Zamknij komunikat

Nowy Office 2013
Do góry Skomentuj

"Wyścig internetowych zbrojeń" - czyli Microsoft vs Google

"Wyścig internetowych zbrojeń" - czyli Microsoft vs Google

Autor: Robert Żuber Opublikowano: 24 czerwca 2007 Odsłon: 5 123

To nie jednorundowa wymiana ciosów, to prawdziwa batalia tocząca się odkąd pamiętam, na śmierć i życie niemalże, nie tylko w wirtualnym, internetowym świecie jak sugerowałby tytuł felietonu, ale i w tym zupełnie realnym, namacalnym. Obaj giganci szeroko rozumianej branży komputerowej nie dają za wygraną, walczą dzielnie i żaden nie pozwala się powalić na deski. Nie chodzi już nawet o wielkie pieniądze jakie są do zgarnięcia, o uśmiech zadowolonych użytkowników bombardowanych zewsząd nowymi wynalazkami nad jakimi pracują sztaby programistów oraz speców od główkowania i promocji. Tu chodzi o coś więcej, o honor, o prestiż, ambicję, o to aby zawsze być o krok przed odwiecznym rywalem. Tego typu zdrowa konkurencja nie tylko napędza rynek, ale wychodzi na zdrowie również nam - zwykłym, szarym ludziom pozamykanym w swoich M przed ekranami monitorów.

W tym wirtualnym biznesie jest po prostu tak, że gdy non stop nie wprowadzasz nowości, na każdym kroku nie starasz się czymś zaskoczyć odbiorcę, umilić i ułatwić mu życia jakimś gadżetem czy nową funkcją w popularnym programie, to tak jakby cię nie było. Dzień w dzień dostajemy informacje o tym, a to, że Microsoft opatentował to i to, Google wprowadziło to i to, widać, że coś się dzieje. "Kto nie idzie do przodu, to się cofa," jak głosi stare - swoją drogą mądre - porzekadło. Zdaje się, że tą życiową prawdę musieli sobie wziąć do serca decydenci koncernu z Redmond i Mountain View. Zarywają nocki, zaniedbują rodziny i podupadają na zdrowiu tylko dlatego, aby nam zrobić dobrze. Ale czy aby na pewno?

Rynek jest przeogromny i walka toczy się na wielu płaszczyznach począwszy od wyszukiwarek internetowych, na komunikatorach kończąc. Do zarobienia są krocie i te pieniądze leżą praktycznie na ulicy, wystarczy mieć dobry pomysł i można się po nie schylić... łatwo powiedzieć. Trzeba jeszcze przekonać ludzi do swoich pomysłów, skłonić ich do wygrzebania drobnych ze skarbonek i pozbycia się ich na rzecz spółek Ballmera i Schmidta. Szacuje się, że sam rynek reklamy online, wart jest około 40 mld USD i dynamicznie się rozwija, wzrost to średnio około 30% w skali roku. Przeliczcie sobie ile to pieniędzy, a to przecież dopiero początek, bo koncerny nie poprzestają na tym.

Niedawno poinformowano opinię publiczną o najdroższym - na dzień dzisiejszy - zakupie w historii Google Inc. Za 3,1 mld USD (przepłacając podwójnie) potentat na rynku wyszukiwarek przejął DoubleClick, jedną z największych na rynku firm zajmującą sie internetową reklamą, głownie zamieszczaniem bannerów. To w połączeniu z istniejącymi już usługami: Google AdSense (reklama kontekstowa), Google AdWords (linki sponsorowane w wynikach wyszukiwania na określone frazy) oraz pilnującym tego wszystkiego Google Analytics (rozbudowane statystyki i generowanie raportów) daje znakomite podwaliny pod całkowite zawojowanie rynkiem, na którym i tak ma już większość, to jest 60% udziałów. Teraz słów kilka o pozycji Microsoft na tej płaszczyźnie. Twórcy okienek mierząc się z takim przeciwnikiem naprawdę mogą nabawić się kompleksów, ale mimo to nie ustają w pogoni. Nie ma co ukrywać, że jeżeli chodzi o internetową reklamę Microsoft na dzień dzisiejszy jest w cieniu i dopiero raczkuje na tym polu. Być może w poprawieniu tej sytuacji pomogą specjaliści z Aquantive, firmy zajmującej się doradztwem w zakresie reklamy, którą Microsoft wykupił.

Następną areną walki są wyszukiwarki internetowe, z jednej strony Live Search (dawny MSN Search), z drugiej natomiast rozwiązanie Google, które zna praktycznie każdy internauta, zarówno stary wyjadacz, jak i osobnik z mniejszym doświadczeniem. I na tym polu podobnie jak wcześniej przoduje nie kto inny jak... Google. Nie mogło by być inaczej, ponieważ wyszukiwarka to flagowy produkt firmy, bazujący na ciągle udoskonalanym algorytmie opracowanym przez Page'a i Brina, a mającym na celu "skatalogowanie światowych zasobów informacji...". Mozolna to praca, ale nie niemożliwa do wykonania i to właśnie na każdym kroku firma udowadnia. Rok temu, kiedy korporacja obchodziła swoje ósme urodziny, jej "gromowładni" ogłosili, że mają w swoich zbiorach 60 mld zaindeksowanych stron. Wychodzi mniej więcej po 10 "na łebka" zakładając, że każdy obywatel świata opublikował by w sieci Internet swoje dzieło. Dużo? Moim zdaniem tak, a to jeszcze nie koniec, bo do skatalogowania pozostało wiele. Będzie co robić przez najbliższych kilka lat, tego możemy być pewni. Jak Microsoft pragnie przekonać użytkowników do skorzystania ze swojej usługi przeszukiwania internetu? Chce im płacić. Tak, to nie żart. Ostatnio dowiedziałem się na przykład o wprowadzeniu programu zachęty dla dużych firm, na mocy którego przedsiębiorstwo miałoby czerpać profity w zamian za "delikatne zasugerowanie" swoim pracownikom, jako że Live Search to rozwiązanie lepsze od konkurencji. To pewna informacja, potwierdzona przez rzecznika giganta. Czyż to nie brzmi jak bajka? Naturalnie, że tak. Wyobraźcie sobie jak by to było fajnie, gdyby stacje telewizyjne płaciły za oglądanie ich kanału, czy pani w warzywniaku dawała nam pieniądze tylko z tytułu robienia zakupów akurat u niej. Jak widać wszystko jest możliwe i Microsoft potwierdza to swoją polityką dzień po dniu.

Przyjrzyjmy się amunicji, jaką posługują się konkurenci:

Kategoria: Microsoft Google
Wyszukiwanie danych na dysku twardym Windows Desktop Search Google Desktop
Komunikatory internetowe Windows Live Messenger (wcześniej MSN Messenger) Google Talk
Edytory do tworzenia stron internetowych Expression Web, Office Front Page Google Page Creator
Mapy, zdjęcia satelitarne Live Local (wcześniej Virtual Earth) Google Maps, Google Earth
Zarządzanie zdjęciami (multimediami) Microsoft Expression Media Picasa (menadżer plików graficznych dzięki któremu możemy organizować nasze zbiory, retuszować zdjęcia i publikować je w sieci)
Wymiana plików wideo Live Video Google Video i YouTube
Poczta email Live Hotmail (wcześniej MSN Hotmail) Gmail
Paski narzędziowe przeglądarki Windows Live Toolbar Google Toolbar
Serwisy dla blogerów Microsoft Live Spaces Blogger
Pakiety biurowe Microsoft Office Google Docs & Spreadsheets (odpowiedniki Excela, Worda i PowerPointa z pakietu MS Office, działające w oparciu o Javę i obsługiwane z okna przeglądarki)

Jak widzimy, okazji do konfrontacji nie brakuje i bój toczy się w wielu dziedzinach komputerowego życia. Nie wspomniałem tutaj na przykład o Googlowym Readerze, webowej aplikacji, dzięki której możemy ściągać i przeglądać subskrybowane kanały RSS bez obawy o ich zaginięcie np. po padnięciu twardego dysku. Wszystko to dzięki obsłudze online i gromadzeniu danych na internetowych serwerach. Dostęp do swoich informacji mamy z każdego miejsca na świecie i to się ludziom podoba, bo w dzisiejszych świecie nie wystarczy już tylko posiadać własnego peceta, trzeba być przede wszystkim mobilnym, a taki komfort zapewniają wynalazki firmy z kolorowymi literkami w swoim logo.

Żeby nie było tak pesymistycznie dla "mało-miękkiego" wspomnę o dziedzinie, w której jest niekwestionowanym liderem, mianowicie ze swoim Windows i Internet Explorerem podbijają rynek kolejno systemów operacyjnych i przeglądarek. Wiem, że Ameryki tym stwierdzeniem nie odkryłem, ale potentatowi trzeba oddać, że akurat w tych dziedzinach nie daje się jak na razie przegonić. Co prawda popularnemu IE po piętach depcze wspierany przez Google produkt Mozilla Foundation mianowicie Firefox oraz norweska Opera, ale mając 70% rynku na dzień dzisiejszy jest niezagrożony. Pozycja rodziny Windows jest jeszcze mocniejsza, gdyż okienka zainstalowane są na 95% komputerów osobistych.

Na czym więc polega fenomen Google? Myślę, że wiąże się to bezpośrednio z wszechobecną darmowością i różnorodnością. Praktycznie za wszystkie usługi jakie na ten moment oferują nie musimy przecież płacić. Pytanie więc, z czego tak właściwie się utrzymują? Przecież 10 tys. osób jakie zatrudniają musi dostać pensję, trzeba utrzymać serwery, których nie sposób policzyć, do tego dochodzą darmowe napoje dla pracowników w siedzibie firmy... kto za to płaci? Ano my, ale nie bezpośrednio. Wystarczy, że oglądamy reklamy jakie dyskretnie, bez nachalności, sprytnie podsuwają nam pod nos. Reklama to właśnie główne, ale nie jedyne źródło utrzymania kolosa. Nie wydaje Wam się, że to pewien rodzaj symbiozy? My ze swojej strony oferujemy oczy oglądające reklamy, w zamian dostając szereg przydatnych w życiu usług, zupełnie za darmo. Obie strony są zadowolone i czerpią korzyści, bo o to przecież głownie chodzi w symbiozie. Z drugiej strony barykady mamy Microsoft, który zyski swe osiąga głównie ze sprzedaży komercyjnego oprogramowania na desktopy i serwery, systemów operacyjnych i pakietów biurowych. Za produkty swe koncern z Redmond każe słono płacić, ale ludziom jakoś to nie przeszkadza. W pierwszym kwartale 2007 roku Microsoft uzyskał zysk 5 mld USD. Tak dobry zysk (i wzrost o 2/3) zawdzięczają na pewno nowym wersją swoich sprawdzonych, sztandarowych produktów, mianowicie Windows Vista i Office 2007. Oprogramowanie sprzedaje się jak świeże bułeczki i przychody zaskoczyły nawet samych dyrektorów firmy. Z czego się bierze ta popularność wypada więc zapytać? Moim zdaniem to wypadkowa dwóch czynników: po połowie kwestia przyzwyczajenia i dobrego zdania o koncernie, w drugiej połowie to chęć sprawdzenia na własnej skórze co też ciekawego przygotowali zarówno w kwestii nowych funkcjonalności jak i wyglądu, bo to też ważne, o ile nie najważniejsze dla wielu z nas.

Zobacz również

Komentarze

Bardzo fajny artykuł :)
M&M, 24 czerwca 2007, 20:51
Zgadzam się z autorem w 100%.
jaconon, 24 czerwca 2007, 22:08
Nie zgodze sie z tym, ze MS majac 70% rynku przegladarek jest niezagrozony. Patrzac na dynamike spadku, zaryzykowalbym stwierdzenie, ze na tym rynku jest zagrozony bardziej niz na innych. :)
Kamil, 3 lipca 2007, 11:09
Podpisuje sie pod słowami Kamila ;) Poza tym chciałbym zwrócić jeszcze na jeden czynnik wpływający na 95% rynku OS-ów na świecie. Mianowicie chodzi o nie-istnienie systemu operacyjnego, który jest tak samo funkcjonalny, jak też łatwy w obsłudze, jak MS. Jest Mac OS, którego popularność w Polsce raczej dopiero zaczyna "raczkować", bo same Maci w Polsce raczej nie są za bardzo popularne (jeszcze). Jest też oczywiście rodzina Unixa, darmowego, opensource"owego, być może jest to OS, który jest bardzo stabilny i bezpieczny, ale użytkowanie tego systemu nie jest już takie proste.
mORWo, 4 lipca 2007, 14:29
Dopóki IE będzie łatane i wydawane będą nowe wersje dopóty ludzie będą go używać... choćby z lenistwa.
Bobi, 6 lipca 2007, 10:41

Dodaj swój komentarz

Zasady publikacji komentarzyZasady publikacji komentarzy

Redakcja CentrumXP.pl nie odpowiada za treść komentarzy publikowanych na stronach Portalu
i zastrzega sobie prawo do usuwania wypowiedzi, które:

  • zawierają słowa wulgarne, obraźliwe, prowokujące i inne naruszające dobre obyczaje;
  • są jedynie próbami reklamowania stron internetowych (spamowanie poprzez umieszczanie linków);
  • przyczyniają się do złamania prawa bądź warunków licencyjnych oprogramowania (cracki, seriale, torrenty itp.);
  • zawierają dane osobowe, teleadresowe, adresy mailowe lub numery GG;
  • merytorycznie nie wnoszą nic do dyskusji lub nie mają związku z tematem komentowanego newsa, artykułu bądź pliku.