Zamknij komunikat

Nowy Office 2013

Aktualności

Do góry Starsze aktualności

Aktualności

Starsze aktualności

Microsoft nawiązuje współpracę z Box, aby ulepszyć Azure

Każda firma próbuje w miarę możliwości powiększyć swoje zyski. Część z nich próbuje obniżyć koszty produkcji swojego towaru, inne zaś firmy starają się podnieść jakość swych produktów, celem zwiększenia na nie popytu. Właśnie do tej drugiej grupy zalicza się Microsoft, który nieustannie pracuje nad podniesieniem jakości świadczonych przez siebie usług, zwłaszcza tych powiązanych z Azure i rozwiązaniami chmurowymi. Sposobów na to jest wiele, a jednym z nich okazuje się być mariaż oferowanych rozwiązań z tymi stworzonymi przez firmy trzecie. Dobrze ilustrującym to przykładem może być niedawno ogłoszona współpraca pomiędzy Microsoft a Box.

Kalifornijska firma z pudełkiem w nazwie zajmuje się dostarczaniem rozwiązań dotyczących zarządzania chmurą oraz udostępniania plików, zaś za swój główny rynek obrała sektor biznesowy. Jej współpraca z gigantem z Redmond polegać ma na bardzo prostym założeniu: Microsoft dostarczy maszyny obsługujące przestrzeń magazynową (Azure), zaś produkty Box (jak chociażby platforma Cloud Content Managment) umożliwią zarządzanie jej zawartością. Ponadto produkty Kalifornijczyków będą również korzystać z Azure Cognitive Services.

Współpraca Box z Microsoft

Wprowadzenie integracji w życie planowane jest jeszcze w tym roku, jednak dokładna data ani koszty nie są jeszcze znane. Dostępność w konkretnych regionach oraz pozostałe szczegółowe informacje mają zostać przedstawione odpowiednio wcześniej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 28 czerwca 2017, 15:37 Kategoria: Azure

Chorobowe marzeń. Jak się to robi w Redmond?

Microsoft uchodzi za jednego z najlepszych pracodawców. Równie miarodajny, co średnie wynagrodzenia, wydaje się też poziom zadowolenia pracowników. Przyjazne warunki zatrudnienia i kultura firmy nabrały jednak nowego znaczenia, gdy Microsoft ogłosił wprowadzenie nowych świadczeń dla pracowników z USA, którzy odtąd mogą wybrać się na w pełni płatny, 4-tygodniowy urlop, by opiekować się poważnie chorym członkiem rodziny. Jakie jeszcze udogodnienia oferuje swoim pracownikom gigant z Redmond?

Wspomniany benefit obowiązuje już w 22 krajach, a teraz staje się również dostępny dla zatrudnionych w USA. Microsoft dodaje, że w najbliższych miesiącach rozszerzy jego zasięg na kolejne regiony. Tego rodzaju przywileje dowodzą, że Microsoft stara się inwestować w swoich pracowników na wszelkie możliwe sposoby - także zapewniając im wysokiej klasy warunki dochodzenia do zdrowia. "Ten ważny nowy benefit odzwierciedla znaczący kamień milowy w naszych wysiłkach w kierunku budowy kultury różnorodności i włączania, a także demonstruje nasze głębokie zaangażowanie w dobry stan zdrowia i opiekę nad naszymi pracownikami" - komentuje Kathleen Hogan, EVP działu Human Resources w Microsoft.

Microsoft oferuje swoim pracownikom jeszcze kilka innych interesujących benefitów:

  • Opieka medyczna i hospitalizacja na poziomie wyższym, niż oferuje większość firm;
  • Opieka okulistyczna - coroczne badanie wzroku i refundacja jednej pary okularów/soczewek w każdym roku kalendarzowym;
  • Opieka dentystyczna - dostępny plan podstawowy lub rozszerzony, w którego skład wchodzą m.in. usługi ortodontyczne;
  • Lekarz domowy - zgadza się, w obszarze Seattle możemy wezwać lekarza o dowolnej porze dnia i nocy;
  • 24-godzinna linia informacyjna - czynny całą dobę telefon pozwala uzyskać przystępne informacje medyczne, które pomogą w podjęciu decyzji;
  • Darmowa kontrola lekarska i zastrzyki na grypę na terenie kampusu - skorzystanie z podstawowych usług medycznych jest tak łatwe, jak zakup bułki na drugie śniadanie;
  • Dodatkowe benefity - ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie wypadkowe, ubezpieczenie związane z niespodziewaną śmiercią, konsultacje dietetyczne, wsparcie dla ergonomii w biurze i nie tylko.

Zdrowy i wypoczęty pracownik to dobry pracownik i sprawnie działająca firma. Do tego wniosku Microsoft musiał dojść już dawno temu. Cóż, pozostaje jedynie życzyć innym pracodawcom, by jak najszybciej wzięli z tego przykład.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 28 czerwca 2017, 15:17 Kategoria: Firma Microsoft

Kupowanie gier Xbox One teraz również za pośrednictwem PC

Wraz z rozpowszechnieniem się dostępu do Internetu wiele spośród dokonywanych na co dzień czynności wyewoluowało. Widać to zwłaszcza, gdy pod lupę weźmiemy tak prozaiczną czynność, jak chociażby zakupy. Początkowo może się wydawać, że jest to po prostu rozwinięcie istniejących wcześniej metod zakupu telefonicznego, jednak w przypadku dóbr cyfrowych do czynienia mamy z prawdziwą rewolucją. Zazwyczaj gdy kupujemy obecnie przez Internet grę, oprogramowanie bądź film, w ciągu paru chwil (potrzebnych na pobranie zawartości) zyskujemy do nich pełen dostęp. Podobnie było w przypadku tytułów dostępnych na konsolach Xbox One, jednakże jak to zwykle bywa, pojawił się haczyk. Mianowicie zakupu dokonywać musieliśmy nie tylko przy wykorzystaniu dostępu do Sieci, lecz również bezpośrednio z poziomu samego urządzenia. Na szczęście te czasy to już przeszłość, bowiem obecnie te drugie wymaganie odeszło do lamusa.

Jak obwieścił na swym Twitterowym koncie Mike Ybarra, szef działu Xbox, gry przeznaczone na Xbox One trafiły właśnie do Sklepu Windows dostępnego za pośrednictwem komputerów. To jednak nie wszystko - w Sklepie Windows na PC pojawił się nowy filtr, dzięki któremu możemy podczas przeglądania katalogu odfiltrować wersje przeznaczone na urządzenie inne niż w zamierzeniach. Dzięki temu w samym sklepie nie powinien zapanować chaos, zaś wybranie interesującej wersji pozostanie stosunkowo proste.

Przed Microsoftem jeszcze daleka droga do stworzenia sklepu będącego zarówno wygodnym, jak i funkcjonalnym. Niemniej, dzięki takim w zasadzie niezbyt wielkim zmianom nadal się rozwija.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 28 czerwca 2017, 14:23 Kategoria: Sklep Windows

AdDuplex: Surface Pro zaliczył udany debiut

AdDuplex przedstawił właśnie garść comiesięcznych statystyk, które zarejestrował w 24-godzinnym wycinku czasu z dnia 26 czerwca. Prócz raportów o udziałach poszczególnych wersji Windows 10, Windows 10 Mobile i Windows Phone dowiemy się też co nieco o Surface. Na szczególne zainteresowanie zasługują debiutanci - Surface Pro i Surface Laptop, których udziały po niecałych dwóch tygodniach od premiery są już wyraźnie dostrzegalne. Czerwcowy wgląd dopełnia statystyka ukazująca adaptację Creators Update na poszczególnych urządzeniach Surface.

Zacznijmy od urządzeń z rodziny Surface. Ostatni raport AdDuplex odnotował dwóch debiutantów, którzy weszli na rynek niecałe dwa tygodnie temu. Mowa o Surface Pro i Surface Laptop. Ten pierwszy zaliczył dobry start, bowiem w ekosystemie Surface zyskał już udziały rzędu 2,2%. Nieco słabiej na jego tle wypada Surface Laptop, którego używa obecnie zaledwie 0,4% wszystkich posiadaczy Surface. Najprościej można to wytłumaczyć różnicą cenową - najtańsza wersja Surface Laptop jest o 200 dolarów droższa od najtańszej wersji nowego Surface Pro.

Przeskakujemy teraz do tematu Windows 10 i jego poszczególnych wersji. Jak zauważa AdDuplex, Creators Update zwiększa swoje udziały, jednak we względnie umiarkowanym tempie. Te jednak prawdopodobnie wzrośnie za około miesiąc, gdy Creators Update powtórzy sukces Anniversary Update, który swego czasu podskoczył z 35% do ponad 75%. Anniversary Update stanowi obecnie 58,3% spośród wszystkich aktywnych instalacji Windows 10, zaś Creators Update może się pochwalić tylko nieco ponad jedną trzecią udziałów.

Nieco lepiej z adaptacją Creators Update wypadają urządzenia Surface. Powyżej średniej znajduje się Surface Studio, Surface Pro 4 i Surface Pro 2, nie licząc oczywiście ostatnich debiutantów, którzy w praktycznie 100% działają pod kontrolą Creators Update. Najbardziej zaskakująca wydaje się sytuacja Surface Pro 3 (22%), która wynika prawdopodobnie z tego, że aktualizacja zwyczajnie nie dotarła do jego użytkowników poprzez Windows Update.

Na koniec przytoczmy raport odnośnie stanu Mobilnych Okienek. Windows 10 Mobile znajduje się już na ponad 20% wszystkich telefonów z Windows, ale wynika to nie tyle z upgrade'ów lub sprzedaży nowych urządzeń, co ze zmniejszania się bazy użytkowników Windows Phone, którzy przechodzą do innych ekosystemów. Z tonącego okrętu uciekają też dostawcy oprogramowania (Facebook Messenger czy nawet Skype), a sam Microsoft kończy wsparcie dla Windows Phone'a. Trend nie powinien więc się zbytnio zmienić, chyba że Mobilne Okienka zostaną po raz kolejny reanimowane.

Jeśli chodzi o adaptację Creators Update, Windows 10 Mobile (podobnie jak dawniej w przypadku Anniversary Update) wypada tu lepiej od swojego pulpitowego odpowiednika. Aktualna wersja systemu znajduje się bowiem na prawie 60% smartfonów, a jej poprzedniczka - na prawie jednej trzeciej. Sytuacja prezentuje się więc odwrotnie niż w wersji PC. Więcej jest też Insiderów (4,6%). Co ciekawe, AdDuplex nowej gałęzi kompilacji także nie nazywa już mianem Fall Creators Update. Pojawiła się nazwa "post-CU", aczkolwiek można spotkać się też z oznaczeniem "feature2".

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 28 czerwca 2017, 14:09 Kategoria: Surface

Google ujawnił kolejną lukę w systemie Windows

Google po raz kolejny w przeciągu kilku ostatnich miesięcy znalazł lukę w systemie Windows. Z racji tego, że informacje na jej temat zostały udostępnione publicznie, wywnioskować można, że Microsoft nie podołał jej naprawie w ciągu 90 dni. Nie jest to jednak reguła u giganta, bowiem wiele zgłoszeń realizowanych jest w przeciągu pierwszych kilku tygodni. Problem dotyczy niezałatanej luki, opierającej się o dostęp do pamięci kernela.

Exploit został zgłoszony w marcu tego roku, w ramach programu Project Zero firmy Google, którego celem jest odnajdowanie i zgłaszanie znalezionych błędów w oprogramowaniu zarówno Google, jak i innych firm. Zdaniem Microsoftu, omawiana luka została załatana wraz z czerwcowym Patch Tuesday, zaraz po tym, jak gigant zażądał większej ilości czasu na naprawę, niż standardowe 90 dni. Google stwierdził jednak, że problem nie został prawidłowo naprawiony (co później potwierdził Microsoft), skutkiem czego został on ponownie podany do wiadomości publicznej. Obecnie podatność systemu pozwala każdemu na dostęp do pamięci kernela. Wywołanie systemowe nt!NtNotifyChangeDirectoryFile w Windows pozwala osobom korzystającym z trybu użytkownika na przeglądanie i dostęp do niezainicjaliwzowanej puli pamięci. Spowodowane jest to lukami w układzie elementów struktury wyjściowej.

Kolejna luka w systemie Windows

Google twierdzi, że wielokrotne uruchamianie tej luki umożliwia lokalnie uwierzytelnionym atakującym na "obejście niektórych środków ochrony przed exploitami (kernel ASLR)" oraz odczytywanie innych fragmentów przestrzeni adresowej kernela. Pondato, firma poinformowała Microsoft o tym, że luka w zabezpieczeniach może zostać odtworzona na komputerach pracujących w systemie Windows 7 za pośrednictwem Windows 10. Łatka, która ma na celu ma naprawę opisywanego problemu, spodziewana jest w następnym Patch Tuesday lub sierpniu. Póki co, poziom zagrożenia ze strony exploitu oceniany jest jako "średni".

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 28 czerwca 2017, 13:56 Kategoria: Windows 10

Nowa porcja aktualizacji zbiorczych dla wszystkich wydań Windows 10

Czerwcowy Patch Tuesday już dawno za nami, dlatego zgodnie z niedawno wprowadzonym modelem przyszedł czas na drugą turę aktualizacji w tym miesiącu. Podobnie jak w przypadku aktualizacji z 13 czerwca teraz również docierają one do wszystkich czterech głównych wydań Windows 10, wliczając w to teoretycznie niewspierane oryginalne wydanie z lipca 2015 roku. My jednak zajmiemy się przede wszystkim aktualizacją najnowszej publicznej wersji czyli Creators Update.

Creators Update

Lista zmian w aktualizacji zbiorczej 15063.447

  • Rozwiązano problem (KB4022725) z drukowaniem ramki w Microsoft Edge i Internet Explorer, co mogło skutkować błędem 404 lub wydrukiem pustej strony;
  • Rozwiązano problem z instalacją drukarek sieciowych przy użyciu instalatora dostawcy, gdy komputer ma mniej niż 4 GB RAM;
  • Rozwiązano problem z zasobożernością aplikacji Aparat dla platform mobilnych. Prócz wysokiego zapotrzebowania na RAM aplikacja zapewniała szybki drenaż baterii. Jak tłumaczy Microsoft, działo się tak przez połączenie MCE/ME (media capture element/media element) i odtwarzanie w 1080p;
  • Rozwiązano problem z urządzeniami z włączonym Receive Segment Coalescing (RSC), które po aktualizacji do Creators Update doświadczały słabej przepustowości Wi-Fi;
  • Rozwiązano problem (Error 0x7F) z Windows Forms (WinForms), który powodował wysypanie się systemu po aktualizacji do Creators Update;
  • Rozwiązano problem z łączeniem się z Terminal Services Gateway (TSG) działającym w Windows Server 2008 SP2 po aktualizacji do Creators Update. W rezultacie użytkownicy nie mieli dostępu do Remote Desktop Services ani aplikacji zdalnych;
  • Rozwiązano problem z autologowaniem, gdy te zostało wybrane w Unattend.xml - działało ono tylko za pierwszym razem po uruchomieniu (także ponownym) urządzenia;
  • Rozwiązano problem z logowaniem się za pomocą twarzy po aktualizacji do Windows 10 RS2;
  • Rozwiązano problem z nawiązywaniem połączenia poprzez modem telefoniczny (błąd 633);
  • Rozwiązano problem z cyklicznym wyłączaniem się smartcard service (sccardsvr.exe);
  • Rozwiązano problem z laptopami połączonymi z diskiem ISCSI, które po opuszczeniu sieci firmowej i próbie następnego połączenia doświadczały błędu, jeśli wystarczająco szybko nie nawiązały połączenia VPN;
  • Rozwiązano problem z uwierzytelnianiem za pomocą kart inteligentnych przy próbie połączenia z pulpitem zdalnym z Windows 2016 RDS;
  • Rozwiązano problem z niewłaściwym interfejsem dla indeksowania APN on-demand używanym przez Open Mobile Alliance (OMA) Device Management (DM);
  • Rozwiązano problem z wyciekiem pamięci na platformie aparatu w urządzeniach dla PC (MIPI i kamery USB);
  • Jeśli akcję dla zamknięcia pokrywy urządzenia (np. laptopa) ustawiono na "Nic nie rób", jej zamknięcie i ponowne otworzenie skutkowało tym, że wszystkie aplikacje UWP przestały odpowiadać. Problem udało się rozwiązać;
  • Rozwiązano problem z nieudanymi scenariuszami logowania, które występowały, ponieważ urządzenie nie łączyło się ponownie z hostem PC;
  • Rozwiązano problem zmuszający do oczekiwania 40-60 minut po restarcie spoolera drukarki, by zmienić jakiekolwiek jej ustawienia;
  • Rozwiązano problem ze wskaźnikiem myszy, który nie przybierał właściwego kształtu po najechaniu na opcję w IE;
  • Rozwiązano problem z IE, który przestawał działać po próbie wyszukania ciągu znaków na stronie z wieloma tagami iframe, niemniej jednak Microsoft podaje, że problem może nadal występować;
  • Rozwiązano problem z IE, który przestawał odpowiadać, gdy użytkownik kliknął nagłówek pustej kolumny, przytrzymał shift i wykonał podwójne kliknięcie;
  • Rozwiązano problem z wywoływaniem onhashchange w trakcie przechodzenia do zahashowanych adresów URL w IE;
  • Poprawiono pierwsze nawiązanie połączenia, łączenie, synchronizację i wysyłanie powiadomień dla urządzeń ubieralnych. Poprawiono też ich łączność Bluetooth;
  • Rozwiązano problem z wywoływaniem eventu NewWindow3 w IE;
  • Rozwiązano problem z wyciekiem pamięci po wywołaniu funkcji BluetoothGATTRegisterEvent() i BluetoothGATTUnregisterEvent() w czytniku kart NFC;
  • Rozwiązano problem z możliwością wyłączenia przycisku czyszczenia (x) w polach tekstowych HTML za pomocą ::ms-clear attribute;
  • Rozwiązano problem z ładowaniem strony HTML przez IE 11 po instalacji KB3021952;
  • Rozwiązano problem z utratą danych (email, kontakty, SMS etc.) przez Windows Phone z powodu błędu w bazie danych Unistore;
  • Rozwiązano problem z utratą połączenia przez VM-y połączone z bezprzewodowym NIC, jeśli nie wysłały pakietu Address Resolution Protocol (ARP) w ciągu 5 minut;
  • Rozwiązano problem z niektórymi elementami (wprowadzanie, zaznaczanie), które nie mogły być aktywnymi celami w IE 11;
  • Rozwiązano problem (Error 0x9f) ze sterownikami NVIDIA, które przestawały działać, gdy system został uśpiony. Powodowało to również wyłączenie Surface Hub;
  • Poprawiono łączność Remote Desktop Protocol z RD Gateway skonfigurowaną dla RPC poprzez HTTP;
  • Rozwiązano problem z aplikacjami nie-UWP, które odnosiły się do API Windows.Devices.Bluetooth, by rejestrować wywołania zwrotne lub operacje Async;
  • Rozwiązano problem z funkcjonalnością sterownika NFC;
  • Rozwiązano problem z działaniem API Payment Request w aplikacjach Centennial;
  • Rozwiązano problem z Oczyszczaniem dysku i ustawieniami Pamięci, które usuwały pliki z system32, jeśli ścieżka pliku przekraczała rozmiar MAX_PATH. W rezultacie uniemożliwiało to załadowanie systemu;
  • Rozwiązano problem z samoczynnym wyłączeniem ustawienia roamingu danych po aktualizacji do Windows 10 Version 1703;
  • Rozwiązano problem z utratą funkcjonalności przez niektóre zewnętrzne adaptery sieciowe po aktualizacji do Windows 10 Version 1703.

Prócz aktualizacji zbiorczej 15063.447 (KB4022716) dla Creators Update pojawiły się też aktualizacje dla Anniversary Update (14393.1378), 10586.965 (KB4032693) dla wersji 1511 i 10240.17449 (KB4032695) dla wydania oryginalnego.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 28 czerwca 2017, 13:14 Kategoria: Windows 10

Skype załatany. Microsoft zlikwidował krytyczną podatność

Kilka dni temu pisaliśmy o prawdziwym sezonie na ataki hakerskie, którego udziałem padł Skype. Nie ma w tym wielkiej przesady, bowiem popularny komunikator (zwłaszcza w nieaktualnych wersjach) do niedawna posiadał poważną lukę, która pozwalała go zdalnie wysypać. Została ona już załatana przez Microsoft, a jej szczegóły ujawniono. Dowiedzmy się więcej na temat CVE-2017-9948, czyli podatności związanej z przepełnieniem bufora, która dotknęła Skype w wersjach 7.2, 7.35 i 7.36.

Jak tłumaczy Benjamin Kunz Mejri z Vulnerability Labs, ujawniona przez niego podatność pozwalała atakującemu zdalnie wysypać program i " przy udziale niespodziewanego błędu wyjątku nadpisać aktywne rejestry procesów i wykonać złośliwy kod". Luka, którą najprościej przypisać do kategorii przepełnienia bufora, oceniona została w klasyfikacji cvss (common vulnerability scoring system) na 7,2 pkt., co oznacza dość poważne niebezpieczeństwo. Atakujący nie potrzebował nawet interakcji ze strony użytkownika, a jedynie podstawowych, niskich uprawnień konta Skype. Podatność wynikała z funkcji 'formatu schowka' i atakowała plik systemowy MSFTEDIT.DLL w Windows 8.

"Ograniczenia rozmiaru transmisji i liczby obrazów w zrzucie schowka sesji zdalnej nie posiadają zabezpieczeń w postaci limitów lub restrykcji. Atakujący mogą wysypać program przy pomocy jednego żądania nadpisania rejestru EIP aktywnego procesu programu. Pozwala to lokalnemu lub zdalnemu atakującemu wykonać własne kody w podatnych i połączonych systemach komputerowych poprzez program Skype" - opisuje swoje odkrycie zespół Vulnerability Labs.

Microsoft został poinformowany o podatności 16 maja, a łatkę wypuścił 8 czerwca, udostępniając aktualizację Skype do wersji 7.37.178. Szczegółowe dane o podatności Vulnerability Labs ujawnił więc post factum dopiero 18 dni po jej załataniu. Użytkownicy komunikatora nie powinni więc się już obawiać, o ile oczywiście regularnie pobierają aktualizacje.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 czerwca 2017, 15:43 Kategoria: Skype

Paint.NET i Music Maker: multimedialne nowości w Sklepie Windows

Microsoft z otwartymi ramionami wita wszystkich deweloperów, którzy do Sklepu Windows zamierzają wnieść wartościowe i ciekawe aplikacje. Nabiera to jeszcze większego znaczenia w przypadku Windows 10 S, który pozwala uruchamiać jedynie oprogramowanie certyfikowane przez Sklep. Jest więc ważne, by znajdowały się tam programy odpowiadające na typowe potrzeby użytkowników. Ich portfolio właśnie się powiększa o dwa znane tytuły.

Zacznijmy od Magix Music Maker, czyli popularnego kombajnu do produkcji muzycznej z przeszło 20-letnim stażem. Music Maker Plus Windows Store Edition pozwala aranżować utwory z wykorzystaniem 5000 próbek dźwiękowych w takich stylach, jak dubstep, techno, deep house, jazz czy pop rock. Wszystko, czego potrzebujemy, to mysz, bowiem program opiera się głównie na zasadzie przeciągnij-i-upuść (jak w popularnej dawniej serii eJay). Choć polecany jest przede wszystkim początkującym użytkownikom, którzy dopiero zaczynają przygodę z muzyką od strony komputerowej, Music Maker Plus Windows Store Edition posiada też wbudowany edytor MIDI (przypominający np. Piano Roll z FL Studio), Audio Editor pozwalający umieszczać własne ścieżki oraz wsparcie dla standardu VST3. Na wyposażeniu znajduje się też kilka wirtualnych instrumentów, takich jak syntezatory, maszyny perkusyjne i sampler. Music Maker Plus Windows Store Edition pobierzemy już ze Sklepu Windows. Przez najbliższe 12 dni obowiązuje cena promocyjna: 137,49 zł.

Warto też przypomnieć, że Music Maker nie jest jedynym kombajnem muzycznym w Sklepie - nie tak dawno temu pisaliśmy o FL Studio czy djay Pro.

Druga wspomniana nowość do Sklepu Windows ma dopiero dotrzeć. Chodzi o Paint.NET, czyli popularny i zaskakująco wszechstronny edytor graficzny, stanowiący alternatywę dla wysłużonego Painta od Microsoft. Paint.NET przeszedł niemałą ewolucję, stając się całkiem poważnym edytorem, którego wybrane funkcje mogą śmiało konkurować z pakietami typu Adobe Photoshop, przy czym wciąż jest darmowy. Aktualnie można pobrać aplikację w wersji desktop, niemniej jednak deweloper zapowiada, że wkrótce udostępni ją w Sklepie Windows. "Mam to na górze swojej listy. Zamierzam wypuścić aktualizację 4.0.17 a następnie skupić się na wydaniu jej w Sklepie Windows" - pisze Rick Brewster.

Paint.NET

Paint.NET w wersji 4.0.16 z kwietnia tego roku pobrać można na razie tylko ze strony GetPaint.net.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 czerwca 2017, 15:08 Kategoria: Sklep Windows

Microsoft, Twitter, Facebook i YouTube walczą wspólnie z terroryzmem

Terroryści do kontaktowania się ze sobą starają się wybierać szyfrowane kanały, niemniej jednak nie stronią też od ogólnodostępnych portali społecznościowych, choćby po to, by szerzyć propagandę i rekrutować zamachowców. Stawia to firmy technologiczne w niełatwym położeniu. Z jednej strony podejmują one wysiłki, by namierzać terrorystów, z drugiej zaś - jak Microsoft - zachowują ostrożność, by nie było to dla rządów pretekstem do inwigilacji zwykłych obywateli. Prawdopodobnie taką właśnie optymalną inicjatywą jest nowo utworzone Global Internet Forum to Counter Terrorism.

Microsoft podejmował już szereg działań, aby przeciwdziałać terroryzmowi w Internecie, jednak dotąd głównie na własnym poletku. Nowa inicjatywa została tymczasem podjęta wespół z innymi branżowymi gigantami, takimi jak Twitter, Facebook i YouTube. Firmy będą współpracować nad stworzeniem technologii, która poprawi wykrywalność i klasyfikację zawartości pod kątem terroryzmu. Pomogą w tym algorytmy maszynowego uczenia (machine learning), które mają znacznie przyspieszyć proces usuwania niechcianej zawartości, a także ulepszyć metody jej zgłaszania.

źródło: www.technewsworld.com

Global Internet Forum to Counter Terrorism opiera się na trzech fundamentach: rozwiązaniach technologicznych, badaniach i dzieleniu się wiedzą. Konkrety? "Nasze firmy będą pracować wspólnie, by udoskonalić istniejące współdzielone technologie, takie jak Shared Industry Hash Database" - czytamy w oświadczeniu Twittera. Firmy będą także współpracować z ekspertami od antyterroryzmu ze środowisk rządowych, społecznych, akademickich i firmowych, by dzielić się wiedzą na temat terroryzmu. Wśród partnerów znajdują się też UN Security Council Counter-Terrorism Executive Directorate (UN CTED) oraz ICT4Peace Initiative.

Inicjatywa nie jest zamknięta i nie ogranicza się do kilku największych dostawców usług i oprogramowania. Ważnym punktem oświadczenia jest obietnica zaangażowania małych firm: "będziemy im pomagać w rozwoju technologii i procesów niezbędnych do opanowania treści terrorystycznych i ekstremistycznych online". Dalszymi informacjami na temat wspólnej inicjatywy firmy zamierzają dzielić się w najbliższej przyszłości.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 czerwca 2017, 13:38 Kategoria: Firma Microsoft

Edge królem baterii? Nowy test pokazuje, że to już przeszłość

W czerwcu ubiegłego roku Microsoft ogłosił jednoznacznie, że Edge jest najbardziej energooszczędną przeglądarką i pozwala na najdłuższą pracę na jednym załadowaniu baterii laptopa. Wyniki te były kilkukrotnie potwierdzane, a firma dodatkowo opublikowała metodologię, by każdy mógł samodzielnie powtórzyć eksperyment.

Jako pierwsza w wątpliwość podała wcześniejsze wyniki Opera, choć i jej zarzucono niekonsekwencję. Później Microsoft nie tylko podtrzymał najlepszą pozycję Edge, ale i poprawił jego wynik. Czy te czasy już minęły? Ostatni eksperyment przeprowadzony przez Linus Tech Tips ma dowodzić, że tak. YouTuber ostro przećwiczył baterię laptopa, stosując się zarówno do metodologii Microsoftu, jak i do swojej własnej, która symuluje zwykłe przeglądanie Internetu.

Microsoft Edge - bateria

W obu testach Edge wypadł dobrze, niemniej jednak przegrał z Chrome i Firefoksem. Jakie płyną z tego wnioski? Przede wszystkim takie, że wiele zależy od konfiguracji sprzętowej i scenariuszy użytkowych. Microsoft testował przeglądarki na laptopach Surface, a więc w najlepiej zoptymalizowanym środowisku. Wyniki mogą być (i będą) jednak inne, gdy użyjemy innego laptopa. Z drugiej strony ostatni test nie spowoduje raczej, że fani Edge przejdą do konkurencji. Przeglądarka niewiele odstaje od poziomu trzymanego przez produkty Mozilli i Google'a, niemniej jednak nie jest już liderem... chyba że Microsoft znów udowodni, że jest inaczej.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 27 czerwca 2017, 12:53 Kategoria: Edge

Potyczka Microsoftu ze scamem wciąż trwa

W dzisiejszych czasach w Sieci czyhają najrozmaitsze zagrożenia, począwszy od malware i bloatware, na phishingu kończąc. Na ich tle wybija się zwłaszcza jedno - scam. Tym, co je cechuje, jest fakt, że wykorzystujący tę metodę cyberprzestępca podszywa się pod istniejącą firmę, wyłudzając w ten sposób dostęp do zasobów czy też nawet pieniądze. Trudno chyba zaś o bardziej wiarygodną firmę powiązaną z komputerami niż Microsoft, wskutek czego to właśnie jego reputacja często wystawiana jest na szwank. Nic więc dziwnego, że gigant z Redmond stara się jak może walczyć z tym specyficznym procederem.

Sprawa jest bardzo poważna, gdyż obecnie Microsoft otrzymuje miesięcznie około 10 000 zażaleń spowodowanych właśnie wyłudzeniami za pomocą scamu. By zminimalizować problem tak bardzo, jak to tylko możliwe, gigant postanowił opracować własne metody walki z nim. Polegają one na wykorzystaniu specjalnych narzędzi powiązanych z nauczaniem maszynowym, uruchomionych w chmurze obliczeniowej Microsoft Azure. Na podstawie porównania z materiałami zdobytymi przez pracowników giganta z Redmond (zrzuty ekranowe) wyszukują one w Sieci podobne elementy, przekazując je dalej. Na tym etapie API z Microsoft Congnitive Services skanuje wskazane materiały pod kątem zawartych w nich informacji, takich jak chociażby numery telefonów. Zostają one później zaprezentowane dzięki Power BI w przejrzystej, przystępnej formie. Mając komplet danych, Microsoft może zwrócić się do odpowiednich organów, by te nakazały usunięcie podszywającej się zawartości.

Scam bywa niebezpieczny, zwłaszcza jeśli jego odbiorca nie wie, z czym ma do czynienia

System walki ze scamem stworzony przez Microsoft stale ewoluuje, by coraz lepiej radzić sobie z wyznaczonymi zadaniami. Ponadto jest to świetny przykład adaptacji przez giganta z Redmond jego własnych rozwiązań.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 27 czerwca 2017, 12:46 Kategoria: Bezpieczeństwo

Guest Access w Teams pojawi się z opóźnieniem

Microsoft Teams to obecnie jeden z najszybciej rozwijanych składników pakietu Office. Dzięki niemu płynność pracy w firmie może ulec znacznej poprawie. Co jednak, gdy do projektu, nad którym trwają prace, trzeba zawezwać pomoc w postaci freelancerów? Na taką sytuację Microsoft opracowuje właśnie Guest Access.

Funkcja ta w założeniu ma pozwolić na uczestnictwo w pracy grupy również osób bądź firm z zewnątrz. Oczywiście będzie można zarówno kontrolować poziom ich dostępu, jak i w każdej chwili wypiąć im wtyczkę, dzięki czemu żadne kluczowe czy poufne informacje nie trafią w niepowołane ręce. Początkowo zakładano, że Guest Access pojawi się w aplikacji Teams jeszcze w czerwcu tego roku, jednakże po skonfrontowaniu założeń z rzeczywistością okazało się, że prace nad nową funkcją jeszcze trochę potrwają. Microsoft w najnowszym, oficjalnym oświadczeniu dotyczącym sprawy nie podał żadnej konkretnej daty, ograniczając się do sformułowania, że do dystrybucji Guest Access dojdzie niedługo.

Microsoft Teams w naturalnym środowisku

Niewykluczone, że za opóźnienia odpowiedzialne jest niedawne dodanie do Teams całej gamy rozwiązań edukacyjnych. Niemniej, jeśli tempo prac zostanie zachowane, aplikacja Microsoftu w krótkim czasie pozbędzie się jakiejkolwiek konkurencji.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 27 czerwca 2017, 11:47 Kategoria: Office 365

Xbox One X i Xbox One S pobierają różne zasoby dla tej samej gry

Minęło już kilka tygodni od ogłoszenia premiery najnowszej konsoli Microsoftu na targach E3 - Xbox One X, gdzie przedstawiono wiele szczegółów dotyczących nowego urządzenia, jednakże pozostają jeszcze informacje, które Microsoft zachował dla siebie. Jedną z nich jest to, że konsole Xbox One i Xbox One S pobierają inne zasoby tej samej gry niżeli Xbox One X.

Najnowsza konsola Microsoftu jest pierwszą, która obsługuje natywne 4k, podczas gdy poprzednie jej wersje musiały używać skalowania, aby dopasować rozdzielczość do telewizorów o rozdzielczości wspomnianej. Jak informuje Microsoft, oznacza to, że niezależnie od telewizora, który wykorzystywany jest do gry, zasoby 4k zostaną pobrane dla Xbox One X (jeżeli są dostępne), a standardowe zasoby 1080p zostaną pobrane do konsoli Xbox One S. Co więcej, ta druga konsola wykorzystuje HDR, którego nie ma w pierwszej edycji Xbox One, jednakże nie ma to wpływu na rozmiar pobieranych zasobów. Przedstawiciel Microsoftu poinformował także, że firma daje programistom narzędzia, dzięki którym pobieranie jest wydajniejsze na Xbox One X i jego poprzednikach. W ramach gotowości na Xbox One X udostępniliśmy funkcję, która zapewni deweloperom dużą elastyczność związaną z tym, co zostanie zainstalowane na konsolach użytkowników. Oprócz konkretnych zasobów 4k deweloperzy mają również opcje dotyczące konkretnych zasobów językowych, które w zależności od tytułu, mogą drastycznie ograniczyć zajmowaną przestrzeń przez pliki instalacyjne. Ta zdolność inteligentnego instalowania najlepszych zasobów dla każdej konsoli i języka jest dostępna dla wszystkich urządzeń Xbox One, i to twórca gry określa dokładną implementację.

Różnica w pobieranych zasobach między konsolami Xbox

Microsoft obiecał udzielić więcej informacji dotyczących tych możliwości w ciągu kilku miesięcy. Na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze, jak sytuacja wygląda w przypadku komputerów PC, tzn. czy te pobierają zasoby 4k w przypadku, gdy rozdzielczość ta nie jest obsługiwania natywnie.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 27 czerwca 2017, 11:08 Kategoria: Xbox One X

Fall Creators Update z mocnym wkładem w bezpieczeństwo Windows 10

Windows 10 od początku uchodzi za najlepiej chroniony Windows w historii, a każda kolejna aktualizacja zdaje się tę opinię potwierdzać. Nie inaczej ma być w przypadku Fall Creators Update - następnej dużej aktualizacji przewidzianej na wrzesień tego roku. Jak wynika z podejrzanej zawartości plików systemowych w jednej z ostatnich kompilacji Insider Preview (build 16125), Microsoft na poziom jądra systemowego wprowadza Enhanced Mitigation Experience Toolkit (EMET). Jak przełoży się to na bezpieczeństwo użytkowników?

Enhanced Mitigation Experience Toolkit (EMET) jest w gruncie rzeczy narzędziem, które zadaniem jest zapobieganie możliwości exploitowania istniejących podatności w oprogramowaniu. EMET wykorzystuje specyficzne technologie ochronne, działające m.in. na zasadzie tworzenia dodatkowych przeszkód, które autor exploita musiałby pokonać, by atak na lukę w oprogramowaniu zakończył się sukcesem. Choć nie jest to całkowita gwarancja, że dziurawy soft nie będzie już podatny na ataki, ich przeprowadzenie będzie odtąd znacznie utrudnione.

Czym różni się działanie EMET od - dajmy na to - łatek dla oprogramowania? Wykorzystuje on pewnego rodzaju heurystyczną warstwę ochronną, która wykrywa nietypowe zachowania, a nie konkretne sygnatury. Mówiąc obrazowo, system nie musi znać dokładnego oznaczenia ataku, by zorientować się, że coś tu śmierdzi - np. zwyczajny program użytkowy chce doprowadzić do eskalacji uprawnień i otrzymać dostęp do nietypowych dla niego zasobów. Microsoft wcześniej zapowiedział zakończenie wsparcia dla EMET po 31 lipca 2018 r., niemniej jednak istnieją raporty dowodzące, że "goły" Windows 10 pozostaje słabiej chroniony niż Windows 7 z aktywnym EMET, nawet pomimo implementacji niektórych jego składników, takich jak DEP, ASLR i Control Flow Guard (CFG).

Biorąc pod uwagę nadchodzącą implementację Enhanced Mitigation Experience Toolkit na poziomie jądra Windows (kernel), Microsoft być może wcale nie zamierza wygasić dla niego wsparcia. Istnieje też inna opcja - EMET przechodzi rebranding i jednocześnie zmienia miejsce pobytu. Prócz tak głębokich implementacji Fall Creators Update wniesie także udoskonalenia w obszarze Windows Defendera. Tak czy inaczej spodziewamy się, że nowości będzie dużo więcej. Możecie być pewni, że wszystkie z nich jak zwykle opiszemy na łamach CentrumXP.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 czerwca 2017, 15:42 Kategoria: Windows 10

"Jest jeszcze wiele projektów dla Xbox", czyli czego Microsoft nie pokazał na E3

Tegoroczne wystąpienie Microsoft na targach E3 można podzielić na dwa główne etapy. Pierwszym z nich była wyczekiwana prezentacja "najpotężniejszej konsoli w historii", czyli Xbox One X. Drugi etap to już prezentacje kilkudziesięciu nadchodzących gier, zarówno tych ekskluzywnych na konsolę, jak i zgodnych z Xbox Play Anywhere. W międzyczasie przewinęła się też zapowiedź wstecznej kompatybilności z oryginalnym Xbox z 2001 roku.

Jedną z cech wyróżniających Microsoft na tle największej konkurencji w postaci Sony było zdecydowanie położenie mocnego nacisku na gry twórców niezależnych. Można wręcz było odnieść wrażenie, że mimo high-endowego klimatu Xbox One X w rzeczywistości show skradły właśnie "indyki". Dlaczego zyskały one tak dużo "czasu antenowego", który większość prelegentów E3 przenaczyłoby raczej na produkcje klasy AAA? Microsoft (w przeciwieństwie do Sony) dość aktywnie wspiera deweloperów indie, ale to już wiemy. Nowe światło na minione wystąpienie rzuca komentarz Aarona Greenberga, szefa marketingu działu Xbox. Twierdzi on, że w demonstracjach gier i zwiastunów "zachowano odpowiednią równowagę co do tego, jak wiele można pokazać z dużym wyprzedzeniem". Innymi słowy, Microsoft skupił się na tytułach, które od premiery dzieli już niewiele, zaś produkcje dopiero rozpoczęte zostawia sobie na potem.

Początek wystąpienia Microsoftu na E3 2017 - prezentacja Xbox One X

Długoterminowe zapowiedzi mogą oczywiście przyczynić się do wzrostu zainteresowania konsolą, ale Microsoft wie już, że w takich przypadkach lepiej zachować ostrożność. Wielu graczy doświadczyło rozczarowania w związku ze Scalebound. Ekskluzywny tytuł na Xbox One zapowiedziano jeszcze na E3 2014, jednak z powodu wielu opóźnień został on ostatecznie anulowany. Negatywny wydźwięk takich sytuacji spowodował, że Microsoft zaczął unikać zapowiedzi, które nie są absolutnymi pewnikami.

Z drugiej strony gracze - w tym także ci rozważający zakup Xbox One X - nie powinni wyzbywać się oczekiwań. Jak tłumaczy Greenberg, wciąż jest na co czekać: "Mogę powiedzieć tyle, że jest wiele innych projektów związanych z Xbox, w tym sporo wielkich tytułów, o których dziś jeszcze nie mówimy". Szef marketingu Xbox nie zdradza, o jakie tytuły może chodzić, jednak w odpowiedzi na pytanie o Sunset Overdrive powiedział "nigdy nie mów nigdy".

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 czerwca 2017, 14:58 Kategoria: Xbox One X

Chcesz zjeść? Microsoft złapie cię za rękę

W dzisiejszych czasach rozwój technologii stale pędzi przed siebie, na łeb na szyję. Niegdyś urządzenia takie jak telefony komórkowe mogły wydawać się absurdem, dziś zaś korzysta z nich niemal każdy. W przyszłości podobnie może stać się z rozmaitymi gadżetami, które obecnie mogą się wydawać niepraktyczne lub wręcz śmieszne. Oznacza to mniej więcej tyle, że istnieje duża szansa, iż w przyszłości popularne stanie się wykorzystanie jednego z ostatnich patentów Microsoftu wykrywającego moment, w którym będziemy sięgać po jedzenie.

Opisywany patent nosi nazwę Wearable system for predicting about-to-eat moments (ubieralny system przewidywania momentów właśnie-zamierzam-zjeść), zaś jego zadanie, jak sama nazwa wskazuje, polega na wychwyceniu momentu, w którym zamierzamy coś zjeść. Mimo że początkowo może wydawać się to trochę niedorzeczne, urządzenia wykorzystujące ten patent mogą okazać się niezwykle przydatne, zwłaszcza dla cukrzyków, kulturystów oraz osób na diecie. Jako że patent opisuje szereg sensorów, wydaje się być logicznym, że całość połączona będzie z jednostką dowodzącą w formie smartfona lub też nowej opaski Microsoftu, zdolnych do wysyłania odpowiednich powiadomień.

Ilustracja załączona do patentu

Być może jest to pierwszy sygnał, że Microsoft właśnie pracuje nad następcą swojego Microsoft Band 2, jednakże są to tylko spekulacje. Tak czy inaczej, nim na rynek trafią urządzenia wykorzystujące opisywany patent, minie jeszcze prawdopodobnie przynajmniej kilka lat.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 26 czerwca 2017, 14:45 Kategoria: Sprzęt

Nowy patent Microsoftu powstrzyma złodziei laptopów?

Wiele współczesnych smartfonów chronionych jest specjalną metodą, która umożliwia ich wyczyszczenie po dokonaniu kradzieży. Dla potencjalnych złodziei jest to więc niezbyt atrakcyjny łup, bowiem tak potraktowanego urządzenia nie można już raczej odsprzedać. Do tej pory owa technologia chroniła jedynie telefony, jednak Microsoft zamierza rozszerzyć jej zasięg także na laptopy.

Po wielu miesiącach plotek i domysłów Microsoft zaprezentował nową kategorię urządzeń - Always Connected PC, czyli 'zawsze połączonych' komputerów opartych na układach ARM i działających pod kontrolą pełnej Dziesiątki. Kategoria jest innowacyjna głównie ze względu na bezprecedensowe połączenie architektur ARM i x86, co - jak widać na przykładzie omawianego tu patentu - niesie ze sobą jeszcze dalsze możliwości. Gigant z Redmond w swoim patencie sugeruje użycie tej samej technologii 'połączenia alarmowego', która pozwala użytkownikom telefonów zadzwonić pod numer alarmowy bez konieczności posiadania karty SIM. Tym samym kanałem można przetransmitować sygnał, który de facto uśmierca urządzenie, nawet jeśli jego obecny (w założeniu nieprawowity) właściciel wyłączył łączność poprzez usunięcie karty SIM.

eSIM w Windows 10. Źródło: Engadget

Jak głosi opis patentu, nawet jeśli urządzenie straciło możliwość nawiązywania zwykłych połączeń poprzez sieć komórkową, całkowite jej wyłączenie nadal jest możliwe - również za pośrednictwem tej samej sieci. Wprowadzenie takiej opcji przez Microsoft będzie prawdopodobnie wymagało zgodny każdego konkretnego operatora sieci.

Oczywiste korzyści dla prawowitych właścicieli (zablokowany laptop/smartfon nie przedstawia dla złodzieja specjalnej wartości) to tylko jedna strona medalu. Druga jest taka, że użytkownicy mogą być łatwo wyśledzeni, nawet jeśli nie łączą się z żadną siecią komórkową. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jakie będą konsekwencje implementacji tej technologii, niemniej jednak nazwa Always Connected PC wydaje się nabierać zupełnie nowego znaczenia...

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 czerwca 2017, 14:10 Kategoria: Sprzęt

Microsoft Forms w wersji Preview już dostępny!

Microsoft czerpie obecnie zyski głównie z dwóch źródeł: usługi Azure oraz pakietu Office. Nic więc dziwnego, że stara się on zwiększyć ich bezkonkurencyjność na rynku. W przypadku Office 365 widać to nie tylko w poprawkach i usprawnieniach dokonywanych w istniejących już składnikach pakietu, lecz również w dodawaniu do niego całkiem nowych elementów. Jednym z najświeższych z nich jest Microsoft Forms.

Jak wiadomo, giganci technologii IT mają to do siebie, iż nałogowo wręcz podpatrują pomysły u konkurencji, by później samemu je zaadoptować. Podobnie sprawa ma się w przypadku Microsoft Forms, czyli odpowiedzi giganta z Redmond na istniejące już od dłuższego czasu Google Forms. Narzędzie to służy do łatwego tworzenia prostych ankiet, z których wyniki można później bez problemu podejrzeć. Samo narzędzie Microsoftu jest bardzo intuicyjne w obsłudze, zaś wszystkie dane i wykresy czytelne i klarowne.

Microsoft Forms w praktyce

Mimo iż Microsoft Forms w chwili obecnej ukazał się jedynie w wersji Preview przeznaczonej dla użytkowników biznesowego pakietu Office 365, domyślnie ma stać się dostępnym w każdym jego wariancie w ciągu najbliższych miesięcy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 26 czerwca 2017, 13:33 Kategoria: Office 365

SUSE Linux Enterprise Server i openSUSE Leap już w Sklepie Windows

W zeszłym roku Windows 10 zyskał wsparcie dla linuksowego Basha, a już w tym roku, podczas konferencji BUILD 2017 zapowiedziano wprowadzenie systemów Linux do Sklepu Windows w ramach zbliżającej się aktualizacji Fall Creators Update. Obok wspieranego już wcześniej Ubuntu do Sklepu trafić miały też Fedora i SUSE. Ten ostatni zaliczył właśnie debiut, a jego dwie dystrybucje mogą już pobrać Insiderzy.

SUSE udostępnił w Sklepie Windows dwie swoje dystrybucje - Linux Enterprise Server 12 oraz openSUSE Leap 42. Pobrać mogą je na razie tylko Insiderzy, korzystający z najnowszych kompilacji poglądowych Windows 10 (16190.0 lub wyższych). To jednak nie wszystko. By móc uruchomić Linuksa wewnątrz Windows 10, potrzebne będzie minimum 2 GB pamięci RAM (zalecane 4 GB) i 200 MB wolnej przestrzeni dyskowej na pakiet instalacyjny. Obie dystrybucje uruchamiają się w środowisku piaskownicy (sandbox), niemniej jednak posiadają możliwość pełnej instalacji bez potrzeby wprowadzania modelu dual-boot.

Linux Enterprise Server 12 w Windows 10

Dlaczego udostępniono dwie różne dystrybucje? Przede wszystkim z uwagi na różnice w docelowych zastosowaniach. SUSE Linux Enterprise Server jest bezpiecznym, open-source'owym systemem serwerowym, przeznaczonym dla środowisk zarówno fizycznych, jak też wirtualnych i opartych na chmurze. SUSE Linux Enterprise Server 12 jest modularnym systemem także do ogólnych zastosowań i uruchamia się na większości architektur procesorów. Użytkownicy mogą zarejestrować się, by zyskać darmową subskrypcję deweloperską na 1 rok. openSUSE Leap 42 jest z kolei stabilną, stosunkowo łatwą w użyciu dystrybucją kierowaną do użytkowników i deweloperów pracujących na platformach desktopowych i serwerowych. Założeniem twórców jest możliwość obsługi zarówno przez początkujących użytkowników, jak i przez geeków, którzy z sympatycznego pingwina wyciskają siódme poty.

Dystrybucje linuksowe dla Windows 10 staną się ogólnodostępne we wrześniu, kiedy to do powszechnego użytku zostanie oddana aktualizacja Fall Creators Update. Jeśli jednak korzystacie z Windows 10 w wersji Insider Preview, obie dystrybucje możecie pobrać już teraz:
openSUSE Leap 42 | SUSE Linux Enterprise Server 12

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 czerwca 2017, 13:23 Kategoria: Sklep Windows

Aresztowano hakerów próbujących włamać się do sieci Microsoft

Jako firma technologiczna działająca na wielu frontach, a przede wszystkim dostawca usług w chmurze, Microsoft nie ma lekkiego życia. Jego serwery są stale atakowane, a na odpieranie tych ataków (średnio 1,5 mln dziennie) firma wydaje niemałe pieniądze. Przykładem takiej inwestycji jest utworzenie Digital Crimes Unit - działu odpowiedzialnego nie tylko za wykrywanie i blokowanie ataków metodami informatycznymi, ale również za namierzanie cyberprzestępców i działania na drodze prawnej.

Próby ataku na infrastrukturę Microsoft są prawdopodobnie tak zróżnicowane, jak na to pozwala wyobraźnia hakerów. Tej niestety zabrakło dwóm Brytyjczykom, którzy zasadzili się na sieć giganta z Redmond. Podejrzani to 22-latek ze Sleaford oraz 25-latek z Bracknell, prawdopodobnie należący do większej grupy, która za cel postawiła sobie kradzież danych klientów Microsoftu. "Uważa się, że ci mężczyźni byli zaangażowani w powtarzające się próby zinfiltrowania sieci Microsoft pomiędzy styczniem i marcem tego roku. Obaj zostali oskarżeni o akt nadużycia komputerowego [Computer Misuse Act według prawa UK], który jest przestępstwem polegającym na nieautoryzowanym dostępie do komputera" - podaje BBC.

Microsoft Digital Crimes Unit skupia ekspertów z zakresu prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa internetowego, a metody jego działania wykorzystują najnowsze narzędzia i zdobycze technologiczne. Jeden z liderów grupy, Tom Burt, w rozmowie z BBC przyznał, że podejrzani ostatecznie nie uzyskali dostępu do danych użytkowników. "Mamy wszechstronne środki, by zapobiegać, wykrywać i odpowiadać na ataki. Mamy też zespoły specjalistów skupionych na współpracy z organami ścigania, by identyfikować ludzi, którzy atakują nas lub naszych klientów. Jesteśmy zobowiązani do szybkich i efektywnych akcji przeciwko atakującym" - tłumaczy Burt.

"Po rozmowach z Microsoft możemy potwierdzić, że [hakerzy] nie uzyskali dostępu do informacji klientów. Jest zbyt wcześnie, by spekulować, jakiego rodzaju dane zostały pozyskane" - komentuje Det Sgt Rob Bryant z South East Regional Organised Crime Unit.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 26 czerwca 2017, 12:35 Kategoria: Bezpieczeństwo

Tworzenie kopii zapasowej z plików historii powraca!

Wraz z pojawianiem się kolejnych kompilacji Windows 10 Insider Preview, w ręce Insiderów oddawane są coraz to nowsze technologie i rozwiązania. Często zdarza się tak, że w celu dodania nowej funkcji do systemu stara musi z niego zniknąć. Sporadycznie wynikają z tego powodu tymczasowe przerwy w dostępie zarówno do pierwowzoru, jak i następcy. Dzieje się tak, gdyż prace nad dodaniem tych bardziej rozbudowanych elementów prowadzone są etapowo. Jeszcze na początku czerwca wydawało się, że taki sam model rozwoju obejmie tworzenie kopii zapasowej z plików historii, jednakże powróciło ono w niezmiennej formie w jednej z ostatnich kompilacji.

Niejasnym jest, dlaczego Microsoft postanowił tymczasowo wyłączyć opisywaną funkcję, zaś sprawa robi się coraz bardziej podejrzana w miarę jej analizowania. Gdyby chociaż najmniejszy jej składnik uległ modyfikacji, można by było zrozumieć całą sytuację, jednakże tworzenie kopii zapasowej tego typu nie zmieniło się zupełnie. Warto przy okazji wspomnieć, że sprawdzony informator, WalkingCat, doszukał się w międzyczasie w plikach systemu okna pop-up obwieszczającego, że tworzenie nowych kopii zapasowych z historii plików nie jest już wspierane. Wygląda to trochę tak, jak gdyby Microsoft rozmyślił się w połowie drogi, wracając do znanego, sprawdzonego rozwiązania zamiast eksperymentować z nowościami.

Tworzenie kopii zapasowej z plików historii

Istnieje oczywiście możliwość, że prace nad nową formą kopii zapasowych nie zostały odwołane, lecz jedynie wstrzymane. Wydaje się również całkiem prawdopodobne, że Microsoft chce poczekać jeszcze z demonstracją tej funkcji do Fall Creators Update, by jeszcze bardziej zachęcić użytkowników do skorzystania z nadchodzącej wielkiej aktualizacji. Na chwilę obecną wszystko pozostanie jednak po staremu - narzędzie do tworzenia kopii zapasowych z historii plików funkcjonuje tak jak kiedyś.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 26 czerwca 2017, 11:49 Kategoria: Windows 10

Pojawiły się nowe funkcje w Microsoft Teams - kierowane do sektora edukacyjnego

Microsoft pod koniec zeszłego tygodnia ogłosił, że dodane zostały nowe funkcje do jego aplikacji Microsoft Teams, będącej częścią pakietu Office. Co więcej, nowa odsłona programu dostępna jest na 181 rynkach w 25 językach. Wprowadzone nowości kierowane są do uczniów i nauczycieli, a co za tym idzie, skorzystać z nich będą mogli jedynie subskrybenci pakietu Office 365 dla instytucji edukacyjnych.

Nietrudno zauważyć, że gigant z Redmond bardzo angażuje się w rozwój swoich rozwiązań pod kątem edukacji. Przykładem tego jest Windows 10 S, który ma zapewnić komfort i bezpieczeństwo użytkownikom, czy chociażby Minecraft: Education Edition, którego celem jest nauka programowania. Microsoft Teams będący świetnym narzędziem do pracy zespołowej jest rozwijany w taki sposób, aby wspomóc sektor edukacyjny m.in. poprzez wygodną komunikację i współpracę między uczniami i nauczycielami. Pomóc w tym mogą nowe funkcje:

  • School Data Sync - automatycznie zapełnia klasy listami studentów znajdującymi się w szkolnym systemie informatycznym.
  • OneNote Class Notebooks - czyli dodanie notatników do każdej klasy, które umożliwiają nauczycielom organizowanie interaktywnych lekcji oraz dostarczenie indywidulnego programu nauczania,
  • Apps - szybki dostęp do aplikacji pakietu Office 365 przez nauczycieli, co umożliwia łatwe wykorzystanie potrzebnych aplikacji do współpracy z klasą,
  • End-to-end assignment managment - czyli zarządzanie przydziałami w klasach, które umożliwia nauczycielom szybkie i bezwysiłkowe przechodzenie między fazą tworzenia i dystrybucji a fazą oceniania i opinii.

Microsoft Teams odgrywa coraz większą rolę w sektorze edukacyjnym

Rozwiązania wdrożone w Microsoft Teams odnośnie edukacji niewątpliwie mogą pomóc i zwiększyć efektywność nauczania, chociażby poprzez ułatwioną współpracę między uczniami i nauczycielami, która dodatkowo może być urozmaicona materiałami przedstawionymi za pomocą aplikacji dostępnych w pakiecie Office. O wiele łatwiej będzie zrozumieć i zapamiętać coś, co zostanie zaprezentowane np. w formie prezentacji PowerPoint, niżeli poprzez słowne opisywanie. Kłopotem jednak może być zapewnienie wszystkim uczniom w klasie dostępu do komputera. Aplikację Microsoft Teams można pobrać z oficjalnej strony Microsoftu oraz ze Sklepu Windows (wersja mobilna).

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 26 czerwca 2017, 11:30 Kategoria: Office 365

Windows 10 S nie jest tak bezpieczny, jak zakładał Microsoft

Windows 10 S od początku był reklamowany jako bezpieczniejsza wersja Windows 10, przede wszystkim za sprawą blokowania oprogramowania spoza Sklepu, sideloadingu aplikacji UWP i zaawansowanych narzędzi, takich jak Edytor rejestru, PowerShell, Wiersz polecenia i linuksowych narzędzi konsolowych. Nie oznacza to bynajmniej, że Windows 10 S jest automatycznie chroniony przed wszelkimi możliwymi zagrożeniami.

Udany scenariusz ataku na Windows 10 S preinstalowany na Surface Laptop zaprezentowali Zack Whittaker z działu bezpieczeństwa ZDNet oraz specjalista bezpieczeństwa, Matthew Hickey. "Hickey stworzył na swoim komputerze złośliwy, oparty na makrze dokument Word, który po otwarciu pozwalał mu przeprowadzić atak ze wstrzyknięciem [injection] DLL, który umożliwiał obejście ograniczeń dotyczących sklepu z aplikacjami [Sklepu Windows] poprzez wstrzyknięcie kodu do istniejącego, autoryzowanego procesu" - wyjaśnia Whittakey. Taki scenariusz jest możliwy, bowiem Windows 10 S pozwala pobrać edytor Word 2016 ze Sklepu, a ten z kolei pozwala uruchamiać makra.

Windows 10 S

Wirusy w makrach Worda i Excela to dla wielu starszych użytkowników koszmar rodem z lat 90. Choć widok chroniony w aplikacjach Office skutecznie blokuje uruchamianie makr, dzieje się tak tylko wówczas, gdy plik jest pobrany z Internetu lub otrzymany jako załącznik maila. Zainfekowany dokument może jednak być uznany za bezpieczny zarówno przez Windows, jak i samego użytkownika. Często stosowaną techniką jest... socjotechnika, polegająca na nakłanianiu użytkownika do opuszczenia widoku chronionego w celu zobaczenia zawartości dokumentu. Wróćmy teraz do samego Windows 10 S - po wykonaniu złośliwego kodu atakujący dokonuje podniesienia uprawnień i może robić wszystko, co mu się podoba. "Możemy włączać i wyłączać rzeczy - antimalware, firewalle, a także nadpisywać delikatne pliki systemowe" - dodaje Hickey.

"Na początku czerwca oświadczyliśmy, że Windows 10 S nie jest podatny na żadne złośliwe oprogramowanie, a informacje, które otrzymaliśmy od ZDNet, podtrzymują to stanowisko. Wiemy, że nowe rodzaje ataków i złośliwego oprogramowania stale się rozwijają, i właśnie dlatego monitorujemy krajobraz zagrożeń i pracujemy z odpowiedzialnymi badaczami, upewniając się, że Windows 10 stale zapewnia możliwie najbezpieczniejsze doświadczenie dla naszych klientów" - wyjaśnia rzecznik firmy. Z komentarza ma wynikać, że Windows 10 S pozostaje nadal bezpieczny. Exploit do swojego działania wymaga fizycznego dostępu do komputera lub wewnętrznej sieci, co minimalizuje ryzyko infekcji, ale wcale go nie wyklucza.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 25 czerwca 2017, 23:27 Kategoria: Bezpieczeństwo

Ogromny przeciek. 32 TB firmowych danych o Windows 10

Doszło do potencjalnie sporego naruszenia bezpieczeństwa, bowiem do sieci wyciekł ogromny pakiet wewnętrznych materiałów Microsoft na temat Windows 10. Sama paczka waży bagatela 8 TB, zaś po jej zdekompresowaniu otrzymamy 32 TB danych, wliczając w to wewnętrzne kompilacje Windows 10, Windows Server 2016, kody źródłowe i projekty aplikacji. Co jeszcze wydostało się poza mury Redmond?

Jak wskazują raporty, wśród wyciekłych danych mógł znaleźć się kod źródłowy Shared Source Kit, na który składają się źródła sterowników sprzętowych Windows 10, PnP, USB, Wi-Fi, dysków, a także kod jądra (kernel) OneCore uwzględniający architekturę ARM. Wszystko to z punktu widzenia bezpieczeństwa systemu ma znaczenie krytyczne i jeśli wpadnie w niepowołane ręce (co jest właściwie nieuniknione), może w przyszłości wystawić Windows 10 na poważne niebezpieczeństwo. Dogłębne poznanie ważnych modułów systemu przez hakerów jest praktycznie gwarancją, że ci będą próbowali obejść ich mechanizmy.

Wyciek danych

Oprócz kodów źródłowych w paczce ma znajdować się kilka nieopublikowanych jeszcze buildów Windows 10, a wraz z nimi wewnętrzne narzędzia Microsoft do rozwiązywania problemów, testowania i debugowania. Pojawia się również nazwa Windows 10 Mobile Adaptation Kit. Jest to rzekomy zestaw narzędzi pozwalający uruchamiać pełną, okienkową wersję Windows 10 na urządzeniach mobilnych.

Paczka o rozmiarze 8 terabajtów znajdowała się początkowo na serwerze BetaArchive, jednak wkrótce potem możliwość jej pobrania została wyłączona. Czy ktoś zdążył wykonać mirror? Choć raczej niewielu użytkowników dysponuje takimi dyskami, w zainteresowanie grup hakerskich wyciekłym pakietem raczej nie wątpimy. Jakie będą tego krótko i długofalowe konsekwencje? Tego prawdopodobnie dowiemy się w przyszłości, tymczasem czekamy na komentarz ze strony Microsoft.

Aktualizacja: Microsoft potwierdził, że doszło do przecieku: "Nasza rewizja potwierdziła, że te pliki są rzeczywiście porcją kodu źródłowego Shared Source Initiative, używanej przez partnerów OEM i innych partnerów".

SkomentujSkomentuj (2) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 24 czerwca 2017, 13:15 Kategoria: Bezpieczeństwo

Microsoft Whiteboard - Windows Ink dla DUŻYCH ekranów

W zeszłym miesiącu Microsoft wypuścił aktualizację Creators Update dla Windows 10 Team, czyli wyspecjalizowanej wersji systemu dedykowanej Surface Hub. Pośród wielu nowości firma zaprezentowała aplikację Whiteboard, która z ogromnego ekranu Hub czyni w pełni interaktywną białą tablicę do rysowania, pisania, tworzenia prezentacji etc. Padła też obietnica udostępnienia Whiteboard "dla większej liczby urządzeń w tym roku, wraz z ekskluzywnymi funkcjami dla subskrybentów Office 365".

Microsoft nie wyjawił możliwej daty premiery, niemniej jednak aplikacja nieoficjalnym kanałem przedostała się już do sieci. Link do pobrania i sposób instalacji opublikował Windows Blog Italia. Choć nam (podobnie jak wielu czytelnikom włoskiego bloga) nie udało się zainstalować aplikacji opisaną tam metodą, możemy przynajmniej zobaczyć prezentację wideo i przytoczyć szerszy opis funkcjonalności. Whiteboard oferuje wsparcie dla "inteligentnych funkcji" oraz równie "inteligentnego atramentu", by wymienić tylko automatyczne zamienianie rysowanych odręcznie, koślawych rysunków w kształty (np. idealne okręgi) lub odręcznych słupków w czytelne i działające wykresy. Działa to jak gdyby na zasadzie kwantyzacji, ale ze sporym udziałem inteligencji. Mowa jest też o wbudowanym module Bing, który pozwala wyszukiwać grafiki na prawach Creative Commons i umieszczać je na tablicy bez wychodzenia z aplikacji.

Dlaczego właściwie firmy i instytucje miałyby rozważać zastąpienie tradycyjnych tablic gigantycznymi tabletami? Whiteboard prócz wspomnianych funkcji automatycznych przekształceń posiada też opcje wirtualnego lassa do zaznaczania, rozmieszczania i powiększania zawartości, integrację z Bing oraz możliwości współpracy w firmach - pracownicy nie muszą znajdować się fizycznie w tym samym miejscu, by wspólnie tworzyć zawartość. Burza mózgów na odległość? Nie ma problemu. Nietrudno wobec tego zauważyć, że wirtualna tablica zapewnia dużo większą dokładność i elastyczność od rozwiązania tradycyjnego.

Microsoft Whiteboard wobec tradycyjnej tablicy możemy luźno porównać z procesorem tekstu Word wobec kartki papieru i długopisu. Uwagę przykuwa zwłaszcza funkcja stosunkowo niedawno zaprezentowana przez Microsoft. Chodzi o rozpoznawanie odręcznego zapisu matematycznego, na podstawie którego program może opracować krok po kroku rozwiązanie i narysować wykres funkcji. Nie wiemy jeszcze, kiedy aplikacja zadebiutuje na Surface Hub i innych urządzeniach z Windows 10. Niestety, w ostatnich buildach Fall Creators Update brak ku temu jakichkolwiek wzmianek.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 24 czerwca 2017, 12:04 Kategoria: Windows 10

Ograniczeń w Windows 10 S jest więcej niż przypuszczano

Windows 10 S to rozwiązanie Microsoftu będące odpowiedzią na system operacyjny Chrome od Google, który to cieszy się coraz większą popularnością w szkołach, a nawet niektórych firmach. OS giganta również kierowany jest do tej grupy odbiorców, a jego zamknięty ekosystem ma zapewnić m.in. lepszą wydajność i większe bezpieczeństwo - niestety kosztem ograniczeń w porównaniu do normalnej Dziesiątki. Jak się okazuje, te wykraczają daleko poza restrykcję wyboru aplikacji wyłącznie spośród tych ze Sklepu Windows.

Ed Bott pracujący w ZDNet zauważył pewne nieścisłości dotyczące dokumentacji, którą Microsoft udostępnił odnośnie Windows 10 S. Co więcej, Ed opisał działania Microsftu mianem niezrozumiałych. Dlatego, w celu potwierdzenia swoich przypuszczeń, postanowił bliżej przyjrzeć się tej odsłonie Dziesiątki. Choć wiadomo, że ma ona obsługiwać wyłącznie aplikacje UWP, co w przypadku programów napisanych z myślą o architekturze x86 wymaga przekonwertowania ich za pomocą Desktop Bridge. Ed wyjaśnił, że można je instalować tylko ze Sklepu Windows. Oznacza to, że użytkownicy korporacyjni i biznesowi nie będą mogli instalować swoich niestandardowych programów, chyba że te zostaną opublikowane w Sklepie. Ponadto ten sam problem tyczy się sterowników, które to nie będą mogły mieć dodatkowych komponentów ani aplikacji innych niż certyfikowane przez Microsoft. Również wiele narzędzi wykorzystywanych przez profesjonalnych użytkowników będzie blokowanych w oparciu o witrynę Windows 10 Driver Requirements, wliczając w to m.in. reg.exe, regedt32.exe, powershell.exe i bash.exe. Brak ostatniego z nich uniemożliwia uruchomienie dystrybucji Linuksa, czyli niedawno dodanej funkcji. Nawet popularny wiersz poleceń cmd.exe nie będzie działał w Windows 10 S.

Należy mieć na uwadze, że oprócz tego typu narzędzi, nie będą działały także np. programy do tworzenia kopii zapasowych, niektóre narzędzia dotyczące dysku, a także zewnętrzne oprogramowania antywirusowe. Tym sposobem, pod kątem bezpieczeństwa, użytkownicy zdani są na łaskę Microsoftu, którego zaimplementowany Windows Defender jest wystarczającym, ale często gorszym rozwiązaniem od konkurencji. Inną niedogodnością dla klientów korporacyjnych może być brak możliwości zarządzania poprzez usługę Active Directory, gdyż wymaga ona połączenia z domeną Windows, co nie jest możliwe w Windows 10 S. Jedyną alternatywą w tym przypadku jest mniej wydajne połączenie Azure Active Directory. Oprócz tego istnieją także inne ograniczenia, jak chociażby brak możliwości zmiany domyślnej przeglądarki i wyszukiwarki. Przykładowo Chrom i Firefox nie mogą być instalowane, chyba że zostaną przeprogramowane do wykorzystywania silników HTML i JavaScript dostarczonych przez platformę Windows.

Windows 10 S bez niektórych narzędzi

Na dzień dzisiejszy wciąż brakuje oficjalnej, dokładnej dokumentacji od Microsoftu odnośnie różnic między Windows 10 S a "normalną" odsłoną Dziesiątki. Co więcej, gigant odmówił opublikowania kopii omawianej wersji na jego zasobach typu MSDN, gdzie eksperci mogą oceniać OS. Na szczęście użytkownicy mogą obecnie zamienić Windows 10 S na Windows 10 Pro i odwrotnie za darmo na urządzeniach Surface Laptop. Co więcej, można ominąć niektóre ograniczenia za pomocą wirtualizacji komputerów stacjonarnych.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 23 czerwca 2017, 15:09 Kategoria: Windows 10

SMB1 już wkrótce zniknie z Windows 10

Wraz z ostatnią aktualizacją do systemu Windows 10 w wersji Insider Preview pojawiło się całkiem sporo zmian i nowych funkcji. Jak to jednak bywa, Microsoft w celu zwiększenia bezpieczeństwa swojego systemu operacyjnego nadal usuwa przestarzałe rozwiązania, wskutek czego w nowszych kompilacjach już ich raczej nie uświadczymy. Tym razem padło na leciwy protokół SMB1 (Server Message Block).

Służący do udostępniania zasobów komputerowych takich jak drukarki i pliki, 30-letni protokół SMB1 odchodzi właśnie na emeryturę. Instalując najnowsze wersje Windows 10 na czysto, nie znajdziemy go pośród składników systemu. Niemniej, nie zniknie on jednak całkowicie, bowiem w razie potrzeby będzie można go doinstalować. Microsoft już poczynił pewne zmiany powiązane z opisywanym protokołem w Windows 10:

  • Wszystkie edycje Home oraz Professional mają teraz domyślnie usunięty komponent serwera SMB1, jednak jego klient nadal znajduje się w systemie.
  • Wszystkie edycje Enterprise oraz Education pozbawione są obsługi protokołu SMB1 całkowicie.
  • Usunięcie SMB1 oznacza jednoczesne usunięcie usługi Computer Browser. Bazuje ona na opisywanym protokole, wskutek czego nie może bez niego funkcjonować.

Działanie protokołu SMB

Część użytkowników może sądzić, że usuwanie protokołów z systemu pozbawione jest sensu. Tak jednak nie jest, gdyż każdy dość długo nierozwijany element systemu stanowi potencjalną furtkę dla złośliwego oprogramowania, a jak wiadomo, firewall jest tylko tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 23 czerwca 2017, 14:52 Kategoria: Windows 10

Fireball, czyli zagrożenie monitorowane

W Sieci stale krąży niesamowita wręcz ilość złośliwego oprogramowania. Większa jego część nie tylko nie znika z biegiem czasu, ale zbiera coraz większe żniwo. Na początku tego miesiąca firma zajmująca się bezpieczeństwem, Check Point, udostępniła raport dotyczący Fireball, czyli niezwykle groźnego malware. Wczoraj doczekaliśmy się oficjalnej wypowiedzi ekspertów Microsoftu na temat samego raportu, jak i opisywanego przez niego niebezpieczeństwa.

Z przedstawionego przez Check Point dokumentu wynika, że Fireball zainfekował od roku 2015, czyli od początku swojej aktywności, do dnia dzisiejszego około 250 milionów urządzeń oraz 20% firmowych sieci. Skutki jego działania bywają druzgocące, gdyż malware tego typu zmienia domyślny silnik wyszukiwarek w zainstalowanych przeglądarkach, umożliwiając w ten sposób uruchomienie dowolnego szkodliwego kodu. Eksperci Microsoftu jednak w swej wypowiedzi uspokajają, twierdząc, że podane statystyki są dalekie od stanu rzeczywistego. W ich opinii Check Point użył w swoich badaniach nieodpowiednich metod, korzystając z danych udostępnionych przez portal Alexa. Według danych dostarczonych przez Microsoft Malicious Software Removal Tool (MSRT), zainfekowanych komputerów jest mniej niż 5 milionów. Co więcej, przeglądarka Edge była, i nadal jest, w pełni odporna na zainfekowanie przez Fireball.

Mapa rejonów dotkniętych Fireball według Check Point

Mimo iż wyniki mogą się różnić, zagrożenie nadal pozostaje realne. Najlepszym sposobem aby się przed nim ustrzec, jest pilnowanie, by komputer stale był aktualizowany, zaś antywirus aktywny.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 23 czerwca 2017, 12:24 Kategoria: Bezpieczeństwo

Sezon na ataki hakerskie trwa – tym razem padło na Skype

Ostatnie miesiące obfitowały we wszelkiego rodzaju przejawy cyberprzestępczości. Najbardziej zauważalnym i szkodliwym z nich był oczywiście WannaCry. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z programem szyfrującym dane na dyskach, lecz z atakiem wymierzonym w europejskie serwery Skype, wskutek którego ogromna liczba ludzi borykała się z problemami podczas korzystania z tej właśnie aplikacji.

Do całej hecy przyznała się już grupa CyberTeam, zaś Microsoft bada całą sprawę. Mimo iż sam motyw nie jest znany, wiemy, w jaki sposób przeprowadzona została sama akcja. Był to atak typu DDoS dokonany najprawdopodobniej przy użyciu sporej wielkości botnetu (grupa zainfekowanych złośliwym oprogramowaniem maszyn). Serwery Skype zostały, krótko mówiąc, zbombardowane liczbą zapytań, z którą nie były w stanie sobie poradzić. CyberTeam nie zamierza poprzestać jedynie na tym, zapowiedziany został już kolejny atak, tym razem wymierzony w Steam - popularną platformę gamingową. Czy serwis należący do Valve poradzi sobie z zagrożeniem lepiej od Microsoftu, ciężko stwierdzić, jednakże jego specjaliści zostali już zaalarmowani.

W chwili obecnej działanie Skype powinno już wrócić do normy, zaś jego opcje są w pełni sprawne. Pozostaje mieć nadzieję, że z całej sytuacji Microsoft wyciągnie odpowiednie wnioski, zaś serwery wykorzystywane przez jego usługi staną się bardziej odporne na tego typu ataki.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 22 czerwca 2017, 14:01 Kategoria: Skype

Dropbox oraz Google Drive już niebawem w Teams

W polityce Microsoftu można zauważyć pewien coraz częściej pojawiający się trend. Mianowicie ostatnimi czasy umożliwia on integrację swoich rozwiązań z produktami firm trzecich, nawet jeśli stanowią one jego bezpośrednią konkurencję. Jednym z największych przejawów tego typu działań jest wczorajsze obwieszczenie Microsoftu na temat wzbogacenia aplikacji Teams o obsługę rozwiązań chmury Google oraz Dropbox.

Cała sytuacja jest o tyle nietypowa, że gigant z Redmond posiada własny serwis służący magazynowaniu danych w chmurze – bardzo promowany OneDrive. Najwyraźniej Microsoft doszedł do wniosku, że jego propozycja jest wystarczająco obiecująca, by nowi klienci sięgnęli właśnie po nią, przy jednoczesnym przyciągnięciu do Teams (a więc i pakietu Office) obecnych użytkowników Dropboxa oraz Google Drive. Jeśli zaś chodzi o samą integrację i jej działanie, osoby korzystające z rozwiązań konkurencji będą teraz mogły między innymi dzielić się poprzez Teams plikami z dysków Google Drive i Dropbox, współtworzyć znajdujące się na nich pliki, a nawet podpinać w konwersacji linki do całych folderów, które się na nich znajdują.

Microsoft Teams uruchomiony na Surface Studio

Data wprowadzenia mechanizmu umożliwiającego opisaną integrację nie jest jeszcze znana, zaś sam Microsoft pracuje obecnie nad wieloma rozmaitymi i odrębnymi od pozostałych ulepszeniami aplikacji Teams.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 22 czerwca 2017, 13:44 Kategoria: Office 365

Surface Pro - nowy sprzęt, nowe problemy

Urządzenia, które dopiero ukazały się na rynku, często przechodzą swego rodzaju chorobę wieku dziecięcego. Objawia się to zwykle chwilowymi problemami z ich obsługą, dotyczącymi często zaledwie ułamka egzemplarzy dopuszczonych do sprzedaży. Niestety, przed zjawiskiem tym nie ustrzegł się również najnowszy Surface Pro.

Część użytkowników najnowszej hybrydy Microsoftu raportuje o bardzo irytującym problemie, który pojawia się sporadycznie podczas korzystania z urządzenia. Mianowicie ma ono tendencje do samoczynnego wyłączania się bądź przechodzenia w stan uśpienia. Efektem tego może stać się w skrajnym przypadku utrata niezapisanych danych, a nawet uszkodzenie plików, na których dokonywane były działania. Na chwilę obecną gigant z Redmond nie podał żadnego rozwiązania eliminującego problem, nie powstrzymało to jednak posiadaczy Surface Pro przed eksperymentami. Na nieszczęście nie były one zbyt owocne i na chwilę obecną jedynym doraźnym rozwiązaniem pozostaje przywrócenie ustawień fabrycznych. Należy przy tym oczywiście pamiętać, że proces ten usuwa wszelkie dane znajdujące się na dysku, zaś jego całkowita skuteczność (w naprawieniu problemu) nie jest w pełni potwierdzona.

Najnowszy Surface Pro

Prawdopodobnie już niebawem Microsoft wyda odpowiednią aktualizację likwidującą niepożądane działanie Surface Pro, jednak na chwilę obecną jedynym sprawdzonym remedium pozostaje cierpliwość oraz częste zapisywanie zmian w plikach.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 22 czerwca 2017, 10:33 Kategoria: Surface

Windows 10 Mobile z kompilacją 15226 - lista poprawek i znanych błędów

To już trzecia w tym miesiącu kompilacja dla Insiderów systemu Windows 10 Mobile. Jak już niejednokrotnie wspominaliśmy, to co otrzymujemy do testów, to tylko poprawkowe wydania Windows 10 Creators Update, oznaczone jako feature2. Na prawdziwe Windows 10 Mobile Fall Creators Update przyjdzie nam poczekać znacznie dłużej, bowiem ten jest spodziewany dopiero wraz z premierą Surface Phone. Niemniej jednak, dziś testerzy Fast Ring otrzymali kompilację 15226, z kolei osoby pozostające w Wolnym kręgu, mogą już instalować build 15223.

Windows 10 Mobile Insider Preview z kompilacją 15226

Poprawki w kompilacji 15226:

  • Ta kompilacja zawiera wszystkie poprawki z aktualizacji KB4022725.
  • Rozwiązano problem z otrzymywaniem powiadomień o nowych wiadomościach SMS przez niektóre aplikacje.
  • Rozwiązano problem z brakiem możliwości aktualizacji Windows 10 Mobile Insider Preview do wersji oficjalnych.
  • Rozwiązano problem z dźwiękiem przesyłanym przez Bluetooth, w sytuacji gdy Cortana odczytywała treść przychodzącej wiadomości SMS.

Lista znanych błędów i rzeczy, które jeszcze wymagają poprawienia:

  • W niektórych sytuacjach aplikacja WeChat może się zamykać podczas uruchamiania.
SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Mateusz Miciński Opublikowano: 21 czerwca 2017, 20:04 Kategoria: Windows 10 Mobile

Co z tym Edge? Microsoft zaprasza na Edge Web Summit 2017

Do bogatego kalendarium wydarzeń Microsoftu w tym roku dopisujemy kolejną pozycję. Firma ogłosiła szczegóły tegorocznej konferencji Edge Web Summit, która tym razem odbędzie się nieco później niż dwie poprzednie edycje, bowiem dopiero 13 września. Miejsce konferencji to Seattle, a więc całkiem blisko siedziby Microsoft w Redmond, w stanie Waszyngton. Czego spodziewać się po konferencji i - przede wszystkim - czego spodziewać się po samym Edge?

Edge Web Summit to swego rodzaju przystanek, na którym poznać można wszystkie istotne nowości i zapowiedzi związane z siecią w Windows 10. Microsoft ogłosił, że 13 września będzie dniem po brzegi wypełnionym energetyzującymi sesjami technicznymi, podczas których z bliska spojrzymy na przyszłość przeglądarki Edge i jej istotnych komponentów - EdgeHTML, silnika Chakra JavaScript i tych związanych z doświadczeniem użytkownika.

Microsoft wprowadza nas w dalsze szczegóły: "Dowiecie się, jak używać nowych, ekscytujących funkcji platformy web, takich jak Service Worker, Web Authentication i CSS Grid, by budować nowoczesne, wydajne doświadczenia z możliwościami zbliżonymi do natywnych. Będziecie mieli też szansę wypróbowania następnej generacji doświadczeń opartych na technologiach Progressive Web Apps, WebVR i nie tylko. Co najlepsze, podczas wydarzenia i po jego zakończeniu zyskacie świetne możliwości networkingu. Zdobędziecie nowych przyjaciół i cenne znajomości z deweloperami-pasjonatami ze społeczności webowej Seattle i całego świata. Poznacie też zespół twórców Microsoft Edge i upewnicie się, że wasz głos zostanie usłyszany, jako że obieramy kurs na kolejne wydania".

Nam pozostaje zakreślić sobie 13 września w tegorocznym kalendarzu i podzielić się z Wami wszystkimi interesującymi zapowiedziami z Microsoft Edge Web Summit 2017. Rejestracja na konferencję zostanie uruchomiona w przyszłym miesiącu na stronie Microsoft Edge Developer.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 czerwca 2017, 15:52 Kategoria: Edge

Nowy procesor AMD - rewolucja w serwerowni?

Sprzęt komputerowy to nie tylko urządzenia wykorzystywane przez końcowych użytkowników, lecz również serwery odpowiedzialne za utrzymanie całego systemu w działaniu. To właśnie między innymi ich wydajność wpływa na to, jak szybko załaduje się odwiedzana strona internetowa. Co oczywiste, najwięksi twórcy komponentów komputerowych rywalizują także w tej branży, zaś owocem tego są coraz to wydajniejsze podzespoły. Zwykle jednak nie odbiegają one wydajnością od konkurencji tak bardzo, jak najnowsza seria procesorów AMD - EPYC 7000.

Według danych zebranych przez AMD, systemy oparte na procesorze EPYC mają nie tylko zmniejszyć koszty wdrożenia systemu (CapEx), ale także dalece deklasować rywali znajdujących się w zbliżonym segmencie cenowym za pomocą czystej wydajności. Wsparcie dla tej linii CPU zapowiedzieli już tacy giganci branży jak chociażby Dell, Asus, HP i inni, co dobitnie świadczy o tym, że przed AMD roztacza się teraz świetlana przyszłość w tym segmencie rynku. Oczywiście serwer jest niczym bez odpowiedniego oprogramowania, jednakże i w tym aspekcie nie powinny pojawić się żadne problemy. Microsoft zapowiedział bowiem, że Windows Azure oraz Windows Server wspierać będą opisywane procesory. To zaś przekłada się na rozbudowę w nadchodzącym czasie oferty Azure o kolejne rodzaje maszyn wirtualnych i serwerów.

Grafika promująca EPYC

Nim jednak AMD dogoni Intela, minie jeszcze sporo czasu – w dalszym ciągu na rynku dominują popularne Xeony. Możliwe jednak, że mamy obecnie do czynienia z kolejną rewolucją sprzętową nie mniejszą niż ostatnie działania konkurenta Intela w segmencie klasycznych PC.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 czerwca 2017, 15:22 Kategoria: Sprzęt

Microsoft odpowiada na zarzuty Kasperky'ego

Na początku miesiąca Kaspersky Lab oskarżał Microsoft o praktyki antykonkurencyjne i złożył na firmę skargę w urzędach zarówno rosyjskich, jak i niemieckich i unijnych. Twórca popularnego antywirusa przytaczał scenariusz, w którym Windows Defender bez zgody użytkownika zastępuje wcześniej zainstalowany pakiet chroniący, a ich twórcy nie są z odpowiednim uprzedzeniem informowani o nowych aktualizacjach. Microsoft początkowo bronił się mówiąc, że funkcje ochrony w Windows 10 są zgodne z prawem konkurencyjnym, oraz zgodził się odpowiedzieć na wszystkie pytania organów nadzorujących. Nie czekając na owe pytania (które ostatecznie się nie pojawiły), firma sama przedstawiła swoją polemikę.

Ostatnia duża aktualizacja Windows 10 Creators Update wniosła sporo do warstwy bezpieczeństwa, wliczając w to funkcje bezpośrednio związane z Windows Defender. Choć dołączony do systemu pakiet chroniący jest darmowy, Microsoft wyraźnie zdaje sobie sprawę, że to dla użytkowników nie jedyna opcja. By Windows 10 rzeczywiście zasługiwał na miano najbezpieczniejszego Windowsa w historii, firma musi zadbać o wiele szczegółów. Jednym z nich jest kompatybilność z oprogramowaniem tysięcy zewnętrznych dostawców (ISV), co nabiera krytycznego znaczenia w przypadku pakietów chroniących. Microsoft powiązał więc swoje buildy Insider Preview z programem Microsoft Virus Initiative (MVI). Z dostępnych zasobów wynika, że 95% oprogramowania antywirusowego od niezależnych dostawców była zgodna z Creators Update jeszcze przed jego oficjalnym wydaniem. Jest to najwyraźniej odpowiedź na zarzut Kaspersky'ego, który utryzmywał, że Microsoft daje zbyt mało czasu na pełne przetestowanie ostatnich aktualizacji Windows 10, by móc sprawdzić kompatybilność istniejącego oprogramowania.

Najlepszy antywirus dla Windows 10 w 2017 r.?

Microsoft wyjaśnił też sposób, w jaki Windows Defender pracuje w odniesieniu do zewnętrznych aplikacji. Choć stanowi on nieodłączną część systemu Windows 10, nie uruchamia się samoczynnie, dopóki aktywna jest inna forma ochrony. Innymi słowy, jeśli użytkownik zainstaluje wybranego przez siebie antywirusa (np. Kaspersky Internet Security), Windows Defender usunie się w cień i nie będzie przeszkadzał w jego pracy. "Dziś wielu klientów Windows 10 wybiera oprogramowanie chroniące przed malware od jednego z naszych partnerów MVI. Nasza bliska współpraca z tymi partnerami pozwala nam zapewnić naszych klientów, że ochrona przed złośliwym oprogramowaniem jest zawsze włączona, niezależnie od wybranego rozwiązania" - dodaje Microsoft, jednocześnie potwierdzając, że wybór pakietu chroniącego jest prawem każdego użytkownika, a Windows Defender będzie aktywował się dopiero, gdy zewnętrzny pakiet przestanie działać - "Jeśli oprogramowanie AV chroni naszych klientów, Windows Defender Antivirus pozostanie wyłączony. Gdy użytkownik pozwoli aplikacji antywirusa wygasnąć, Windows Defender Antivirus automatycznie się włączy, dzięki czemu nikt nie pozostanie bez ochrony".

Microsoft podkreśla, że zakończenie działania antywirusa może być skutkiem w zasadzie tylko wygaśnięcia licencji. Choć nie ma tu mowy np. o uszkodzeniu lub wrogim przejęciu programu (co czasem się niestety zdarza), komunikat wydaje się jasny - Windows 10 nie wyłączy zewnętrznego antywirusa, by celowo zastąpić go Windows Defenderem. Czy takie wyjaśnienia usatysfakcjonują Kaspersky'ego? To się jeszcze okaże.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 czerwca 2017, 15:07 Kategoria: Bezpieczeństwo

Sony deprecjonuje gry indie, a Microsoft nie pozostaje dłużny

Apple i Google mogą na razie spać spokojnie, gdyż największym rywalem Microsoft stał się ostatnio Sony. Zapowiadając Xbox One X, firma bezpośrednio odwoływała się do PlayStation 4 i wskazywała na jego niedoskonałości. Agresywnej retoryce ulegli też sami Japończycy, którzy odrzucili propozycję wsparcia dla wieloplatformowego trybu gry wieloosobowej w Minecraft, tłumacząc to... bezpieczeństwem najmłodszych. Teraz wydawca PlayStation znów się podłożył, a przynajmniej tak stara się to przedstawić Microsoft.

Utarczki słowne między producentami dwóch najpopularniejszych ekosystemów konsolowych trwają w najlepsze. Czarę goryczy przelała zapowiedź wieloplatformowego trybu multiplayer w Minecraft, który obejmie PC, konsole i smartfony z Windows. Zaproszenia na imprezę nie przyjął Sony, który utrzymuje, że czuje się odpowiedzialny za swoją bazę użytkowników - także tych najmłodszych - a w przypadku Minecrafta nie może kontrolować potencjalnie nieodpowiednich treści. Phil Spencer z Microsoft odebrał to jako potwarz. Jim Ryan, odpowiedzialny za sprzedaż i marketing PlayStation, miał bowiem implikować, że usługi Xbox Live nie są bezpieczne dla młodszych odbiorców, a to już poważne oskarżenie. Na tym jednak nie kończy się najgłośniejszy ostatnio beef w świecie konsol.

Jim Ryan w jednym z ostatnich wywiadów podjął temat gier indie (gier niezależnych), co najwyraźniej ma się odnosić do wystąpienia Microsoftu na E3 2017: "Zrozumieliśmy jedną rzecz, a mianowicie, że te kolaże wideo prezentujące dziesięć gier indie w ciągu minuty są niemal pozbawione znaczenia. Nikt nie może się niczego dowiedzieć o grach w takim czasie. Wygląda to niemalże na stracony czas". Szef marketingu PlayStation uważa ponadto, że czas 'indyków' już minął: "Był odpowiedni czas i miejsce we wczesnych stadiach życia PS4, by czynić oświadczenia. Chodziło o oświadczenia, w których poważnie podchodzimy do gier indie i robimy z nimi to i tamto. Dobrze było o tym mówić w 2013/2014. Teraz jest to mniej znaczące. Mamy VR, o którym teraz na przykład mówimy". Warto tu przypomnieć, że na tegorocznym E3 Microsoft zaprezentował trailery 42 nadchodzących gier, spośród których wielu należy przypiąć łatkę 'indie'. Oświadczenie pracownika Sony wydaje się o tyle zaskakujące, że jego platforma wypromowała choćby takie niezależne hity, jak Rime, Limbo, Inside czy Don't Starve. Korzystając z okazji, Microsoft nie pozostaje dłużny.

"Gry od deweloperów niezależnych są dziś istotne i ważne dużo bardziej niż kiedykolwiek" - skomentował Chris Charla, szef programu ID@Xbox, który aktywnie wspiera twórców niezależnych publikujących na platformie Xbox. Sony przyjęło zaś postawę w zasadzie odwrotną, niemal wszystkie siły rzucając na VR i produkcje AAA.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 czerwca 2017, 14:08 Kategoria: Xbox One

Microsoft Stream, następca Office 365 Video

Microsoft, jak każda szanująca zarówno siebie, jak i swoich użytkowników firma, dba o dalszy rozwój oferowanych przez siebie produktów. W przypadku pakietu Office mamy do czynienia nie tylko z usprawnieniami istniejących już elementów składowych, lecz również z dodawaniem całkowicie nowych funkcji i aplikacji. Jedną nich jest zaprezentowany po raz pierwszy w zeszłym roku Microsoft Stream, będący sukcesorem Office 365 Video. Początkowo udostępniony w wersji Preview, doczekał się niedawno swej pełnoprawnej wersji, która dostępna jest dla użytkowników Office 365 Enterprise.

Co jednak wyróżnia z tłumu Microsoft Stream? Otóż projektowany był on z myślą o aspekcie najważniejszym dla firm - bezpieczeństwie. Wskutek tego już nawet samych opcji odpowiedzialnych za przydzielenie konkretnych użytkowników i ich uprawnień jest bez liku. Co ważne, odbyło się to bezstratnie dla dodatkowych opcji oferowanych przez program, ba, znalazło się nawet miejsce dla kilku przydatnych i dosyć nowatorskich funkcji. Najważniejszą z nich jest przekonwertowanie głosu znajdującego się w wideo na wyszukiwalny tekst. Dzięki temu po wpisaniu odpowiedniej frazy w polu wyszukiwania zostaniemy przeniesieni do odpowiedniego fragmentu nagrania. Przydatna może się również okazać opcja wykrywania twarzy. Dzięki niej możemy szybko przeskoczyć do fragmentu, w którym na filmie widoczna jest określona osoba. Mało tego, aby usprawnić ten proces, pod samym materiałem znajdują się odpowiednie kontrolki. Dodatkowo przydatny może się okazać swoisty spis treści zawierający transkrypcje wyciągnięte z całego oglądanego materiału.

Grafika promująca Microsoft Stream

Mimo iż Microsoft Stream nie jest programem zaliczającym się do klasycznych must-have, zapewne w wielu firmach (zwłaszcza powiązanych z obróbką wideo) okaże się przydatny. Ponadto jego zaimplementowanie do pakietu Office z pewnością podbije jego wartość z perspektywy potencjalnego kupca. Jakkolwiek by nie było, najważniejszym jest fakt, iż gigant z Redmond nie zaprzestaje prac nad swoim sztandarowym rozwiązaniem, nadal je ulepszając.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 czerwca 2017, 13:35 Kategoria: Office 365

Microsoft Elite czyli program Insider dla pracowników Microsoft

Minęły już niespełna trzy lata, odkąd w październiku 2014 r. wystartował Windows Insider Program. Microsoft spodziewał się początkowo, że do programu przystąpi grupka pasjonatów, czyli maksymalnie kilkadziesiąt tysięcy osób. Dziś ta grupka liczy ponad 10 milionów Insiderów, którzy jako pierwsi spośród użytkowników testują nowości w Windows 10. W rzeczywistości istnieje jednak sposób, by do najnowszych wydań dotrzeć jeszcze szybciej.

Ów sposób to Microsoft Elite, wewnętrzny odpowiednik programu Insider, z którego mogą korzystać pracownicy Microsoft z całego świata. Nie należy go jednak utożsamiać z wewnętrznymi kręgami Windows Insider (Canary, Windows and Devices Group oraz Microsoft ring). Microsoft Elite jest bowiem odrębną inicjatywą. Zarejestrowani otrzymują wczesny dostęp do nowych produktów firmy (nie tylko spod szyldu Windows) i pełni frustracji łapią się za głowy, gdy coś się wysypuje. Choć oba programy wystartowały w mniej więcej tym samym czasie, Microsoft Elite liczy znacznie mniej członków, bowiem jest ich na całym świecie 26,5 tys., wliczając w to "wszystkich - od sprzedawców do kadry menadżerskiej". Elitarni Insiderzy "reprezentują całe spektrum kulturowe i geograficzne". Mimo sugestywnej nazwy przesięwzięcie jest więc raczej egalitarne.

Microsoft Elite - podobnie jak jego publiczny ekwiwalent - początkowo zamykał się na Windows i Office 365, jednak z biegiem czasu objął swym zasięgiem większość obiecujących technologii z Redmond, wliczając w to doświadczenia mobilne, gamingowe i rozrywkowe. Możliwość testowania najnowszych zabawek firmy jest już samo w sobie dostateczną atrakcją, tym niemniej pracownicy Microsoft polują na dużo większą nobilitację. Microsoft zorganizował coś w rodzaju grywalizacji, gdzie nagrodą dla najlepszego członka elitarnego klubu jest "Najbardziej Interesująca Skórzana Kurtka na Świecie, elegancki symbol swagu i prestiżu" (na zdjęciu powyżej). Nie jesteśmy pewni, czy skojarzyć to bardziej z Kung Fury, czy raczej z vaporwave, jednak w obu tych stylach jest coś, co od początku wiąże się z wszystkimi Insiderami...

Cóż, dobrze jest widzieć, że Microsoft nie traktuje swoich testerów ze śmiertelną powagą, a użytkowanie nowych produktów może być całkiem zabawne. Więcej na temat Microsoft Elite można przeczytać i zobaczyć na stronie Microsoft IT Showcase.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 czerwca 2017, 12:31 Kategoria: Firma Microsoft

Nowy design Binga?

Choć Bing nie dorównuje Googlowi pod względem popularności swojej Internetowej wyszukiwarki, nie przeszkadza to gigantowi w doskonaleniu swego dzieła. Na początku czerwca Bing wzbogacił się o inteligentne wyszukiwanie obrazem, czyli Bing Visual Search, które wydaje się być doskonałą funkcją w kontekście wyszukiwarki. Obecnie Microsoft pracuje nad ulepszeniem jej designu, jednakże wszystko wskazuje na to, że inspiruje się on swoim największym rywalem w tej dziedzinie.

Oprócz obecnie wyraźnego podobieństwa, które jest widoczne m.in. przy wynikach wyszukiwania, gdzie zauważyć można podobne upozycjonowanie poszczególnych elementów i funkcji obu wyszukiwarek, nowy design charakteryzuje się kolejnymi cechami znanymi z wyszukiwarki Google. Zaliczyć do nich można np. nową ikonę przy pasku wyszukania, która wypisz wymaluj przypomina lupę konkurencji, z tą różnicą, że dla niepoznaki odwrócona jest w innym kierunku. Co więcej, tło nagłówka również nasiąkło szarością o delikatnie innym odcieniu, a przy pasku wyszukiwania widoczny jest niewielki cień. Jak informuje MSPoweruser, nie na każdym komputerze widoczne są wszystkie te zmiany, tzn. niektórzy użytkownicy mogą mieć tylko zmienioną ikonę wyszukiwania, podczas gdy inni będą mogli zauważyć dodany cień i/lub inne zmiany.

Microsoft testuje nowy design Binga

Istnieją domysły, że nowy design Binga może mieć związek z wdrażanym Fluent Design, jednakże dotychczasowy wygląd wyszukiwarki wraz z testowymi zmianami wskazują na to, że gigant stara się upodobnić swoje dzieło do wyszukiwarki Googla. Wątpliwym jest, aby stworzenie duplikatu zwiększyło popularność rozwiązania Microsoftu. Zdecydowanie lepszą opcją byłoby udostępnienie Cortany w kolejnych regionach (w tym oczywiście w Polsce!), która przecież jest mocno zintegrowana z Bingiem, co w rezultacie mogłoby zachęcić użytkowników do zmiany domyślnej wyszukiwarki w przeglądarce.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 21 czerwca 2017, 11:17 Kategoria: Bing

Dictate, czyli pisanie za pomocą głosu - wprost od Microsoftu!

Każdego dnia przeciętny użytkownik pisze nie dziesiątki, lecz setki a nawet tysiące słów. Niezależnie od tego, czy chodzi o pisanie maili, tworzenie dokumentów czy też czatowanie ze znajomymi, słowo pisane zadomowiło się w naszej codziennej rutynie na dobre – zwłaszcza gdy w grę wchodzi obsługa komputera. Do tej pory sam proces pisania (a więc komunikacji na linii człowiek-komputer) nieodmiennie kojarzył się niemal wyłącznie z klawiaturą. Co jednak się stanie, jeśli wydajniejszą metodą wymiany informacji z otaczającym nas sprzętem stanie się po prostu mowa? Być może niedługo dane będzie nam się o tym przekonać, bowiem Microsoft poczynił kolejne kroki w stronę rozwoju tej właśnie technologii.

Oprogramowanie służące konwersji głosu na tekst istnieje już od kilku lat, jednak zazwyczaj jego wykorzystanie było marginalne, ograniczając się zwykle do obsługi cyfrowych asystentów i im podobnych systemów. Microsoft jednakże dokonał śmiałego posunięcia, wprowadzając dyktowanie do kilku programów wchodzących w skład pakietu Office: Outlook, Word oraz Powerpoint. Dictate, bo tak nazywa się świeżo wydane rozszerzenie, po odpowiednim dopracowaniu okazać się może niesamowicie poręcznym narzędziem, zwłaszcza w przypadku drugiego z wymienionych programów, bowiem to właśnie w Wordzie napotkać można lite ściany tekstu. Nasza redakcja oczywiście nie omieszkała sprawdzić nowej funkcji w praktyce. Pierwszym, co rzuca się w oczy po wejściu do edytora tekstowego pakietu Office z wgranym Dictate, jest ogromna liczba wspieranych przez niego języków (ponad 20) oraz możliwość przetłumaczenia mowy w locie na 60 języków. Nasz rodzimy język znajduje się w obu tych grupach, niestety jednak interpretacja dyktowanych w nim słów pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Dużo lepiej jest w przypadku języka angielskiego, jednak i on wymaga jeszcze dalszego dopracowania, by stał się w pełni funkcjonalny. Warto tu jeszcze zaznaczyć, że oprócz przechwytywania tekstu mówionego, wyłapywane są komendy w języku angielskim, służące głównie edycji dokumentu (nowa linia, usunięcie fragmentu, interpunkcje etc.).

Wtyczka Dictate przyszłością pakietu Office?

Microsoft, tworząc Dictate, uderzył jednocześnie na dwa sektory rynku – wtyczka powinna przypaść do gustu zarówno użytkownikom piszącym sporo i często, jak i osobom niepełnosprawnym. Co prawda wymaga jeszcze sporo prac rozwojowych, zaś sam korzystający musi posiadać odpowiednio klarowną dykcję. Niemniej wykorzystanie tego typu technologii w programach pakietu Office rokuje na przyszłość bardzo pozytywnie. Kto wie, czy wyobraźnia ludzka już za kilka lat nie przestanie łączyć dłuższych form tekstowych z widokiem palców sunących po klawiaturze. Samą wtyczkę znaleźć możecie na jej oficjalnej stronie, zarówno w wersji 32, jak i 64 bitowej.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 21 czerwca 2017, 11:12 Kategoria: Office i Office Online

Spotify już w Sklepie Windows, ale z nieaktywnym pobieraniem

Aktualizacja [21.06.2017]

Spotify jest już dostępny do pobrania w Windows 10. Co więcej, oferuje wszystko to, co oficjalna wersja aplikacji dostępna na stronie producenta (w tym pełne spolszczenie). Aplikację Spotify można pobrać ze Sklepu Windows.


W maju tego roku Microsoft zaprezentował Surface Laptop - pierwsze urządzenie z preinstalowanym Windows 10 S. Nowa edycja systemu zorientowana na edukację i organizacje charakteryzuje się szybkim działaniem i podwyższonym bezpieczeństwem, które gwarantować ma ograniczenie się do aplikacji ze Sklepu Windows. Cena za takie rozwiązanie może okazać się wysoka. Ze Sklepu nie pobierzemy bowiem takich aplikacji, jak Google Chrome, Steam czy pełnoprawny Adobe Photoshop.

Aplikacje spoza Sklepu da się uruchomić w Windows 10 S za pośrednictwem specjalnej aplikacji dostępnej w Sklepie, ale przecież nie o to chodzi. Microsoft stara się rozbudować portfolio udostępnianych w swoich zbiorach aplikacji, zapraszając do współpracy największych graczy pokroju iTunes i Spotify. Dostępność obu aplikacji w formie UWP do pobrania ze Sklepu zapowiedziano w maju, tymczasem Spotify wykonał już pierwszy krok. Oficjalna aplikacja liczącego sobie 140 mln użytkowników serwisu muzycznego dotarła już do Sklepu Windows, choć... nie można jej jeszcze pobrać.

"Zacznij korzystać ze Spotify na Windows 10 i ciesz się całą muzyką świata dzięki najpopularniejszej usłudze streamingowej! Ze Spotify masz dostęp do świata nieograniczonej muzyki. Możesz słuchać ulubionych wykonawców i albumów oraz tworzyć własne playlisty. Chcesz odkryć coś nowego? Wybierz gotowe playlisty w zależności od nastroju albo skorzystaj z naszych rekomendacji" - głosi opis aplikacji. Darmowe funkcje dla Windows 10 to odtwarzanie wszystkich utworów, albumów, playlist i wykonawców, a także tworzenie własnych playlist i udostępnianie ich znajomym. Spotify oferuje też funkcjonalności Premium, takie jak pobieranie muzyki i odtwarzanie jej w trybie offline, wysoka jakość dźwięku i brak reklam.

Spotify Music znajduje się już w Sklepie Windows i choć dostępne są już zrzuty ekranu czy nawet opis w języku polskim, samej aplikacji nie można jeszcze pobrać. Ta możliwość pojawi się prawdopodobnie w najbliższej przyszłości.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 21 czerwca 2017, 08:42 Kategoria: Sklep Windows

ID2020 - Microsoft tworzy sieć tożsamości w technologii blockchain

Blockchain to nazwa, która ostatnio elektryzuje świat bezpieczeństwa IT. Jest to niezwykle bezpieczna i odporna na wszelkie próby manipulacji technologia rozproszonej bazy danych, której rekordy zapisywane są w łańcuchach bloków. Za pomocą blockchain przechowuje się i przesyła informacje o transakcjach internetowych, choć nie jest to regułą. Jednym z możliwych zastosowań jest uwierzytelnianie dokumentów i właśnie nad tym obecnie pracuje Microsoft wraz z firmą Accenture.

Projekt, o którym mowa, jest wspierany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, a jego celem jest zapewnienie legalnych dowodów tożsamości dla 1,1 mld ludzi na świecie - bo prawdopodobnie tyle osób w ogóle nie posiada takiego dokumentu. Cyfrową tożsamość będzie mógł jednak otrzymać każdy zainteresowany. Microsoft i Accenture zaprezentowali prototypową implementację swojego systemu w poniedziałek w siedzibie ONZ. Firmy skorzystały z okazji, jaką daje ID2020, czyli forum, na którym instytucje publiczne i prywatne mogą przedstawić swoje propozycje związane z Agendą na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030.

Jak twórcy uzasadniają potrzebę opracowania cyfrowego systemu przechowywania tożsamości? "Bez dokumentu tożsamości nie masz dostępu do edukacji, usług finansowych, opieki zdrowotnej itd. Jesteś pozbawiony praw obywatelskich i znajdujesz się na marginesie społeczeństwa. Posiadanie cyfrowej tożsamości jest podstawowym prawem człowieka" - tłumaczy David Treat, dyrektor zarządzający Accenture. Nowa platforma ma połączyć rekordy z prywatnych i publicznych baz, tworząc sieć łańcuchową. Pozwoli to ludziom otrzymywać dostęp do swoich dowodów z dowolnego miejsca na świecie i może okazać się przydatne w uwierzytelnianiu tożsamości uchodźców, którzy często do nowych krajów trafiają bez dokumentów.

Microsoft i Accenture zachęcają inne firmy do przyłączenia się do projektu i wspólnego rozwijania systemu. Cele projektu ID2020 są krótko i długoterminowe: w 2020 r. technologia ma się znaleźć na poziomie umożliwiającym jej użytkowanie, z kolei w roku 2030 każda osoba na świecie powinna mieć już dostęp do swojej cyfrowej tożsamości.

SkomentujSkomentuj (1) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 czerwca 2017, 20:07 Kategoria: Firma Microsoft

Surface Laptop oficjalnie trafił do Polski!

Podczas konferencji #MicrosoftEDU najwięcej uwagi zwracały na siebie dwie premiery: system operacyjny Windows 10 S oraz wyposażony w niego Surface Laptop. Wiele osób wyczekiwało z utęsknieniem na moment, w którym Microsoft odda go w ręce użytkowników w naszym kraju. Teraz na szczęście czas oczekiwania mija, zaś laptopa można już zakupić, zarówno w oficjalnym sklepie jak i w Sklepie CentrumXP!

Mimo iż Surface Laptop dedykowany był sektorowi edukacyjnemu, stanowi łakomy kąsek dla każdego. Tym, co najbardziej rzuca się w nim w oczy, są jego kompaktowe wymiary (niecałe półtora centymetra grubości) oraz charakterystyczne wykończenie materiałem alcantara, które to sprawia, iż od razu wiemy, że mamy przed sobą sprzęt klasy premium. Całość napędzana jest systemem Windows 10 S, jednak jeśli preferujemy swobodę, nic nie stoi na przeszkodzie, aby przed końcem roku przeprowadzić bezpłatną migrację do wersji Pro. Surface Laptop chwili obecnej dostępny jest jedynie w kolorze platynowym, jednak w późniejszym czasie dodane mają zostać kolejne wersje kolorystyczne. Dla przypomnienia, poniżej znajdziecie pełną specyfikację techniczną Surface Laptop (poszczególne elementy zależne są od wybranego modelu).

  • Oprogramowanie: Windows 10 S, Office 365 Personal na 1 rok
  • Wyświetlacz:
    • Wyświetlacz PixelSense o przekątnej 13,5 cala
    • 10-punktowy wielodotyk
    • 2256 x 1504 (201 PPI)
    • Współczynnik proporcji 3:2
    • 3,4 mln pikseli
  • Procesor:
    • Intel Core i5-7200U
    • Intel Core i7-7660U
  • Pamięć: 4 / 8 /16 GB pamięci LPDDR3 2133 MHz
  • Pamięć masowa: Dysk SSD o pojemności 128 / 256 / 512 GB lub 1 TB
  • Karta graficzna:
    • i5: Intel HD 620
    • i7: Intel Iris Plus Graphics 640
  • Dźwięk: Mikrofony stereofoniczne, głośniki stereofoniczne Dolby
  • Porty: USB 3.0 • mini DisplayPort • AV 3,5 mm • SurfaceConnect
  • Kamery: Windows Hello, 720p, przednia
  • Łączność bezprzewodowa Wi-Fi: 802.11ac i BT 4.0 LE
  • Czas pracy baterii: Do 14,5 godzin odtwarzania wideo
  • Zabezpieczenia: Układ TPM, zabezpieczenia biometryczne
  • Wymiary: 12,13 x 8,79 x 0,57 cala (308,02 x 223,20 x 14,47 mm)
  • Waga: 2,76 funta (1,25 kg)

Cztery warianty kolorystyczne Surface Laptop

Co prawda w chwili obecnej zakupić można jedynie dwa spośród zaprezentowanych wariantów urządzenia, jednak pozostałe, wyposażone w procesor Intel Core i7, powinny również niebawem trafić do sklepów (zależnie od źródeł, 8 lub 15 sierpnia 2017 roku).

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 20 czerwca 2017, 15:52 Kategoria: Surface

Magiczny Kwadrant Gartnera: Microsoft Azure liderem w IaaS

Microsoft gościł już jako jeden z liderów w Magicznym Kwadrancie Gartnera w takich obszarach, jak operacyjne bazy danych, analiza biznesowa, hurtownie danych, zaawansowana analityka czy jako dostawca usług Disaster Recovery as a Service (DRaaS). Firma po raz kolejny zajęła wysokie miejsce, tym razem w czerwcowym rankingu Cloud Infrastructure as a Service.

Czym właściwie jest kategoria, o której mowa? Jak tłumaczyliśmy w naszym autorskim Wprowadzeniu do technologii chmury, IaaS (Infrastructure as a Service) to model dostępu do zasobów chmury publicznej, w którym użytkownik uzyskuje od dostawcy usługi dostęp do wydzielonego zasobu, którym najczęściej jest maszyna wirtualna (VM). Dostawca odpowiedzialny jest tylko za dostarczenie maszyny w ustalonej wcześniej konfiguracji sprzętowej oraz jej utrzymanie. Proces konfiguracji sieciowej maszyny, instalacji oprogramowania oraz jego konfiguracja jest przeprowadzana przez klienta. Przykładem tego typu zasobu w Azure jest maszyna wirtualna. W najnowszym zestawieniu Gartnera Microsoft osiągnął drugą pozycję jako dostawca IaaS, ustępując jedynie firmie Amazon. Cały kwadrant możecie prześledzić poniżej:

Gartner jak zwykle pokusił się o analizę mocnych i słabych stron danego rozwiązania. W przypadku Microsoft Azure są one następujące:

Mocne strony:

  • Azure zajmuje drugą pozycję na rynku, nie tylko pod względem IaaS, ale także integrując Iaas z PaaS. Platforma doświadcza stabilnego i szybko postępującego wzrostu na przestrzeni ostatnich lat. Azure już teraz jest przystępną i stabilną platformą, a Microsoft stale ją udoskonala i dodaje nowości funkcjonalne. Garner dostrzega, że Microsoft wprowadza nowe, innowacyjne funkcje samodzielnie, nie kopiując ich od konkurencji. Interesujące są też zyski Microsoftu - wielu użytkowników Azure wydaje na jego usługi ponad 500 tys. dolarów rocznie, a kilku pod tym względem przekroczyło nawet 5 mln.
  • Microsoft jest zwykle wybierany jako strategiczny dostawca usług chmurowych przez klientów, którzy są związani z technologiami Microsoft lub z jego wizją dotyczącą holistycznej strategii chmurowej, która obejmuje modele IaaS, PaaS, SaaS i on-premise. Zauważyć można podejście hybrydowe i rosnącą otwartość platformy Azure, która wspiera środowiska Linuksowe i technologie open-source.

Słabe strony:

  • Microsoft Azure jest platformą gotową do pracy w scenariuszach typowych dla przedsiębiorstw, niemniej jednak klienci Gartnera raportowali, że doświadczenie użytkowania usługi jest mniej "enterprise-ready", niż się spodziewali. Wskazywane problemy dotyczyły wsparcia technicznego, dokumentacji, treningu i rozległości ekosystemu partnerów ISV. Gartner dostrzegł, że w ostatnim roku Microsoft poczynił spore postępy w tych obszarach, niemniej jednak wiele kwestii wciąż wymaga poprawy.
  • Podczas gdy Microsoft nieprzerwanie udoskonala funkcje, które spełniają potrzeby firm względem bezpieczeństwa, dostępności, wydajności, elastyczności sieciowej i zarządzania użytkownikami, nie wszysktkie z nich są zaimplementowane w sposób kompletny wraz z łatwymi w użyciu API. Istnieje wiele generacji rozwiązań, co do których nie ma jasno sformułowanych porad, które z nich należy wybrać w określonej sytuacji. Gartner przytacza też fakt, że większość klientów Azure zarządza swoimi zasobami ręcznie z poziomu Portalu Azure, a nie w sposób zautomatyzowany zgodny z podejściem DevOps.

Azure przynosi firmie z Redmond gigantyczne zyski, niemniej jednak nie wszyscy użytkownicy chmury są w 100% zadowoleni. Analiza, którą opublikował Gartner, może okazać się dla Microsoftu świetnym feedbackiem bezpośrednio wskazującym na obszary, które wymagają poprawy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 czerwca 2017, 15:52 Kategoria: Azure

Mixed Reality przyjmie się powszechnie dopiero za 5-10 lat?

W ostatnich latach można zaobserwować w wielu produktach Microsoftu pewną tendencję. Chodzi o tak wysokie podnoszenie poprzeczek, że w zasadzie nie do końca wiadomo, co z tym fantem zrobić. Przykład z ostatnich dni to Xbox One X, który choć wspiera gry i ich streaming w 4K przy 60 fps, nie ma zbyt wielu sprzymierzeńców jeśli chodzi o rozdzielczość pracy telewizorów czy przepustowość łącz internetowych. Tym samym Microsoft stworzył maszynę, której możliwości adresowane są do standardów jeszcze niespowszedniałych. Jak to wygląda w przypadku VR/MR?

Microsoft wyszedł ze swoim HoloLens na konferencji Build 2015. Wciąż pozbawione znaczącego konkurenta urządzenie robiło oczywiście wrażenie, niemniej jednak wysoka cena (3000 dolarów w edycji deweloperskiej) i bardzo skromne portfolio dedykowanego oprogramowania skutecznie odstręczały tzw. przeciętnego konsumenta. Po blisko dwóch latach wyłoniła się druga opcja - niedrogie zestawy VR dla komputerów z Windows 10. Wydawałoby się, że to one są odpowiedzią na rosnące zainteresowanie światem VR, aczkolwiek Phil Spencer zdaje się przekonywać, że to nadal nie wszystko, co firma będzie mieć do zaoferowania.

W ostatnim wywiadzie dla magazynu Time szef działu Xbox wyraził pogląd, że firmy technologiczne od stworzenia systemu VR z zadowalającą jakością obrazu i spójnym doświadczeniem dzieli jeszcze 5-10 lat. Dopiero osiągnięcie takiego poziomu miałoby gwarantować sukces na wielką skalę. "Uwielbiam to, że zrobiliśmy HoloLens. Nie dlatego, że myślę, że każdy powinien kupić sobie HoloLens za 3000 dolarów. Nie został on stworzony dla każdego - mówiliśmy, że to zestaw deweloperski. Teraz robimy rzeczy jak gdyby na drugim krańcu. Chodzi o Windows Mixed Reality i zestawy za 299 dolarów od partnerów OEM. Jednak nawet teraz - zwłaszcza ze wszystkimi tymi kablami zwisającymi z tyłu głowy i w warunkach rodzinnego salonu - jest to trudne".

Wbrew pozorom świat konsumentów jest już gotowy na VR. Przygotowały nas na to filmy sci-fi z lat 90. i liczne obietnice, które choć z założenia prezentowały się zachęcająco, zwykle w końcu szły w odstawkę. Teraz przed producentami zestawów ubieralnych stoi kilka problemów do rozwiązania. To przede wszystkim uzyskanie dobrego stosunku jakości do ceny. Zapewnienie mobilności, wysokiej jakości obrazu, dużej mocy obliczeniowej i spójnego doświadczenia jest zadaniem trudnym, ale nie niemożliwym.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 czerwca 2017, 15:06 Kategoria: Sprzęt

Jak mógłby wyglądać Surface Note?

Surface Phone jest niewątpliwie jednym z najbardziej wyczekiwanych spośród urządzeń Microsoftu. Podczas tegorocznych konferencji wiele osób z zapartym tchem oczekiwało premiery tego urządzenia, niestety bez powodzenia. Dlatego też pojawia się wiele domysłów, plotek, ale i koncepcji dotyczących najnowszego telefonu giganta. Jedną z nich są grafiki przedstawiające Surface Note, a raczej tego, jak ten mógłby wyglądać.

W kwietniu tego roku pisaliśmy o koncepcji Windows 10 Mobile wzbogaconego o Project NEON, która to przedstawiała obraz nowoczesnego telefonu Microsoftu według MAH Studio. Tym razem nowopowstała twórczość dotyczy Surface Note, którego cechami charakterystycznymi jest m.in. CShell, Surface Pen (w wersji Note) oraz opatentowany zawias Microsoftu. Urządzenie z wyglądu przypomina telefon z klapką i można go wykorzystać zarówno jako podstawkę, jak i dodatkową powierzchnię roboczą, której częścią składową jest wspomniany zawias. W efekcie otrzymujemy ekran przypominający sporej wielkości tablet do wygodnego czytania, oglądania zdjęć i filmów, a także do pracy np. przy dokumentach typu Word czy Excel. Co ciekawe, grafika przedstawia także możliwość wyświetlania obrazu na tylnej części urządzenia, w której to znajdują się aparaty, co może spodobać się użytkownikom lubiących robić selfie.

Co prawda Microsoft zapowiedział urządzenie zupełnie odmienne od współcześnie znanych nam telefonów, co kłóci się z przedstawioną koncepcją, nie zmienia to jednak faktu, że grafiki prezentują innowacyjne urządzenie. Czy w tym kierunku podąża Microsoft, nie wiadomo. Pozostają jedynie wycieki (takie jak ujawnione patenty) i domysły na temat tego, jak będzie wyglądać nowa linia telefonów Surface.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Damian Lisak Opublikowano: 20 czerwca 2017, 13:59 Kategoria: Surface Phone

Microsoft pomoże małym firmom w opracowaniu nowych technologii SI

Żyjemy w czasach nie tylko rozwoju samej techniki, lecz również towarzyszącej jej otoczki. Dowodem na to są nieustannie pojawiające się jak grzyby po deszczu startupy, które rewolucjonizują często nie tylko technologię, ale także samo podejście do niej. Minęły już czasy, gdy wielkie kompanie wytyczały ścieżkę rozwoju zza swoich grubych murów, czego dobitnie dowodzi Station F. Kampus ten zawiera w sobie stanowiska około 1000 mniejszych firm, z czego całkiem spora liczba pracuje nad stworzeniem nowych, bądź też ulepszeniem istniejących rozwiązań technologicznych. Niedługo pod gmach Station F zawita również Microsoft, dokładniej zaś rzecz ujmując, jego dział powiązany ze sztuczną inteligencją.

W działaniach tak wielkich firm jak Microsoft oczywiście nie ma miejsca na przypadki - pojawienie się jego zespołu w Station F ma swoje bardzo konkretne zadanie. Celem specjalistów jest udzielenie pomocy mniejszym firmom w stworzeniu proof-of-concept ich rozwiązań SI. Jest to jedna z początkowych faz projektów prowadząca do opracowania prototypu nowego rozwiązania. Na chwilę obecną na liście firm, którym gigant z Redmond zamierza udzielić pomocy, znajduje się pięć pozycji, zaś działania rozpocznie od Recast.ai. Z wypowiedzi Jean-Philippe, prezesa Microsoftu, wynika, że w ten sposób gigant wspierać chce nie tylko rozwój francuskiego rynku, lecz również zadbać o „zdemokratyzowanie” rozwiązań SI.

Kampus Station F

Inicjatywa tego typu zdecydowanie zasługuje na pochwałę, bowiem dzięki niej otwierają się nowe ścieżki przed małymi firmami rozwijającymi nowe technologie. Jak z kolei wiadomo, wielkie pomysły często pochodzą od takich właśnie przedsiębiorstw, w końcu nawet Microsoft zaczynał w garażu.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Amadeusz Labuda Opublikowano: 20 czerwca 2017, 13:36 Kategoria: Firma Microsoft

Cortana jako domyślna asystentka w Androidzie

Podczas gdy wielu obserwatorów poczynań Microsoftu wyczekuje jego powrotu na arenę mobilną z własnym produktem, firma zajmuje się głównie zalewaniem konkurencyjnych platform swoimi aplikacjami. Tak stało się z Cortaną, która zadebiutowała na Windows Phone 8.1, ale szybko opuściła ekosystem Windows, by dotrzeć na iOS i Androida, i stanąć w szranki z ich asystentami.

Podbój konkurencyjnych platform nie był wcale tak łatwym zadaniem. W przeciwieństwie do aplikacji pokroju mobilnego Office'a, Cortana jako asystentka wymaga dostępu do funkcji i zasobów systemowych, których twórcy zwykle zazdrośnie strzegą. Android doczekał się jednak otwarcia, dzięki któremu Cortana może zostać ustawiona jako domyślny asystent w systemie.

Aplikacja Cortany na Androida otrzymała niedawno aktualizację, która po zainstalowaniu otwiera okno dialogowe z zapytaniem, która aplikacja ma zostać wybrana przy następnym skojarzeniu z funkcjami asystenta. Użytkownik może wybrać Google, Cortanę lub brak asystenta. Tym samym Cortana po raz pierwszy w historii może stać się domyślną asystentką w Androidzie.

Mobilna wersja Cortany dla Androida czy iOS posiada niemal wszytkie funkcjonalności znane z Windows 10 na PC. Wyjątek stanowi aktywacja głosowa, czyli popularna funkcja "Hey Cortana". Dla wielu użytkowników może to być dużym ograniczeniem, niemniej jednaj - patrząc na dotychczasową ekspansję Cortany - i to ograniczenie zostanie prawdopodobnie zniesione. Nie to jest jednak najgorsze - Cortana działa tylko w kilku wersjach językowych, a na wersję polską czekamy już od kilku lat i... doczekać się nie możemy.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 czerwca 2017, 13:16 Kategoria: Oprogramowanie

Rewolucja w designie? HoloLens wspomaga pracę architektów

Microsoft HoloLens doczekał się wielu partnerstw, w tym z firmą Trimble. Jej owocem stało rozwiązanie dla architektów i projektantów, którzy dzięki ubieralnemu zestawowi rzeczywistości rozszerzonej mogą wypełnić lukę między dwuwymiarowymi obrazami na płaskim ekranie komputera i modelami 3D w świecie rzeczywistym. HoloLens pozwoli spojrzeć na modele i kreować projekty architektoniczne z zupełnie nowej perspektywy.

Okrzyknięte przez Microsoft "rewolucją designu" rozwiązanie poprzez udział HoloLens i platformy Mixed Reality ma odmienić sposób, w jaki architekci postrzegają świat. Pomoże im w tym SketchUp Viewer w specjalnej edycji dla HoloLens. O opracowanej przez Trimble aplikacji pisaliśmy już w listopadzie zeszłego roku. Teraz przyszedł czas na wnioski. SketchUp Viewer na HoloLens został przetestowany przez Grega Lynna, profesora University of California, uchodzącego za prominentny głos w świecie innowacyjnego designu. Lynn wykorzystał technologię, by stworzyć projekt rewitalizacji Packard Plant, opuszczonej fabryki samochodów w Detroit, z którym to projektem pokazał się na wystawie architektonicznej Venice Biennale w 2016 r.

Lynn był w stanie wejść do środka hologramu, zaglądać w zakamarki projektowanej fabryki, udać się do piwnicy, by wyliczyć najlepsze proporcje i natychmiast podejrzeć rezultaty swoich decyzji - wszystko to w jego studio w Los Angeles. "Spędziłem całe swoje życie, próbując przenosić rzeczy z [poziomu] geometrii do świata fizycznego" - tłumaczy Greg Lynn - "HoloLens wypełnia lukę między przestrzenią dwuwymiarową, trójwymiarową i fizyczną. I to jest architektura. To jest rewolucja".

SketchUp Viewer uchodzi za pierwszą komercyjną aplikację na HoloLens. Nie jest to opinia przesadzona, bowiem licencja - jak na rozwiązanie z tej półki przystało - kosztuje 6 999,00 zł.

SkomentujSkomentuj (0) Redakcja: Krzysztof Sulikowski Opublikowano: 20 czerwca 2017, 12:10 Kategoria: HoloLens

1  2  3  4  5  6  7  ...  225  Dalej