CentrumXP.pl » Witamy
CentrumXP.pl
 
Szukaj
Subskrypcja
Powiadomienie e-mailem o nowościach na CentrumXP.pl:
E-mail: Zapisz
Czy zamierzasz pobrać Internet Explorer 9?


CentrumXP.pl » Publicystyka » Felieton » Dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych   Dodaj do ulubionych Wersja do wydruku

Nowe produkty Microsoft - rewolucja czy przerost formy nad treścią?

Autor: Robert Żuber    Opublikowano: 4 sierpnia 2007    Odsłon: 1979    »Skomentuj...
Strona:
Zobacz również:

"Wyścig internetowych zbrojeń" - czyli Microsoft vs Google

Cyfrowy fanatyzm

Czy Microsoft zmieni oblicze Internetu?

Dlaczego nie lubimy Microsoft - siedem grzechów głównych

IT Academic Day 2008 na Politechnice Częstochowskiej - relacja

IT Academic Day 2008 na Uniwersytecie Śląskim - relacja

Jak Microsoft zmienia świat?

Microsoft a Open Source...

Microsoft Technology Summit 2008 - relacja z konferencji

Microsoft Technology Summit 2011 - relacja z konferencji

Największe błędy systemu Windows na świecie

Struna wiarygodności się napręża

Warszawskie Dni Informatyki 2010 - relacja

»Uzyskaj pomoc na forum

Tytułem wstępu...

... napiszę może co ja, prosty człowiek, osobiście rozumiem jako rewolucję, formę i wspomnianą treść, ponieważ w tym felietonie, pojęcia te mają jakby symboliczne znaczenie. Mianem rewolucji na miarę tej październikowej, gdzie - przypominam - nieodżałowany towarzysz Lenin rozprawił się z carem, czy wynalezienia leku na głupotę (co raczej nie nastąpi), w odniesieniu do otaczającego cyfrowego świata, nazwałbym wydanie produktu, który nie dość, że podbija rynek, to jeszcze przy tym sam w sobie jest naprawdę dobry i nie szkoda pieniędzy, aby go nabyć i móc z niego w pełni legalnie korzystać. Tak właśnie, pomyślcie ile to komercyjnych produktów (bo o takich mowa) zasłużyło sobie na miano rewolucyjnych i rozchodziło się jak ciepłe bułeczki? Bardzo niewiele. Forma, czyli wszystko to, co nam się w oczy rzuca. Nieważne, czy ładne, czy wręcz dokładnie odwrotnie, czy koi zmysły, czy odpycha niczym ciepłe piwo w upalny wieczór. Czy by to nie był słodki, cukierkowy, plastikowy i nowoczesny przy tym, wygląd, czy brzydki, siermiężny i toporny twór, który estetów na kolana chcąc, nie chcąc nie powali. Powiecie, że te kwestia gustu? W istocie, bo "nie ładne to co ładne, ale co się komu podoba". I tak doszliśmy to ostatniego już słowa klucza - treści. Tu by wypadało się trochę dłużej zatrzymać, ale postaram się streszczać. Niech rzeczona treść będzie symbolem rozbudowanej funkcjonalności, niezawodności i szeregu innych usprawnień, mających na celu wyjście na przeciw oczekiwaniom użytkowników, których gusta się cały czas sublimują, a poczucie dostawania produktu z najwyższej półki maluje na twarzach promienisty uśmiech.

Wygląd nad funkcjonalnością?

Produktom spod znaku MS zarzucić można wiele, ale na pewno nie to, że źle wyglądają. Jak świat światem, wszechobecni krytycy i malkontenci wypatrujący na horyzoncie odpowiedniej okazji do pokazania pazurków przyczepią się pewnie do tego, że Aero to perfidnie skopiowane rozwiązanie znane z Mac OS X, że mało tutaj innowacyjności, że to już znamy i widzieliśmy nie raz i nie osiem. Być może, nie twierdzę że tak nie jest. Jabłuszko jest po prostu śliczne i może William Henry Gates III lepiej znany jako wujek Bill zakochując się w nim rozkazał swoim programistom (czyt. podwładnym rzemieślnikom) i grafikom (czyt. nadwornym artystom) wzorować się na dziecku Apple? Wypada zapytać: czy na płaszczyźnie zwanej wyglądem da się jeszcze coś nowego wymyślić, coś co nie jest odświeżeniem dawno odkrytego pomysłu, coś co przyniesie powiew świeżości i zaspokoi potrzeby estetyczne? Niby mamy świeżutki i poręczny office'owy Ribbon, ale chyba trzeba by do tego kopa w postaci skąpo odzianych, opalonych modelek wyskakujących wprost z ekranu na biurko, żeby zadowolić większość... męskiej części publiczności. Oprawa wizualna na pewno - poza skrajnymi przypadkami - nie przeszkadza, przeciwnie, w znakomitej większości wypadków pomaga w codziennej pracy z systemem. Tylko hardcore'owcy wolą przecież siedzieć przed monitorem, wydając polecenia systemowi za pomocą klawiatury w oknie konsoli. Tak, ta aluzja w sposób świadomy skierowana jest do posiadaczy systemów z Pingwinem. Chociaż z drugiej jednak strony oni także mają swoje X-y, "cukierkowate" KDE i ciut mniej rzucające się w oczy (co nie znaczy, że nie przyjemne z wyglądu) Gnome. Do tego dochodzą takie wynalazki jak Beryl/Compiz i minimalizm połączony z niemalże spartańskimi warunkami pracy jakimi szczycą się podstarzali linuksiarze możemy między bajki wepchnąć. Podejrzewam, że naprawdę niewielu młodych ludzi, zafascynowanych bez opamiętania środowiskiem open source - co łączy się z niechęcią do wszystkiego "made by MS" - obyło by się bez graficznego interfejsu. "Dzieci we mgle", to określenie dobrze obrazuje sytuację, kiedy musieli by oni pokonać jakąś przeszkodę w sposób do niedawna jedyny, wklepując szereg dziwnych i niezrozumiałych dla normalnych ludzi komend w oknie konsoli, bez pewności, że wszystko zakończy sie sukcesem.


1 2 3 Dalej» 

Aktualna ocena to: nieoceniony

Oceń artykuł...
Porażka Kiepski Taki Sobie Dobry Super!

Tagi:  

A teraz:    Dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych    Wydrukuj Wydrukuj    Wyślij link znajomemu Wyślij link znajomemu    Skomentuj Skomentuj

Komentarze do Nowe produkty Microsoft - rewolucja czy przerost formy nad treścią?

Dodaj komentarz»

Adam 4 sierpnia 2007, 20:37

IMHO nie ma żadnej potrzeby wydawania dwóch osobnych wersji, tj. dla noobów i power userów. Przecież to oczywiste, że zwykły domowy użytkownik, babcia Alinka, która kupi sobie komputer, nie jest świadoma zagrożeń, wynikających z niedoskonałościach w kodzie, dlatego też opcja automatycznego pobierania i instalowania łatek powinna być włączona "by default". Wiadomo, że Pan Janek z działu IT, bez problemu sobie te aktualizacje wyłączy. Ba... ustawi polisę pobierania łatek wyłącznie via WSUS dla komputerów w środowisku produkcyjnym. W końcu Pan Janek bez problemu poczyta sobie Biuletyny zabezpieczeń i sam zdecyduje, czy daną poprawkę rozdystrybuować. Bułka z masłem. Inaczej, niech AA będzie wyłączone "by defalut". I co teraz mamy? Babcia Alinka ma tapety "spyware infection", a ITPros mają to samo, co by mieli, gdyby AA było domyślnie włączone. Wniosek - aktualizacje automatyczne powinni być włączone "by default", biorąc pod uwagę szerokie grono klientów. A wersji Visty jest sześć, więc tworzenie kolejnych chyba nie ma sensu, bo to negatywnie wpływa na opinię kupujących - taki samo wyrabiający się pogląd "z uprzedzeniem".

Pirlik 4 sierpnia 2007, 21:46

Wiesz, chcę coś powiedzieć jedynie a propos "Na koniec", bo reszta tekstu jest niezła (choć adam zwrócił uwagę na ważną rzecz), myślę że ludzie wybierają produkty microsoftu z braku wyboru, linuxa zdecydowana większość użytkowników się boi (sam mimo że pewne obycie z tym systemem mam, działam pod windowsem), poza tym praktycznie wszystkie gry chodzą tylko pod MS, zdecydowana większość programów, szczególnie tych nieprofesjonalnych--MS (sam mam ministudio nagraniowe i nie wyobrażam go sobie pod Linuxem), Apple raczej w polsce niepopularny (nie znam nikogo kto by miał komputer tej marki, a mam wielu znajomych :) ). Więc to że ładnie wygląda nie ma znaczenia, bo wiele wersji linuxa dorównuje a nawet przewyższa XP, z vistą będzie to samo.


Dodaj swój komentarz

»Zasady udzielania komentarzy

Autor:  
Komentarz:
Dodaj komentarz
© 2012 Onex Group
Onex Group O Onex Group  |  O CentrumXP.pl  |  Kontakt  |  Reklama
Nasze serwisy: CentrumXP.plXboxSpot.pl  |  Jama Mastaha