Zamknij komunikat

Nowy Office 2013
Do góry Skomentuj

Czujnik pamięci - większa kontrola nad wolną przestrzenią dyskową

Czujnik pamięci - większa kontrola nad wolną przestrzenią dyskową

Amadeusz Labuda
8 grudnia 2017
178
Odsłony
Amadeusz Labuda
8 grudnia 2017
178
Odsłony

Ile waży Internet?

Wiek XVIII był dla świata czasem prawdziwego przełomu, okresem rewolucji przemysłowej. To właśnie wtedy zaczęły masowo powstawać fabryki, zaś świat przybrał zupełnie nowe oblicze. Najprawdopodobniej podobny skok technologiczny obserwujemy już teraz, z tą jednak istotną różnicą, że dotyczy on generowania, zbierania oraz analizy danych. Najłatwiej jest się o tym przekonać, gdy weźmiemy pod uwagę umowną, szacunkową wagę Internetu. Kilka lat temu (w roku 2011) niejaki Russell Steitz podjął się tej problematyki i po dokonaniu obliczeń doszedł do wniosku, że Internet waży tyle co duża, 50 gramowa truskawka – jest to odpowiednik masy elektronów potrzebnych do zapisania tak ogromnej ilości danych. Już wtedy jednak trwał prawdziwy boom, zaś rozwój Internetu trwał w najlepsze - podjęto więc próby oszacowania wagi, jaką w porównaniu do teoretycznej truskawki osiągnie on w roku 2020. Prognozy mówiły jasno - zamiast 50 gramów otrzymamy solidne, ważące 4 kilogramy pudło. Niestety, w chwili obecnej nie sposób już skorygować tych szacunków, bowiem wszystko wymknęło się spod kontroli. Pewnym jest natomiast to, że wspomniane pudło ważyć będzie więcej.

Przełożenie na skalę micro

Oczywiście tak wielkie zmiany musiały odbić się na użytkownikach komputerów, co zresztą widać gołym okiem. Jeszcze kilkanaście lat temu czołowy system operacyjny, Windows XP (używany w niektórych miejscach do dziś), ważył zaledwie 2GB – dla porównania 64-bitowa wersja Windows 10 zajmuje aż 20GB. Do pewnego momentu producenci dysków twardych, rzecz jasna, starali się nadążyć za potrzebami użytkowników, oferując coraz to większe przestrzenie magazynowe, jednak w pewnym momencie przestało być to opłacalne. Wystarczy spojrzeć na ceny dysków twardych o pojemności 4TB lub wyższej. Oczywiście sięgnąć można po tak skomplikowane rozwiązania jak macierze dyskowe, jednakże pomijając skrócone czasy odczytu i zapisu (czyli to, jak szybo uzyskujemy dostęp do danych zgromadzonych na HDD i jak długo trwa ich zapis), to wymagają one od swojego posiadacza sporej wiedzy w zakresie IT bądź usług specjalistów. Nie można tu pominąć również kolejnego zagadnienia, jakim jest zmiana trendów technologicznych. Obecny konsument chce, aby wszelkie dane były dostępne praktycznie w locie, co doprowadziło do tego, że znacząco rozpowszechniły się nowe rodzaje dysków, zwłaszcza SSD. Niestety, mimo swoich niezaprzeczalnych zalet jak szybkość transferu danych czy odporność na uszkodzenia, w dalszym ciągu cierpią one za sprawą jednej wady – mowa tu o małej ilości miejsca, jaką oferują. Staje się to problemem zwłaszcza dla osób lubiących chomikować zgromadzone pliki takie jak zdjęcia wysokiej rozdzielczości czy filmy 4K. Teoretycznie całą sprawę w dobie szybkich łączy powinny załatwić rozwiązania Chmurowe, niestety, wielu użytkowników im nie ufa bądź po prostu nie zamierza płacić za magazynowanie danych. Wydawać by się mogło, że złotego środka nie ma, jednak z pomocą przychodzi jedna z najnowszych funkcji dostępnych w Windows 10 – Czujnik pamięci. Co prawda nie powiększy on w magiczny sposób naszych dysków, ale znacząco przyczyni się do ogarnięcia chaosu na nich panującego. Tematem tym jednak należy zająć się w odpowiedni sposób, wobec czego cofnijmy się najpierw nieco w czasie.

Powrót do przeszłości

Koncepcja utworzenia mechanizmu pozwalającego na sprawne zarządzanie danymi, głównie celem ochrony przez zapełnieniem przestrzeni magazynowej, nie jest wcale nowa. Pierwszym rozwiązaniem tego typu stworzonym przez Microsoft był Czujnik pamięci w wersji dedykowanej systemowi Windows Phone 8.1. Oczywiście jego funkcjonalność była znacząco ograniczona, wskutek czego w najlepszym wypadku mogliśmy za jego pomocą podejrzeć nieużywane dane i usunąć je, bądź też po prostu podejrzeć ilość miejsca zajmowanego przez poszczególne elementy. Większość użytkowników korzystała jednak z Czujnika pamięci w sposób o wiele bardziej prymitywny, bowiem spełniał on nierzadko rolę czujki informującej o tym, że zbliżamy się do zapełnienia przestrzeni magazynowej. Jakkolwiek by nie było, idea się przyjęła, zaś użytkownicy na ogół byli zadowoleni z tej właśnie funkcji. Oczywiście w obliczu pozytywnego odbioru oraz rosnącej ilości przechowywanych danych, jasnym stało się, że Czujnik pamięci pojawi się również na desktopowym systemie Microsoftu. Spekulacje na ten temat ze zwiększoną częstotliwością pojawiały się zwłaszcza przed premierą Windows 10, jeszcze w roku 2014. Czujnik Pamięci pojawił się w Dziesiątce wraz z wielką aktualizacją Creators Update.

Podgląd miejsca na dysku oraz przejście do opcji Czujnika pamięci

Praktyka w czasach niezbyt odległych

Oczywiście już od samych początków systemów Windows zachodziła konieczność ręcznego zwalniania przestrzeni dyskowej, wyglądało to jednak zdecydowanie prymitywniej niż zautomatyzowany Czujnik pamięci. Generalnie, sposoby były dwa: w pierwszym z nich pliki (lub całe foldery) kasowaliśmy ręcznie, by następnie pozbyć się ich z kosza, w drugim zaś z pomocą przychodziła dosyć przestarzała aplikacja. O ile manualne wykasowywanie co prawda umożliwia dość szybkie przeprowadzenie procesu, o tyle też ryzykujemy w ten sposób pomyłkę i utratę istotnych dokumentów. Minusem zaś aplikacji zwanej Oczyszczanie dysku była krótko mówiąc jej toporność oraz brak automatyzacji całego procesu i innych bardziej zaawansowanych opcji. W efekcie używano jej głównie do kasowania plików poprzednich wersji systemu, zwłaszcza po aktualizacji do Windows 10. Zasadniczo, najciekawszą chyba dostępną opcją Oczyszczania dysku była możliwość wykasowania zbędnych punktów przywracania systemu. Jakkolwiek by nie było, aplikacja ta mimo że nadal działa, nie przyda się na dobrą sprawę raczej nikomu. Co więcje, we wszystkich powyższych przypadkach po prostu mało kto pamiętał, aby systematycznie i ręcznie czyścić dysk, a tylko osoby znające powyższe sposoby sięgały do nich już w sytuacji krytycznego poziomu wolnej przestrzeni dyskowej.

Oczyszczanie dysku

O teorii słów kilka

Zasadnicze założenia towarzyszące tworzeniu Czujnika pamięci w wersji Windows 10 były dosyć proste – mechanizm ten miał nie tylko ułatwić usunięcie zbędnych danych, lecz również dokonywać tego procesu regularnie i automatycznie. U wielu osób zapewne coś takiego może wywołać spore obawy, na szczęście proces ten został zaprojektowany w taki sposób, aby nasze pliki były bezpieczne. Generalnie usuwane przez mechanizm zbędne dane możemy podzielić na trzy odrębne kategorie (przy czym aktywować możemy usuwanie dowolnych z nich, niezależnie od pozostałych): pliki tymczasowe nieużywane przez aplikacje, pliki znajdujące się w koszu od 30 dni oraz pobrane pliki niezmienione w ciągu 30 dni. Tak więc elementy niespełniające żadnego z tych kryteriów są całkowicie bezpieczne. Dodatkowo, tak jak miało to miejsce w wersji na Windows Phone 8.1, również i tutaj wykorzystać możemy Czujnik pamięci w charakterze alarmu informującego o kończącym się miejscu. Ostatnią zaś z oferowanych przez odświeżony mechanizm opcji jest natychmiastowe oczyszczenie zbędnych plików, co przydatne okazać się może zwłaszcza w sytuacji, gdy jesteśmy na granicy zapełnienia naszego dysku.

Konfiguracja, czyli wiedza praktyczna

Ustawienia powiązane z Czujnikiem pamięci na szczęście znaleźć i skonfigurować można bez większego trudu, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia to rozwiązanie z perspektywy osób niezbyt wprawnych w obsłudze komputera – nie jest to bez znaczenia, to one bowiem często toczą boje z wiecznie zapchanymi dyskami. W celu konfiguracji omawianych opcji musimy udać się do Ustawień, a następnie do kategorii System. Z listy widocznej po lewej stronie ekranu wybieramy Pamięć, by następnie na głównym polu okna kliknąć pozycję opisaną jako Zmień sposób zwalniania miejsca. To właśnie w tym miejscu znajdują się interesujące nas opcje, z których najistotniejszą jest znajdujący się u góry przełącznik. Dopóki nie przestawimy go na pozycję aktywnego, dopóty cały mechanizm pozostanie nieaktywny. Pod przełącznikiem znajduje się z kolei informacja, ile Czujnik pamięci zwolnił miejsca w ostatnich 30 dniach. Nieco niżej znajdziemy trzy pola wyboru – zaznaczając wybrane z nich, określamy, jakiego typu dane mają być regularnie usuwane. Ostatnią już widoczną tu opcją jest Oczyść teraz. Po jej kliknięciu wszelkie zbędne dane zostaną wyczyszczone, dzięki czemu nie musimy czekać na kolejne automatyczne skanowanie. Może się to okazać przydatne, gdy zbliżymy się do granicy pojemności dysku.

Opcje Czujnika pamięci

Zmiany, które dopiero nadejdą (może)

Nie wiadomo jeszcze, czy Czujnik pamięci doczeka się swojego rozwinięcia w nachodzących kompilacjach Windows 10, wydaje się to jednak wysoce prawdopodobne. Nietrudno wyobrazić sobie, jak poręczne mogłoby się stać to narzędzie po dodaniu do niego nowych opcji. Z prostszych przykładów można by wymienić czyszczenie wskazanego folderu konkretnego dnia miesiąca czy chociażby określenie typu danych, których ma dotyczyć sam proces (po rozszerzeniu). Oczywiście tego typu sugestii jest bez liku, pozostaje tylko pytanie, jak wysokim priorytetem okaże się dla Microsoftu wprowadzenie kolejnych funkcji Czujnika pamięci. Zważywszy na to, że mechanizm ten jest dla Windows 10 stosunkowo nowy, całkiem możliwe, iż to właśnie na jego rozwoju skupi się w najbliższym czasie gigant. Pamiętać przy tym należy, że najprostszym i najmniej zawodnym sposobem na zwolnienie miejsca na dyskach jest manualne usunięcie zbędnych elementów i utrzymywanie właściwego porządku plików – krótko mówiąc, warto raz na jakiś czas poświęcić chwilę i przeprowadzić remanent naszych zbiorów!

Zobacz również

Komentarze

Nie napisano jeszcze ani jednego komentarza. Twój może być pierwszy.

Dodaj swój komentarz

Zasady publikacji komentarzyZasady publikacji komentarzy

Redakcja CentrumXP.pl nie odpowiada za treść komentarzy publikowanych na stronach Portalu
i zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi, które:

  • zawierają słowa wulgarne, obraźliwe, prowokujące i inne naruszające dobre obyczaje;
  • są jedynie próbami reklamowania stron internetowych (spamowanie poprzez umieszczanie linków);
  • przyczyniają się do złamania prawa bądź warunków licencyjnych oprogramowania (cracki, seriale, torrenty itp.);
  • zawierają dane osobowe, teleadresowe, adresy mailowe lub numery GG;
  • merytorycznie nie wnoszą nic do dyskusji lub nie mają związku z tematem komentowanego newsa, artykułu bądź pliku.