najwyższa spośród wszystkich istniejących zestawów WMR i wynosi 499 dolarów (ok. 1883 zł). Premiera urządzenia przewidziana jest na 6 listopada tego roku.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 października 2017, 23:43 Kategoria: Technologie VR, AR, MR

Kolejny gigant, Bank of America, skorzysta z rozwiązań Microsoftu

Postęp technologiczny który nadal gna w szalonym tempie odciska swoje piętno nie tylko na indywidualnych jednostkach, lecz również na firmach i korporacjach, nawet tych największego kalibru. Zmuszone są one do wykorzystania coraz większe ilości nowych rozwiązań by nie wypaść z gry, przechodząc w efekcie cyfrową transformację o której mówi się coraz więcej. Jednym z gigantów, którzy zdecydowali się w ostatnich dniach na jej dokonanie jest Bank of America, jedna z największych na świecie instytucji bankowych.

Jedna z placówek Bank of America

Skala przedsięwzięcia jest bardzo duża, bowiem bank ten posiada aż 47 milinów klientów (wliczając w to niewielki firmy) oraz aż 200 tysięcy pracowników. Wobec tak ogromnych liczb, plan realizowany będzie stopniowo, zaś jego ukończenie zająć ma kilka lat. Docelowo planowane jest wyposażenie znacznej ilości personelu w możliwości Office 365, zaś około 80% ruchu generowanego na wirtualnych platformach Bank of America przeniesione zostanie do rozwiązań Azure.

Według giganta z Redmond aż 80% spośród największych na świecie banków oraz ponad 75% instytucji finansowych korzysta już z Azure. Nie wiadomo, na ile liczby te oddają faktyczny stan rzeczy, niemniej są one imponujące i doskonale świadczą o jakości rozwiązań chmurowych Microsoftu.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 października 2017, 12:03 Kategoria: Azure

MeetAlive - interesująca alternatywa dla klasycznego projektora

Coraz częściej w firmach, również tych mniejszych, pojawiają się specjalnie wydzielone sale szkoleniowe i konferencyjne. Zazwyczaj są one wyposażone w sprzęt multimedialny, mający jak najbardziej uatrakcyjnić przedstawiane prezentacje oraz ułatwić odbiór przygotowanych treści. Zważywszy na występującą konieczność wyświetlania obrazu na jak największej powierzchni, w salach konferencyjnych królują obecnie nie monitory, lecz projektory. Wydawać by się mogło, że w tej dziedzinie nie da się już zbyt wiele ulepszyć, jednakże najwyraźniej udało się to badaczom Microsoftu, którzy stworzyli MeetAlive.

Rozwiązanie te to tak naprawdę kombinacja rozmaitego rodzaju sprzętu, która po właściwym rozmieszczeniu i konfiguracji pozwala na wykorzystanie każdego fragmentu ściany w pomieszczeniu do wyświetlania obrazu z laptopów uczestników. Dzięki zastosowaniu czujników głębi sterowanie wyświetloną treścią odbywa się nie tylko przy wykorzystaniu kursora myszy, lecz również poprzez proste gesty. Wygląda na to, że MeetAlive przydać się może nie tylko podczas spotkań, lecz również w trakcie codziennej pracy na przykład projektantów i designerów (oczywiście pod warunkiem, że pracują w grupie).

Niestety nie wiadomo, czy rozwiązanie MeetAlive pojawi się na rynku, ani w jakiej cenie miałoby się ukazać. Możliwe jednak że Microsoft spostrzeże jego potencjał, tworząc kolejne urządzenie ułatwiające prace. Pozostaje mieć nadzieje, że będzie ono dostępne w dużo niższej cenie niż Surface Hub, który właśnie z powodu swojego kosztu widziany jest rzadko w salach konferencyjnych.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 października 2017, 11:11 Kategoria: Sprzęt

Zdalny lekarz z dostawą do domu, czyli HoloLens w służbie zdrowia

Już w momencie swojej premiery HoloLens wzbudzał wiele emocji, zaś niejedna firma w lot pojęła możliwości jakie oferował. Niestety, obecna generacja gogli nie rozprzestrzeniła się tak bardzo, jak można było się tego spodziewać – przyczyniła się do tego między innymi cena pojedynczego urządzenia, która dla mniejszych firm była zaporowa. Niemniej, z biegiem czasu pojawiać zaczęły się coraz to nowsze inicjatywy wykorzystujące HoloLens. Obecnie korzystają z niego głównie mechanicy, projektanci, armia i lekarze. W przypadku tych ostatnich zwykle gogle kojarzone są z podglądem dokładnego modelu anatomii podczas operacji, w Australii jednak firma Silver Chain Group wpadła na nowy pomysł – zdalnego lekarza.

Jak wiadomo, pomijając kilka większych skupisk ludności Australia jest krajem o dosyć niskim zagęszczeniu zaludnienia (41-krotnie niższym niż w Polsce), co powoduje wiele problemów, zwłaszcza dotyczących opieki medycznej. Mający kilka zgłoszeń lekarz wyjazdowy rezydujący w tamtejszych rejonach może w efekcie po prostu nie zdążyć na czas do wszystkich potrzebujących. Aby uniknąć tego typu kłopotów powstało zaprojektowane przez Saab Australia rozwiązanie o nazwie EMMR (Enhanced Medical Mixed Reality), czyli wyspecjalizowany interfejs HoloLens wyświetlający specjalnie przygotowane hologramy medyczne, umożliwiając jednocześnie przeprowadzenie wideokonferencji. Wyposażony w gogle z EMMR personel pielęgniarski Silver Chain Group ma dojeżdżać do pacjentów, by na miejscu konsultować się z lekarzem.

Wraz z wprowadzeniem do powszechnego użytku opisanego rozwiązania poziom opieki medycznej w Australii powinien znacząco się poprawić. Dodatkowo, zważywszy na mniejszą gażę personelu pielęgniarskiego (w stosunku do wykwalifikowanych lekarzy) zmniejszeniu powinny finalnie ulec koszty. Na chwilę obecną z usług tego typu skorzystać ma około 650 klientów, jednak ewentualny sukces przedsięwzięcia prawdopodobnie przyczyni się do jego ekspansji.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 października 2017, 10:20 Kategoria: HoloLens

Windows 10 z nową kompilacją Insider Preview. To już prawdopodobnie RTM

Do wprowadzenia najnowszej wielkiej aktualizacji systemu Windows 10, noszącej nazwę Fall Creators Update zostały już jedynie dwa tygodnie. Oznacza to przede wszystkim, że do tego czasu nie zobaczymy w kompilacjach testowych już żadnych nowych funkcji, bowiem gigant skupia się teraz na nadaniu całości ostatnich szlifów. Dowodzi tego już sam fakt, że najnowsza aktualizacja kręgu Fast Ring nosi numer 16299.15, zaś w ten sposób zwykło się sygnować kompilacje RTM (release to manufacture), czyli finalne uaktualnienia przed wprowadzeniem nowej wersji.

Build 16299.15

Niestety, nie podana została lista poprawek oraz występujących nadal błędów, zaś informacje o najnowszej aktualizacji to zaledwie aktualizacja do wiadomości o buildzie 16299 na blogu Microsoft. Niemniej, wszystko zdaje się potwierdzać, że gigant dotrzyma obiecanego terminu, wprowadzając Fall Creators Update już 17 października. Być może to dobry czas by przenieść się na stabilną wersję systemu dla tych, którzy liczyli na zapoznanie się z nowościami – jeśli tego nie zrobią, ryzykują przeskoczeniem od razu do testowych kompilacji Redstone 4.

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 3 października 2017, 08:27 Kategoria: Windows 10

Microsoft uśmierca Groove Music Pass. Zastąpi go Spotify

Microsoft zapowiedział koniec usługi Groove Music Pass. Stało się to zaledwie miesiąc po wprowadzeniu promocji oferującej pół roku za darmo po wykupieniu miesięcznej subskrypcji. Firma planuje teraz pomóc klientom w przeniesieniu ich bibliotek i list odtwarzania do Spotify. Funkcja transferu pojawi się w tym tygodniu w nowej aktualizacji Muzyki Groove dla Insiderów, a do publicznego wydania Windows 10 trafi 9 października.

Niespodziewana decyzja Microsoftu nie oznacza bynajmniej, że uśmiercona zostanie aplikacja Muzyka Groove. W komunikacie czytamy, że firma będzie nadal inwestować w Groove Music, tym niemniej jego aplikacja będzie przeznaczona wyłącznie do odtwarzania muzyki znajdującej się w zbiorach lokalnych użytkownika (ale też i muzyki przesłanej do OneDrive). Nie będzie też można kupować nowej muzyki w Sklepie Windows. Nieoficjalnie mówi się, że Sklep nadal będzie oferował filmy, programy telewizyjne i e-booki, jednak z Muzyką czas się będzie pożegnać.

Groove Music - Spotify

Możliwości "strumieniowania, zakupu i pobierania muzyki" zostaną ostatecznie wyłączone 31 grudnia, a opcja transferu biblioteki do Spotify będzie jeszcze dostępna do końca stycznia. Użytkownicy subskrybujący Groove Music Pass będą mogli używać tej usługi do końca roku, a następnie otrzymają zwrot pieniędzy. W przypadku niewykorzystania subskrypcji zwrot ten może wynosić nawet 120% do wykorzystania w Sklepie Windows. Niestety, na migrację do Spotify nie mogą liczyć użytkownicy Windows 8/8.1 (choć ciągle mogą pobrać Spotify w wersji Win32). Do tego wymagana jest bowiem maszyna z Windows 10 lub Xbox One.

Skąd decyzja o pozbyciu się muzyki ze Sklepu Windows i przerzucenia wszystkiego na Spotify? Microsoft swoich powodów nie ujawnił. W komunikacie możemy przeczytać tylko o niesamowitym katalogu Spotify liczącym ponad 30 mln utworów i szerokiej dostępności na wszystkich liczących się platformach. Pojawienie się Spotify w Sklepie Windows było tak doniosłym wydarzeniem, że Microsoft poświęcił mu sporo uwagi na konferencji Build 2017. Firma z Redmond zwykle stara się konkurować lub przejmować twórców oprogramowania, jednak w obszarze muzycznym jej rozwiązania nigdy nie zdołały się wybić. Być może jest też jakiś rodzaj umowy ze Spotify, o którym nie wiemy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 3 października 2017, 00:06 Kategoria: Oprogramowanie

Niebawem utrzymanie nieaktywnych skrzynek pocztowych stanie się płatne

W każdej większej firmie administratorzy infrastruktury IT muszą borykać się z pewnym problemem – rotacją pracowników. Każda kolejna osoba dołączająca do organizacji wymusza utworzenie kolejnego konta, skrzynki pocztowej oraz innych elementów. Nie mniej pracy jest, gdy ktoś z firmy odchodzi - konieczne jest wtedy m.in. ustanowienie odpowiednich przekierowań przychodzących wiadomości mailowych. Pojawia się również kolejny kłopot – co zrobić z nieużywaną już skrzynką pocztową? Zazwyczaj nie kasuje się ich od razu. Jest tak dlatego, że często znajdują się na nich wręcz tony dokumentacji firmowej, do której dostęp może okazać się w przyszłości potrzebny. W przypadku Office 365 sprawa nie jest zbyt skomplikowana, bowiem administratorzy mają możliwość przekształcenia ich w nieaktywne skrzynki pocztowe (Inactive Mailboxes). Dotychczas było to darmowe, jednak w niezbyt odległej przyszłości ma się to zmienić – niestety żadna data nie jest obecnie znana.

Nieaktywne skrzynki pocztowe niebawem staną się płatne

Krótko przed rozpoczęciem wydarzenia Microsoft Ignite 2017 jeden z brytyjskich portali, Bytes, poinformował o tym, że gigant z Redmond niebawem wprowadzi wymóg posiadania odpowiednich licencji dla nieaktywnych skrzynek pocztowych, występujących pod nazwą Exchange Online Inactive User. Ich orientacyjny koszt szacuje się na około 1 dolara miesięcznie. Nie jest to jednak nieczyste zagranie ze strony Microsoftu – koniec końców utrzymanie przestrzeni magazynowej w chmurze również generuje koszty. Zmiany miały pierwotnie nastąpić 1 października, ale Microsoft postanowił najpierw wybadać grunt, którego dotyczy zmiana. W efekcie na chwilę obecną wprowadzenie wymogu posiadania odpowiedniej licencji zostało wstrzymane, jednak nie wiadomo, jak długo potrwa ten stan.

Oczywiście konieczność wykupienia odpowiednich licencji nie będzie dotyczyła organizacji działających na zasadach on-premises, bowiem korzystają one z własnej przestrzeni magazynowej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 października 2017, 13:10 Kategoria: Office 365

Na konsolach Xbox pojawiła się opcja zakupu gry w formie prezentu dla znajomego

Ostatnimi czasy zaobserwować można coraz szybszy rozwój aplikacji sklepowych Microsoftu. Dowodzi tego chociażby niedawne rozpoczęcie rebrandingu, w wyniku którego zarówno Sklep Windows jak i Sklep Xbox zmienią nazwę na wspólną – Microsoft Store (Sklep Microsoft). Co prawda ma to obecnie miejsce jedynie w testowych kompilacjach, jednak wprowadzenie tej zmiany do stabilnych systemów wydaje się nieuniknione. Na tym jednak nie koniec - kilka dni temu pojawiła się bowiem wyczekiwana przez wielu opcja, umożliwiająca zakup gry/aplikacji Xbox dla znajomego (jedynie w kręgu aktualizacji Alpha Ring).

Tak prezentuje się najnowsza opcja dostępna w sklepie

Nie jest to bynajmniej funkcja eksperymentalna- skorzystać z niej można już od lat na szalenie popularnej platformie Steam, dostępnej na PC. Umożliwia ona zakup gry bezpośrednio ze sklepu, jednakże tytuł zamiast zostać dodanym do naszej biblioteki, zostaje wysłany wybranemu przez nas znajomemu. Współgra to doskonale z możliwością dodania wybranego produktu do listy życzeń, gdyż dzięki temu nasi znajomi mogą sprawdzić, czy konkretna produkcja nas interesuje. Być może z czasem również i ten mechanizm pojawi się w Sklepie Microsoft.

Bardzo dobrze, że Microsoft reaguje na prośby swoich klientów, nawet jeśli polegają one zasadniczo na skopiowaniu rozwiązania stosowanego przez konkurencję. Grunt, że są to rozwiązania dobre i sprawdzone w boju. Na chwilę obecną opcja zakupu gry dla znajomego pojawiła się jedynie w przypadku sklepu konsolowego, jednak niebawem zaobserwować będzie ją można najprawdopodobniej również na PC. Całkiem możliwe, że nowa funkcja pojawi się niedługo po wprowadzeniu do dystrybucji najnowszej wielkiej aktualizacji, Fall Creators Update, jednak nie jest to jeszcze potwierdzone.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 października 2017, 11:03 Kategoria: Xbox One

Pośród najpopularniejszych konsol to Xbox posiada najlepsze wsparcie techniczne

Konsole różnią się od komputerów przeznaczonych do grania w kilku zasadniczych aspektach. Jednym nich jest łatwość obsługi, innym zaś ujednolicenie systemu. Paradoksalnie jednak największą różnicę odczuć można, gdy zachodzi potrzeba skorzystania z pomocy technicznej. Zakładając, że podczas uruchomienia jakiejś gry coś idzie nie tak, na komputerze poskładanym z części zostajemy w zasadzie zdani na samych siebie, bądź też na rozmaite fora na których nie zawsze znajdziemy gotową odpowiedź. Sprawa ma się jednak inaczej w przypadku konsoli, bowiem korzystając z niej możemy liczyć na pomoc wsparcia technicznego. Możliwe jest to dzięki jednolitej budowie każdego z urządzeń – jeśli problem występuje na jednym z egzemplarzy, pojawi się prawdopodobnie również na innych. Jeden z najbardziej znaczących zagranicznych serwisów dla graczy, Tom’s Guide, podjął się ostatnio ciekawego zadania, mianowicie sprawdził, jak przyjazna dla gracza jest pomoc techniczna wśród największych producentów konsol – zwycięzcą okazał się Xbox.

Tak wygląda zestawienie wyniku ogólnego

Wbrew pozorom, pomoc techniczna nawet w przypadku konsol nie jest tak idealna, jak mogłoby się początkowo wydawać. Wobec tego zagraniczny serwis postanowił skupić się na tym, jak pomocne okazuje się oferowane wsparcie, nie zaś na jego dodatkowych możliwościach. Niemniej pod uwagę wzięto również takie elementy, jak godziny urzędowania konsultantów oraz średni czas połączenia. W konkurencji zestawiono trzy najbardziej popularne rodziny konsol: Xbox, Nintendo oraz PlayStation. Pierwsze miejsce w zestawieni końcowym zajęła obsługa techniczna Xbox, mogąca się poszczycić wynikiem 90 punktów na 100 możliwych. W jej przypadku najlepiej wypadła obsługa internetowa oraz za pomocą serwisów socjalnych. Na drugim miejscu uplasowało się Nintendo, z wynikiem 85 punktów – w tym przypadku najlepiej sprawdziło się wsparcie telefoniczne. Ostatnie miejsce zajęte zostało przez PlayStation, z nieco gorszym wynikiem 82 punktów. W jego przypadku wsparcie telefoniczne okazało się nieco lepsze niż pozostałe formy komunikacji.

Wygląda na to, że urządzenia z linii Surface to nie jedyny sprzęt o który pieczołowicie dbają specjaliści Microsoftu. Możliwe, że jest to tylko tymczasowe i wynika z mającej się odbyć niedługo premiery Xbox One X, jednak wydaje się to wątpliwe. Zastanawiające jest jednak, czy pytając o problem związany z pierwszą generacją Xbox (2001) obsługa giganta z Redmond poradziłaby sobie równie dobrze?

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 2 października 2017, 10:02 Kategoria: Xbox One

Pojawiły się nowe grafiki i informacje dotyczące Lumii 2020

Ostatnimi czasy do sieci wycieka coraz to więcej zdjęć, na których obejrzeć można urządzenia które nigdy nie trafiły do produkcji. Całkiem spora ich część jak się okazuje, to tak naprawdę sprzęt który powstrzymały nie błędy konstrukcyjne i niedopracowanie, lecz zmiana planów stojących za nimi firm. Nie sposób nie odnieść wrażenie, że tak samo wyło w przypadku działającego w oparciu o Windows RT tabletu Lumia 2020. Teraz, po kilku latach, przyjrzeć możemy się temu urządzeniu dokładniej - nie tylko jego wyglądowi, lecz również działaniu i parametrom technicznym.

Jeden z redaktorów zagranicznego portalu Windows Central dotarł w do samego urządzenia, którego parametry i działanie opisał dosyć szczegółowo. Z dostarczonych przez niego informacji wynika, że Lumia 2020 miała dysponować między innymi 2 GB pamięci RAM, 32 GB wbudowanej pamięci oraz procesorem Snapdragon 800. Całość napędzana miała być przez system operacyjny Windows RT 8.1, za 8,3 calowy ekran oferował obraz w jakości 1080p, w proporcjach 16:9. Oczywiście nie mogło zabraknąć również wysokiej jakości aparatu – w tym przypadku główny miał aż 19 MP, dodatkowy zaś 1MP. Ogólnie cała konstrukcja Lumii 2020 prezentuje się dosyć solidnie, chociaż niektórych może razić znajdujące się na środku tylnej części urządzenia wypukłość, zawierająca wspomniany aparat. Dodatkowo można też wspomnieć, że ramka ekranu zajmuje sporą część urządzenia, co niekoniecznie wygląda zachęcająco. Co istotne, mimo że opisywany tablet projektowany był lata temu, zaimplementowano w nim usługę LTE. Oczywiście urządzenie te nie było bez wad – największymi z nich okazałby się prawdopodobnie wykorzystany system operacyjny oraz brak wsparcia dla rysików.

Lumia 2020 mogła się okazać świetnym urządzeniem, jednakże nigdy nie trafiła do masowej produkcji. Nie jest to pierwszy taki przypadek i prawdopodobnie nie ostatni, zaś nam pozostaje nadzieja, że sytuacji takich będzie jak najmniej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 29 września 2017, 13:32 Kategoria: Lumia

Prace nad nowymi awatarami Xbox One znalazły się na etapie pierwszych testów

Podczas tegorocznej edycji gamingowych targów E3 pojawiło się mnóstwo zapowiedzi, również tych ze strony Microsoftu. Gigant z Redmond obwieścił między innymi, że jesienią spodziewać możemy się odświeżenia awatarów wykorzystywanych na konsolach Xbox One. Ich nowsze odpowiedniki zdecydowanie prezentują się dużo lepiej, zarówno pod kątem animacji, jak i samych modeli. Nic zresztą w tym dziwnego, bowiem jest to kolejny sposób na zarobek Microsoftu – zamierza on sprzedawać dodatki dla awatarów, na zasadach podobnych nieco do DLC występujących nagminnie w najnowszych grach. Oczywiście odświeżone awatary muszą zostać odpowiednio przetestowane, wobec czego wybrani uczestnicy programu Xbox Insider zyskali do nich dostęp wraz z ostatnią aktualizacja Xbox.

Niestety, nie wszystkie opcje powiązane z awatarami są w chwili obecnej aktywne – testerzy mogą bowiem sprawdzić ich działanie (jak chociażby animowane wizerunki znajomych) na Ekranie Startowym konsoli. Nie zmienia to jednak faktu, że coś się w tej materii dzieje. Niestety bardzo wątpliwe, by przy tym tempie prac nowe awatary ukazały się wraz z premierą Fall Creators Update. Zważywszy na poziom szczegółowości wizerunków zaprezentowanych podczas E3 istnieje jeszcze jedna możliwość – modele mogą zostać po prostu uproszczone, by przyśpieszyć ich wdrożenie.

Tak czy inaczej, nim do stabilnej wersji systemu Xbox trafi odświeżona edycja awatarów minie jeszcze nieco czasu, zaś całość trafi wcześniej do szerszego grona testerów (zamiast jedynie do wybranych osób). Zastanawiające jest to, jak daleko posunie się Microsoft w pogoni za dostosowaniem się do obecnego nurtu przesadzonej poprawności politycznej; aby szerzej zapoznać się z tym zagadnieniem warto sprawdzić komentarze poniżej materiału wideo z E3, zamieszczonego na platformie YouTube .

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 29 września 2017, 12:17 Kategoria: Xbox One

Rebranding sklepu dosięgnął również konsol Xbox One

Zaledwie kilka dni temu, Microsoft rozpoczął rebranding swojego sklepu dostępnego na PC. Jak pisaliśmy w jednym z naszych poprzednich tekstów, jednym z głównych celów tego zbiegu jest utworzenie jednej, wspólnej dla wszystkich systemów giganta platformy zakupowej. Wszystko wskazuje na to, że proces ten przyśpiesza, bowiem zmiany zaczynają być widoczne również w przypadku konsoli Xbox One.

Nowe, tymczasowe logo sklepu

Aplikacja sklepowa dostępna na Xbox One zmieniła wczoraj swoją nazwę na Microsoft Store, tak jak miało to miejsce w przypadku Windows 10. Poza tym zmieniło się również jej logo, aczkolwiek w nie wszystkich lokalizacjach systemu je zobaczymy. Wydaje się to potwierdzać teorię, wedle której jest ono jedynie tymczasowe, zaś w odpowiednim momencie zostanie zmienione. Zmiany te są obecne jedynie dla Insiderów kręgu Alpha Ring, wobec czego w najbliższym czasie raczej nie uświadczymy ich w wersji stabilnej. Pewnym wydaje się, że za jakiś czas korzystając z aplikacji na PC kupić można będzie zawartość Xbox i vice versa, pod znakiem zapytania pozostaje jednak kwestia sprzętu – całkiem możliwe, że wątpliwości zostaną rozwiane podczas wydarzenia Future Decoded (o ile oczywiście do sklepu trafić mają urządzenia linii Surface).

Najwyraźniej nadszedł czas zmian w sposobie dystrybucji produktów oferowanych przez Microsoft. Jest to wyjątkowo dobra wiadomość, bowiem jego aplikacja sklepowa zaczynała już zostawać daleko w tyle za konkurencyjnymi rozwiązaniami, jeśli pod uwagę weźmiemy opinie użytkowników. Nie wiadomo jeszcze, czy zmiany obejmą jedynie rebranding i wprowadzenie wszystkich towarów w jednym miejscu, czy też Microsoft postara się bardziej, przerabiając gruntowanie mechanizmy swojego sklepu. Należy pamiętać, że w przypadku fuszerki druga z opcji skończyć może się jednak całkowitą klapą…

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 29 września 2017, 12:16 Kategoria: Xbox One

Illusion Gap, czyli jak obejść zabezpieczenia w Windows Defender

Odkryto nową technikę przejęcia kontroli nad Windows Defender. Wykorzystuje ona serwery SMB (Server Message Block), by obejść proces skanowania Defendera, co potencjalnie zwiększa ryzyko cichej instalacji niechcianego złośliwego oprogramowania.

Specjaliści cyberbezpieczeństwa z CyberArk tłumaczą, że tzw. "Illusion Gap" - bo tak ochrzczono exploita - adresowany jest do jednego z kroków w procesie skanowania plików. Atakujący musi jednak przekonać najpierw użytkownika do uruchomienia pliku znajdującego się na kontrolowanym serwerze SMB. Gdy to nastąpi, Windows zazwyczaj prosi o dwie kopie pliku wykonywalnego; pierwsza ma uruchomić program i utworzyć dla niego proces, a druga przeznaczona jest dla Windows Defender, który skanuje zawartość pod kątem złośliwego oprogramowania. I w tym miejscu pojawia się problem. Ponieważ serwery SMB potrafią rozróżnić te dwa żądania, atakujący mogą wykonać taką konfigurację, by wysyłane były dwa zupełnie inne pliki. Mówiąc wprost, Windows PE otrzymuje złośliwy plik, ale do Windows Defender trafia jego "czysta" wersja. Jako że skanowanie niczego nie wykryło, Windows PE może kontynuować rozruch programu.

Microsoft został poinformowany o exploicie, jednak z odpowiedzi wynika, że nie jest do dla firmy problem z dziedziny bezpieczeństwa. Przytoczmy jej fragment: "Z waszego raportu wynika, że aby atak się udał, wymagane jest od użytkownika, aby uruchomił/zezwolił na zawartość z niezaufanego źródła SMB na niestandardowym serwerze, który może zmienić jej zachowanie w zależności od wzorca dostępu. Nie wydaje się to problemem bezpieczeństwa, ale raczej requestem funkcjonalnym, który przekazałem grupie inżynierskiej. Dziękujemy jeszcze raz za zgłoszenie problemów z bezpieczeństwem firmie Microsoft w sposób odpowiedzialny. Doceniamy Twój wysiłek w tym zakresie". Kobi Ben Naim z CyberArk jest jednak przekonany, że problem jak najbardziej tyczy się bezpieczeństwa: "Zadaniem Windows Defender jest skanowanie i wykrywanie złośliwych plików, a ta luka umożliwia złośliwym plikom obejście [tych zabezpieczeń], więc [Defender] swoich zadań nie spełnia".

CyberArk wskazuje ponadto, że problem może występować także w innych programach antywirusowych, choć nie zostało to jeszcze zbadane.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 28 września 2017, 23:03 Kategoria: Bezpieczeństwo

Internet Explorer podatny na śledzenie zawartości paska URL

Wraz z biegiem lat ewoluują nie tylko metody ataków wykorzystywane przez cyberprzestępców, lecz również ich cele. Obecnie najbardziej powszechne są kradzieże danych osobowych, które kryminaliści bez skrupułów sprzedają wielkim koncernom reklamowym. Nic więc dziwnego, że ulepszenia wprowadzane do przeglądarek coraz częściej oscylują wokół zachowania prywatności. Niestety, nie dotyczy to programów, których rozwój został zakończony – tak, jak ma to miejsce w przypadku Internet Explorer. To właśnie w nim odkryto niedawno kolejną podatność, pozwalającą na wykradanie danych dotyczących aktywności użytkownika w Sieci.

Tak wygląda demo problemu

Jest to dosyć spory problem gdy pod uwagę weźmie się fakt, że z IE nadal korzysta dużo więcej użytkowników niż przykładowo z Microsoft Edge. Istota działania samej podatności nie jest zbyt skomplikowana – po wejściu na stronę w której zawarty jest złośliwy kod (bądź po wyświetleniu reklamy go zawierającej), atakujący podejrzeć może wszystko, co wpiszemy w pasku adresu URL. Nie jest pewnym, na jaką skalę występuje obecnie opisane zjawisko, warto jednak się przed nim zabezpieczyć, tymczasowo korzystając z innej przeglądarki. Sprawa może się okazać kłopotliwa zwłaszcza dla użytkowników aplikacji webowych pisanych z myślą właśnie o IE.

Już od dawna wiadomym jest, że Microsoft porzucił swoją poprzednią przeglądarkę na rzecz Edge. Nie zmienia to jednak faktu, że nie powinien on w takim wypadku udostępniać Internet Explorera, bądź wystosować odpowiedni komunikat informujący o zagrożeniach – w końcu całkiem możliwe, że ze starszej przeglądarki korzystają również osoby nieświadome niebezpieczeństwa.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 28 września 2017, 12:32 Kategoria: Internet Explorer

Adapter USB-C do urządzeń Surface jeszcze w tym roku

Już podczas swojej premiery najnowsze urządzenia linii Surface wzbudziły sporo kontrowersji. Winny był temu przede wszystkim brak dwóch dosyć istotnych funkcjonalności, których zaimplementowanie wydawało się wcześniej pewne. Mowa tu o wbudowanym module LTE, oraz co istotniejsze, portach USB-C. Mimo, że nowy typ łączności i ładowania nie jest jeszcze zbyt spopularyzowany, wystarczyło to by wiele osób zrezygnowało z zakupu nowego Surface. Nic zresztą dziwnego – za niemałe przecież pieniądze spodziewać się można było obsługi nowego, przyszłościowego typu gniazd. Na szczęście Microsoft stosunkowo szybko zrozumiał swój błąd, obiecując stworzenie specjalnego adaptera.

Surface Pro

Przez dłuższy czas wydawać się mogło, że nic w tym temacie się nie dzieje, jednak podczas jednej z sesji Microsoft Ignite 2017 otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie, że gigant z Redmond nadal pracuje nad nowym akcesorium umożliwiającym obsługę USB typu C. Nie zostały co prawda przedstawione żadne grafiki, jednakże pracownik Microsoftu opisał adapter jako czarne, niewielkie, kwadratowe pudełko z wystającym kablem. Pomimo braku podania dokładnej daty premiery i ceny, wiadomo że urządzenie te pojawi się na rynku jeszcze w tym roku. Sugeruje to, że dokładne detale przedstawi pod koniec przyszłego miesiąca Panos Panay, podczas swojego wystąpienia w trakcie Future Decoded.

Premiera nowego adaptera co prawda nie naprawi wizerunku Microsoftu, jednak powinna się przełożyć na nieco wyższą sprzedaż Surface Pro, czyli najważniejszego obecnie urządzenia produkowanego przez giganta. Pozostaje mieć nadzieje, że nie jest to wstęp do polityki rozmaitych, płatnych dodatkowo adapterów którą uskutecznia obecnie Apple.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 28 września 2017, 11:12 Kategoria: Surface

Centra danych Microsoftu już niebawem zasilane mogą być gazem

Wraz z biegiem czasu technologia stale się rozwija, czego skutkiem są coraz to bardziej skomplikowane układy i konstrukcje. Często jednak zapomina się o tym, że czasami to właśnie najprostsze rozwiązania okazują się najbardziej efektywne. W myśl tej idei Microsoft postanowił nieco zmodernizować swój pogląd odnośnie dostarczania energii do swoich centr danych – najpierw poprzez wybudowanie własnych, lokalnych mini-elektrowni, teraz zaś generując prąc już wewnątrz swoich placówek. W efekcie powstać ma pierwsze na świecie napędzane gazem centrum danych, co znacząco powinno uprościć infrastrukturę energetyczną wykorzystywaną przez Microsoft.

Róznica pomiędzy transportem energii elekrycznej i gazu

Klasyczny proces dostarczania energii elektrycznej nie należy do zbyt prostych. Paliwo trzeba wydobyć, dostarczyć do elektrowni, zużyć generując energię, te z kolei rozesłać poprzez sieć kablową wysokiego napięcia. Microsoft zdając sobie z tego sprawę, postanowił zainwestować we własną infrastrukturę dostarczania energii, uproszczoną wręcz do granic możliwości. Plan zakłada dostarczanie gazu rurociągiem bezpośrednio do centr danych, gdzie na miejscy generować będzie się z niego elektryczność konieczną do zasilenia całego punktu. Rozwiązanie te wydaje się być bardziej ekonomiczne (według Microsoftu niemal o połowie) oraz co być może nawet ważniejsze, dużo pewniejsze – zachowując nieco rezerwy paliwa nie trzeba się w końcu obawiać przerw w dostawie. Projekt powstaje przy współprace z McKinstry oraz Cummins, zaś jego obecnie jedynym ośrodkiem testowym jest Advanced Energy Lab, mieszczące się w Seattle.

Być może już niebawem kolejne centra danych zostaną przebudowane pod kątem wykorzystania gazu na miejscu – zależy to jednak od tego, czy projekt zakończy się powodzeniem. Nie jest pewnym, czy mniejsze koszty utrzymania centr danych przełożą się na zmianę cen usług Microsoftu. Istnieje szansa, że gigant będzie chciał w ten sposób po prostu powiększyć swoje zyski.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 28 września 2017, 10:12 Kategoria: Azure

Windows 10 Redstone 4 z nową kompilacją 17004 dla PC

Microsoft wypuścił dziś trzecią przedpremierową kompilację Insider Preview w gałęzi RS4. Kompilacja oznaczona numerem 17004 jest dostępna do pobrania tylko dla Insiderów, którzy zdążyli wybrać opcję Skip ahead i przeskoczyli ostatnie testy Fall Creators Update. Warto też zwrócić uwagę na zmianę numeracji buildów. 17xxx jest jasnym sygnałem, że zaczyna się rozwój nowej aktualizacji funkcjonalnej Windows 10.

Build 17004 - Windows 10 Spring Update

Co nowego w kompilacji 17004 dla PC?

Fluent Design: odświeżony interfejs graficzny powoli opanowuje wszystkie elementy systemu. W dzisiejszej aktualizacji można zobaczyć nieco subtelnych zmian w obszarze Wszystkich aplikacji w menu Start.

Fluent

Poprawki w Microsoft Edge
  • Rozwiązano problem z paskiem adresu - po wpisaniu adresu strony na nowej karcie lub ze strony startowej tekst czasami usuwał się, a przeglądarka nie wchodziła na podaną stronę;
  • Rozwiązano problem ze zmianą układu klawiatury, która mogła nie zostać wprowadzona po skierowaniu uwagi na pasek adresu w Microsoft Edge;
  • Rozwiązano problem z wyświetlaniem podglądu karty z PDF - na miniaturce widoczny był tylko czarny prostokąt z białymi paskami;
  • Rozwiązano problem, występujący przy pierwszym użyciu skrótu Ctrl + F na danej karcie - uwaga nie kierowała się automatycznie na pole wyszukiwania. Usunięto też problem z możliwością pisania w tym polu;
  • Rozwiązano problem z funkcją ponownego otwierania stron, która nie przywracała kart, jeśli te były przeciągnięte i zamknięto Edge;
  • Rozwiązano problem z menu dialogowym kopiowania/wklejania i drukowania, które nie działało w niedawno wprowadzonym nowym designie YouTube;
  • Rozwiązano problem z działaniem skrótu Ctrl + kliknięcie linku w dokumencie PDF. Teraz powinien on już otwierać link w nowej karcie;
  • Rozwiązano problem z renderowaniem PDF jako pustego obszaru po przewinięciu o kilka stron w dół i powrocie;
  • Rozwiązano problem ze skrótem Alt + D, który nie kierował uwagi na pasek adresu, gdy aktywne były niektóre klawiatury.
Wprowadzanie
  • Rozwiązano problem z obsługą przycisku Enter w aplikacji Facebook Messenger;
  • Rozwiązano problem z klawiaturą dotykową w aplikacjach UWP, która po naciśnięciu przycisku Delete wprowadzała spację zamiast usunąć znak;
  • Rozwiązano problem z zacinaniem się systemu przy zaznaczeniu długich ciągów znaków w niektórych edytowalnych, jednowierszowych polach tekstowych (np. nazywając ulubione w Microsoft Edge);

Inne zmiany i poprawki w kompilacji 17004 dla PC

  • Kompilacje RS4 zawierają wiele tych samych poprawek, co ostatnie kompilacje RS3;
  • Wprowadzone nowe koło barw w ustawieniach kolorów i ustawieniach wysokiego kontrastu;
  • Na pulpicie znajduje się teraz skrót do Microsoft Edge. Można go usunąć i zostanie to zapamiętane po wykonaniu następnych aktualizacji;
  • Rozwiązano problem skutkujący brakiem możliwości ładowania modów do Skyrim przez Mod Organizer;
  • Rozwiązano problem z wyskakującymi BSOD-ami z komunikatem błędu SYSTEM_SERVICE_EXCEPTION w win32kfull.sys;
  • Rozwiązano problem z menu otwieranym poprzez skrót Win + X, które czasami nie wyświetlało podkreśleń liter.
SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 28 września 2017, 06:10 Kategoria: Windows 10

Creators Update na 71,8% polskich komputerów z Windows 10

AdDuplex przedstawił tradycyjnie garść comiesięcznych statystyk, które odnoszą się do miesiąca września (a dokładniej - do 20 września). Dowiemy się z nich, jak obecnie wygląda rozkład sił wewnątrz ekosystemu Windows 10, a przede wszystkim jak radzi sobie Creators Update na niecały miesiąc przed wydaniem jego następcy. Co istotne, AdDuplex zmienił się nie do poznania i prezentuje teraz statystyki w dużo ładniejszym wydaniu.

Zaczniemy od ogólnego rozkładu sił w poszczególnych wersjach Windows 10. Creators Update znajduje się już na 73,1% PC, z kolei Anniversary Update spadł poniżej 1/4, osiągając udział w wysokości 23,7%. Marginalne pozycje należą do aktualizacji listopadowej z 2015 r. (2,7%) i pierwszego wydania z lipca 2015 r. (0,89%).

AdDuplex

Kolejna interesująca analiza dotyczy poszczególnych krajów. Na interaktywnej mapce sporządzonej przez AdDuplex możemy podejrzeć wyniki, jakie osiąga Creators Update. W Polsce aktualizacja znajduje się na 71,8% komputerów z Windows 10, co jest wynikiem niezłym i bliskim globalnej średniej.

AdDuplex

Na koniec prezentujemy kolejne spojrzenie na Creators Update - tym razem w kontekście urządzeń poszczególnych producentów. Najwięcej jego aktywnych instalacji AdDuplex zarejestrował oczywiście na urządzeniach Microsoft, ale całkiem nieźle wygląda to też w MSI, Dell, Medion i ASUS. Najbliżej ogólnej średniej są HP i Samsung, z kolei widocznie zaniża ją Lenovo.

AdDuplex

AdDuplex poinformował też o udziale Fall Creators Update, oznaczając go jako Windows 10 (RS3 Insiders) - wynosi on obecnie 0,9%. Prawdopodobnie już za miesiąc liczba ta będzie dużo wyższa, bowiem aktualizacja wchodzi do Production Ring już 17 października.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 września 2017, 22:09 Kategoria: Windows 10

343 Industries o szczegółach aktualizacji Halo 5 dla Xbox One X

Zgodnie z zapowiedzią Halo 5 będzie jedną z 80 gier, których możliwości zostaną rozszerzone już w dniu premiery Xbox One X. Frank O'Connor z 343 Industries zdradził na ten temat więcej szczegółów. Jak wynika z jego raportu, Halo 5 nie obsługuje pełnego HDR, niemniej jednak odniesie pewne zauważalne korzyści z HDR i 4K. Więcej o zbliżającej się aktualizacji możecie przeczytać poniżej.

"Z pewnością zauważycie znaczne korzyści podczas uruchamiania [Halo 5] na zestawach HDR. Oczywiście sama gra renderuje się w 4K, korzysta z wyższej rozdzielczości tekstur (będzie to poważne pobieranie) i zasobów, niemniej jednak HDR był szczególnie trudny z kilku powodów. Po pierwsze, H5 ma oczywiście dwa lata i aktualizacja nie jest zwykłym tylko przełączeniem - trzeba było 'ruszyć' całą zawartość. Gra była rozwijana w czasie, gdy systemy HDR wciąż były problematyczne. Nawet dziś konsumenci mają trochę problemów z 10-bit/Dolby Vision etc." - wyjaśnia O'Connor. Problemy z implementacją HDR udało się z kolei rozwiązać w Halo Wars 2. W tym przypadku użytkownicy Xbox One X mogą liczyć na pełne HDR, bowiem gra została zbudowana od podstaw z myślą o takim wsparciu.

Halo 5

Kolejnym interesującym aspektem w podrasowanym Halo 5 jest symetria kolorów w projektach poziomów oraz ich równowaga i dopasowanie. "Jedna strona jest niebieska, a druga strona jest czerwona, często w dość subtelnym znaczeniu. Wyważyliśmy już tę różnicę i 'retroaktywnie' zastosowaliśmy zmiany" - dodaje szef franczyzy Halo i wraca do tematu nieszczęsnego HDR - "Istnieją sposoby całkowitego pokrycia HDR istniejącej zawartości, ale efekty wychodzą różne i naprawdę zależą od tego, jakie materiały pokrywają. Postawiliśmy więc na konserwatywne i ostrożne wyniki dla tego konkretnego oprogramowania".

Halo 5 jest jednym z wielu przykładów gier, których nawet aktualizacja zorientowana na Xbox One X nie jest w stanie podrasować na tyle, by w 100% wyciągnęły wszystkie możliwości nowej konsoli.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 września 2017, 21:12 Kategoria: Xbox One X

Microsoft oficjalnie został sponsorem Open Source Initiative

W ciągu ostatnich lat na rynek technologiczny coraz większy wpływ mają programy i aplikacje stworzone w oparciu o licencję open source. Nic zresztą dziwnego, bowiem korzystające z niej programy i aplikacje są zazwyczaj darmowe, zaś przerobić może je każdy. Swój wkład w rozwój tego typu rozwiązań ma również Microsoft – wystarczy spojrzeć na projekty takie jak Visual Studio Code, TypeScript oraz .NET. Teraz jednak nabiera to nowego wydźwięku medialnego, bowiem gigant z Redmond ogłosił właśnie, że stał się oficjalnym sponsorem Open Source Initiative (OSI).

Microsoft zostaje sponsorem OSI

Pod nazwą tą kryje się organizacja non-profit, zajmująca się propagowaniem idei oprogramowania open source. Istnieje ona już od 1998 roku zaś jej członkowie wyznają pogląd, że wolne oprogramowanie powinno być promowane wyłącznie na gruncie jego wyższości technicznej. W swoim oświadczeniu prasowym OSI podkreśla wkład Microsoftu w rozwój tej ideologii, chociażby poprzez udostępnienie przez niego w Sklepie Windows oprogramowania open source, takiego jak chociażby dystrybucje Linuksowe.

Jak widać, z biegiem czasu poglądy nawet tak ogromnych korporacji jak Microsoft ulegają zmianom, często w skutek zmiany CEO – wystarczy wspomnieć Steve Bllmera, który w 2001 roku określił Linuxa jako raka, zaś oprogramowanie bazujące na licencji GPL jako hipisowskie śmieci…

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 27 września 2017, 12:23 Kategoria: Open Source

Znamy już datę premiery Surface Pro LTE

Wraz z pojawieniem się Surface Pro w mediach technologicznych zawrzało – jedni byli urządzeniem wręcz zachwyceni, podczas gdy inni wytykali mu mniej lub bardziej istotne wady. Faktem jest, że Microsoft mógł nieco bardziej postarać się projektując urządzenie – główne zarzuty (skądinąd słuszne) dotyczyły braku obsługi łączności LTE w standardowej wersji hybrydy. Nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie fakt, że jest to sprzęt klasy premium, którego jedną z głównych grup docelowych są firmy. Szybko jednak uspokojono krytyczne głosy zapowiadając, że jeszcze w tym roku pojawi się wariant posiadający obsługę LTE, jednakże nie sprecyzowano wtedy dokładnej daty. Pojawiła się ona dopiero w trakcie trwającego właśnie wydarzenia Microsoft Ignite 2017.

W górnej części szkieletu urządzenia widać 6 anten LTE

Najnowsza hybryda Microsoftu, czyli Surface Pro LTE ma trafić do sprzedaży już 1 grudnia 2017 roku. Urządzenie te zapowiedziano właśnie teraz najprawdopodobniej z bardzo prostego powodu – podczas wystąpienia w przyszłym miesiącu na wydarzeniu Future Decoded Panos Panay nie będzie musiał powracać do urządzenia które już znamy. Powracając jeszcze do samego Surface Pro LTE, nie wiadomo czy będzie on dostępny z procesorami Intel Core i7, bowiem ostatnie informacje wskazywały na istnienie jedynie dwóch wariantów urządzenia, wyposażonych w procesor Core i5, oraz odpowiednio 4 GB RAM i dysk 128 GB, bądź 8 GB RAM i dysk 256 GB.

Oczywiście sytuacja może wyglądać podobnie jak z innymi produktami linii Surface – na początek do sprzedaży trafiały modele podstawowe, zaś dopiero po czasie pojawiały się ich mocniejsze odpowiedniki oraz odmienne warianty kolorystyczne.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 27 września 2017, 11:11 Kategoria: Surface

Czatboty sprzęgnięte z reklamami w Bing

Podczas korzystania z Sieci coraz łatwiej jest natknąć się na wszelkiego rodzaju czatboty, zarówno te mniej, jak i bardziej irytujące. Coraz to więcej firm sięga po rozwiązania tego typu, głównie celem zmniejszenia kosztów – koniec końców botowi nie trzeba płacić, co pozwala na ograniczenie ludzkiego personelu do minimum. Zwykle jednak mechanizmy tego typu znaleźć można na stronach internetowych, nie zaś w wynikach wyszukiwania – to jednak za sprawą Bing powoli się zmienia. Coraz częściej czatboty można spotkać również tam, co przekłada się na spore korzyści – dzięki temu możemy zasięgnąć informacji na przykład na temat płatności, bez konieczności otwarcia kolejnej strony, ergo oszczędzamy czas. N tym jednak Microsoft nie poprzestaje, bowiem właśnie ogłosił beta testy nowej, nieco bardziej zaawansowanej funkcji swoich botów, noszącej nazwę Chat Bot Extensions.

Działanie czatbota w praktyce

W założeniu nowa funkcjonalność ma umożliwić reklamodawcom podpięcie czatbota do wyświetlanej reklamy, dzięki czemu potencjalny klient będzie mógł bez problemu uzyskać od niego informacje na temat produktu, którego dotyczy kampania reklamowa. Wszystko to oczywiście nadal odbywać się będzie wprost na ekranie wyników wyszukiwania Bing. Dzięki temu rozwiązaniu sprzedający jeszcze mniej czasu poświęcać będzie musiał na bezpośredni kontakt z klientem, nie martwiąc się koniecznością odpowiadania na pytania potencjalnych nabywców. Co prawda Chat Bot Extensions dostępny jest obecnie jedynie w USA, jednak jego dostępność ma się powiększyć jeszcze w tym roku.

Obsługa klientów przez chatboty ma zarówno swoje plusy jak i minusy; z jednej strony nie każdy chce konwersować z bezduszną maszyną, z drugiej jednak maleje ryzyko trafienia na konsultanta który wstał z łózka lewą nogą. Jakkolwiek by na to nie patrzeć, udział komputerowych konsultantów wzrasta, w skutek czego maleje ilość miejsc pracy w tym sektorze. Możliwe że to już początek prorokowanego przez wielu sceptyków wzrostu bezrobocia, wywołanego rosnącym wpływem maszyn…

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 27 września 2017, 10:15 Kategoria: Bing

Gates i Ballmer nie chcieli kupić Minecrafta, ale w końcu załapali, o co chodzi

Microsoft dość często kupuje mniejsze firmy technologiczne i zaprzęga ich rozwiązania we własnych produktach. Transakcja, jakiej gigant dokonał trzy lata temu, była jednak wyjątkowa. Chodzi oczywiście o Mojang, studio odpowiedzialne za wyprodukowanie Minecrafta, za które Microsoft zapłacił 2,5 miliarda dolarów. Chociaż rosnące zyski z Minecraft sprawiły, że przejęcie jest powszechnie postrzegane jako dobrze przemyślane, niektórzy byli do niego nastawieni co najmniej sceptycznie.

W niedawno wydanej książce Hit Refresh Satya Nadella rozprawił się już z tematem przejęcia Nokii, któremu był przeciwny. CEO opisuje w niej również inną, ważną historię przejęcia. Okazuje się, że Microsoft mógł wykupić Minecrafta w znacznie wcześniejszym stadium. Optował za tym Phil Spencer, wówczas jako CVP Microsoft Studios, nim został szefem działu Xbox. "W czasach wczesnych relacji Microsoft z Mojang, zanim zostałem CEO, Phil przedstawił okazję do zakupu Minecrafta, ale ówczesny szef Phila postanowił nie iść w tym kierunku" - pisze Nadella. Pojawia się tu trochę niejasności, bowiem założyciel i były właściciel Mojang, Markus 'Notch' Persson, sugeruje, że do 2014 r. nie było żadnych znaczących ofert zakupu Minecrafta. Tak czy inaczej nie ulega wątpliwości, że gdyby Microsoft dokonał zakupu wcześniej, prawdopodobnie zapłaciłby dużo mniej niż 2,5 miliardów dolarów. Z drugiej strony nawet mimo tak ogromnej sumy Nadella utrzymuje, że jest zadowolony z zakupu.

Minecraft

Nadella chwali w swojej książce Spencera za jego wytrwałość, ponieważ odmowa byłego szefa nie ostudziła jego ambicji sprowadzenia do stajni Microsoft szalenie popularnej gry o wielkim potencjale. W końcu udało mu się doprowadzić do podpisania umowy, gdy został już awansowany na stanowisko szefa działu Xbox i pojawiła się kolejna możliwość zakupu Minecrafta: "Niektórzy po takim jawnym odrzuceniu na wysokim szczeblu mogliby sczeznąć, ale Phil się nie poddał". Jak dodaje Satya, przeciwników Spencera nie brakowało. Pomijając jego ówczesnego szefa, Dona Mattricka, sceptyczni wobec propozycji zakupu byli też dwaj poprzedni CEO Microsoft (czemu nas to nie dziwi?). "Bill Gates i Steve Ballmer, którzy nadal zasiadali w zarządzie, gdy doszło do transakcji, roześmiali się później i powiedzieli, że początkowo drapali się w głowę, nie rozumiejąc mądrości tego ruchu. Teraz już łapią, o co chodzi" - pisze Nadella.

Cóż, zakup trzyletniej gry za 2,5 miliarda dolarów nie mógł pojawić się nawet w najśmielszych snach tak konserwatywnych dyrektorów, jakimi byli Gates i Ballmer. Microsoft zamienił ją jednak w żyłę złota. Minecraft wszedł na wiele nowych platform, nawiązał nowe partnerstwa i otrzymał ogromną aktualizację w 4K. Sprawiło to, że Microsoft poprawił swoją pozycję na rynku gier i zaczął być rozpoznawalny zwłaszcza wśród nowej generacji graczy pochłoniętych przez symulator budowania świata.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 września 2017, 03:23 Kategoria: Gry

Chmura dla wszystkich. Nowe logo i identyfikacja Microsoft Azure

Kolejny produkt Microsoftu zmienia swoje oblicze. Zmiany identyfikacji wizualnej Microsoft Azure wprowadzono dziś na konferencji Ignite 2017. Zupełnie odmienione stało się logo usługi - nie przypomina już chmury, za to bardziej wpasowuje się w stylistykę znaną choćby z Office czy Visual Studio. Zespół Azure udostępnił też nowy Manifest, w którym mówi o swojej misji.

Porównajmy teraz nowe i stare logo. Do tej pory Azure można było łatwo zidentyfikować, jako że ikona połączonych chmur jasno wskazywała na swój desygnat. Nie do końca wpasowywało się to jednak w minimalistyczny trend, który powoli staje się udziałem wszystkich pierwszoligowych produktów z Office i Visual Studio na czele. Na pierwszy rzut oka nowe logo Azure nie kojarzy nam się z niczym konkretnym, jednak po chwili możemy zauważyć, że dwa nieregularne kształty układają się nieco na wzór litery A - podobnie jak logo Office układające się w kształt zbliżony do O. Mimo podobieństw nie sposób jednak pomylić nowe logo Azure z jakimkolwiek innym produktem Microsoft, choć... naszym zdaniem jest ono zbyt podobne do logo Google Drive. Porównajmy teraz wygląd przed (po lewej) i po wprowadzeniu zmian (po prawej).

Azure - stare logo Azure - nowe logo

Obejrzyjmy teraz nowy klip zespołu Azure, tzw. Azure Manifesto. Twórcy rozwiązania przedstawiają w nim Azure jako "przewodnika" w świecie cyfrowej transformacji. W unikalny sposób łącząc przedsiębiorcze zacięcie z innowacją, Azure ma służyć wspomaganiu ludzi. Mowa jest też o zaufaniu, na które Azure i tak nie narzeka. Autorzy tłumaczą, że budują inkluzywną, odpowiedzialną i bezpieczną technologię, a także wspierają społeczność Open Source, umożliwiając swobodną wymianę idei i kreatywności. Przekaz jest dość jasny i sprowadza się do nowego sloganu: Cloud for all.

Microsoft osiągnął już z Azure olbrzymi sukces komercyjny, który jednak zawdzięcza przede wszystkim dużym przedsiębiorstwom. Nowa misja firmy polega na zerwaniu z "chmurowym elityzmem" i przyciągnięciu de facto wszystkich firm i organizacji - małych i dużych, starych i nowych.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 września 2017, 01:13 Kategoria: Azure

Windows 10 Insider Preview z nowym buildem 16299 dla PC

Microsoft udostępnił dziś nową kompilację Windows 10 Insider Preview o numerze 16299. Jest ona przeznaczona dla Insiderów w pierścieniu szybkich aktualizacji (Fast Ring). Nie jest to wersja z nowszej gałęzi RS4 (Skip Ahead) i nie posiada swojego odpowiednika Mobile. Podobnie jak w wielu ostatnich wydaniach, kompilacja 16299 dostarcza samych tylko poprawek, których lista nie jest zbyt długa. Microsoft nadal bowiem pracuje nad stabilizacją Fall Creators Update, który stanie się ogólnodostępny 17 października tego roku.

Windows 10 Insider Preview kompilacja 16299

Lista zmian w kompilacji 16299 dla PC

  • W ostatnich kompilacjach Insiderzy mogli zauważyć zniknięcie napędu optycznego w oknie Ten komputer. Problem został rozwiązany;
  • Rozwiązano problem z Microsoft Edge, który mógł wysypywać się podczas przewijania osadzonych PDF-ów;
  • Rozwiązano problem z wyświetlaniem błędu 0x80070005, który mógł pojawiać się po ostatnich aktualizacjach;
  • Rozwiązano problem z opcją blokowania automatycznego pobierania przez aplikacje, która po wybraniu z powiadomienia nie działała w aplikacjach UWP;
  • Rozwiązano problem z Windows Defender, który mógł pobierać pliki zaznaczone jako tylko online, gdy użyto okienka dialogowego przeglądania plików z włączonym widokiem miniatur.

Choć kompilację wydano w trakcie drugiego dnia konferencji Ignite 2017, nic nie wskazuje na to, by miał być to build RTM. Kiedy więc będziemy mieć do czynienia z kandydatem? Przede wszystkim taka kompilacja powinna trafić najpierw do pierścienia Slow, a następnie Release Preview. Po dopracowaniu ostatnich szczegółów finalna wersja Fall Creators Update wejdzie do Production Ring w okolicach 17 października.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 września 2017, 00:01 Kategoria: Windows 10

PowerShell trafił do Azure Cloud Shell w wersji poglądowej

Po kilku miesiącach przygotowań Microsoft oddał do użytku PowerShell w Azure Cloud Shell. Doświadczenie to - wraz z Bash w Azure Cloud Shell - jest od dziś ogólnodostępne w wersji public preview. Jak mówi Hemant Mahawar odpowiedzialny za grupę PowerShell w Microsoft, pozwoli to użytkownikom Azure samodzielnie wybrać doświadczenie powłoki, które najbardziej im odpowiada.

Działanie konsoli PowerShell w Azure zaprezentowano na żywo wczoraj, podczas pierwszego dnia konferencji Microsoft Ignite 2017. Dziś firma przedstawiła kolejne szczegóły. Dowiadujemy się przede wszystkim, że PowerShell skorzysta z pewnych zalet Azure Cloud Shell, takich jak dostęp do uwierzytelnionej powłoki z dowolnego miejsca na świecie, dostęp do narzędzi i języków programowania aktualizowanych i utrzymywanych przez Microsoft czy wreszcie możliwość utrzymania plików pomiędzy sesjami. PowerShell do Azure wprowadza też oczywiście własny bagaż możliwości, takich jak dysk Azure (Azure:), scoping grup zasobów, lista poleceń zorientowanych na kontekst z użyciem Get-AzureRmCommand, bogate możliwości edycji skryptów PowerShell z użyciem VIM, podlegający rozszerzeniom model dodawania nowych poleceń i interakcje z maszynami wirtualnymi.

PowerShell w Azure Cloud Shell

By zapewnić płynne doświadczenie Azure PowerShell, Cloud Shell dokonuje automatycznego uwierzytelnienia dostępu do wszystkich subskrypcji konta oraz zarządza wersjami modułów Azure PowerShell, dostarczając najnowsze aktualizacje przy każdej sesji Cloud Shell. Microsoft poinformował również o pełnej interaktywności dokumentacji Azure PowerShell, co pozwoli użytkownikom zagłębić się w naukę zorientowaną na scenariusze i przykłady. Ostatnią z wartych odnotowania zapowiedzi jest integracja z mobilną aplikacją Azure. Mówiąc wprost, PowerShell w Azure Cloud Shell jest dostępny wszędzie tam, gdzie zabierzemy ze sobą naszego smartfona.

PowerShell w Azure Cloud Shell

PowerShell jest dostępny do wypróbowania już teraz - wystarczy wejść na portal Azure i na Pulpicie nawigacyjnym kliknąć ikonę Cloud Shell. Otrzymamy wtedy do wyboru powłoki Bash (Linux) lub PowerShell (Windows).

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 września 2017, 23:32 Kategoria: Azure

OneDrive Files On-Demand i inne nowości w Fall Creators Update

Zajęło to ponad dwa lata, ale wieści są dobre - funkcja Files On-Demand wraca do OneDrive w aktualizacji Windows 10 Fall Creators Update. To jedna z wielu zapowiedzi dotyczących OneDrive, które padły dziś, podczas drugiego dnia konferencji Microsoft Ignite 2017. OneDrive doczeka się ponadto ulepszonej synchronizacji z ADAL, Microsoft 365 i bibliotekami chronionymi prawami autorskimi. Ponadto zadebiutują nowe funkcje udostępniania, a interfejs użytkownika zostanie nieco podrasowany. Szczegóły zobaczycie poniżej.

OneDrive Files On-Demand: powrót długo wyczekiwanej funkcji zapowiedziano na tegorocznej konferencji Build. Dziś, po miesiącach testów w buildach Insider Preview, Microsoft potwierdza, że stanie się ona publicznie dostępna (GA) w Fall Creators Update, 17 października tego roku. Jedną z ciekawszych nowości jest funkcja podglądu ponad 270 typów plików bez konieczności instalowania aplikacji do ich otwierania. Aktualnie funkcja jest dostępna w aplikacji przeglądarkowej. Klient desktopowy zyska dla niej wsparcie w Windows 10 RS3.

OneDrive

Cicha synchronizacja Auto-Account Configuration dla OneDrive z ADAL: Microsoft Azure Active Directory Authentication Library zyska wsparcie dla cichej synchronizacji konfiguracji konta w OneDrive. Nie wymaga to interakcji ze strony użytkownika podczas pierwszej aprowizacji nowego urządzenia.

Microsoft 365 Powered Device ze wsparciem OneDrive: dziś po raz pierwszy zaprezentowano takie połączenie. W jego skład wchodzi Windows AutoPilot w Windows 10 RS3, Exchange Online z Office Click to Run oraz OneDrive Files On-Demand z ADAL. Administratorzy zyskają możliwość aprowizacji urządzeń w locie bez potrzeby fizycznego dostępu.

OneDrive

Wsparcie dla synchronizacji bibliotek szyfrowanych z IRM/DRM: OneDrive zyska wsparcie dla synchronizacji bibliotek szyfrowanych przy pomocy Information Rights Management lub Digital Rights Management.

Łatwe i bezpieczne udostępnianie bez konta Microsoft: niebawem pojawi się funkcja udostępniania zawartości na zewnątrz bez udziału konta Microsoft Service Account (MSA). Użytkownik zyska możliwość wykorzystania Azure, by wygenerować jednorazowy kod dostępu dla zewnętrznych użytkowników.

OneDrive

Aktualizacja doświadczenia użytkownika: interfejs przeglądarkowy OneDrive staje się bardziej czytelny i intuicyjny, dzięki czemu użytkownicy mają zyskać lepszy wgląd w swoją pracę z innymi. Poprawie ulegną też szybkość i niezawodność.

OneDrive

Łatwe udostępnianie w Office, Windows i Mac: zaktualizowane doświadczenie udostępniania stanie się udziałem OneDrive na platformach Windows, Mac i Web. Zunifikowana funkcjonalność trafi też w najbliższych miesiącach do Office 2016.

OneDrive

Multi-Geo: wsparcie dla konkretnej lokalizacji użytkownika idzie w parze z regionem Azure, by sprostać lokalnym wymaganiom dotyczącym bezpieczeństwa i standardów.

Service Level Encryption z udziałem Customer Key: funkcja ta umożliwi klientom posiadanie prywatnego klucza dostępu do chmury.

Aktualizacje OD Admin Center: administratorzy zyskają wgląd w aktywne konta, aktywność plików oraz wszystkie wiadomości z OneDrive Message Center w widoku pojedynczego pulpitu nawigacyjnego. Pojawi się też suwak, który ułatwi zmianę uprawnień udostępniania pod względem restrykcyjności. Pod koniec tego roku zostanie też dodane wsparcie dla przepływów z Microsoft Flow.

OneDrive

Self Service Migration Toolkit: Microsoft udostępnia zestaw narzędzi do dokonywania migracji, które pozwolą użytkownikom przenieść zawartość z udostępnionych dysków lub innych usług w chmurze do OneDrive.

Aktualizacje klienta mobilnego: mobilna aplikacja OneDrive otrzyma kilka sprawdzonych rozwiązań wprost z wersji przeglądarkowej. Oznacza to m.in. możliwość szybkiego podejrzenia udostępnionej zawartości czy zobaczenia, kto skorzystał z dostępu do plików.

Gotowość do pracy w przeglądarce: gdy klikniemy plik w przeglądarkowym OneDrive lub wybierzemy opcję Otwórz, automatycznie uruchomi się tryb edycji, pozwalający od razu rozpocząć pracę.

Przywracanie plików: przywracanie zawartości OneDrive jako całość lub z konkretnego okresu będzie możliwa po jej usunięciu, atakach ransomware, naruszeniach czy innych scenariuszach utraty danych.

OneDrive

Wsparcie dla klientów On-Premise w aplikacjach na Windows i Androida: pełne wsparcie dla klientów OneDrive On-Premise będzie dostępne na obu tych platformach.

Powiadomienia dotyczące udostępnionej zawartości: nowe mobilne i desktopowe powiadomienia pozwalają szybko zobaczyć, gdy udostępnione pliki zostały otwarte lub zmienione przez zespół.

Wsparcie dla plików Zip: OneDrive pozwoli otwierać archiwa Zip bezpośrednio w przeglądarce, a następnie wypakowywać wybrane pliki.

Integracja klienta synchronizacji z Mac Office: OneDrive będzie odtąd dołączany w procesie instalacji Office for Mac.

Wsparcie dla NGSC (nowej generacji klienta synchronizacji) w SharePoint 2019.

Zmian zapowiedzianych na Ignite 2017 jest naprawdę dużo. Część z nich trafi do OneDrive już w najbliższym czasie, podczas gdy na niektóre trzeba będzie poczekać do 17 października lub dłużej - zwłaszcza, gdy mówimy o Office 2019.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 września 2017, 22:58 Kategoria: OneDrive

Windows 10 Enterprise w trybie S jako oddzielna edycja systemu

Wczoraj, pierwszego dnia konferencji Ignite 2017, padły zapowiedzi Microsoft 365 w planie F1 i powiązanej z nim edycji systemu o nazwie Windows 10 S for Firstline Workers. Tym samym Windows 10 S wyszedł poza zastosowania edukacyjne i obrał nową drogę. Edycja dla pracowników pierwszej linii to jednak nie jedyna z zapowiedzi.

Microsoft wspomniał tylko wczoraj o nowym tryb S w Windows 10 Enterprise, który pozwoli klientom korzystać z doświadczenia Windows 10 Enterprise wraz ze wszystkimi korzyściami Windows 10 S. Temat został doprecyzowany dopiero dzisiaj. Microsoft powiedział, że zamierza dotrzeć z Windows 10 S do szerokiego grona klientów biznesowych, jednak na razie skupia się na pracownikach pierwszej linii. Prace nad Windows 10 Enterprise in S mode dopiero więc trwają. Nowa edycja systemu zostanie oddana do użytku wiosną przyszłego roku.

Tryb S w Windows 10 Enterprise

Jak wynika z konferencyjnego diagramu, do Windows 10 Enterprise w trybie S można będzie upgrade'ować maszyny z zainstalowanym Windows 10 S, a następnie przełaczyć się do pełnego Windows 10 Enterprise bez ograniczeń. Windows 10 S można też będzie przełączyć na Windows 10 Pro, by upgrade'ować do Windows 10 Enterprise. Z diagramu miałoby jednak wynikać, że przejście od Enterprise do Enterprise w trybie S nie jest możliwe, chyba że strzałki zostały ukierunkowane w taki sposób tylko na potrzeby prezentacji.

Tryb S w Windows 10 Enterprise

W międzyczasie na konferencji pokazano kolejny slajd, który rozszerza portfolio urządzeń z Windows 10 S for Firstline Workers o dodatkowy model - Fujitsu Lifebook P727. Będzie on dostępny od stycznia 2018 r., a jego cena jest blisko trzykrotnie wyższa od pozostałych propozycji.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 września 2017, 21:46 Kategoria: Windows 10

Office 2019 oficjalnie zapowiedziany!

W kwietniu tego roku Microsoft dokonał pewnych zmian w wymaganiach Office. Pojawiły się wtedy informacje, że istniejące wersje Office stracą wsparcie w 2020 r. Logiczne wydaje się więc, że Office 2016 musi doczekać się następcy. Dziś na konferencji Microsoft Ignite 2017 padła konkretna zapowiedź - Office 2019. Nowa wersja pakietu trafi na rynek już w przyszłym roku.

Office 2019 będzie następną dożywotnią aktualizacją pakietu. W jej wydaniu przewidzianym na drugą połowę 2018 r. znajdą się wszystkie dożywotnie wersje aplikacji Office (w tym Word, Excel, PowerPoint i Outlook) i aplikacji serwerowych (Exchange, SharePoint i Skype dla Firm). Wersje poglądowe nowych produktów zostaną oddane do użytku w połowie przyszłego roku. Office 2019 ma wprowadzić nowe możliwości użytkownika i IT dla klientów, którzy nie są jeszcze gotowi na chmurę.

Microsoft Office 2019

Na temat zawartości Office 2019 nie wiadomo jeszcze zbyt wiele. Microsoft wspomina tylko o przykładach, takich jak poprawiona obsługa funkcji Ink, nowych formułach i wykresach w Excelu, funkcjach animacji wizualnej - jak Morph i Zoom - w prezentacjach PowerPoint czy wreszcie o rozszerzeniach serwerowych dla administratorów, które poprawią łatwość zarządzania, użyteczność i bezpieczeństwo a także wprowadzą wsparcie dla funkcji głosowych. Microsoft przedstawił też harmonogram nadchodzących zmian. Na osi czasu poniżej możemy zobaczyć, kiedy kończy się rozszerzone wsparcie starszych wersji Office oraz podstawowe wsparcie tych nowszych. Jak widać, Office 2019 będzie jedyną wersją z licencją dożywotnią, dla której wsparcie podstawowe będzie oferowane po październiku 2020 r.

Microsoft Office 2019

"Innowacja oparta na chmurze to temat przewodni na Ignite w tym tygodniu. Rozumiemy jednak, że przejście do chmury jest przygodą, na drodze do której pojawia się wiele czynników do rozważenia. Office 2019 będzie cenną aktualizacją dla klientów, którzy czują potrzebę zachowania niektórych lub nawet wszystkich swoich aplikacji i funkcji serwerowych w wydaniach on-premise" - podsumowuje Microsoft. Więcej oficjalnych informacji na temat Office 2019 firma udzieli w najbliższych miesiącach.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 września 2017, 20:30 Kategoria: Office 2016

Przenoszenie danych pomiędzy konsolami teraz również z wykorzystaniem sieci LAN

Już niebawem do rąk graczy trafią pierwsze egzemplarze wyczekiwanej konsoli, Xbox One X. Dla wielu osób wiązać się to będzie przy okazji z ponownym, żmudnym ściąganiem gier i aplikacji z sieci ze starej na nową konsolę. Oczywiście proces ten można usprawnić, co zapowiedziane zostało już jakiś czas temu – potrzebny jest do tego jednak zewnętrzny dysk twardy, dla wielu przeszkoda nie do przeskoczenia. Jak się jednak okazuje, gigant z Redmond wpadł na jeszcze jeden, w gruncie rzeczy banalny pomysł, jak rozwiązać można kwestię transferu danych pomiędzy dwiema konsolami -wystarczy wykorzystać do tego celu domową sieć LAN.

Opcja ta pojawiła się w jednej z ostatnich aktualizacji Xbox, przeznaczonej dla Insiderów kręgu Alpha Ring. Co istotne, przy jej wykorzystaniu obie konsole, zarówno wysyłająca jak i odbierająca dane, działać muszą w oparciu o tę samą wersję systemu. Co istotne, metoda ta zadziała zarówno w przypadku połączenia przy pomocy klasycznego kabla, jak i bezprzewodowo. Warto pamiętać, że nowa metoda transmisji znajduje się jeszcze w fazie testowej, przez co nie jest pewnym, czy zawita w systemie wraz z Fall Creators Update.

Pojawienie się możliwości przenoszenia danych pomiędzy konsolami Xbox z oczywistych względów nasuwa wniosek, że ma to zachęcić większą ilość osób do zakupu Xbox One X. Jest jednak również druga możliwość – niewykluczone bowiem, że jest to przystanek na drodze do zbliżenia konsoli funkcjonalnością do komputera, tym razem w kwestii zarządzania danymi. Kto wie, być może z biegiem czasu Xbox zyska możliwość obsługi kolejnych typów plików?

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 26 września 2017, 14:14 Kategoria: Xbox One X

ThinkSmart Hub 500, czyli konferencyjna alternatywa dla Surface Hub

Jednym z problemów, który pojawia się gdy firma rozrośnie się do odpowiednich rozmiarów jest zapewnienie jej pracownikom odpowiedniego systemu komunikacji. Co prawda możliwe jest bazowanie jedynie na wiadomościach email i telefonach, jednak często okazuje się to po prostu nieefektywne. Pół biedy, gdy chodzi o rozmowę pomiędzy dwoma osobami – największym wyzwaniem okazuje się bowiem zorganizowanie konferencji w takich warunkach. Wtedy z pomocą przychodzi Skype dla firm, jednak do jego użycia wszyscy uczestnicy muszą posiadać przy sobie komputery bądź smartfony, zaś jak wiadomo, większa ilość sprzętu generuje większe ryzyko powstania problemów technicznych. Microsoft uprościł sprawę wypuszczając na rynek Surface Hub, gigantyczny tablet którego jednym z głównych zadań jest właśnie umożliwienie uczestnictwa w wideokonferencjach, zapewniając jednocześnie wysoką jakość połączenia. Niestety, cena tego rozwiązania jest bardzo wysoka, wobec czego firmy niezbyt palą się do przeznaczanie na nie swojego budżetu. Sytuację tę wykorzystało jednak Lenovo, tworząc swoją alternatywę dla urządzenia Microsoftu – ThinkSmart Hub 500.

ThinkSmart Hub 500

Rozwiązanie Lenovo to zasadniczo komputer All-in-One, którego działanie opiera się na systemie Windows 10 IoT Enterprise. Zaprojektowano go całkowicie z myślą o konferencjach Skype, co zresztą odbiło się na jego wyglądzie – na środku prostokątnej podstawy znajduje się okrągły głośnik (Dolby Audio Premium), pełniący funkcję ruchomego uchwytu (360 stopni) niemal 12 calowego ekranu, przypominającego z grubsza tablet. Umożliwia to skierowanie go w dowolną stronę pokoju konferencyjnego, dzięki czemu w konferencji uczestniczyć mogą wszyscy obecni. Dokładne parametry techniczne urządzenia nie są znane, wobec czego ciężko oszacować jego wydajność. Na chwilę obecną zagadką pozostaje również cena, gdyż zapowiedziana zostanie ona prawdopodobnie dopiero w pierwszym kwartale 2018 roku.

Premiera ThinkSmart Hub 500 prawdopodobnie w znacznym stopniu przyczyni się do spopularyzowania wideokonferencji, jak i dedykowanych im pomieszczeń. Niezaprzeczalnym plusem rozwiązania tego typu jest fakt, że żaden z obecnych na miejscu uczestników nie potrzebuje własnego sprzętu – oznacza to, że bez problemu można ich ulokować na czas trwania spotkania w jednym, wyciszonym pomieszczeniu. Docenić powinni to zwłaszcza szefowie oraz osoby na stanowiskach kierowniczych, bowiem łatwiej utrzymać wtedy prawidłowy przebieg spotkania.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 26 września 2017, 13:10 Kategoria: Sprzęt

Wstecz  1  2  3  4  5  6  7  ...  235  Dalej